Ivan Rakitić: Pracownicy supermarketów podejmują ryzyko i ja również chcę je podjąć, chcę wrócić do gry

Dariusz Maruszczak

30 kwietnia 2020, 14:00

Marca

12 komentarzy

Fot. Getty Images

Ivan Rakitić udzielił wywiadu dla dziennika Marca, w którym wyznał, że chce wrócić do gry w geście solidarności i zjednoczenia z innymi osobami, które muszą pracować, a także po to, aby pomóc społeczeństwu i dać radość kibicom.

Marca: Jak przeżywasz to wszystko, co się wydarzyło?

Ivan Rakitić: W dużym skupieniu i szacunku. To nowa sytuacja dla wszystkich i myślę, że to dobry moment, żebyśmy byli bardziej zjednoczeni niż kiedykolwiek, jednoczyli siły, aby iść naprzód, i wyszli zwycięsko z tej sytuacji. Jestem przekonany, że możemy to osiągnąć.

Czego najbardziej ci brakowało, gdy nie mogłeś wychodzić z domu?

Mojej rodziny, przyjaciół, ludzi, z którymi lubię dzielić życie. Tęskniłem za tym, żeby móc zabrać dziewczynki do szkoły, zjeść śniadanie na mieście, móc pójść na trening do Ciutat Esportiva, wyjść coś zjeść, wykonywać codzienne czynności ze spokojem.

Myślałeś, że możesz przeżyć podobną sytuację?

Tak naprawdę to nie. Uważam, że nikt nie mógł wyobrazić sobie czegoś podobnego. Od samego początku mam duży respekt do tej sytuacji i pamiętam, że kiedy to się zaczęło, przeżyliśmy bardzo ważny moment, kiedy jechaliśmy grać do Neapolu w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Odbyłem tę podróż z dużą niepewnością. Teraz uważam, że musimy myśleć pozytywnie, wiedząc, że wysiłek, jaki podejmujemy, jest dla dobra wszystkich, i mieć nadzieję, że to, co teraz nas zaskoczyło, już nigdy znów nas nie zaskoczy.

Czego nauczyłeś się z tego wszystkiego, co się wydarzyło?

Wielu rzeczy, ale najważniejsze jest to, że dużo bardziej doceniam małe detale, prostsze chwile i znaczenie zjednoczenia z rodziną i najbliższymi. Ta sytuacja była wspaniałą lekcją dla wszystkich w wielu aspektach.

Minął strach?

Nie wiem, czy strach jest odpowiednim słowem, ale to podobne emocje. Niepewność bardzo mnie martwi, jestem osobą bardzo zorganizowaną, która lubi kontrolować i analizować wszystko, co związane z moją rodziną i najbliższymi, a są oni podzieleni między Sewillą, Chorwacją i Szwajcarią… Ta ostatnia rodzina była bardzo zaniepokojona w ostatnich tygodniach, na szczęście mogliśmy kontaktować się ze wszystkimi i wysyłaliśmy codziennie dużo wiadomości, ale przyznaję, że przeżyliśmy nerwowe chwile. Dzięki Bogu cała moja rodzina ma się dobrze.

Jakie masz przesłanie dla cierpiących kibiców, którzy co tydzień śledzą futbol, a nawet dla tych, którzy tego nie robią?

Uważam, że jest wielu ludzi, którzy walczyli i cierpieli w tej sytuacji. W jakiś sposób są naszymi bohaterami. Niektórzy otrzymali nieodwracalne ciosy. Chciałbym przekazać im swoje wsparcie, uściski i uznanie. Nigdy nie zapomnimy tego wszystkiego, ale nie możemy zostać tylko z negatywnymi faktami. Powinniśmy na zawsze utrzymać solidarność pokazaną w tak trudnym czasie. Musimy czerpać siłę z każdej sytuacji, żeby iść do przodu. Mogę przesłać wyrazy wsparcia dla tych, którzy ponieśli tak bolesne straty.

W niektórych krajach chcą, żeby futbol nie wrócił…

Szanuję wszystkie opinie. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że liga francuska, jedna z najważniejszych na świecie, nie zostanie rozegrana, i powinniśmy respektować tę decyzję. Każdy kraj i każda liga muszą przeanalizować swoje dane i swoje potrzeby, sprawdzając, jak wygląda sytuacja, aby w każdym przypadku podjąć najlepszą decyzję. Nie sądzę, żeby można było podjąć jedną decyzję dla całego świata. Jestem przekonany, że wszystkie kraje i ligi w momencie podejmowania decyzji zrobią to z przekonaniem, że chcą tego, co najlepsze, dla mieszkańców i sportowców. Wspieram i szanuję decyzje, które podejmuje każdy kraj.

Jakie miejsce powinien zająć futbol w powrocie do normalności?

Piłka nożna jest bardzo ważna dla wielu osób i dowodem na to jest to, że generuje dużo pieniędzy. Ostatnio słyszałem, że wiele osób mówiło o problemach, które pojawiłyby się, gdybyśmy nie grali. O kłopotach ekonomicznych, rozgrywkach europejskich, terminarzu, spadkach czy awansach, ale nie słyszałem, żeby ktoś mówił o osobach, dla których ich drużyny stanowią część życia i nagle im to odebrano. Myślę, że nadszedł czas, żeby ci z nas, którzy są głównymi uczestnikami futbolu, zrobili krok do przodu i popchnęli ten samochód. I nie mówię tego z powodów finansowych. Niedawno czytałem o milionowych kwotach z podatków i miejscach pracy, że futbol w Hiszpanii pomaga piłce młodzieżowej i innym mniejszym sportom. Mam na myśli, że społecznie powinniśmy zrobić krok do przodu, móc sprawić, żeby ludzie zajęli się tym, co lubią, żebyśmy wszyscy przestali myśleć o wirusie i chorobie, żebyśmy znów żartowali z naszym sąsiadem z przeciwnej drużyny. Ważne jest, żebyśmy mieli wiele powodów, aby się przytulić, kiedy możemy to zrobić. Myślę, że musimy próbować, żeby futbol nas jednoczył, również z innymi sportami, aby dać poczucie jedności, którego potrzebujemy. Mamy możliwość wspierania innych i powinniśmy to robić.

