Rafa Mir największym zagrożeniem dla Barcelony w dzisiejszym meczu z Huescą

Dariusz Maruszczak

15 marca 2021, 18:45

Marca, Sport

6 komentarzy

Fot. Getty Images

Trudno spodziewać się, żeby głównym celem Hueski w spotkaniu z Barceloną na Camp Nou było atakowanie bramki rywala, ale to nie znaczy, że Barça może zlekceważyć ofensywę ostatniego zespołu w tabeli. Katalończycy muszą uważać przede wszystkim na środkowego napastnika beniaminka Rafę Mira.

23-latek w tym sezonie stał się jednym z najbardziej godnych uwagi zawodników w dolnej części tabeli. Hiszpan trafił do Hueski w styczniu ubiegłego roku na zasadzie wypożyczenia z Wolverhampton. Dziewięcioma golami strzelonymi w osiemnastu meczach wyraźnie przyczynił się do awansu ekipy z Aragonii do Primera División. W LaLidze nie zdobywa już bramek tak często, co zrozumiałe ze względu na różnicę poziomów. Mir odpowiada jednak za siedem z 25 goli strzelonych przez Huescę i stanowi jedną z głównych nadziei zespołu w walce o utrzymanie. Pokazał się też jako utalentowany goleador w Pucharze Króla, gdy zanotował hat-trick w pojedynku z Marchamalo, przesądzając o wygranej swojego zespołu po dogrywce (3:2).

Mir jest specyficznym napastnikiem. Mimo 191 centymetrów wzrostu i mocnej budowy ciała jest również bardzo szybki. Udowodnił to w meczu z Celtą, gdy w jednej z akcji rozwinął prędkość 34 kilometrów na godzinę, nie dał się dogonić Murillo i Aidoo, a następnie potężnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Mir korzysta z taktyki Pachety, będąc punktem odniesienia w ataku, gdzie potrafi nie tylko walczyć w powietrzu, ale i wykorzystać wolną przestrzeń. Stoperzy Barcelony będą musieli uważać na szybkość 23-latka i w razie czego umiejętnie zaasekurować kolegę.

Dla Barcelony kluczowe będzie więc powstrzymanie właśnie Mira. Drugi najlepszy strzelec Hueski - wychowanek Blaugrany Sandro Ramírez, ma na koncie tylko trzy trafienia. Mir często korzysta z zagrań wahadłowych Javiego Galana i Pablo Maffeo, więc oprócz podań na wolne pole istotne będzie odcięcie go od dośrodkowań z bocznych sektorów boiska. Napastnik może być dziś wyjątkowo zmotywowany, ponieważ w dzieciństwie był w La Masii, ale według jego relacji ówczesny szef szkółki Albert Puig postanowił z niego zrezygnować, nie podając nawet powodu. Teraz jednak kariera Mira idzie w górę i niewykluczone, że zawodnik po tym sezonie wróci do macierzystej Valencii. Według Sportu oprócz Los Che napastnikiem są też zainteresowane Sevilla i Atlético.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dzik !

Kiedyś oglądałem jakiś mecz Hueski i faktycznie pomyślałem sobie, że warto go zapamiętać. Gościu strzelił chyba akurat gola z jakiejś bardzo niewygodnej pozycji i od razu było widać, że ma pojęcie.

To chyba jakiś Rusek hehe

Strach się bać... dobrze, że gościu nie gra w Atletico, bo kwestia mistrzostwa byłaby już przesądzona...

Drżyjcie narody