Quique Setien: Koronawirus? Nie wiem, jaką wartość może mieć moja opinia na temat, na którym kompletnie się nie znam

Julia Cicha

6 marca 2020, 15:10

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Na dzisiejszej konferencji prasowej przed meczem z Realem Sociedad Quique Setien opowiedział m.in. o zachowaniu Edera Sarabii podczas El Clásico oraz o swoich relacjach z szatnią.

[Marc, Brau, Barça TV] Real Sociedad jest w trakcie intensywnego tygodnia, właśnie awansował do finału Pucharu Króla. Czy w związku z tym zawodnicy mogą być zmęczeni, czy raczej ten awans ich uskrzydli?

Nigdy nie wiadomo, ale zawsze trzeba spodziewać się najlepszej wersji rywala. Real Sociedad nie tylko awansował do finału, rozgrywa też wspaniały sezon ligowy. Świetnie sobie radzi i ma bardzo dobrych piłkarzy będących w formie. Oczekujemy trudnego spotkania, nasi rywale umieją skomplikować życie każdemu.

[Ramon Salmurri, Catalunya Radio] Możesz wyjaśnić, co Eder Sarabia zrobił źle, że potrzebne było przeproszenie piłkarzy?

W tym temacie nie ma już wiele do dodania. Jedyne, co Eder zrobił źle, to forma, w jakiej się wyraził. Nie lubię tego, chcę to podkreślić. Nie mamy tutaj wątpliwości. Krzyki na boisku, ostrzeganie piłkarzy, pokazywanie swojego charakteru są normalne. Uwielbiam to i nie martwię się tym. Martwię się natomiast formą, w jakiej się to wyraża. Przeprosiliśmy, bo zostały użyte słowa, których wg mnie nie powinno się używać, kiedy reprezentuje się taki klub. Same krzyki są normalne i w pełni akceptowane przez zawodników. To coś zupełnie innego, nie ma nic wspólnego z moim niezadowoleniem. Ogląda nas wiele dzieci, a ludzie uważają, że osoby publiczne powinny być dobrze wychowane. Non stop pojawiamy się w mediach, więc musimy dbać o nasz wizerunek. Krzyki i dopingowanie piłkarzy istniały zawsze, robię to ja i robi to Eder. Ważna jest forma. Mam nadzieję, że po raz ostatni wszystko wyjaśniłem, bo nie będę już do tego wracał.

[Marta Ramon, RAC1] W wywiadzie dla El Periódico opowiedziałeś o początkowej niechęci części piłkarzy do zmian. Boisz się, że porażka w El Clásico i sytuacja z Ederem Sarabią utrudnią relacje sztabu szkoleniowego z graczami i sprawią, że nie będziecie szli do przodu?

Nie, skąd. Porażka zawsze jest możliwa, jest bolesna, ale możliwa. Jesteśmy przygotowani na radzenie sobie z przegranymi oraz z frustracją. Musimy podnieść się i iść do przodu jak zawsze. To jasne dla sportowców. Nie mam wątpliwości, że tak jak to bywa w życiu, trzeba zapracować sobie na zaufanie. Większość tych piłkarzy ma niesamowite CV, od lat wygrywa wszystko. Kiedy przychodzi ktoś nowy, patrzą, co może im dać. Jednych przekonuje się szybciej, a innych wolniej. To część życia. Zyskanie zaufania i przekonanie ich, że moja wiedza im pomoże, to moja praca. To wszystko jest zupełnie normalne, choć wy może doszukujecie się w tym czegoś, czego tam nie ma.

[Santi Ovalle, Cadena SER] Dowiedzieliśmy się właśnie o kontuzji Arthura. Kiedy przewidujesz jego powrót? To poważny uraz?

Ma pewne dolegliwości i rozpoczął leczenie, musimy obserwować jego efekty. Nie mogę powiedzieć więcej, trzeba czekać.

