Camp Nou przestało być twierdzą

Julia Cicha

9 maja 2021, 13:00

Marca

9 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona straciła wczoraj dwa punkty, co może ostatecznie pozbawić ją szans na mistrzostwo Hiszpanii. Po raz kolejny w tym sezonie potknięcie przytrafiło się jej na Camp Nou, które przestało być niezdobytą twierdzą.

Być może przyczyną słabszej postawy na własnym stadionie jest brak kibiców na trybunach. Camp Nou nie jest znane z wyjątkowo żywiołowego dopingu, ale i tak brak fanów ma znaczenie dla piłkarzy. Stąd biorą się też gorsze wyniki. Wczoraj Barcelona mogła zostać liderem tabeli, gdyby tylko pokonała Atlético. Zamiast tego zanotowała zaledwie remis, a nie możemy zapominać, że u siebie ulegała już w tym sezonie ligowym Realowi (1:3) oraz remisowała z Sevillą (1:1). To zresztą kolejny problem polegający na braku wygranych z silnymi przeciwnikami.

Nawet teoretycznie gorszy rywal, jakim jest Granada, był w stanie wygrać z Barceloną na jej boisku. W Lidze Mistrzów nie było lepiej. W grupie podopieczni Ronalda Koemana niespodziewanie przegrali aż 0:3 z Juventusem, tracąc pierwsze miejsce. Następnie w 1/8 finału ulegli 1:4 PSG, a w rewanżu nie odrobili już strat i odpadli z rozgrywek na etapie 1/8 finału. Przed Barceloną jeszcze tylko jedno spotkanie na Camp Nou w tym sezonie. W niedzielę 16 maja podejmie ona Celtę i teoretycznie wciąż może mieć jeszcze wtedy szanse na mistrzostwo.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Z tymi kibicami na trybunach zazwyczaj jest tak, że ich obecność i doping, dodaje drużynie skrzydeł, ale do obecnej sytuacji spowodowanej wirusem, piłkarze już zdążyli się przyzwyczaić, tak jak już kolega napisał pod spodem, dlatego teraz to nie ma aż takiego znaczenia. Aktualnie jedynym klubem, tak naprawdę, w którego przypadku można określić precyzyjnie, co im daje obecna sytuacja z brakiem kibiców, jest Real Madryt. Nie jest tajemnicą dla nikogo, kto śledzi piłkę szczególnie w Hiszpanii, że Santiago Bernabéu to jest takie piłkarskie, współczesne Koloseum, a lokalni kibice Realu (zresztą nie tylko lokalni) są wyjątkowo rozkapryszeni i okrutni. Potrafią pokazać swoją złość i nawet hejt na swoich zawodników, kiedy piłkarze grają źle czy niezadowalająco, z niespotykaną siłą. A gwizdy i obelgi zawsze negatywnie wypływają na piłkarza/drużynę, także paradoksalnie, Real Madryt to dziś jedyna drużyna, która wręcz bardzo skorzystała na nieobecności kibiców na trybunach. Mają o wiele bardziej korzystną sytuację przez covid, w sensie pustych trybun, i to nawet już wiele osób/ekspertów, związanych z Realem, otwarcie mówiło, jeszcze w poprzednim sezonie. Przecież ja sobie nie wyobrażam, jakie gwizdy by były na Bernabéu, gdyby kibice Realu na żywo oglądali teraz Hazarda, widzieli kiepską formę Asensio czy Isco, czy widzieli to co wyprawia na boisku Marcelo albo Ramos (w przypadku kapitana białych, są ciągłe urazy, wyjazdy na repę i powrót z kolejnym urazem, a kontraktu z obniżką zarobków nie chce podpisać). Przecież kibice na Bernabéu by ich chyba za to wszystko ''zabili'' gwizdami, gdyby tylko mieli okazję wejść na trybuny. Dlatego dla Realu brak kibiców to wielki plus - odchodzi im stres/obawy przed własnymi kibicami. xD Hazard to w ogóle ma szczęście jak cholera, bo oni są na niego wściekli (wystarczy przejrzeć sobie reakcje hiszpańskiego Twittera, który kibicuje Realowi, jakie były komentarze na zachowanie Hazarda po meczu z Chelsea). To jest też jeden z ważnych powodów, dlaczego Realowi tak dobrze idzie, nawet jeśli w tym sezonie też nieraz się potykali i grali okropnie- szczególnie na początku sezonu w LM - bo po prostu mają o jeden wielki ciężar mniej niż zazwyczaj, nie muszą się martwić wściekłością swoich własnych kibiców.

@greymid wniosek jest jeden. realowi pomagają i sędziowie i wirusy. Wszystko jeden syf ; -)
« Powrót do wszystkich komentarzy