Oskarżony o piłkarską magię. Wyrok – winny

Rafał Kowalczyk

21 marca 2020, 20:00

64 komentarze

Fot. Getty Images

Porto Alegre to miasto w brazylijskim stanie Rio Grande do Sul. Przewodniki turystyczne zachęcają do rozkoszowania się w nim zachodami słońca nad jeziorem Guaíba czy zanurzenia się w lokalnej atmosferze na tętniącym życiem Placu Alfândega. To wszystko jednak pozostaje w cieniu postaci, która rozsławiła to miejsce na cały świat. Dokładnie 40 lat temu, 21 marca 1980 roku, urodził się Ronaldo de Assis Moreira.

Bohater z dzieciństwa

Zanim przejdę do przeplatanej licznymi skandalami kariery Ronaldinho, przedstawię Wam swoją historię. Bo od uśmiechniętego od ucha do ucha piłkarza zaczęło się bardzo wiele. Dobiegały końca wakacje 2005 roku, a ja odliczałem czas do rozpoczęcia roku szkolnego, kopiąc piłkę od świtu do zmierzchu. Dokładnie pamiętam, że 24 sierpnia ukazało się wydanie magazynu sportowego, a na okładce była trójka piłkarzy. Zafascynowany nieznanym mi nazwiskiem jednego z nich zacząłem wertować strony. Nagłówek oznajmiał, że był wówczas supergwiazdą FC Barcelony. Poniżej znajdowało się zdjęcie, na którym wykonywał zwód, a kilka akapitów opisywało go jako magika z Camp Nou. W tym momencie coś się zmieniło. Jakaś tajemnicza siła sprawiła, że dziecięce myśli skupiały się już wyłącznie wokół Ronaldinho. Odkrywałem kolejne kompilacje z jego boiskowymi popisami. Godzinami próbowałem powtórzyć po nim dookoła świata, flip flapa czy sombrero. Nie tylko ja. Po obejrzeniu spotu reklamowego Joga Bonito każdy chciał zatrzymać piłkę na linii bramkowej, schylić się i strzelić gola trącając ją delikatnie głową, a potem celebrować upokorzenie rywala oczywistym gestem dłoni. Na podwórku co drugi dzieciak biegał w jego koszulce. Moje przywiązanie było jednak tak silne, że nie zdejmowałem jej do snu, a w replice popularnych białych korków chodziłem nawet wtedy, kiedy stały się ze dwa numery za małe. Ściany pokoju pokrywały się plakatami, a kieszonkowe regularnie lądowały w sklepowych kasach w zamian za paczki chipsów z wizerunkiem Brazylijczyka. Tak zaczęła się moja przygoda z Barceloną. I wiem, że identycznym stwierdzeniem może pochwalić się liczna grupa kibiców przyciągnięta do bordo-granatowej rodziny przez czarodzieja z Porto Alegre.

„Estou fechado com vocês”

Joan Gaspart, były prezydent Barcelony kojarzony przede wszystkim ze skandalicznym zarządzaniem i transferem Luisa Figo do Realu Madryt, podał się do dymisji w lutym 2003 roku. Doprowadził klub do olbrzymiego kryzysu finansowego spowodowanego m.in. wielomilionowymi transferami, które nie przełożyły się na sukcesy sportowe. Duma Katalonii przez cały okres jego rządów nie zdobyła żadnego trofeum. Nadzieje kibiców na dominację w Hiszpanii, nie mówiąc o Europie, gasły z każdą kolejką. Gaspart pozostawił klub na 15. miejscu w ligowej tabeli, zaledwie dwa punkty od strefy spadkowej. W okresie przejściowym do przeprowadzenia wyborów władzę nad klubem zaczął sprawować Enric Reyna Martínez, ale na horyzoncie majaczyła już postać Joana Laporty. Ten jednak potrzebował silnego argumentu, aby uwiarygodnić swoją kandydaturę i przekonać socios, że będzie zdolny do poprawy sytuacji.