[German García, Radio Nacional] Czego boisz się bardziej – samego Realu Sociedad będącego rewelacją sezonu czy otoczenia, czyli np. reakcji kibiców w zależności od sytuacji?

Jestem spokojny, bo wiem, że całkowicie zostawiliśmy już El Clásico za sobą. To prawda, że w niektórych fazach meczu powinniśmy byli zagrać lepiej, ale też stworzyliśmy sobie siedem dobrych okazji bramkowych, w których mogliśmy strzelić gola. To dość pokaźny dorobek ofensywny. Zawsze są rzeczy do poprawy, ale tamto spotkanie nie będzie miało na nas wpływu. Chcemy rozegrać świetny mecz i pokazać kibicom, że mamy wielkie chęci. Tracimy punkt do lidera, a do zdobycia zostało jeszcze dużo punktów.

[Helena Condis, Cadena COPE] Czy od jutra zobaczymy na ławce odmienionego Edera Sarabię?

Eder jest taki, jaki był i jaki będzie w przyszłości. Nie ma żadnego problemu, musi tylko dbać o sposób wyrażania się. I tyle, nie pytajcie mnie o to więcej. On się nie zmieni, spróbuje tylko kontrolować pewne niewielkie aspekty.

[Carles Escolan, Radio Marca] W trakcie prezentacji powiedziałeś mniej więcej, że zawsze podziwiałeś piłkarzy Barcelony, ale że role muszą być jasno określone. Ty masz autorytet, a oni muszą do pewnego stopnia się ciebie słuchać. Odnosisz wrażenie, że po wszystkim, co się wydarzyło, jest ci trudniej zarządzać szatnią?

Nie wiem, na czym się opierasz, kiedy sugerujesz, że nie mam kontroli nad szatnią. Rzeczywistość jest taka, że w szatni nie mamy żadnych problemów. Przed przyjściem myślałem, że może być dużo trudniej, ale wszystko idzie gładko. Staram się przekazać zawodnikom swoje pomysły i wizję, a oni akceptują to ze świetnym nastawieniem. Na nic nie narzekali. Niektórzy wyrażają opinię, bo też o nią prosimy. Nic więcej. Oni znają swoje miejsce, wiedzą, że muszą starać się realizować to, co zaplanujemy. Sami widzą, że wiele rzeczy ulega poprawie. To nie same słowa, mamy dane, które to potwierdzają. Można je obejrzeć, co wielu z was pewnie nie interesuje, ale rzeczywistość jest taka, że mamy wyjątkowe relacje z zawodnikami.

[Alfredo Martínez, Onda Cero] Uspokaja cię fakt, że zarówno Real, jak i wy zaliczacie wpadki i będzie tak pewnie do końca sezonu? Zgadzasz się z Piqué, który powiedział, że w pierwszej połowie El Clásico widział jedną z najgorszych wersji Realu, jakie pamięta?

To prawda, że będzie bardzo trudno, by oba zespoły wygrały wszystkie mecze do końca sezonu. Liga jest trudna, a odnosić zwycięstwa nie jest łatwo. My mamy się dobrze, jesteśmy zmotywowani do utrzymania rytmu. Chcemy wygrać wszystko, ale to prawda, że czasem można się pomylić. Co do opinii Gerarda – on widzi jedno, ja mogę widzieć co innego albo to samo.

[Achraf Ben Ayad, BeIN Sports] Jesteś na stanowisku od niemal dwóch miesięcy i przeżyłeś już bardzo dużo. Odnosisz wrażenie, że jesteś tu dużo dłużej?

Skąd. Czas leci przeraźliwie szybko, tak szybko, że aż mi szkoda, bo chciałbym móc się bardziej cieszyć. Tak to czuję. Chciałbym, by to trwało całe życie.

[Laura Brugues, TV3] Co w Barcelonie zaskoczyło cię pozytywnie, a co negatywnie?

