Luis Suárez: Transfer Lautaro? Zawodnicy, którzy pomogą drużynie, zawsze są mile widziani

Dariusz Maruszczak

8 kwietnia 2020, 13:30

Mundo Deportivo

Brak komentarzy

Fot. Getty Images

Luis Suárez udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo, w którym odniósł się do ewentualnych transferów Neymara i Lautaro Martíneza, porozumienia w sprawie obniżenia zarobków oraz kwarantanny i powrotu do gry.

Mundo Deportivo: Jak radzisz sobie z izolacją spowodowaną koronawirusem, mając na uwadze, że leczysz się po operacji kolana?

Luis Suárez: Trudno jest nam to znosić, podobnie jak wszystkim rodzinom, ponieważ jesteśmy w bardzo skomplikowanej sytuacji, która sprawia, że wszyscy się martwimy i denerwujemy się, co będzie dalej. Oczywiście mam czas, żeby skupić się na rehabilitacji, nie śpieszę się, ale też dużo myślę o tym wszystkim, co dzieje się na świecie w związku z wirusem, który bardzo utrudnia nam wszystko.

Jeśli chcesz, przekaż wiadomość kibicom Barcelony w tych momentach niepewności.

Przede wszystkim trzeba słuchać władz i zostać w domu, ponieważ jeśli każdy zostanie w mieszkaniu, zadbamy o swoich bliskich, których nie chcemy skrzywdzić. Pod względem piłkarskim, niech wierzą w ten zespół, że jeśli uda się dokończyć sezon, czego wszyscy chcemy, zrobimy to razem, zjednoczeni, walcząc o oczywiste cele, jakimi są Primera División i Liga Mistrzów, aby mieć trochę radości po tylu złych momentach, które przeżywamy z tym wirusem. Radość z LaLigi i Champions League byłaby spektakularna.

Czy boisz się o kogoś z twojej rodziny? Dzieci, starszych czy rodzinę, którą masz w Urugwaju?

To nie jest strach. Jeśli odczuwasz wiele razy pewne napięcie, martwisz się o to, czy bliscy o siebie dbają, czy słuchają władz. Rozmawialiśmy o tym przed chwilą, ja jestem w domu razem z moją żoną i dziećmi od początku, gdy powiedziano nam, że musimy być zamknięci, i cóż, staramy się tego przestrzegać. Mojej rodzinie w Urugwaju zalecałem to, co nam doradzano od samego początku: zostańcie w domu, to jest najważniejsze, żeby uniknąć zarażenia. Im więcej osób zostanie w domach, tym lepiej i szybciej wyjdziemy z tej trudnej sytuacji.

Piłkarze pierwszej drużyny ostatecznie zawarli porozumienie z klubem w sprawie obniżenia zarobków, ale dobra wiadomość została przekazana z okazaniem pewnego dyskomfortu ze względu na presję wewnętrzną. Jaką presję odczuwaliście?

To był ogólny dyskomfort dla wszystkich kolegów, ponieważ mówiło się rzeczy, które nie były prawdziwe. Mówiło się, że zawodnicy nie chcieli obniżyć w takim stopniu pensji, że byli gracze, którzy się na to nie zgadzali, a mówienie o tym, nie będąc w zespole, było denerwujące. Przeszkadzało wszystkim. Gotowość absolutnie wszystkich piłkarzy zawsze była maksymalna, jeżeli chodzi o zamiar pomocy klubowi w sytuacji, którą przeżywa dziś cały świat. Presji nie odczuwaliśmy żadnej, wręcz przeciwnie, wierzyliśmy, że postępujemy właściwie.

Z jakiego powodu zawarcie porozumienia zajęło dziesięć dni?

Porozumienie opóźniło się ze względu na liczby, które trzeba było dopasować. Nie ma nic łatwego w dostosowaniu liczb 22-23 piłkarzy i myślę, że to było wspólne działanie między klubem i prawnikami zawodników, żeby dobrze to dopasować, co nie jest wcale łatwe. Dlatego wszystko się opóźniło, w celu znalezienia najlepszego rozwiązania.

