Javier Tebas: Chciałbym, by rozgrywki zostały wznowione 12 czerwca

Julia Cicha

11 maja 2020, 11:00

AS

Brak komentarzy

Fot. Getty Images

Javier Tebas pojawił się w programie „El Partidazo” i opowiedział o wznowieniu rozgrywek LaLigi.

Jakiej piłki możemy się spodziewać po powrocie?

Trzeba dostosować się do okoliczności, pracujemy nad tym. Mecze będą takie same, ale bez kibiców. Piłkarze będą jednak inaczej dojeżdżać na spotkania, inaczej trenować i inaczej zachowywać się w domach, by być w jak najlepszej formie i nie zagrażać innym.

Potwierdzono pięć przypadków koronawirusa wśród piłkarzy.

To mniej, niż się spodziewaliśmy. Szacowaliśmy, że będzie ich 25-30. To dobra wiadomość. W niektórych częściach Hiszpanii zarażonych jest już bardzo mało. Wykonaliśmy 2500 testów i tylko osiem miało pozytywny wynik. Zawodnicy są już w końcowym etapie choroby, w tym tygodniu zostaną poddani kolejnym testom. Kiedy wznowimy rozgrywki, gracze będą przechodzić testy na 24 godziny przed meczem. Zarażenie się będzie praktycznie niemożliwe, przeprowadziliśmy badania, które wykazały, że w trakcie spotkań ryzyko jest najmniejsze, jeśli wszyscy przestrzegają norm. Proszę o koncentrację. Mamy nadzieję, że kiedy rozgrywki wrócą, niemal nie będzie chorych wśród piłkarzy. Jeśli w jakimś klubie będzie pięć przypadków zachorowań, pokaże to pewne zaniedbania. Nie mamy kontroli nad tym, co piłkarze i trenerzy robią w domach. Daliśmy im jednak wytyczne.

Co się stanie, jeśli ktoś nie będzie przestrzegał protokołu?

Powiemy to klubowi i poprosimy, by odsunięto go od pracy. To poważne pogwałcenie norm społecznych, nie piłkarskich. Piłka nożna musi dawać przykład, szczególnie teraz. Nie sądzę, by doszło do łamania zasad, ludzie są uświadomieni.

Wiele osób mówi, że myli się Pan, próbując przyspieszyć powrót rozgrywek.

Władze będą musiały wyrazić na to zgodę, to one mówią, co można robić. W etapach odmrażania gospodarki zawarto punkty dotyczące profesjonalnego sportu. My dostosowujemy się do tego, co mówi rząd. Nie spieszymy się.

Kiedy wznowicie rozgrywki?

Nie wiem, to zależy od faz odmrażania. Chciałbym, by było to 12 czerwca. Primera i Segunda División zostaną dokończone równocześnie. Mecze będą codziennie przez 35 dni.

Pojawiła się duża opozycja przeciwko powrotowi piłki?

Nie nazwałbym tego opozycją, tylko ignorancją. Piłka nożna to nie jest sport, w którym łatwo się zarazić. Wirus przenosi się przez ślinę, ryzyko będzie niemal zerowe. Będziemy przeprowadzać testy, których margines błędu to 5%. Mamy badania, które mówią, że piłkarze znajdują się twarzą w twarz przez zaledwie 67 sekund w trakcie spotkania. Ryzyko istniałoby, gdyby to było 15 minut.

Uważasz, że za krytyką stoją również interesy sportowe?

Być może istnieje interes, by nie grać. Rozmawialiśmy z pięcioma dużymi ligami o tym, jak zmienia się punkt widzenia klubu w zależności od jego pozycji w tabeli. Osoba odpowiedzialna za ligę francuską nie była zbyt zadowolona z jej anulowania. Są przekonani, że podjęli decyzję za wcześnie. Jesteśmy optymistami. Wspomniane rozmowy nam pomogły, ligi francuska i holenderska pospieszyły się.

Drużyny będą podróżować zawsze tego samego dnia? Co ze zgrupowaniami, o których mówiono?

Podróże nie będą zawsze w ciągu dnia, pracujemy nad odpowiednim protokołem. Oprócz tego pracujemy nad „zapełnieniem” trybun, robimy testy obrazu i dźwięku. Postaramy się robić interesujące rzeczy. Jeśli chodzi o zgrupowania, patrzymy na Bundesligę. Ja mogę powiedzieć, na podstawie wyników testów, że zgrupowania nie będą obowiązkowe 18 maja, przesuniemy je o tydzień. Nie sądzimy, by na razie były one konieczne. Chodziło o bezpieczeństwo. W Bundeslidze zgrupowania już się rozpoczęły. Nie zdziwiłbym się, gdyby po zakończeniu sezonu piłkarze mogli już świętować uściskami.

Jeśli sezon znów zostanie przerwany, będzie to uznane za Pana porażkę w zarządzaniu.

Zawsze mówię, że świat należy do odważnych. Kiedy próbujemy, porażka nie istnieje. Mój brat jest specjalistą światowej klasy w dziedzinie koronawirusa, doradza USA. Dbam o zdrowie i wykorzystuję otrzymywane od niego informacje. Niemożliwe, żeby w jednym klubie było dużo zarażonych naraz, to byłoby zaniedbanie. Nie może być jak w Dynamo Dreznie, jeśli zachowuje się środki ostrożności. To ostatnia drużyna drugiej ligi…

Przestraszyłeś się po komunikacie Eibaru, że inne zespoły mogą zareagować podobnie?

Nie, staram się pozostać w kontakcie z zespołami. Rozumiem wszystkie sytuacje. Wiem, że w szatniach pojawia się strach. W Eibarze dotyczyło to większości, więc opublikowano komunikat.

Poleć artykuł