Javier Tebas: Jeśli wrócimy do gry, nikt nie będzie mógł odmówić wyjścia na boisko

Maciej Łoś

25 kwietnia 2020, 00:55

Marca, DEA, Mundo Deportivo

6 komentarzy

Fot. Getty Images

Javier Tebas wziął udział w wideorozmowie zorganizowanej przez DEA. Prezes LaLigi wypowiedział się m.in. na temat wznowieniu rozgrywek.

Sytuacja: Nasze spotkania zawsze zaczynamy minutą ciszy dla osób, które straciły życie przez koronawirusa. Wszyscy jesteśmy tym bardzo dotknięci. Nie możemy jednak zapomnieć o tym, żeby walczyć z ekonomicznymi skutkami pandemii. Przed nami kryzys, przez który wiele osób straci pracę. Jesteśmy za to odpowiedzialni. Piłka nożna generuje 1,38% PKB, zatrudniamy bezpośrednio i pośrednio 180 tysięcy osób. Musimy zminimalizować negatywne skutki koronawirusa. Dlatego stworzyliśmy strategię krótko i długoterminową. Chcemy wrócić do gry jak najszybciej, jednak nie wszystko od nas zależy.

Pierwsza faza strategii: Do niedawna nasza strategia składała się z czterech części, jednak dodaliśmy piątą fazę, dotyczącą rozpoczęcia nowego sezonu. Planujemy już przyszłe rozgrywki. Pierwsza część strategii polega na utworzeniu terminarzy powrotu treningów i meczów. Zrobiliśmy to razem z UEFA i innymi ligami w Europie. Wciąż pozostało pięć hiszpańskich klubów w rozgrywkach międzynarodowych. Musimy wszystko koordynować. Istnieje wiele scenariuszy na temat powrotu do gry. Możemy zrobić to w tradycyjny sposób, a następnie rozgrywać mecze naprzemiennie w weekendy i pozostałe dni tygodnia. Uważam, że przyjmiemy model wschodni, choć nie jest on dla nas wymarzony. W Lidze Mistrzów jest jeszcze pięć krajów, a w Lidze Europy 11. To wszystko będzie zależało od sytuacji w tych państwach.

Druga faza strategii: Stracimy miliard euro, jeśli nie uda nam się wznowić rozgrywek. Jeśli zaczniemy grę bez kibiców, straty wyniosą 300 milionów. Każdy klub dokonał wyceny negatywnych skutków wirusa, następnie razem stworzyliśmy strategię. Rekomendujemy zastosowanie przepisów ERTE. 38 lub 39 z 42 drużyn doszło już do porozumienia z zawodnikami w sprawie obniżek pensji (o 10% lub 20%). Ten kryzys dotyka w szczególności duże drużyny.

Trzecia faza strategii: Wszystkie kluby będą przestrzegały tych samych przepisów. To dlatego, że jesteśmy zależni od pozostałych. Jeśli jakiś klub nie spełni norm, będzie to miało skutek dla innych, ponieważ rozgrywki zostaną zawieszone. Przepisy muszą być zgodne z protokołem przygotowanym przez odpowiednie władze. Musimy być przygotowani na moment, gdy będzie można wrócić do gry. Nie możemy zaczynać wszystkiego od zera, kiedy dostaniemy już zielone światło. Przed nami wiele pracy, będzie ona kluczowa.

Czwarta faza strategii: Pracowaliśmy już nad strategią „zamkniętych drzwi”, jednak teraz się na tym bardziej skupiamy. To nie ma związku z treningami. „Zamknięte drzwi” będą określać, jak będą podróżować drużyny na mecze, kto będzie mógł wejść na stadion, jak będą funkcjonowały media, jak drużyny będą opuszczać stadion. To nie jest proste i wymaga specjalnego protokołu. Dyrektorzy meczowi będą pełnić funkcję inspektorów. Każdy klub będzie musiał wyznaczyć koordynatora kryzysowego i osobę do kontaktu.

Kontrakty: Rozmawiałem z prawnikami w kwestii kontraktów, które kończą się 30 czerwca. Większość z nich jest związana z sezonami, dlatego jeśli rozgrywki zostaną przedłużone i zakończą się przykładowo 31 lipca, to umowy zawodników również będą obowiązywać tyle czasu. Trzeba również zacząć rozmowy z operatorami telewizyjnymi. Będzie około 80 spotkań. Trzeba poczekać, aż będziemy mieli konkretne daty. W tej kwestii będą straty, czy uda się wznowić grę, czy nie.