Pozytywnych rzeczy się spodziewałem. Na każdym treningu, przy każdej grze w dziadka widzę ogromne umiejętności tych piłkarzy oraz predyspozycje do pracy i do robienia tego, o co proszę. Ich nastawienie mnie zachwyca. Miewałem wątpliwości, jak byłoby prowadzić taką szatnię, ale jest dużo łatwiej, niż myślałem. Ani razu nie musiałem krzyknąć. Tak samo było w Las Palmas i w Betisie. Moją metodą jest przekonywanie i zazwyczaj mi się to udaje, a potem gracze dają z siebie to, co najlepsze. Czas leci bardzo szybko, zanim zdadzą sobie sprawę, to wszystko się skończy. Staram się przekazać im to każdego dnia podczas pracy, a oni to akceptują i rozumieją. Każdy dzień pracy może być ostatnim. Taki jestem. Nigdy nie miałem żadnych problemów z zarządzaniem szatnią. Tutaj jest tak samo, jestem zachwycony. Negatywnych rzeczy nie ma. Chciałbym wygrywać więcej meczów i poprawić kilka aspektów. To część gry. Czasem wychodzi dobrze, a czasem źle. To nie gra w tenisa. Masz przed sobą przeciwnika, który też chce dobrze się spisać.

[Edu Polo, Mundo Deportivo] Czy po przegranej w El Clásico nie macie już marginesu błędu? Uważasz, że teraz każdy błąd może już być decydujący?

Tak myśleliśmy o Realu przed El Clásico, kiedy stracił 5 na 6 punktów. Był przed nami i nagle znalazł się za nami. Wydawało się, że mogło to być decydujące, ale nie było. Nic nie jest decydujące, póki matematyka na to nie wskaże. Wiadomo, że przegranie 5 czy 6 meczów stwarza problemy, ale nie rozważam tego. Wolę być optymistą. Zawsze myślę, że wygram. Na płacz jest czas później.

[Alex Pintanel, Gol] Czy przy tak wyrównanej lidze widzisz jakiegoś faworyta do mistrzostwa?

Myślę, że mamy po 50% szans, nie ma realnego faworyta. To zmienia się co tydzień. Ważne są odczucia wywodzące się z gry i regularność. Przepraszam, że to powtórzę, ale jestem bardzo zadowolony z naszych siedmiu dobrych okazji bramkowych w El Clásico na Bernabéu. Koniec końców to prawda, że zależy się od tego, czy piłka wyląduje w siatce. Nie można jednak zapominać o innych rzeczach. Gol Realu padł po rykoszecie Piqué. My mieliśmy taką samą akcję z Martinem, ale rykoszet nie poleciał do bramki. Taka jest piłka. Nie jestem skupiony tylko na wynikach, patrzę też na inne aspekty. Siedem okazji na tak trudnym stadionie to pozytywny wynik.

[Sergi Capdevila, Sport] Ostatnio zapytano Kloppa o koronawirusa, a on odpowiedział, że jest tylko źle ogolonym facetem w czapce z daszkiem. Ty nie masz czapki ani zarostu, ale chciałbym zapytać cię, co myślisz o tej sprawie i o zbiorowej psychozie, odwoływaniu wydarzeń sportowych, itd.

Odpowiedź Kloppa jest świetna. Ja zajmuję się piłką, on również. Nie wiem, jaką wartość może mieć moja opinia na temat, na którym kompletnie się nie znam. Są ludzie dużo bardziej kompetentni ode mnie. Wydaje się, że trzeba znać się na wszystkim. Nie rozumiem tych pytań, ale o coś trzeba najwyraźniej pytać.

[Toni Juanmarti, Radio Castilla-La Mancha] Ansu Fati na początku grał bardzo dużo, a teraz rzadziej pojawia się na boisku. Czego mu brakuje, by dostawać więcej szans?

