Arthur: W Juventusie trenuje się więcej niż w Barcelonie i dużo więcej niż w innych drużynach

Dariusz Maruszczak

12 grudnia 2020, 12:00

Marca

35 komentarzy

Fot. Getty Images

Arthur Melo udzielił wywiadu dziennikowi Marca, w którym wypowiedział się na temat ostatniej wizyty na Camp Nou, porównał Barcelonę i Juventus oraz opowiedział o rozstaniu z Dumą Katalonii.

Ależ się zrewanżowaliście Barcelonie…

[śmiech] Cóż, tak. Wszyscy mocno przestudiowaliśmy Barcelonę. To zasługa sztabu, który spędził wiele czasu, analizując Blaugranę, i wskazał nam jej słabe punkty oraz zalety. Pracowaliśmy nad tym przed meczem i wiedzieliśmy, co się wydarzy podczas spotkania. Barça zawsze gra, szukając gola, wszyscy to wiemy. Idzie do przodu, zostawiając za sobą miejsce, to normalne. Jeśli atakujesz siedmioma czy ośmioma zawodnikami, nadajesz priorytet stronie ofensywnej i zostawiasz obronę niechronioną. Wiedzieliśmy, że będziemy mieć jakieś kontrataki.

W Juventusie pytano cię o Barcelonę?

Tak. Mówiłem im, że jest drużyną o wysokiej jakości i że będzie miała większe posiadanie piłki od nas. My również musieliśmy cierpieć w pewnym momencie meczu. Jednak zasługa należy do sztabu, który przeprowadził wspaniałą analizę rywala.

Naprawdę wierzyliście, że uzyskacie zwycięstwo?

Chcieliśmy zająć pierwsze miejsce w grupie i potrzebowaliśmy trzech goli. Wierzyliśmy w to, choć wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale Juventus zawsze ustala sobie cele, wiedząc, że drużyna ma jakość, aby je osiągnąć. Przede wszystkim byliśmy bardzo skoncentrowani podczas gry.

Zaskoczyła cię tak słaba Barcelona?

Nie rozegrała dobrego spotkania, ale ma jakość i w pewnych momentach cierpieliśmy. Byliśmy silniejsi psychicznie.

Jaka była różnica w porównaniu do pierwszego meczu?

Nasza mentalność była inna. Wiedzieliśmy, że jeśli postawimy się Barcelonie, możemy wygrać. Mieliśmy większą intensywność, zwłaszcza w pierwszych 30 minutach, które naznaczyły spotkanie. Graliśmy z wielkim napięciem, potrafiąc bronić i cierpieć z dwiema czteroosobowymi liniami z tyłu oraz wychodzić z kontratakami. Dobrze przestudiowaliśmy rywala i dokładnie wiedzieliśmy, co robić. Weszliśmy w mecz silni psychicznie, a ta zmiana była kluczowa.

Przetrawiłeś już swoje odejście z Barcelony?

Było więcej hałasu, niż bym chciał. Gdy już wiedziałem, że odejdę, chciałem zrobić wszystko dobrze. Barça wiele mi dała. To był klub, który otworzył mi drzwi do Europy, marzenie, które miałem od dziecka. Klub ze wspaniałą historią, także brazylijskich piłkarzy.

Źle się zachowali?

Nie wiem tego, to zawsze jest kwestia subiektywna i z pewnością oni myślą, że dobrze. Trudno powiedzieć. Mam swoją wersję, swoją historię i chciałbym, żeby pewne rzeczy potoczyły się inaczej, ale oni z pewnością będą wierzyć, że zrobili wszystko tak, jak powinni. To już jednak przeszłość. Teraz przyszedłem do wspaniałego klubu, gdzie spotkałem się z poważnymi osobami w dyrekcji, które wiele mi zapewniają.

Nie szanowali cię, kiedy przestali na ciebie liczyć po podpisaniu kontraktu z Juventusem?

Nie wiem, trudno to komentować. To już minęło i zapamiętam wszystkie dobre rzeczy, które przydarzyły się w Barcelonie, gdzie czułem się bardzo kochany przez wszystkich, a teraz chcę patrzeć przed siebie, ucząc się na błędach.

Byłeś uprzywilejowany dzieleniem szatni z Messim, Cristiano i Neymarem. Co byś u nich wyróżnił?

Mentalność. Cóż, pierwszy jest talent, chociaż wszyscy wiedzą, że go mają. To trójka najbardziej utalentowanych piłkarzy, z którymi dzieliłem szatnię. Jednak to, co mają w głowach, to niesamowita mentalność zwycięzcy. Ustalają sobie cel, pracują na niego, wierzą, że mogą go osiągnąć, i dają z siebie wszystko na boisku, aby to zrobić. Nie zadowalają się małymi rzeczami. Zawsze chcą więcej. Strzelają gola i chcą kolejnego. Strzelają drugiego i chcą trzeciego, a potem czwartego… Imponuje mi to, ponieważ nigdy nie obniżają poziomu ani koncentracji.

Co cię zaskoczyło w Cristiano?