Po nieudanej próbie sprowadzenia Davida Beckhama główną twarzą nowego projektu miał zostać Ronaldinho, ówczesna gwiazda Paris-Saint Germain. Do pierwszych kontaktów z zawodnikiem doszło już w marcu 2003 roku w meksykańskim mieście Guadalajara, gdzie przebywała kadra Brazylii. Sandro Rosell reprezentujący interesy Laporty miał przedstawić mu plan odbudowy potęgi drużyny z Camp Nou. Zwrot będący tytułem tej części artykułu oznacza „jestem z wami”. Ronaldinho tymi słowami potwierdził chęć przenosin do stolicy Katalonii. W historię transferu silnie wmieszały się także Real Madryt oraz Manchester United. Jeśli wierzyć słowom Florentino Péreza, to ten skreślił Brazylijczyka ze względu na brzydotę mogącą pogrążyć markę Królewskich, natomiast angielski klub nie dopilnował kwestii finansowych. Ostatecznie Brazylijczyk trafił na Camp Nou.

Szeroki uśmiech, dziesiątka na plecach i nienaganna technika podczas prezentacji przy wrzasku 30 tysięcy oczarowanych culés. W taki sposób przywitał się ze swoim nowym domem. Domem, który wówczas był ruiną, a na szczycie listy jego obowiązków było przywrócić mu dawny blask.

Najważniejszy piłkarz w historii Barcelony

Ronaldinho swoją historię zaczął pisać w meczu z Sevillą. Po pięknym rajdzie uderzył piłkę z 25 metrów, a ta po odbiciu od poprzeczki przekroczyła linię bramkową. Pierwszy z wielu pięknych goli, jakie zdobył. Okienko z Milanem, strzał z miejsca przeciwko Chelsea, dwukrotne pokonanie Casillasa po uprzednim ośmieszeniu całych zasieków defensywnych Realu, przewrotka z Villarrealem, wolny pod murem z Werderem i wiele innych. Dryblingi rodem z gier wideo, zagrania plecami czy opanowane do perfekcji podania ze wzrokiem skierowanym w inną stronę. Lista jego dzieł sztuki jest bardzo długa. Ronnie stał się motorem napędowym Barçy w drodze do odrodzenia, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. W sezonie 2004/05 poprowadził ją do krajowego mistrzostwa, pierwszego od 1999 roku. W 2005/06 do obrony tego tytułu, a ponadto zdobycia Ligi Mistrzów po 14 latach przerwy. Barcelona po latach cierpienia znowu mogła szczycić się mianem najlepszej drużyny Europy.

Fot. Getty Images

Sam Carles Puyol nazwał Ronaldinho najważniejszym piłkarzem w historii klubu. Czy rzeczywiście tak jest? Czy można postawić Brazylijczyka nad takimi postaciami jak Johan Cruyff i Lionel Messi? Jest to bardzo dyskusyjna teza znajdująca swoich zwolenników, ale też przeciwników. Racjonalne argumenty stron zawsze będą przeplatane subiektywnymi opiniami, dlatego wydaje mi się, że nie warto szukać jednoznacznej odpowiedzi. Natomiast z pewnością trzeba zwrócić uwagę na fakt, że Brazylijczyk nie jest tylko sumą statystyk, do jakich przeciętny użytkownik Internetu dociera w kilka sekund. Z tego powodu przytoczyłem moment, w jakim został przeprowadzony jego transfer. Kibice pogrążeni w rozpaczy bez szczególnych powodów na poprawę nastrojów. Drużyna prezentująca formę ligowego średniaka, a nie ekipy mogącej walczyć o trofea. Nieudolne zarządzanie klubem. A do tego największy rywal wzmacniający się kolejnymi galaktycznymi nazwiskami – Zidane'em, Ronaldo czy Beckhamem.

Ronaldinho przyniósł kibicom w tym czasie przede wszystkim nadzieję i radość. W trudnym okresie jego nieschodzący z twarzy uśmiech okazał się lekiem na smutek setek tysięcy kibiców na całym świecie. Gole, asysty, piękne zagrania – narzędziami do zbudowania fundamentów jednej z najlepszych drużyn w historii piłki nożnej. Camp Nou ponownie zostało świątynią futbolu. I chociaż skromnie stwierdził, że o sukcesie nie zadecydował on sam, ale cała grupa świetnych piłkarzy, to jego kluczowa rola jest niepodważalna.  