Piąta faza strategii: Trybuny będą zamknięte przynajmniej do grudnia. Nie można oczekiwać tłumów. To będzie miało duży wpływ na limity płacowe i rynek transferowy. Niektóre kluby utrzymują się ze sprzedaży zawodników, na pewno to je dotknie.

Prawdopodobieństwo przełożenia wznowienia rozgrywek: Musimy pracować krok po kroku. Na ten moment nie ma scenariusza. Nie śpieszymy się. Ani UEFA, ani LaLiga nie ma planu. Do 27 maja do niczego nie dojdzie.

Dokończenie sezonu kosztem kolejnego: Pracujemy nad różnymi scenariuszami z AFE i RFEF. Martwię się zarówno o końcówkę tego, jak i początek przyszłego sezonu. Musimy śledzić sytuację i tworzyć nowe scenariusze. Jestem przekonany, że dokończymy te rozgrywki.

Spadki i awanse: Nie będziemy wprowadzać zmian. Liga ma 20 zespołów i trwa 10 miesięcy. Nie zmienimy także nic w sprawie kontraktów. Na pewno będą spadki, co do tego nie mam wątpliwości.

Zakończenie LaLigi w październiku: Nie, nie planujemy tego. To wygenerowałoby dodatkowe problemy.

Odmowa gry przez klub: Będzie miała swoje konsekwencje. Jeśli dostaniemy zielone światło na powrót do gry, a jakaś drużyna odmówi wejścia na boisko, będzie to traktowane jako niestawienie się na mecz. Będzie to karane walkowerem, a w kolejnych przypadkach adekwatnymi sankcjami zapisanymi w regulaminie.

Sezon bez zakończenia i bez mistrza: Najważniejsze jest to, co powie UEFA. To jest jasne. Do 27 maja nie można podjąć żadnej decyzji.

Kupowanie testów na koronawirusa: Było na ten temat dużo polemiki. Nie zrobimy nic innego niż inne firmy, takie jak Seat, który kupił 16 tysięcy testów. Chcemy tylko zapewnić bezpieczeństwo swoim pracownikom. Jedyną różnicą jest to, że będziemy koordynować protokół wraz z rządem. Według niego każdy, kto będzie wchodził na stadion, będzie wiedział, czy jest zarażony. Może to być trudne do zrozumienia dla innych branży i firm, ale my tak zrobimy. Tak już zrobiono w Niemczech.

Przeciwdziałanie kryzysowi: Nie planujemy innego dofinansowywania. Szukamy możliwości redukcji kosztów, aby nie mieć długów. Ta sytuacja dotknie futbol na całym świecie. Ten, kto wyjdzie z najmniejszym długiem, będzie najlepszy.

Hipotetyczne przypadki zarażeń po wznowieniu rozgrywek: Czy jesteśmy inni niż Niemcy? Nie. Nasz system jest taki, jaki będzie używała cała Europa. Wirus nie przenosi się przez pot czy dotykanie. Jest przenoszony przez usta i nos, na 1,5 metra i przez 15 minut. Piłkarze przebywają obok siebie maksymalnie przez 9 minut, nigdy 15. Nie będzie problemów.

Kryzys: Odczujemy go przez dwa lata. Następnie wrócimy do normalności w sezonie 2022/2023.

Lautaro Martínez: To nieprawda, że Barcelona negocjuje teraz w sprawie takich zawodników. Dla włodarzy klubu najważniejsze jest teraz to, kiedy wrócimy do gry, a nie to, czy kogoś kupią. Żaden klub nie jest teraz zainteresowany transferami. Wszystko jest wstrzymane. Nie ma teraz mowy o Lautaro Martínezie czy Neymarze. Zaskoczyło mnie to bardzo. Barcelona nic takiego teraz nie negocjuje.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Rozumie lęki itp,ale żeby kluby nie upadły to potem niech się nie dziwią,że dostaną 30% stawki za "granie".

Kasa Misiu Kasa!!!!!!!

"Czy jesteśmy inni niż Niemcy" No wydaje mi się że Hiszpanie maja ciut inne podejście do życia ale to nie pasuje do tej narracji.

O yezu, na LaRambli takie słowa? Toż to prowokacja. Zaraz zlecą się obrońcy demokracji i wolności człowieka. Kimże on jest, że będzie decydować o tym co kto może a czego nie może?

Aż słychać to zdjęcie :D
https://youtu.be/Jbwf_ue-CWw