Czas wyrównać rachunki z Superpucharu Hiszpanii

Błażej Gwozdowski

17 kwietnia 2021, 13:40

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Athletic Club

ATH

Herb Athletic Club

0:4

Herb Athletic Club

FC Barcelona

FCB

  • 60' Antoine Griezmann 
  • 63' Frenkie de Jong 
  • 68', 72' Lionel Messi 
  • Sobota, 17 kwietnia 21:30
  • La Cartuja
  • TVP 1

Barcelona już raz w tym sezonie stanęła naprzeciw ekipy z Bilbao w finale i musiała uznać wyższość rywala. Bolesna porażka była jednak potrzebna, by Ronald Koeman zaczął poszukiwać innych rozwiązań. Kolejne tygodnie przyniosły wiele zwycięstw przeplatanych z nielicznymi, jednak bardzo dotkliwymi wpadkami. Dwumecz z PSG czy potyczka z Realem w Madrycie potwierdziły niepokojącą prawidłowość - Duma Katalonii zawodzi w najważniejszych spotkaniach. Dzisiejszy pojedynek jest najlepszą okazją, by z nią skończyć i wznieść w górę pierwszy od dawna puchar.

Nie da się ukryć, że już Real Valladolid wyhamował rozpędzoną machinę Ronalda Koemana i zasiał ziarnko niepewności. Późniejsza porażka z Realem Madryt sprawiła natomiast, że głosów krytyki przybyło, a ustawienie z trójką obrońców zaczęło budzić wątpliwości. Nieobecny Dest, błędy Alby i Araujo, zagubiony Dembélé - takie obrazki pozostały w naszych głowach po Klasyku. Trudno więc powrócić do optymizmu, który w dużej mierze na tych graczach właśnie się opierał. W końcu boczni obrońcy mają w tym sezonie na swoim wspólnym koncie już 8 goli i 14 asyst, a Ronald Araujo w krótkim czasie stał się liderem defensywy. Nawet skreślany już przez wszystkich Dembélé odzyskał formę fizyczną i w wielu spotkaniach kreował okazje dla partnerów oraz strzelał ważne gole. Jakkolwiek nie patrzeć na mecz z Realem, niepokój musiał powrócić. 

Athletic ma problem z wygrywaniem 

O ile Barcelona w trwającym sezonie potyka się w najważniejszych momentach, o tyle Baskowie od ostatniej porażki na Camp Nou w meczu ligowym zwyczajnie zawodzą. Rozegrali w tym czasie 14 spotkań, z których udało im się wygrać w zaledwie czterech, w tym raz po rzutach karnych z Betisem w Pucharze Króla. Co jednak najważniejsze - ekipa prowadzona przez Marcelino musiała uznać wyższość Realu Sociedad w zaległym finale Pucharu Króla. Nie minęły od tego czasu jeszcze dwa tygodnie, a przed nimi znów rywalizacja o to samo trofeum, choć rywal już zdecydowanie trudniejszy i podrażniony. 

Zawsze są jednak dwie strony medalu. Athletic pozostał bowiem drużyną niezwykle zdyscyplinowaną. Poza wspomnianą porażką w finale Copa del Rey, Baskowie dali się pokonać tylko raz i to liderowi z Madrytu. W pozostałych spotkaniach do końca walczyli o komplet punktów. Tylko podopiecznym Diego Simeone udało się też strzelić Athleticowi więcej niż jednego gola. Na dodatek tym decydującym trafieniem była bramka Luisa Suáreza z rzutu karnego. Barcelona nie będzie mieć zatem łatwego zadania i ewentualne błędy w obronie znów mogą bardzo drogo kosztować.

Dylematy Ronalda Koemana 

W stolicy Katalonii nadszedł czas próby. Sztab trenerski próbował w tym sezonie już kilku ustawień zarówno z trójką, jak i czwórką obrońców. Każde z nich przyniosło punkty, choć i potknięcia zdarzały się niezależnie od przyjętej taktyki. W meczu z Athletikiem nie ma miejsca na poważne eksperymenty. Co prawda w odwodzie jest doświadczony Gerard Piqué, który mógłby z marszu poprawić wyprowadzanie piłki, ale odbiłoby się to kosztem mobilności stoperów, co w perspektywie rywalizacji z Williamsem może okazać się strzałem w stopę. Rozwiązanie z Dembélé na pozycji nr 9 z kolei przy nisko ustawionej linii obrony rywali oraz sile fizycznej Basków nie wróży nic dobrego. Czy jednak gra w ustawieniu 4-3-3 bez klasycznego środkowego napastnika jest lepszą opcją? Trudno powiedzieć. 

Dla Holendra ten sezon to ciągłe poszukiwanie kompromisu i niwelowanie oczywistych braków kadrowych. Martín Braithwaite w wielu słabszych klubach ligi hiszpańskiej grałby mniej, niż ma to miejsce w Barcelonie, a Mingueza z pewnością nie miałby łatwiej o minuty w żadnym z topowych zespołów. W finale liczą się jednak serce i detale, które ostatecznie mają bardzo duży wpływ na wynik. Niezależnie od przyjętej taktyki, błędy indywidualne mogą zniweczyć cały wysiłek, dlatego koncentracja będzie absolutnie decydująca. W tym kontekście może to być również cenna weryfikacja niektórych graczy przed kolejnym sezonem. Jeden czy dwa słabe mecze o być albo nie być to jeszcze nie tragedia, ale dla niektórych to może być już powoli niedopuszczalna w stolicy Katalonii norma.

Ten mecz po prostu trzeba wygrać

W Barcelonie za przegranymi finałami zawsze szły zmiany. Najczęściej na ławce trenerskiej, ale i piłkarze płacili swoimi karierami. W trudnej sytuacji finansowej o radykalne decyzje będzie jeszcze łatwiej, zwłaszcza w kontekście budowania kadry na kolejny sezon. Ronald Koeman na pewno ma już swoją wizję, ale jeśli jakikolwiek zawodnik ma jeszcze zyskać w oczach holenderskiego szkoleniowca, to dzisiaj jest ku temu najlepsza okazja. Ewentualna porażka mogłaby wywołać niemałą burzę w mediach i Klubie, co nie tylko nie wróżyłoby dobrze na końcówkę sezonu ligowego, ale prowokowałoby także nerwowe decyzje zarządu. A te rzadko przynoszą długoterminowe profity. Ten mecz trzeba zatem wygrać za wszelką cenę i zyskać spokój oraz przede wszystkim - wreszcie dać kibicom odrobinę radości.

Przed spotkaniem Barcelony z Athletikiem zachęcamy też do obejrzenia naszej wczorajszej transmisji, podczas której Piotrek Baleja porozmawiał na temat finału z Maciejem Krawczykiem (DissBlaster, założyciel kanału Footroll) oraz Aleksandrem Kowalczykiem (trenerem UEFA Pro, mieszkającym i pracującym w Kraju Basków).

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jeżeli zostawimy tyle miejsca za linią obrony co w meczu z Realem, to Williams skwapliwie to wykorzysta. I na pewno nie będzie tak litościwy jak Vinicius.
« Powrót do wszystkich komentarzy