Lekkomyślny skandalista

O pozaboiskowych wyczynach Ronaldinho można napisać tyle samo co o pięknej grze. Jeśli Cristiano Ronaldo nazywa się obecnie przykładnym sportowcem i wzorem atlety, to prawdopodobnie Ronnie znajduje się dokładnie na przeciwnym biegunie. Opuszczanie treningów, przychodzenie na nie pod wpływem alkoholu, imprezowanie do białego rana przed meczami i inne zupełnie niezrozumiałe zachowania. Przykłady można mnożyć. Jeszcze za czasów PSG potrafił wrócić do klubu po przerwie świątecznej z sześciodniowym opóźnieniem rzekomo spowodowanym wizytą u chirurga szczękowego. Kilka lat później dziennikarz Daniel García Marco przedstawił relację z mocno zakrapianej imprezy odbywającej się tuż przed kwietniowym meczem Ligi Mistrzów Barcelony z Manchesterem United. Podobno bohater artykułu bawił się do rana, nie zważając na wieczorną potyczkę w półfinale. W 2011 roku wypłynęły informacje, że już będąc zawodnikiem Flamengo chciał zlecić wybudowanie tunelu między jego rezydencją a wykupioną dyskoteką. Ponoć ze względów bezpieczeństwa, po tym jak kibice znienawidzili go, gdy wybrał ofertę klubu z Rio de Janeiro. Zaprzeczył tym samym deklaracjom, że dla ponownej gry w barwach Grêmio Porto Alegre mógłby nawet zrezygnować z pensji.

Fot. Getty Images

W maju 2018 ukazały się pogłoski, że wziął ślub z dwiema kobietami. W październiku 2018 roku otwarcie poparł skrajnie prawicowego Jaira Bolsonaro, obecnego prezydenta Brazylii. Doprowadziło to do zakończenia jego działalności jako ambasadora Barcelony utożsamiającej się z zupełnie przeciwstawnymi poglądami. Zaledwie miesiąc później został oskarżony o nielegalną budowę na terenie chronionego obszaru przyrodniczego. Sąd nie mógł ściągnąć nałożonej kary finansowej. Ronaldinho okazał się bankrutem, wskutek czego został mu odebrany paszport. Dzisiaj już wiemy, że były gwiazdor spędzi urodziny w więzieniu za posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami przy przekraczaniu granicy Brazylii z Paragwajem. To również wydaje się wierzchołkiem góry lodowej jakiegoś przestępstwa, w które jest zamieszany.

Z pewnością jest to jedynie niewielka część wszystkich akcji, w jakich brał udział. Tym, co teraz napiszę, chciałbym stworzyć pole do dyskusji i poznać zdanie Czytelników. Pojawiają się liczne opinie, że gdyby Ronaldinho zmienił swój imprezowy i lekkomyślny styl życia, to mógłby królować na murawie latami. Stałby się piłkarzem o statusie niepodważalnie najlepszego w historii. Dla mnie jest to bzdura. Brazylijczyk przenosił swoje uwielbienie do zabawy i radość na stadiony. Katorżnicze treningi i narzucanie surowej dyscypliny zabiłyby jego magię. Bo jak pisze w liście do ośmioletniego siebie: „Graj z radością. Bądź wolny”.

Pozostanie wielki. Zawsze

Dla mnie Ronaldinho zawsze będzie numerem jeden. Fortecą dla wspomnień beztroskich dziecięcych lat, kiedy nie liczyło się nic poza próbami powtarzania jego zagrań od rana do nocy. Uosobieniem pełni szczęścia osiągalnego wyłącznie podczas gry. Dowodem, że w dobie sportu coraz bardziej przesiąkniętego finansami można wyjść na murawę i nie kalkulując po prostu dobrze się bawić. Zdaję sobie sprawę, że chociaż Ronaldinho pod względem piłkarskim zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko, to znajdą się zawodnicy, którym udało się ją przeskoczyć. Natomiast żaden nie trafił jej kilkukrotnie piłką, nie pozwalając jej spaść na murawę. Murawę, którą po latach Brazylijczyk nazwał swoim parkietem tanecznym.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Heh to też mój ulubieniec i dzięki jemu kibicuje Barcelonie.
To na jaki poziom wspiął się w latach 2004-2007r to nawet Messi i Ronaldo nigdy na tym poziomie jeszcze nie byli i już raczej nie będą.
Może i ta jego kariera długo nie trwała, ale sobie luknijcie kilka meczów z tych lat i nie jakieś tam komplikacje z YT które zawsze są fajne, ale obejrzyjcie kilka meczów, zobaczycie jak fenomenalny przegląd pola miał i jak rozgrywał, Messi nie potrafi takich piłek puszczać jak R10

Ronnie, jedyny piłkarz na świecie który tak wspaniale panowal nad piłką w powietrzu.

