Rozczarowujące statystyki FC Barcelony w sezonie 2019/20

Julia Cicha, BarcaInfo

15 sierpnia 2020, 15:22

Sport, Mister Chip, Opta, MD

24 komentarze

Fot. Getty Images

  • Hiszpańskie media przedstawiają rozczarowujące statystyki Barcelony w tym sezonie
  • Zespół zakończył sezon bez trofeum po raz pierwszy od sezonu 2007/08
  • Dodatkowo Katalończycy przegrali z Bayernem aż 2:8, co w przeszłości zdarzało się w Champions League niezwykle rzadko

FC Barcelona w fatalnym stylu zakończyła sezon 2019/20 bez tytułów. Był to jej najdłuższy sezon w historii: trwał od 16 sierpnia 2019 do 14 sierpnia 2020 roku. Dziennik Sport prezentuje kilka statystyk z tego okresu.

Drużyna rozegrała w sumie 51 meczów – 38 w lidze, dziewięć w Lidze Mistrzów, trzy w Pucharze Króla i jeden w Superpucharze Hiszpanii. W lidze odniosła 25 zwycięstw, do których dołożyła siedem remisów i aż sześć porażek. Strzeliła 86 goli, a straciła 38.

Po porażce z Bayernem 2:8 bilans Katalończyków w Lidze Mistrzów prezentuje się następująco: pięć wygranych, trzy remisy i jedna porażka. 15 strzelonych goli i aż 14 straconych. W Pucharze Króla również nie było najlepiej. Zespół pokonał Ibizę i Leganés, ale przegrał w ćwierćfinale z Athletikiem. Zakończył więc udział w rozgrywkach z dwoma zwycięstwami, porażką, siedmioma zdobytymi i dwiema straconymi bramkami. Z kolei w Superpucharze Hiszpanii Barça uległa w pojedynczym spotkaniu Atlético 2:3.

Najwięcej meczów na swoim koncie zgromadził Antoine Griezmann – 48. Najwięcej minut uzbierał z kolei Marc-André ter Stegen – 4140. Najlepszym strzelcem zespołu został Leo Messi (31 goli: 25 w lidze, trzy w Champions League, dwa w Pucharze Króla i jeden w Superpucharze Hiszpanii), a za nim znalazł się Luis Suárez (21).

Media opisują również statystyki dotyczące wczorajszej klęski Barcelony. Bardzo znamienny jest fakt, że Suárez, mimo strzelenia gola, miał zaledwie 24 kontakty z piłką, z czego dziewięć razy wznawiał grę ze środka boiska. Cała drużyna zanotowała aż 99 strat (najwięcej, bo 19 – Leo Messi), a odzyskała zaledwie trzy piłki na połowie Bayernu. Dla porównania Niemcy zrobili to 32 razy. Katalończycy już do przerwy stracili cztery bramki – Bayernowi wystarczyło do strzelenia ich 31 minut. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w styczniu 1951 roku, kiedy to Real Madryt czterokrotnie pokonał bramkarza Barçy w 29 minut.

Blaugrana zapisała się też na kartach historii Ligi Mistrzów. Do tej pory tylko kilka razy jakiś zespół tracił w tych rozgrywkach aż osiem bramek w jednym meczu od etapu ćwierćfinału. W 1958 roku Real pokonał 8:0 Sevillę, a dwa lata później Glasgow Rangers wygrało 8:0 z Borussią Mönchengladbach. Później trzeba było czekać na takie wydarzenie aż do wczoraj. Klęska Barçy oznacza też klęskę wszystkich hiszpańskich klubów, bo po raz pierwszy od sezonu 2006/07 żaden zespół z tego kraju nie zagra w półfinale Ligi Mistrzów.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Cóż można powiedzieć, podstawa to zawodnicy którzy nawet w najmniejszym stopniu nie dążyli do zwycięstw. Byli przewidywalni bez jakiegokolwiek pomysłu. Zresztą było to widać we wczorajszym meczu. O ile na samym początku Semedo potrafił zrobić zryw czy też Messi reszta stała z boku biernie obserwując starania pojedynczych piłkarzy. Messi nie nadaje się na kapitana co wczoraj również udowodnił, ma talent do gry ale nie potrafi otrząsnąć drużyny w ważnych momentach. Nie widzi błędów drużyny i nie zwraca im na to uwagi. Kiedy pojawia się szansa to zostaje ona zmarnowana. Grają na alibi i posiadanie piłki. Na palcach jednej ręki można policzyć podania na jeden kontakt. Lepiej cofać piłkę do tyłu i zaczynać od początku co skutkuje tym ,ze piłka nie pojawia się w okolicach pola karnego przeciwników. Brak wsparcia kolegów przy kryciu. Trener? To chyba tylko zwykły pionek stojący przy lini bocznej boiska. Zero zaangażowania, strach przed zmianami. Drużyna gra tragicznie A on potrafi opuścić głowę i nic więcej. Zamiast wziąść i motywować drużynę lepiej usiąść i oglądać pogrom. Zmiany ? Zero logicznych zmian w składzie. To tak jakby pomyślał A wezmę go wrzucę może coś się stanie A jak nie to będzie, że próbowałem. Kolejną rzeczą jest trzymanie w składzie na siłę ludzi ,którzy nic nie wnoszą do gry lub wręcz ją spowalniaja lub co gorsza marnują okazję. Suarez może być świetnym asem w rękawie. Ale wczoraj grając cały mecz aż raz coś osiągnął trafiając bramkę, nie licząc tego człapał i marnował piłki. Transfery niezbyt trafne,ale też winą tego jest brak pomysłu na grę. Problem nie jest pojedyncza osoba. Problemem jest cały zespół ,trener ,zarząd i brak pomysłu co zrobić żeby było lepiej
« Powrót do wszystkich komentarzy