Rosell: Ani Neymar, ani piłka nożna, ani Real Madryt nie miały nic wspólnego z tym, że trafiłem do więzienia

Łukasz Lewtak

13 lipca 2020, 22:00

Cadena SER, AS, Marca

7 komentarzy

Fot. Getty Images

Sandro Rosell był dziś gościem w programie "La Ventana" w radiu Cadena SER. Były prezydent FC Barcelony mówił głównie o swojej książce "Un fuerte abrazo" (Mocny uścisk), analizował przyczyny, dla których siedział w więzieniu, oraz wypowiedział się na temat kierowania Barçą.

- Na początku książki analizuję sześć lub siedem możliwości dotyczących tego, kto mógł stać za tym, że trafiłem do więzienia. Potem stopniowo różne opcje są odrzucane. Żeby było jasne - nie chodziło ani o sprawę Neymara, ani o piłkę nożną, ani o Real Madryt. Jeśli chodzi o resztę, to trzeba poczekać. Złożyłem wniosek do sądu, ponieważ tylko tak będzie można się dowiedzieć, kto stoi za całym tym przestępczym systemem, który spowodował, że obywatel dwa lata siedział w areszcie prewencyjnym bez żadnego powodu. Mam nadzieję, że sąd przychyli się do mojego wniosku. Jeśli nie, nie dowiem się, kto za tym stał. Takie postępowanie z urzędu powinna wszcząć Audiencia Nacional.

- Kiedy wyszedłem na wolność, poczułem nadzieję, że są jeszcze sprawiedliwi sędziowie. Przez 645 dni myślałem o tym, że nie ma sprawiedliwości i wszystko jest oszustwem. Miałem jednak szczęście, że trafiłem na trzech sprawiedliwych sędziów. Byłem szczęśliwy, kiedy zobaczyłem rodziców i córki.

- Po 645 dniach w głowie mam wiele myśli. To nie do pomyślenia, że prokurator nagle z urzędu wszczyna dochodzenie przeciwko hiszpańskiemu obywatelowi w sprawie faworyzowania brazylijskiej firmy, kiedy ona nie chce być faworyzowana i broniona. Oni jednak kontynuują dochodzenie i atakują Hiszpana, aby bronić Brazylijczyka. Nie rozumiem tego. Zrozumiałbym, gdyby brazylijski wymiar sprawiedliwości atakował Hiszpana, ale nie odwrotnie.

- Kiedy wsadzali mnie do aresztu, nie mówili wiele na temat powodów. Oskarżyli nas o coś, co nie miało miejsca, a nawet jeśli by się wydarzyło, to nie stanowiło przestępstwa.

- Podobnych umów pośrednictwa podpisałem setki. Wszystko było legalne i prywatne. Pobieraliśmy wynagrodzenie na usługę. Prowizje pobierają prywatni agenci. To legalne, a w Hiszpanii stało się tematem tabu.

- 23 maja 2017 wracałem z Chin. Otrzymuję wiadomość, że przeszukują mój dom. Prasa pojawiła się przed policją. To pewnie powszechna praktyka w tym kraju, że jakiś urzędnik łamie przepisy i najpierw zawiadamia dziennikarzy, a dopiero potem policję.

- Najgorszy dzień? Kiedy odmawiają mi po raz trzynasty.

- Bycie prezydentem FC Barcelony pomogło mi, bo sprawiło, że darzono mnie szacunkiem, traktowano nieco inaczej.

- Więzienie naznacza człowieka na całe życie. Wpisujesz w Google moje nazwisko i czytasz to, co czytasz. To wpływa na człowieka. Międzynarodowe korporacje, dla których pracowałem, nie chcą mnie zatrudnić, ponieważ pojawiam się w Google.

- Po 1,5 roku mój prawnik zapytał, czy się przyznam. Powiedziałem, że nie ma mowy. Daliby mi dwa lata i wysoką karę finansową.

- Moja książka była sprawdzana przez prawników. Nie umieściliśmy tam tego, co nie mogło się znaleźć w publikacji. Wiele osób mówi mi, że jak będę udzielał wywiadów, wrócą po mnie.

- Zagłosowałbym za niepodległością Katalonii, ale jeśli ta opcja by wygrała, następnego dnia bym wyjechał. Jeżeli przeważyłyby głosy na "nie", zostałbym w Katalonii.

- Mamy telewizję, która wprowadza cenzurę, nie jest wolna. TV3 przez dwa lata ignorowała moją sprawę, tak jakby jej w ogóle nie było. Byłem prezydentem FC Barcelony, a to w Katalonii ma pewną wagę, powinni śledzić tę sprawę. Po wyjściu zrobiliśmy dokument, który TV3 ocenzurowała. To wydaje mi się okropne w demokratycznym kraju, za publiczne pieniądze. Poza tym w tę sobotę poszedłem do TV3 promować książkę i ponownie zastosowali cenzurę.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"- Zagłosowałbym za niepodległością Katalonii, ale jeśli ta opcja by wygrała, następnego dnia bym wyjechał. Jeżeli przeważyłyby głosy na "nie", zostałbym w Katalonii."

czyli co? Robi Katalończykom na złość ?

Tak to jest gdy władza w jakimś kraju zbytnio przylgnie do jednych rąk. Nie ma wówczas wolnych mediów, bo jest cenzura, wszelkie sądy są obsadzane tylko „swoimi” aparatczykami. Pewnie całkowicie święty to ten Sandro nie jest, ale więzić kogoś tyle czasu bez udowodnienia winy, to na pewno nie w kraju demokratycznym.


A wiadomo kiedy książka?

Zrozumiem Go jeśli to co napisał w książce okaże się prawdą. Wtedy popieram Go w walce o sprawiedliwość. Ciekawy jestem czy ktoś z tej strony czuje i wie co to znaczy być zmuszony do milczenia, zniewolony przez władze, wszechmogące władze? Dawno temu kibicowałem Real. Ale kiedy zacząłem oglądać mecze Barcy pod wodzą Cruyffa i czytać więcej o historii Katalonii to zmieniłem swoje preferencje. Coraz bardziej popieram dążenie do niepodległości tej części Europy i nabierać większy wstręt do Madrytu, właściwie do władzy, do ludzi zarządzających Real i do wszystkiego związanego z tą drużyną. W ostatnich latach kiedy Barcelona niepodzielnie rządzi na terytorium rządzonym przez Madryt ta zawiść i zazdrość z Madrytu wylewają się aż widocznie. Udziela się też kibiców w wielu krajach, m.in w Polsce. Chciałbym, żeby Barcelona grałaby w PL, żeby nie mieć nic do czynienia z Realem ale to byłoby niemożliwe, bo z drugiej strony emocje związane z El Clasico by zniknęły.

najlepszy prezydent Barcelony