Jak myślisz, kiedy będzie można wrócić do gry z pełnym bezpieczeństwem dla piłkarzy?

Trudno jest to określić, ponieważ mówi się o wielu terminach, wielu sprawach i przychodzi moment, w którym nie wiesz, co jest prawdą, a co nie. Niektórzy żyją z futbolu, a na dziś stawia się go na drugim planie, ponieważ to, co martwi każdego, to brak bezpieczeństwa. Ludzie nie wiedzą, kiedy będzie można wyjść i cieszyć się życiem. To obecnie niepokoi każdego. Kiedy dzieci będą mogły pójść do parku, zobaczyć się z przyjaciółmi, z rodzinami…

A kiedy będziesz mógł pomóc zespołowi i wrócić do pracy z grupą?

To zależy. Myślę, że kiedy treningi zostaną wznowione, będę zdolny do powrotu do drużyny, ale muszę zostać wcześniej przebadany przez lekarzy i Juanjo [Brau – szef fizjoterapeutów], który jest odpowiedzialny za moją rehabilitację i był ze mną codziennie, za co zawsze będę mu wdzięczny. Dopóki nie przejdę u nich ostatecznego badania, aby pozwolili mi wrócić do zespołu, nie będę pewny. Więc to zależałoby od pierwszych dni badań, ale uważam, że nie będzie żadnego problemu, jeśli dobrze zareaguję na wymagania.

Czy byłoby dobrze grać dwa mecze w tygodniu w lipcu i w sierpniu, kiedy jest największy upał?

To zależy od terminarza i od czasu, który będzie miał każdy kraj, aby stawić czoła pozostałym meczom. Jednak tak jak mówiłem, nie wiadomo, kiedy życie wróci do normalności, więc nie wiadomo też, co będzie z futbolem i przyszłym terminarzem.

W ostatnich dniach wiele mówi się o Lautaro i Neymarze, ponieważ wzbudzają oni zainteresowanie klubu. Uważasz, że byłbyś z nimi kompatybilny?

Trudno jest dziś mówić o piłkarzach, którzy mogą przyjść, ze względu na sytuację na świecie. Wszystko jest skomplikowane. Mogę mówić o tym, jakimi są zawodnikami, a są wielcy. Neymara znają wszyscy i doceniamy go w szatni. Jest piłkarzem o niekwestionowanych umiejętnościach, ponieważ wciąż ma wiele do zaoferowania, a w szatni zawsze byłby mile widziany ze względu na sympatię, którą się cieszy. Lautaro to zawodnik, który bardzo rozwinął się we Włoszech, jest „dziewiątką”, która potrafi spektakularnie się poruszać, i to odzwierciedla, jak wielkim jest napastnikiem. Nie chodzi o to, czy czuję się kompatybilny, ale czy czuję się zadowolony, że klub chce sprowadzić piłkarzy, którzy mogą pomóc w realizacji naszego wspólnego celu, czyli wygrania wszystkiego. Później chodzi o to, żeby była zdrowa rywalizacja w zespole, co zawsze będzie miało miejsce. Zawsze wszyscy będziemy po tej samej stronie. Więc zawodnicy, którzy przyjdą walczyć o swoje miejsce i pomóc drużynie, zawsze będą mile widziani, to zawsze poprawi i wzmocni ekipę.

A co z twoją przyszłością? Rozmawiałeś już z klubem o przedłużeniu kontraktu?

Nie, ciągle nic nie wiem. Wyjaśniałem już, jakie jest moje położenie kontraktowe, ale w obecnej sytuacji, którą przeżywa cały świat, najmniej myślę obecnie o przyszłości. Trzeba myśleć o tym, jak to przeżyjemy, jak pójść naprzód, a później porozmawiać o przyszłości. Obecnie mam kontrakt z klubem i myślę tylko o wypełnieniu go. Później z pewnością przyjdzie czas, żebyśmy z klubem usiedli do rozmów, ponieważ relacje między nami zawsze były dobre.

Poleć artykuł