To prawda, że Ansu na początku grał więcej, a teraz mniej, ale to piłkarz, którego zawsze bierzemy pod uwagę jako opcję. Teraz uznaliśmy, że inni piłkarze mogli dać nam więcej w konkretnych aspektach. Ansu jest jednak ważny, wiele rzeczy robi dobrze, a inne musi poprawić. Liczymy na niego, to świetny chłopak, który dużo pracuje. Jestem z niego bardzo zadowolony.

[Diari Ara] Czy porażka na Bernabéu może utrudnić ci zyskanie zaufania szatni?

Przecież dopiero powiedziałem, że mieliśmy siedem okazji bramkowych. Piłkarze nie są głupi, wiedzą, co dzieje się w trakcie meczu, dlaczego się wygrywa, a dlaczego przegrywa. Wynik wpływa tu na wszystko, ale w gruncie rzeczy tak nie jest. W pierwszej połowie mieliśmy cztery bardzo dobre okazje, zabrakło 10 centymetrów, by piłka wpadła. Real też miał swoje szanse, a celność jest bardzo ważna. Niektórych rzeczy nie można kontrolować, ale gracze są zadowoleni z wielu rzeczy, które zrobili. Wzmocniliśmy się.

[Sin Concesiones] Umtiti i Lenglet zmieniają się  w wyjściowej jedenastce. Co daje ci każdy z nich? Co sprawia, że podejmujesz decyzję?

Tak jak kiedyś mówiłem, to dwaj piłkarze, którzy różnią się pewnymi rzeczami, których potrzebuję w spotkaniach. Teraz Umtiti grał trochę więcej, ale jestem zadowolony z Lengleta. Będzie grał dużo i wiele nam daje. To walka o konkretne miejsce w składzie. Muszę podejmować decyzję nawet wtedy, gdy jestem zadowolony z obu. Nie uważam, by jeden był dużo lepszy od drugiego. Po prostu teraz tak zdecydowałem w oparciu o okoliczności. Jutro może być inaczej.

[Rafael Iverson, Tuttosport] Asier Garitano powiedział wczoraj, że rozgrywanie meczów bez udziału kibiców nie ma większego sensu. Istnieje możliwość, że z Napoli zagracie przy pustych trybunach. Jak zapatrujesz się na możliwość rozegrania tak jednego spotkania lub nawet całego sezonu?

Kiedy byłem piłkarzem, grałem kiedyś w takim meczu. To było smutne, choć wygraliśmy. Atmosfera u siebie, kibice, impuls z ich strony… To bardzo ważne. Musimy jednak słuchać odpowiednich władz. Jeśli zdecydują, że tak trzeba, to tak zrobimy. Nie możemy tego oceniać, są rzeczy poważniejsze od meczów.

[Marcelo Bechler, Esporte Interativo] Leo Messi nie strzelił gola w sześciu z ostatnich siedmiu spotkań. Martwi cię to?

Nie, nie martwi. Gdyby strzelał, byłoby lepiej, ale nigdy mnie to nie martwiło. To samo dotyczy innych piłkarzy. Istnieją różne serie. Messi ma okazje, a to najważniejsze. Leo strzela od 14 lat, jeśli nie robi tego przez jakiś czas, nic się nie dzieje.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Co takiego pozytywnego zniósł do drużyny Zarabia, że wszyscy go tak opłakują?

Koronaświrus to zwykły blef dla korzyści finansowych i większej kontroli nad populacją. G**noburza jakiej jeszcze świat nie widział. Zaraz będą szczepionki i biznesik będzie się kręcić. Nie mieszajmy polityki z piłką.

Gdyby w polskim parlamencie też mieli trochę pokory, żeby też przyznać się, że w tym temacie są kompletnymi d*bilami (zresztą nie tylko w tym), świat byłby lepszy.

Biedny Sarabia. Ofiara zlych "gwiazdorow". Mam nadzieje ze jutro wyjdzie na mecz z krzyzem na plecach