Jestem wielkim fanem Leo Messiego, uważam go za wybitnego gracza ale to Ronnie zawsze będzie dla mnie nr 1. Brazylijczyk miał to coś, czego nie ma Messi. Leo w najważniejszych momentach zawodził. I nie chodzi mi tutaj tylko o reprezentację. Ronaldinho wręcz przeciwnie. Argentyńczyk jak nie szło zespołowi to zazwyczaj chodził po boisku ze spuszczoną głową. Nie potrafił poderwać zespołu do walki. Brazylijczyk miał magię, której brakuje Leo. Możecie po mnie teraz jechać ale wisi mi to. Mam wielką nadzieję, że zła karta dla Ronaldinho kiedyś się odwróci. Trzymam kciuki za Ronniego !!!

Swietny artykul. Dla mnie Ronnie to magik numer 1! Nawet Messi nie byl tak magiczny.

Rozumiem odczucia autora, ja miałem podobnie, choć z innym brazylijskim magikiem - Rivaldo. Też najpierw przeczytałem artykuł o nim w dawno nieistniejącym już magazynie Mega Sport w 1998 roku i później zobaczyłem jak gra, zacząłem interesować się klubem w którym gra itd. To dzięki niemu pokochałem Barcę.

Też zawsze uważałem, że to właśnie styl życia Ronaldinho przekładał się na to jak grał, czy też czarował na boisku. Przez to jego kariera była krótka, ale piękna. Co do tego jak był ważną postacią to moim zdaniem był jedną z najważniejszych postaci w historii tego klubu, nie tylko przez wyniki sportowe. Gdyby nie on prawdopodobnie wielu z nas nie zostałoby cules. Ronaldinho sprowadził wielu fanów do Camp Nou i wzmocnił markę FC Barcelona. Magik i niezwykle ważna postać. Na zawsze ulubiony piłkarz w historii piłki nożnej :)

Dzięki niemu stałem się kibicem FCB, szkoda, że nie chciał się poświęcić dla footballu. Subiektywnie uważam, że byłby najlepszym piłkarzem w historii. A jestem pewny, że miał największy talent ze wszystkich.

Nigdy się nie dowiemy czy przez wiele lat byłby numerem jeden na świecie gdyby nie jego styl życia. Wiemy jedno, że dla niego piłka nożna zawsze była na drugim miejscu. Traktował futbol jak dodatek do zabawy bo przecież zabawa była najważniejsza. Taki po prostu był Rolaldinho. Była też druga twarz, człowieka który zmienił tą grę w coś niesamowitego..W magię i czar która pokochał cały świat. Nawet Bernabeu wstalo i zaczęło klaskać...Dzięki RONI za wszystko! I tak tego nie przeczytasz ale trzymaj się! Dzięki za artykuł o naszej legendzie!

Oczywiscie, ze Ronaldinho jest prawdopodobnie obok Cruyffa najwazniejszym pilkarxem w historii klubu. Ktos powie Messi? Tylko,.ze gdyby nie R10 to moglo by nie byc Messiego. Ronaldinho przyciagnał miliony kibicow do Barcelony, sprawil, ze po kilku fatalnych latach, klub wrocil na piedestał i z ppwrotem znalazl sie na tej półce co Real,United,Juve czy Milan owczesnie i sportowo i marketingowo.

Tego co on robił nie da sie czesto opisac. Gosc potrafil wszystko. Mial obie nogi swietne. Drybling,siła,szybkosc,gra głową i takie wizje, ktore pomagały mu wykonywac rzeczy na ktore nikt by nie wpadl typu gol na stamford albo asysta do Giulego na san siro.

Zawsze uśmiech na twarzy wszyscy go kochali i nadal kochają za to co robił na meczach

legenda za życia szkoda że trochę splamiona przez swoje wybryki... Najlepszy zawodnik i magik w piłce nożnej i ja uważam że gdyby trzymał odpowiedni poziom piłkarski i owszem bawił się ale też myślał o tym że jest piłkarzem i ma jakieś tam obowiązki to by był najlepszy. Bo da się pogodzić wolność swobody z tym aby nie upadać coraz bardziej na dno :)
P.S. zajebisty artykuł!!! Przywołałeś piękne chwile dzięki!! VEB!!!