Sposób, w jaki pracuje. Wiedziałem już o tym, ponieważ ludzie o tym mówią, piłkarski świat jest mały. Kiedy jednak widzisz go z bliska, to robi wrażenie. Są dni, w których przyjeżdżamy o drugiej w nocy, ponieważ graliśmy wieczorem, a on zaczyna trenować. Kto tak robi? Cristiano. Żartuję i mówię mu, że jest chory, ale co powiesz komuś, kto tyle razy wygrał Złotą Piłkę? Jest bardzo silny mentalnie.

A tobie co mówi?

Cristiano jest zajeb*sty. Odkąd przyjechałem, bardzo mi pomaga, ponieważ mówimy w tym samym języku. Zawsze jest blisko i mi pomaga, na przykład w sprawach, których nie rozumiem. Podczas posiłku również mówi mi, co mam jeść, że tego nie powinienem, że tamto posłuży mi lepiej. Dba o innych, zawsze stara się pomóc i coś wnieść. Mam dużo szczęścia co do Cristiano i całej szatni, to bardzo dobrzy ludzie.

Z kim najlepiej się dogadujesz?

Trudno jest wybrać jednego. Spójrz, jakie miałem szczęście: Danilo i Aleksa Sandro znam już z reprezentacji, Dybala mówi po hiszpańsku, podobnie jak Bentancur i Morata, Cristiano po portugalsku. Mogłem wejść i od razu porozmawiać z jednym czy drugim. Są też weterani, którzy reprezentują włoską mentalność. Wszyscy są bardzo poważni i pracują na całego.

Co sądzisz o sytuacji, którą przeżywał Messi, kiedy chciał odejść z klubu?

Biorąc pod uwagę, kim był Leo dla Barcelony, będąc jej największym idolem, przybywającym w młodym wieku, z jego karierą…. Nie zaskoczyło mnie, że chciał odejść, ale brak szacunku, jaki mieli wobec Leo. Teraz jeśli on chce odejść lub nie, wybór należy do niego.

Jakie zauważyłeś różnice w grze po zmianie klubu?

Wszystko jest inne. To dwa różne style. Juventus ma większą intensywność, więcej dośrodkowań w pole karne, a Barça częściej operują piłką i ma większą kontrolę w grze i podczas meczu. To dwa różne style w dwóch zwycięskich zespołach, które zdobyły wiele trofeów, każda ze swoim stylem.

Więcej się trenuje?

Mentalność jest inna. Tutaj wielkie znaczenie ma aspekt fizyczny, siłownia, jest sporo taktyki… Dużo się trenuje, więcej niż w Barcelonie, ale też dużo więcej niż w innych drużynach. To tutejsza kultura.

Czy jest duża różnica między Serie A i LaLigą?

Są bardzo podobne. Zmiana polega na włoskim stylu gry. Wiele tutejszych zespołów, kiedy strzeli gola, ustawia się piątką z tyłu. Gra się długie piłki, z dośrodkowaniami w pole karne. Taka jest włoska mentalność, która różni się od hiszpańskiej, ale obie ligi są bardzo trudne.

Jak zniosłeś tę zmianę?

Na początku trochę cierpiałem, ponieważ sposób gry jest inny. Miałem szczęście spotkać trenera, który grał na tej samej pozycji co ja. Pomaga mi i mówi, co muszę robić, a co nie. Ma duże doświadczenie, wiec nie mam innego wyjścia, tylko go słuchać.

Co ci mówi?

Chodzi o sposób gry. Czasem gramy z dwójką w środku, a czasem z trójką. Zmieniają się też pewne rzeczy. Czasem atakujemy bardziej skrzydłami, czasem długimi podaniami lub też z odrobiną kontroli. Bardzo dobrze wyjaśnia, czego chce, i dobrze rozczytuje przeciwnika.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"Teraz przyszedlem do wspanialego klubu, gdzie spotkalem sie z powaznymi osobami w dyrekcji" jak to wiele tlumaczy.... dramat kur..

@Tomek54321
Otóż to. Słowa o dyrekcji i treningach to klucz do zrozumienia co się działo w okresie jego gry dla nas.
Niby miał słaba kondycję, maks na 60 minut jak to wielu tu pisało, a jak się okazuje, to wina treningów, a w zasadzie ich braku za Valverde, który otwarcie przyznawał, że nie ma dla niego znaczenia przygotowanie fizyczne. Teraz ma o wiele bardziej wymagające treningi i spokojnie może grać po 90 minut. Więc jak widać to nie w nim był problem, tylko w Valverde.
Zresztą te pochwały dla Pirlo za to jak przygotował zespół taktycznie na Barcelonę i ogólnie jak rozczytuje przeciwnika i tłumaczy mu w jaki sposób ma grać..
W przypadku Valverde ciężko oprzeć się wrażeniu, że było to: "Idźcie, brońcie całą drużyną i podawajcie do Messiego..".

@4Fabregas4 Pirlo byl bardzo dobrym taktykiem jako pilkarz zreszta na daremnie te ksywke (el archtecto" czy jakos tak nie mial, bardzo dobrze umial rozumiec gre wiec widac ze doswiadczenie z boiska wykorzystuje teraz aby naprowadzic mlodych pilkarzy, to sie szanuje

@Tomek54321 frazesy, za każdym razem wychodząc z jednego klubu trafiają do wspaniałego klubu

@Tomek54321
Dlatego nie mam wątpliwości, że Xavi przywróci nas na szczyt. :)
« Powrót do wszystkich komentarzy