José Elías: Nie mam żadnego interesu w zostaniu wiceprezydentem Barcelony

Julia Cicha

30 marca 2021, 18:30

Mundo Deportivo

1 komentarz

Fot. Getty Images

José Elias pomógł Joanowi Laporcie, dokładając 17 mln euro do gwarancji bankowej wymaganej przez hiszpańskie prawo. Dzięki temu jego przyjaciel Eduard Romeu został wiceprezydentem ds. ekonomicznych FC Barcelony, a on sam pojawił się na ustach socios. Teraz prezes firmy Audax udzielił wywiadu Mundo Deportivo, wyjaśniając kilka kwestii.

Twoje pojawienie się w świecie Barcelony poruszyło środowisko kibiców.

Jestem sąsiadem, wobec którego ludzie nie są obojętni, ale Barça pozwoliła mi kupić mieszkanie w tym budynku. Ja nie zamierzam natomiast codziennie pojawiać się w gazetach.

Pojawiły się jakieś nieporozumienia z Laportą w trakcie negocjacji ws. gwarancji?

Rozmawialiśmy tylko o tym, że nie chcemy zamieszania, że Audax nie chce być poszkodowany. Świat piłki nożnej jest bardzo złożony, codziennie trzeba zapełnić wiele stron gazet. W Barcelonie jest się w świetle reflektorów, co często oznacza ubijanie interesów, nie martwi mnie to. Ja wciąż jem śniadanie za 2,5 euro w barze pod domem, choć mam tyle pieniędzy, że mógłbym przeżyć 50 takich żyć jak to obecne. Kupiłem już sobie Lamborghini i helikopter, nie mam więc interesu w zarabianiu większej ilości pieniędzy.

Kiedy poznałeś Laportę?

13 stycznia 2019 roku, gdy Audax zarobił ponad miliard euro, a Eduard Romeu zapytał mnie o jego sprawę (Elias obiecał mu, że po przekroczeniu tej sumy pomoże mu zostać prezydentem Barçy). Wtedy powiedziałem, żeby porozmawiał z osobami, które się na tym znają, a on przedstawił mi Laportę. Staraliśmy się poznać też Fonta, ale nie było to możliwe. Poznaliśmy Jordiego Farré i byłem o krok od spotkania z Tonim Freixą, ale nie udało się przez napięty kalendarz. Laportę poznaliśmy w jego biurze.

Rozmawiałeś z Jaume Giró, który miał być wiceprezydentem ds. ekonomicznych?

Trzy tygodnie przed wyborami zaprosił mnie na kolację i powiedziałem mu, że przyjdę jedynie, by pomóc mojemu przyjacielowi Romeu. Chciałem, by przedstawiono mi plany, bym mógł zgodzić się lub odmówić w kwestii gwarancji. Ja nie chcę być w walce wewnętrznej Barçy. Gdybym miał wskoczyć za kogoś w ogień, to za Romeu i za niewiele osób poza nim.

Jaki jest Romeu?

Jest świetnym, bardzo skromnym człowiekiem. Ja jestem większym egoistą od niego. On może opowiadać historie z misji w Afryce, są niesamowite. Od kiedy związaliśmy się z Barçą, szuka się na nas brudów, ale nic tu nie ma. Nie jestem nikomu nic winien, bo nikt mi nie pomógł.

Mówiło się, że byłeś gotowy poręczyć 70 milionów euro z gwarancji Laporty. Tak było?

Kiedy idę do restauracji coś zjeść, to dlatego, że naprawdę mam w portfelu pieniądze, by za to zapłacić. Nie wiem jednak, czy w tym przypadku miałem ochotę na paellę. Nie wiem, czy zapłaciłbym 70 milionów. Presja była duża, rano brakowało nam 20 mln i martwiłem się. Uspokoiłem się, gdy zadzwoniono do mnie z banku i powiedziano, że dzwoniono już do ludzi, by udali się do notariusza. Ciekawe, kto odmówiłby podpisania dokumentów w momencie, gdy wszyscy dziennikarze czekali pod oknem. Wtedy się uspokoiłem.

Mógłbyś zapłacić za title rights Camp Nou?

To byłoby dla mnie zaszczytem, ale nie mam tylu pieniędzy. Nie mam 350 mln euro. Wątpię, by jakakolwiek hiszpańska firma mogła tyle zapłacić. Moja rola w finansowaniu Barcelony już się skończyła.

Zaangażujesz się w jakiś sposób w działalność klubu?

Nie mam żadnego interesu w byciu wiceprezydentem. Od kilku dni zastanawiam się, co zrobię w klubie. Laporta mnie o to pytał, ale ja szczerze mówiąc nie wiem. Nie mogę być w zarządzie, mam tez mało czasu wolnego i chcę poświęcić go rodzinie, przyjaciołom. Będę w komisji Espai Barca, bo pasjonuję się konstrukcją, jeśli nie zajmie mi to wiele czasu, to poświęcę się temu. Mógłbym związać się też z obszarem dotyczącym środowiska.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

A więc w czym masz interes :D