Oj ten Ronnie.... zaskoczył nas i trafił kolejny raz. Szkoda, że za kratki.

Magiczny, czarujący, wiecznie uśmiechnięty. Taki właśnie był nasz Ronnie. To dzięki niemu wielu z nas (w czym ja) pokochało Barcelonę i piłkę nożną. Zawodnik uwielbiany przez wszystkich kibiców na świecie (nawet przez kibiców Realu). I pomimo, że uważam Messiego za najlepszego piłkarza jakiego dane mi było oglądać i pewnie już nigdy nie zobaczę to z całą pewnością ani On ani nikt inny nie powodował takiej radości i uśmiechu na mojej twarzy jak legendarny Brazylijczyk.

Imprezowicz! Pijak! Leń!

Król! Magik! Geniusz!

Piękne koszulki.

Dzięki Ronaldinho zaczęło się moje uwielbienie do Barcy.Fantastycznie się oglądało tą magię z jego udziałem.

Messi i Cristiano są jak "Breaking Bad" czy "Gra o tron",można przez wiele sezonów oglądać ich dobrą lub bardzo dobrą grę,natomiast Ronaldinho był jak "Chłopcy z ferajny","Gladiator" czy "Skazani na Shawshank",jeden film,który na długo zostaje w pamięci i chętnie się do niego wraca.
Już myślałem, że po negatywnych ekscesach związanych z moim piłkarskim idolem nie doczekam się dłuższego reportażu o nim a tu proszę! Wielki ukłon w stronę twórcy. Doskonale pamiętam mój początek historii z tym Panem gdy jeszcze śmigał w koszulce PSG czarując swoją magią francuskich kibiców. Ten charakterystyczny uśmiech na twarzy i radość z tego co się robi. To piękne wspomnienia. Doskonale pamiętam jego bramkę w spotkaniu reprezentacją Anglii gdzie po prostu ośmieszył bezradnego Davida wrzucając mu piłkę za kołnierz z połowy boiska i to w dodatku przy krótkim słupku. Stadion oszalał a mi wyszły oczy z orbity. Moment w którym ogłoszono jego transfer do Barcelony był punktem zwrotnym w moim życiu. Od tamtego momentu po prostu pokochałem Barcelonę. W mojej opinii Ronaldinho to największy magik w dziejach futbolu. Absolutnie żaden gracz nie robił na mnie tak wielkiego wrażenia jak Roni. Oczywiście jest mi bardzo przykro, że jego wielka kariera nie potrwała na Camp Nou o wiele dłużej, ale nic na to nie poradzę. To co się teraz o nim czyta również boli, ale ja wolę pamiętać o tych wielkich momentach w wykonaniu Brazylijczyka których nigdy nie zapomnę.
Na zawsze z Tobą mistrzu!

Ronnie to była turbo wersja Neymara, tym którzy psioczą coś na jego mało skuteczna grę polecam oglądnięcie męczy z tamtego okresu, nie w każdym błyszczał, ale to jak napędzał grę, jak przy nim się otworzyła cała drużyna na lepszą jakosciowo grę to jest już tylko jego zasługa. Przy nim wielu wskoczyło na wyższy poziom. Szkoda jego końcówki w Barcelonie, wydawało się że z jego odejściem odejdzie radość i finezja, poniekąd tak było bo radość i finezja ewoluowały w technikę połączona z dynamika i dominacją tzw. Tikitakę, która też dopełniła żywota jakiś czas potem:) :) reasumując, w tamtym okresie gdy Barca była w głębokiej zapaści sportowo i ekonomicznie był lekiem na całe zło. I wziol na barki nakręcenie tej drużyny na nowo :) Visca el Ronie :)

ronaldinho to absolutna legenda tego sportu fenomen nie lubie gdy mówi się o nim jak o kimś kto zmarnował kariere... niektórym sie chyba wydaje że każdy może być regularny jak messi czy cristiano że wystarczy chcieć.... gdyby tak było to takich przypadków byłoby wiecej a ronaldinho i tak zdobył wszystkie najważniejsze tytuły i do tego został IKONĄ całego sportu a to coś co sie niewielu udaje cieszmy się że taki zawodnik napisał tak piękną historie naszego klubu a nie ciągle " gdyby nie imprezy gdyby nie tamto"...gdyby babcia miała wąsy...dzięki temu człowiekowi zakochałem się w piłce nożnej i w barcelonie a nie lubiłem tego sportu póki nie zobaczyłem że ktoś gra w taki sposób :)

