Barcelona nie zdołała zwyciężyć już w dwunastu meczach wyjazdowych w tym sezonie

Dariusz Maruszczak

20 czerwca 2020, 12:00

Sport, MD

18 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Barcelona zremisowała wczoraj z Sevillą na Sánchez Pizjuán i już nie zależy tylko od siebie w walce o mistrzostwo Hiszpanii
  • Drużyna Quique Setiena wciąż ma problemy z grą na obcych stadionach
  • Barça wygrała zaledwie 6 z 15 meczów wyjazdowych w tym sezonie LaLigi

Sánchez Pizjuán tym razem było puste, a kibice nie mogli wesprzeć swojego zespołu. Mimo to Barcelona znów nie potrafiła pokonać rywala na jego obiekcie. Taka sytuacja miała miejsce już po raz dwunasty w tym sezonie. Zaczęło się już w pierwszej kolejce, gdy po cudownym trafieniu Aritza Aduriza Barça przegrała z Athletikiem 0:1. Na kolejną wpadkę nie trzeba było długo czekać, ponieważ w trzeciej kolejce Katalończycy zaledwie zremisowali z Osasuną 2:2. Bezbramkowy remis z Borussią Dortmund nie był może złym rezultatem, ale już porażka z Granadą 0:2 musiała dać do myślenia. Barcelona nie potrafiła bowiem zwyciężyć w pierwszych czterech spotkaniach wyjazdowych. Gdy wydawało się, że Blaugrana zacznie grać lepiej na obcych stadionach po pokonaniu Getafe i Eibaru, przyszła klęska z Levante 1:3. Następnie Duma Katalonii nie potrafiła wygrać z Realem Sociedad (2:2) i Espanyolem (2:2).

Zmiana trenera z Ernesto Valverde na Quique Setiena też niewiele wniosła w tym zakresie. W pierwszym spotkaniu wyjazdowym w LaLidze pod wodzą nowego szkoleniowca Barcelona przegrała z Valencią 0:2. Rewanż na Athleticu na San Mamés, tym razem w Pucharze Króla, również nie okazał się udany i Blaugrana odpadła z rozgrywek po porażce 0:1. Drużyna Setiena już na początku lutego straciła szansę na pierwsze trofeum w tym sezonie. Przed wstrzymaniem rozgrywek Barcelona nie potrafiła pokonać Napoli (1:1) w 1/8 finału Ligi Mistrzów i przegrała kluczowe starcie z Realem Madryt (0:2) na Bernabéu. Teraz zgubiła punkty w konfrontacji z Sevillą. Bilans dziewięciu zwycięstw, sześciu remisów i sześciu porażek dla takiego zespołu jak Barça nie jest korzystny, zwłaszcza że nie tylko wyniki, ale i postawa na obcych stadionach pozostawia wiele do życzenia.

Nie można oczywiście spłycać problemu tylko do meczów wyjazdowych, ponieważ gra Barcelony kuleje od dłuższego czasu. Mimo to liczby nie kłamią. W LaLidze Barcelona zdobyła u siebie 43 z 45 punktów. Na wyjazdach – 22 z 45. Wygrała poza Camp Nou tylko sześć z piętnastu spotkań. Więcej punktów w meczach wyjazdowych zdobyła Sevilla, tyle samo ma Villarreal, a Getafe zaledwie jedno oczko mniej. Bilans bramkowy też daje do myślenia. U siebie Barcelona strzeliła 47 goli i straciła ich tylko 12, a na obcych stadionach jej bilans to 22:19.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Byłem zwolennikiem Setiena na rzecz Valverde ale tylko dlatego że wprowadzi coś zupełnie nowego i nietypowego w grze naszego zespołu. Na ten moment gra drużyny nie zanotowała żadnego progresu i to widać szczególnie na tle silnego rywala.. niestety ale tiki taka musi się rozwijać a od czasów Enrique ( a może nawet od I sezon Valverde, który wg mnie powinien się skończyć trypletem, ale wiemy jak było) nie było trenera, który w jakiś sposób chce zrewolucjonizować grę Barcy i połączyć coś nowego z tradycyjnym stylem gry Barcy. Ja wiem, ze Setien dostał drużynę taka jaka jest, nie kupił zawodników takich jakich chciał, nie przeprowadził okresu przygotowawczego(co widać na przykładzie samego biegania zawodników na tle silnych drużyn, który jest katastrofalny!) ale oprócz powrotu do starych czasów czyli 80% posiadania piłki i podawania sobie w poprzek nic konkretnego nie wprowadził żeby zaskoczyć rywala. Niestety jak tak dalej pójdzie będzie to kolejny sezon stracony i nie tylko dla nas jako kibiców, ale dla samego Messiego.
« Powrót do wszystkich komentarzy