Jaką rolę powinni odegrać piłkarze?

Ja chcę grać. To oczywiste, że powinniśmy spróbować wrócić z najlepszymi gwarancjami zdrowotnymi, ale musimy również wiedzieć, że nigdy nie będą one pewne w 100%. Jednak to samo ryzyko podejmą wszyscy pracownicy podczas swojego powrotu do pracy. Zatrudnieni w supermarketach również przebierają się w szatni i mają te same lub większe szanse na zarażenie się niż my. Podejmują to ryzyko i ja również chcę je podjąć. Myślę, że mamy ten dług, i jestem przekonany, że jeśli zapytamy kibiców, byliby zachwyceni, gdyby piłka nożna wróciła. Musimy spróbować sprawić, żeby ludzie znów cieszyli się futbolem, żebyśmy my, zawodnicy, mogli być przykładem, wspierając wszystkich pracowników, którzy pokazali nam tę siłę. Chcę dołączyć do tej siły.

Jesteś gotów podjąć ryzyko zarażenia się?

Bez żadnych wątpliwości. Mówię to ze świadomością, że ryzyko będzie bardzo małe, ale również ze względu na solidarność z tymi, którzy grali dla nas od pierwszej minuty i dalej będą to robić przez wiele dni.

Uważasz, że jesteście to winni społeczeństwu?

Nie wiem, czy jesteśmy mu to winni, ale społeczeństwo dało nam ponadprzeciętny status. Zwracam uwagę na kibiców i ich wysiłki, żeby móc zobaczyć nas na stadionach i w płatnych kanałach telewizyjnych. Przychodzą zobaczyć nas przy wyjściu ze stadionów, treningów czy lotnisk. W takich momentach, za każdym razem, gdy widzę dziecko z moją koszulką, myślę, ile wysiłku podjęli rodzice, żeby mu ją kupić. Myślę, że teraz my musimy podjąć ten wysiłek, dobrze się przygotować, starać się kontrolować ryzyko i naszym futbolem zwrócić ludziom tę miłość, którą nam dają.

Piłka nożna wróci bez kibiców na trybunach…

Będzie to dla nas bardzo trudne i dziwne, ale chciałbym powiedzieć kibicom, że będziemy bardziej połączeni niż kiedykolwiek, będziemy wiedzieć, że są w swoich domach, przeżywając to z taką samą pasją jak zawsze i że ich nie zawiedziemy. Razem uzyskamy siłę potrzebną, żeby wyjść z tego wszystkiego, i z pewnością będziemy w stanie czuć wsparcie ludzi, którzy będą w swoich domach

Futbol się zmieni?

Mam nadzieję, że po tym wszystkim będziemy trochę bardziej ludzcy i będziemy doceniać to, co ważne.

LaLiga czy Liga Mistrzów?

Gdyby można zdobyć mistrzostwo Hiszpanii i wygrać Champions League, byłoby znacznie lepiej. Chcę walczyć o wszystko.

Twoja sytuacja się zmieniła?

Nie, jestem w najlepszym momencie swojej kariery, w najlepszym wieku, to dla mnie wyjątkowa motywacja. Jestem przekonany o tym, co mogę zrobić i co mogę osiągnąć.

Rynek będzie inny, żałujesz czegoś?

Dojrzałość sportowa, którą osiągnąłem, pozwala mi znacznie lepiej rozumieć wszystko. Nie żałuję niczego. Zawsze staram się robić to, co najlepsze dla mojego zespołu, dla moich bliskich i dla mnie.

Jaki jest twój pomysł na przyszłość?

Cieszyć się futbolem, móc zacząć jak najwcześniej. Kiedy to minie i zakończymy sezon, przyjdzie czas na analizę całej sytuacji.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

niech wróci, ale w innym klubie

Idiota, szkoda czytać, pewnie niedługo sprostuje nieprzemyślane słowa ale wciąż ... idiota.

"Zatrudnieni w supermarketach również przebierają się w szatni i mają te same lub większe szanse na zarażenie się niż my. Podejmują to ryzyko i ja również chcę je podjąć."
Pracownicy supermarketów tak naprawdę nie mają wyjścia. Kredytów nikt za nich nie spłaci. Czasem ledwo starcza im od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca. A tobie panie Rakitic raczej wystarczy na jedzenie. I to dużo jedzenia. Dlatego ten świat jest chory. Ludzie, którzy nie potrafią się podpisać zarabiają miliony, a inni zap... za miskę ryżu. Futbol i generalnie sport zszedł na psy. Smutne ale prawdziwe.

To nich idzie na kasę do Mercadona jeśli tak mu zależy

Daj spokój Ivan, nie ma co się forsować :D

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że Ivan to po prostu spoko facet, z którym chętnie zrobiłbym kiełbaski z grilla i pojechał do sklepu po czteropak :D

No i super Panie Rakitic. Ale nie myśl tylko o sobie. Pracownicy supermarketów muszą podejmować ryzyko, Ty możesz.

No to teraz będzie roznosił energetyki dla sflaczałych gwiazdeczek. :D

Panie Rakitic, teraz to mnie pan zaimponował :D