Makbet, Wallenrod, Don Kichot piłki nożnej! Postać obarczona wieloma skazami a wzbudzająca radość i refleksje dla kibiców piłki nożnej i nie tylko zwolenników Barcy

te koszulki bez sponsorow swietnie wygladaly

Swoją drogą, największą zaletą imprezowego stylu Ronaldinho, była możliwość tak szybkiego wzrostu znaczenia Messiego i obdarzenie go 10 tak szybko. Także za to dzięki Ronnie. Przygotował następce, zanim się stoczył.
Jednego żałuję. Że nie sprzedano go do Chelsea rok wcześniej. Może tam odzyskałby blask, bo ktoś trochę dyscypliny by wymógł, a 100 mln, na jakie miała opiewać tamta transakcja to była na tamte czasy kwota bajońska i mogła być spożytkowana ciekawie.

Ktoś napisał że Ronaldinho przywrócił na Camp Nou uśmiech. Mnie serce pęka jak czytam co się teraz dzieje z Ronnim. Może kiedyś się ogarnie i wyjdzie na prostą. Tego mu życzę.

1 minuta 11 sekunda. No nie tak brylantowa ta technika, bo piłka mu uciekała jak Paulinho :)

Piękny artykuł. Obudziłeś we mnie młodość

Mam nadzieje że to że jest teraz w więzieniu to tylko i wyłącznie wina osób z którymi przebywał . Jestem ostatni który by twierdził że jest jakimś kryminalistom , oszustem a tym bardziej złym człowiekiem . O jego boiskowych wyczynach wie każdy więc tu nie ma co pisać , o pozaboiskowych również co nie zmienia faktu że taki po prostu był , nikogo nie udawał , był sobą , chodził własnymi ścieszkami nie słuchając się nikogo . Pewnie gdyby bardziej dbał o formę był by wstanie dłużej utrzymywać się na topie ale czy magia którą posiadał by została ? To właśnie dzięki tej magii , temu że był takim radosnym gościem mimo przeróżnych zawirowań był moim idolem i kimś na kim się wzorowałem nie tylko jeśli chodzi o futbol ale i o tą radość i po prostu o to że był dobrym człowiekiem tak uważam i zdania nie zmienię mimo jakiś tam skandali . Dzięki Roniemu zaczeła się moja miłosć do Barcelony za co jestem mu dozgonnie wdzięczny . Mam nadzieje , że jak wyjdzie z aresztu więcej o jego ciemnej stronie słuchać już nie będziemy a tylko i wyłącznie wspominać go jako kapitalnego piłkarza i przy tym gościa z osiedla z którym można by było pójść na piwko . PS: dla tych co mają Canal + sport polecam jutro o 12 oglądnąć pewien meczyk z Ronaldinho w roli głównej :)

Dzięki temu Panu zaczęła się moja przygoda z Barcą. Wielki ukłon i szacunek dla Ronnie'ego za wszystko, co pokazał na boisku!

Pozdrowienia do więzienia !!
Trzymaj się Ronni.
Dopytam z ciekawości. O alkohololowej imprezie do rana tuż przed meczem piszesz w kontekście rewanżu z MU w 2008 roku? Z dat pasuje tylko to spotkanie bo I mecz był w kwietniu. Jeżeli tak to Ronaldonho nie grał w tamtym spotkaniu z powodu odniesionej kilka tyg wcześniej kontuzji.

