Wspominamy pracę Radomira Anticia w Barcelonie

Dariusz Maruszczak

7 kwietnia 2020, 11:45

Sport, MD, Marca

6 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Wczoraj w wieku 71 lat zmarł Radomir Antić, który prowadził Barcelonę w pierwszej połowie 2003 roku
  • Serb objął zespół znajdujący się nad strefą spadkową i awansował z nim do europejskich pucharów
  • Największe sukcesy Antić odnosił w Atlético, choć jako jedyny trener pracował we wszystkich klubach z „wielkiej trójki” LaLigi

Antić przejął Barcelonę na początku lutego 2003 roku w miejsce zwolnionego pod koniec stycznia Louisa van Gaala. Druga kadencja Holendra na Camp Nou nie była udana i z posadą pożegnał się już w połowie sezonu. Po odejściu Van Gaala jeden mecz ligowy poprowadził jeszcze asystent Antonio de la Cruz, a po jego zakończeniu Barça była dopiero na piętnastym miejscu w tabeli ze stratą dwudziestu punktów do lidera. O mistrzostwie mogła więc tylko pomarzyć, a do strefy oznaczającej grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie dzieliło ją dwanaście punktów. Ponadto Katalończycy odpadli w drugiej rundzie Pucharu Króla z Noveldą. Lepiej radzili sobie za to w Lidze Mistrzów, gdzie wygrali wszystkie osiem spotkań w dwóch fazach grupowych (taki system zakładał wówczas regulamin rozgrywek).

Odbicie się od dna

Pierwszy występ Barcelony pod wodzą Anticia miał miejsce 4 lutego 2003 roku w meczu towarzyskim z Cadiz. Barça wygrała 2:1, a już trzy dni później na podopiecznych serbskiego szkoleniowca czekał debiut w oficjalnym spotkaniu z Athletikiem na Camp Nou w LaLidze. Nie udało się zwyciężyć, ponieważ na trafienia Javiera Savioli i Marca Overmarsa odpowiedzieli Santi Ezquerro i Fran Yeste. Nowy trener utrzymywał, że drużynie brakowało szczęścia i wszystko w końcu zadziała. Na wygraną nie trzeba było długo czekać, ponieważ już w następnej kolejce Barcelona pokonała w derbach Espanyol 2:0. W przypadku porażki Blaugrana mogłaby wówczas nawet wylądować w strefie spadkowej, ale zaczęła marsz w górę tabeli.

Blisko sukcesu

Debiut Anticia w Lidze Mistrzów przypadł na rywalizację z Interem na Camp Nou. Barça wygrała 3:0 i nie dała się pokonać w Mediolanie po bezbramkowym remisie, czym niemal zapewniła sobie pierwsze miejsce w drugiej rundzie fazy grupowej. Katalończycy przypieczętowali je dwoma kolejnymi zwycięstwami z Bayerem i Newcastle. W ćwierćfinale na Barcelonę czekał już Juventus. Po remisie 1:1 w Turynie nastroje w obozie Blaugrany nie były najgorsze, ale w rewanżu padł taki sam wynik, a o odpadnięciu Katalończyków z rozgrywek zadecydowało trafienie Marcelo Zalayety w dogrywce. Juventus awansował do finału, gdzie po rzutach karnych przegrał z Milanem, który z kolei w półfinale pokonał Inter (wysoko pokonany wcześniej przez drużynę Anticia) dzięki bramce zdobytej na wyjeździe. Barcelona przy większej dozie szczęścia mogłaby liczyć nawet na triumf w Lidze Mistrzów, przy tak wyrównanej rywalizacji.

