Henrik Larsson: Piłkarze lubią nasz sposób pracy i filozofię

Julia Cicha

28 marca 2021, 10:25

FCBarcelona.es

6 komentarzy

Fot. Getty Images

Henrik Larsson wrócił do Barcelony po latach i obecnie pomaga Ronaldowi Koemanowi prowadzić zespół. Były napastnik opowiedział o swojej pracy i o bieżącym sezonie w rozmowie z klubowymi mediami.

Drugi etap w klubie: Bycie trenerem różni się od bycia piłkarzem, ale cieszę się, że oglądam klub z innej perspektywy. Jestem bardzo zadowolony. To zaszczyt i przyjemność wrócić do Barcelony. Cieszę się, że Koeman chciał mnie w swoim sztabie. To dla mnie szansa na rozwój w roli trenera.

Trenowanie: W mojej mentalności pozostało bycie napastnikiem, to ważne, gdy rozmawia się z napastnikami drużyny. Gra Barçy miała na mnie duży wpływ. To jeden ze sposobów, na jakie rozumiem teraz grę.

Rola: Jednym z moich zadań jest rozmawianie z napastnikami. Cieszę się, że biorę udział w treningach i widzę jakość tych piłkarzy.

Forma: Gramy dobrze w określonych momentach i meczach. To normalne po przyjściu nowego trenera. Piłkarze potrzebują czasu, by zrozumieć, czego chce szkoleniowiec. To jednak prawda, że ostatnio rozgrywamy dobre spotkania. Nie tylko z Realem Sociedad, ogólnie spisujemy się coraz lepiej. Gracze lubią nasz sposób pracy i filozofię. Mieliśmy kilka słabych meczów na początku sezonu, a w najlepszym klubie świata liczą się tylko wygrane, wszyscy ich wymagają. Albert i ja przygotowujemy ćwiczenia fizyczne, dzięki czemu możemy być w formie, jaką pokazujemy teraz.

Messi: Kiedy grałem z nim na boisku, był bardzo młody. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy przyszedł na trening, rozmawiałem z Gio van Bronckhorstem i zastanawialiśmy się, kim był ten chłopak. Już wtedy był dobry, a teraz jest najlepszy na świecie. Wszystko, co robi, jest na spektakularnym poziomie. Nikt nie mógł sobie wyobrazić, że będzie to pokazywał przez tyle lat z rzędu. Liczba jego goli jest niewiarygodna. Nie mam słów, by opisać jego bramki.

Kolejne starcia: Musimy iść mecz za meczem, nie możemy patrzeć dalej niż na kolejne wyzwanie, którym jest pojedynek z Realem Valladolid. Tak było, gdy byłem piłkarzem, i tak jest teraz.

Finał Pucharu Króla: Dobrze graliśmy w tych rozgrywkach i zasługujemy na udział w finale. Mam nadzieję, że wywalczymy dobry wynik.

Kibice: Cieszy mnie, że ludzie mnie cenią, mimo że spędziłem tu tylko dwa lata. To nie jest typowe. Uważam, że wszyscy widzieli, że kiedy byłem na boisku, dawałem z siebie 100%. Fani uwielbiają sposób, w jaki grałem. Dwie asysty w finale w Paryżu też mają z tym wiele wspólnego.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Pamiętam jak przychodził, dla wielu był to chybiony transfer i wątpliwe wzmocnienie ławki bo de facto na ławkę przyszedł. Ze szkockiej ligi w której zamiast w piłkę grało się w ziemniaka chłop wszedł do technicznej Barcelony i w tak zaawansowanym wieku w jakim był wtedy jak na piłkarza nauczył się tej szybkiej gry....szacuneczek dla tego pana :)

@OTX Pomimo tego że miał swoje lata i przyszedł ze Szkocji to jednak był klasowym zawodnikiem a nie kimś pokroju Boatenga. W sumie to trochę szkoda że tak długo siedział w Celticu i nie spróbował sił w topowej lidze wcześniej.
« Powrót do wszystkich komentarzy