Marcelino: Dotarcie do finałów to sukces, ale potem trzeba w nich rywalizować

Łukasz Lewtak

18 kwietnia 2021, 09:00

AS, Marca

17 komentarzy

Fot. Getty Images

Trener Athleticu Marcelino wziął na siebie odpowiedzialność za wysoką porażkę zespołu 0:4 w finale Pucharu Króla z Barceloną w Sewilli.

- Jesteśmy smutni i rozczarowani, że po 15 dniach nie udało nam się osiągnąć naszego maksymalnego poziomu. Barça była lepsza, wygrała bardzo zasłużenie, gratulujemy jej. To oczywiste, że aby wygrać finał, trzeba zrobić o wiele więcej niż my. Dotarcie do finału jest bardzo ważne i jest sukcesem, ale potem trzeba rywalizować, aby mieć szansę na wygraną. Nie zrobiliśmy tego dzisiaj. Udało nam się to trzy miesiące temu przeciwko tej samej drużynie, ale dzisiaj nie byliśmy w stanie tego zrobić.

- Jako trener jestem tym, który jest najbardziej odpowiedzialny, a co za tym idzie, muszę przyjąć, że coś na pewno zrobiłem źle, zrobiłem źle wiele rzeczy i drużyna nie pokazała na boisku swoich umiejętności, które pokazała trzy miesiące temu przeciwko tej samej drużynie i w takich samych okolicznościach, a nawet w bardziej niebezpiecznej sytuacji, ponieważ wtedy na boisku był chyba Dembélé.

- Gdybym wiedział, gdzie jest błąd, nie gralibyśmy tak jak dziś. Z mojego punktu widzenia nie ma to logicznego wytłumaczenia. Wciąż pracujemy w ten sam sposób. Popełniliśmy błędy, których nie popełnialiśmy. Nie mieliśmy żadnej mobilności, nie ruszyliśmy do przodu, piłka była dla nas zbyt ciężka i zaczęliśmy wykonywać podania, kiedy byliśmy już daleko w tyle, jeśli chodzi o wynik.

- W obu finałach drużyna zagrała znacznie poniżej poziomu, który już pokazała, to są udowodnione fakty. Rzeczywistość jest taka, że po meczu z Atlético reszta spotkań była bardzo nieregularna. Nie musimy się jednak tym katować. Jestem dumny z zawodników, których prowadzę. Mieli ogromną nadzieję na pokonanie Realu Sociedad, a potem Barcelony, ale te mecze nie wyszły nam dobrze i rywale byli od nas lepsi. Musimy się z tym pogodzić, spróbować dotrzeć do kolejnego finału i rywalizować w nim z taką samą intensywnością, charakterem i ambicją, jakie pokazaliśmy dzisiaj.

- Athletic będzie miał gorsze kwietnie niż ten, bo niewiele razy w historii rozgrywał dwa finały. Takie jest moje zdanie. Staraliśmy się ze wszystkich sił i być może w tej chwili jesteśmy w stanie dojść do finału, ale nie jesteśmy w stanie go wygrać. W lidze jesteśmy daleko od tych dwóch drużyn, z którymi przyszło nam się zmierzyć. Musimy podnieść nasz poziom konkurencyjności dzięki ciągłości w grze, aby mieć więcej szans na wygrywanie finałów. Pamiętam jednak, że w ciągu trzech dni wygraliśmy Superpuchar z Realem Madryt i Barceloną.

- W tych dwóch finałach nie rywalizowaliśmy na naszym najwyższym poziomie. Można to odczytywać na kilka sposobów. Nie gramy na tak niskim poziomie, jestem o tym przekonany, nasz ogólny poziom jest dużo wyższy, ale może nie tak wysoki jak ten, który pokazaliśmy w Superpucharze. Musimy przeanalizować to, kim jesteśmy, kim chcemy być i popracować nad tymi elementami, które teraz nie pozwalają nam być konkurencyjną drużyną. Czasami nią jesteśmy, ale brakuje nam regularności.

- Nie straciliśmy czterech bramek w ciągu 13 minut, odkąd tu jestem. Barça w takim krótkim okresie może strzelić jednego gola, ale nie cztery, a jeśli tak się stanie, trzeba uznać, że było się gorszym. Barcelona pokonała nas, ponieważ była wyraźnie lepsza, a my nie byliśmy na jej poziomie.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Fakty są bezwzględne. Wszyscy wiedzą jak gramy, ale próby gry w ataku, przynajmniej dają nam szanse. Jeśli nie popełniamy dużych błędów w obronie, jeśli kilka razy przyspieszymy w ataku, to rywal będzie gdzieś źle ustawiony, a szanse przyjdą. Jakość jest.
Natomiast jak grają zespoły Marcelino też wszyscy wiedzą - autobus, fizyczność i kontry.
Wczoraj może w pierwszej połowie nie graliśmy dobrze w ataku, ale względnie dobrze odzyskiwaliśmy piłkę po własnych stratach, przez co nawet nie mieli szans na długie piłki i napastników nie było widać. Raz się uda Marcelino taka gra, bo ktoś tą jedną szansę wykorzysta i rywal musi się jeszcze bardziej otworzyć, a często pod naporem rywala te gole jego drużyny tracą. W końcu tak wiele w karierze nie wygrał i choć w przekroju meczu, to zwykle niewygodna dla rywali taktyka, to dopóki nie zacznie grać w piłkę, to o wygrywanie tytułów może być ciężko. Nie zawsze sędzia pomoże tolerując taką grę jego drużyny jak w SPH, gdzie ciężki dla siebie okres przetrwali faulując i ostro i taktycznie, a unikając kartek.
Także cały jego wywód, to usprawiedliwienie. A rzeczywistość to to, że nawet piłkarsko nie próbował rozegrać dobrego meczu, mimo że kilku zawodników do tego ma i na tle RSSS powinien zrobić znacznie więcej.

Jak ktoś cały mecz zastawia autobus, to nie wiem gdzie tu ta rywalizacja... beznadziejny futbol. Czekanie na jedna kontrę, by później mówić, ze jest się lepszym, śmieszne.

Atleti ma swoją własną filozofię gry. Marcelinio to bardzo dobrze poukładał. Niestety system 3-5-2 idealnie rozbija jego autobus. Poza tym patrząc na ławkę Bilbao to i tak osiągnęli więcej niż wynikałoby to z "papierów"

Nie wygraliscie bo wasz klub jest stworzony po to by: grać z kontry, bronić się cały mecz, ciągnąć za koszulki i ciągle faulować (wczorajszy mecz był tego najlepszym Przykładem), i po to by symulować przed polem karnym by mieć stały fragment gry.
Sory taka opinie sobie wyrobiliscie przynajmniej u mnie, ale podejrzewam że nie tylko u mnie.

,,spróbować dotrzeć do kolejnego finału i rywalizować w nim z taką samą intensywnością, charakterem i ambicją, jakie pokazaliśmy dzisiaj." No jak następny finał też będziecie tak grali to długo nic nie wygracie !

Tak się gra jak przeciwnik pozwala a że przeciwnik był z innej półki niż wasze Atleti no to dostaliście to na co zasłużyliście.

Jesteście słabi, te finały to pokazały, Ty jesteś słabym trenerem. Superpuchar wygraliście przez frajerstwo Barcelony. Oba finały autobus i nic ponad to.