Awans do europejskich pucharów

A jak poszło Dumie Katalonii w lidze? Barcelona Anticia umocowała się w środku tabeli, choć zanotowała dwie porażki i trzy remisy. W El Clásico zremisowała na wyjeździe 1:1 ze zmierzającym po mistrzostwo Realem Madryt. Drużyna serbskiego szkoleniowca w końcówce przypuściła jednak atak na europejskie puchary i wygrała sześć z ostatnich ośmiu meczów. Dopiero zwycięstwo w ostatniej kolejce z Celtą i jednoczesna porażka Athleticu z Realem zapewniły jej grę w Pucharze UEFA. Nie jest to z pewnością żadne osiągnięcie w historii Blaugrany, a szóste miejsce w Primera División było najgorszym wynikiem klubu w ostatnich 32 latach. Trzeba jednak brać pod uwagę fatalne położenie Barcelony, gdy Antić obejmował rozbity zespół na osiemnaście spotkań przed końcem sezonu. Pod wodzą tego trenera Barça rozegrała 24 mecze (12 zwycięstw, 8 remisów i 4 porażki), a jej bilans bramkowy wynosił 45:22. 

Promotor Valdésa

Antić nie został jednak na stanowisku. W klubie powiał bowiem wiatr zmian. W nowym sezonie prezydentem FC Barcelony został Joan Laporta, który wybrał Franka Rijkaarda na nowego szkoleniowca. Antić nie odszedł jednak z klubu bez pozostawienia po sobie śladu. Jak podaje Marca, był jednym z pierwszych trenerów, który przekonywał Xaviego do odważniejszej gry i starał się przesuwać go wyżej w linii pomocy. „Poprosił mnie, żebym miał większe znaczenie i posyłał ostatnie podania” – wspominał swego czasu pomocnik. To właśnie za kadencji Serba podstawowym bramkarzem Barcelony został Víctor Valdés.

Historyczny dublet

Antić większość kariery spędził w Hiszpanii. W ojczyźnie był tylko asystentem w Partizanie na początku pracy w zawodzie. Jest jedynym trenerem, który prowadził „wielką trójkę” LaLigi, czyli Barcelonę, Real Madryt i Atlético. Ponadto pracował w Realu Saragossa i Realu Oviedo, a po przygodzie na Camp Nou również w Celcie Vigo. Pod koniec kariery był jeszcze selekcjonerem reprezentacji Serbii, z którą awansował na mistrzostwa świata 2010 (wyprzedzając w eliminacjach m.in. Francję) i prowadził chińskie kluby Shandong Luneng i Hebei Fortune. Największe sukcesy święcił w Atlético, z którym w 1996 roku zdobył mistrzostwo Hiszpanii i Puchar Króla. To do dziś jedyny dublet w historii Rojiblancos. W Realu Madryt nie zdobył żadnego trofeum, ale przebywał w klubie niecały rok, trafiając do zespołu w końcówce rozgrywek 1991/1992, w erze dominacji Dream Teamu Johana Cruyffa. Mimo to Antić został zwolniony, gdy Los Blancos byli na prowadzeniu w tabeli, a ostatecznie po tytuł sięgnęła Barça. Serb jest czwartym obcokrajowcem w historii pod względem liczby meczów w roli trenera w Primera División.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zawsze wspominam go bardzo ciepło. Z jego twarzy emanuje swoista poczciwość i ciepło. Jego osoba najbardziej kojarzy mi się z niewiarygodną naprawą bagna (jak na tamte czasy i tamtą Barcę) po Van Gaalu, a nie było to takie łatwe. Nie zapomnę jak na telegazecie śledziłem ostatni mecz kolejki LL, gdzie cudem awansowaliśmy na 6 miejsce. To był początek dobrych zmian w naszej drużynie.

Pamiętam tamten sezon. To był jedyny raz jak się cieszyłem ze zwolnienia trenera Barcy. Druga kadencja van Gaala to był dramat. Antic odmienił drużynę i dał jej nową energię. Bardzo żałowałem, że nie zostawiono go na kolejny sezon. Wiadomo, że za niego przyszedł Frank i zaczęła się złota era ale myślę, że z Anticiem mogliśmy wygrać tyle samo albo i więcej.

Pamiętam Anticia ponieważ są to moje początki kibicowania Barcelonie. Jednak żeby być bardziej szczegółowym to jakieś może dwa lata wcześniej ale ten okres pamiętam.