Jon Andoni Goikoetxea o finale Pucharu Króla: Kiedy piłka będzie w grze, wszyscy zapomną o wcześniejszych starciach

Julia Cicha

14 kwietnia 2021, 21:25

FCBarcelona.es

1 komentarz

Fot. Getty Images

Były piłkarz Barçy i Athleticu Jon Andoni Goikoetxea opublikował tekst na łamach oficjalnej strony FC Barcelony na kilka dni przed finałem Pucharu Króla między tymi zespołami.

Puchar Króla, ten wyczekiwany tytuł, którego nie udało mi się zdobyć. Gdybym mógł cofnąć czas, chciałbym dodać go do listy spełnionych marzeń w barwach Barcelony. Odniosłem wiele sukcesów. Przeżyłem złoty okres pełen zmian. To była era wspaniałej Barçy trenowanej przez Johana Cruyffa. Osoby, którą wciąż widać w obecnej Barcelonie Ronalda Koemana. W zespole, który daje radość.

Zdobycie jakiegoś trofeum w tym sezonie będzie ważne. Dodałoby to pewności siebie systemowi Koemana i młodym piłkarzom, którzy zyskują na znaczeniu. Pierwsza okazja nadarzy się w meczu z Athletikiem, w finale Pucharu Króla. Bez wątpienia Barça jest faworytem, ale finały zawsze są trudne.

Teraz przychodzi mi do głowy finał Pucharu Europy z Milanem w 1994 roku. To był trudny moment. Pamiętam, że podeszliśmy do niego w euforii. Uważano nas za faworytów, ale przegraliśmy wyraźnie 0:4. Prawdę mówiąc włoski zespół był od nas dużo lepszy.

Tamten mecz w Atenach coś zakończył. Ta bolesna porażka wywołała zmiany w drużynie. Johan uznał, że to był odpowiedni moment na transformację. Wtedy odszedłem do Athleticu. Klubu, który również mam w sercu. Gra w jego koszulce była zaszczytem. Jestem bardzo zadowolony, że broniłem tych kolorów.

W Bilbao również nie zdobyłem Pucharu Króla. Los Leones pragnęli tego tytułu od dawna. To duży ciężar, który mają na sobie i którego nie mogą się pozbyć. Po porażce z Realem Sociedad w finale 3 kwietnia z pewnością się zwiększył. Teraz mają drugą szansę i chcą z niej skorzystać. Będą bardzo chcieli.

Wiedzą też, że nie będzie łatwo. Wygrali w Superpucharze Hiszpanii, ale pamiętają, że Barça pokonała ich w wielu finałach Pucharu Króla. Mogę jednak powiedzieć, że kiedy piłka będzie w grze, wszyscy zapomną o wcześniejszych starciach, nie będzie nerwów. Pojawią się wielkie emocje.

Nie mogę dać więcej rad dotyczących finału. Koeman również nie, ponieważ wie więcej niż ktokolwiek i miał szczęście, mogąc mierzyć się z zespołem z Bilbao. Zna charakter piłkarzy Athleticu i ich kibiców. Wie, że dadzą z siebie wszystko, by wygrać. Athletic jest zdolny do wszystkiego, ale moim zdaniem Barça jest przygotowana.

Ronald Koeman zaskoczył nas wszystkich zmianą ustawienia. Byliśmy przyzwyczajeni do 4-3-3, a teraz Barcelona gra z trzema stoperami i dwoma wahadłowymi. To innowacyjne. Pokazuje, że trener ma dużą wiedzę.

Już jako piłkarz był liderem. Kiedy przeszedłem do Barcelony, Koeman był ważny w zespole. Nigdy nie widziałem zawodnika, który tak jak on przesuwał i uderzałby piłkę. Zostawałem z nim po treningach i wprawiał mnie w zachwyt. Był i wciąż jest najlepszy. Do tego bardzo dobrze wyprowadzał piłkę. Miał charakter, dobrze skupiał się na meczach, trudno było go przejść… Ogólnie był superkompletnym graczem.

Oczywiście Ronald Koeman był też świetnym kolegą. Jak wszystkich, zaskoczyła mnie atmosfera w szatni. Relacje z piątką z Dream Teamu były i są bardzo dobre. Czasem wciąż się spotykamy i rozmawiamy. Przede wszystkim o piłce. Pamiętam, że kiedy byłem w sztabie szkoleniowym Osasuny, pytałem Koemana o niektórych Holendrów. Widzieliśmy się też na wydarzeniu z okazji 25-lecia Pucharu Europy na Wembley.

Patrząc wstecz, 20 maja 1992 roku był jednym z najważniejszych dni w historii klubu. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, czym było zdobycie Pucharu Europy. Patrząc z perspektywy, napisaliśmy ważną część historii. Skończyła się klątwa Barçy w Europie. To była bardzo duża zmiana.

Epoka Cruyffa jako trenera, Koemana, Stoiczkowa, Laudrupa, Eusebio, Amora, Bakero, Txikiego, Romario, mnie… zmieniła FC Barcelonę. Od założenia klubu nie widać było tak dużej poprawy w Europie. Mogę określić mój czas w klubie jako złotą epokę, ale też epokę zmian.

Okres Dream Teamu to sen na jawie, który miał wpływ na inne okresy pełne sukcesów, takie jak ten Ronaldinho i Messiego. To, co Argentyńczyk zostawia po sobie w piłce, jest imponujące. Myślę, że trzeba będzie postawić mu pomnik w Barcelonie.

Ciąży na nim duża presja, ale prawie zawsze jest ważny, na pewno będzie tak w finale z Athletikiem. Gra w obu tych klubach zobowiązuje do ciągłego wygrywania. To duża odpowiedzialność, również w finałach i przy zdobywaniu trofeów. Kibice obu zespołów chcą zobaczyć swoich zawodników podnoszących puchar.

Miałem szczęście zdobyć w Barcelonie osiem tytułów w cztery lata. Grałem praktycznie we wszystkich meczach, dobrze pasowałem do systemu El Flaco. Gra pod wodza Cruyffa była zaszczytem. Nie miałem szczęścia zajść daleko w Pucharze Króla, także w barwach Athleticu. Cieszę się, że byłem częścią obu tych klubów, mam je w swoim sercu. Dlatego obejrzę finał Pucharu z wielkimi emocjami!

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Bardzo fajnie się czytało:)