Ronnie na pewno nie byl lepszym technikiem od Messiego. Co mial w przewadze to wzrost oraz brak problemow miesniowych, ktory ma dwie strony medalu dla M10. Lubial bawic sie pilka i pokazywal zagrania na boisku ktore miejscami byly malo skuteczne. Ale mial oczywiscie masywny wplyw na gre. Messi pomimo bycia slaszym fizycznie, nadrabial to mentalnie.
Wplyw na gre obu byl rozny, ale ciezko wywyzszyc Ronniego ponad M10, bedac na szczycie zaledwie 3lata a potem lecac w dol na rowni pochylej. Ostatnie lata pamietam jak przestal sie tak pieknie usmiechac. I wtedy gdy Barca byla znow w duzym kryzysie przyszedl Pep i to Messi przeja paleczke. I od 13 lat bije jeden rekord za drugim jakby to bylo dla niego spacerek z pieskiem....
Rafal - dziekujemy za tekst ale proponuje pomyslec o porownaniu kilka lat po tym jak Messi zawiesi korki.

Kliknąłem w ten tytuł tyko po to, żeby sprawdzić, czy to sciach.

„Doprowadził klub do olbrzymiego kryzysu finansowego spowodowanego m.in. wielomilionowymi transferami, które nie przełożyły się na sukcesy sportowe...” jakoś znajomo to brzmi a już tyle lat minęło:)

Dla mnie był i zawsze będzie najlepszym piłkarzem!!!Pokochałam ten klub dzięki niemu!!!Oprócz magi, był takze pozytywną i radosną postacią na boisku!!! Żadne tam ,jakieś" skandaliki "tego nie zmienią!!!

Dawac robimy sciepe dla ronaldinho xd

Świetny tytuł - gratulacje redakcji.

Moja historia z Ronaldinho była bardzo podobna, pokochałem ten sport jak zobaczyłem magię Ronniego, na zawsze dla mnie najlepszy na świecie, właśnie dlatego, że był sobą, nie kalkulował, bardzo żałuję że tak sie potoczyła jego kariera.

na zdjęciu głównym to wg mnie najładniejsze koszulki w historii

Wedlig mnie nie byl lepszym technikiem od Messiego. Na pewno nie jesli chodzi o pilke na ziemi. Byl bezczelny w dryblingu i swietnie wchodzil przed obroncow nogami, byl silny.
Mial momenty ze bawił się z pilka w powietrzu, Messi tego nie robi. Nie robi zwodow i nigdy nie robil z przerzutami pilki ani nie proboeal zaglerki po przyjęciu jak Ronni co bylo ladne dla oka.
Messi od zawsze jak najszybciej pilke sprowadzal do ziemi i wtedy zaczynal swoja magie. Pewnie gdyby chcial to robil podobne sztuczki do Ronaldinho.

Zawsze powtarzam że to najlepszy piłkarz w historii ponieważ miał magię w sobie i oglądało się to z zachwytem. Przynajmniej dla mnie ????

Najlepszy piłkarz jakiego widziałem . Ani Cristiano, ani Messi nie robią na mnie takiego wrażenia jakie robił Ronnie . Uwielbiałem jego zabawę piłką, to jak się bawił z rywalami i te jego magiczne zagrania . W pamięci do tej pory mam gola z Chelsea, gdzie nikt nie spodziewał się tego co zrobił . Ani przeciwnicy, ani koledzy z drużyny, ani kibice . To było jego magia . Gdyby nie miał w genach typowego brazylijskiej natury balangowicza, to do tej pory mógłby grać i cieszyć Nas swoją magią .

Jaki był na boisku każdy wie , tak samo jak i po za nim , ale moim zdaniem to był najlepszy piłkarz jakiego mogłem oglądać.. jarałem się jak cholera czekając na mecze LM czy w lidze , aby tylko zobaczyć jego magie i tylko jedno pytanie sobie zadawałem, co ten magik dzisiaj wymyśli, co mu po głowie chodzi , aby pojechać wszystkich na boisku.
Dlatego dzięki Bogu iż mogłem oglądać go w najlepszym momencie kariery ✌
Życze Ci Ronaldinho jak najlepej
R10 forever !! Bóg footballu!!

Ależ te stoje były piękne, dla mnie top1 w historii Barcy, ogólnie sezon 2005/06 to ten do którego mam najwiekszy sentyment :)

powinien napisac ksiazke, chetnie kupie

Zrzuta na rakietę do paki dla Roniego?

Wspaniały na boisku, po za nim niestety juz tragedia. Dlatego Ronnim na wielkim poziomie cieszyliśmy sie tak krotko. Gdyby on potrafił byc profesjonalistom... Nie wiem czy w hierarchii dzis byłby numerem 1...