Henrik Larsson: Nie bałem się wejść do szatni Barcelony

Julia Cicha

26 lutego 2020, 19:30

Mundo Deportivo

30 komentarzy

Fot. Getty Images

Henrik Larsson wrócił wspomnieniami do czasów gry w Barcelonie, do której przeniósł się w wieku 32 lat z Celticu. Były napastnik opowiedział o tym w wywiadzie dla Sky Sports.

- Żona powiedziała mi, że zainteresowała się mną Barcelona. Najpierw kazałem jednak klubowi poczekać – powiedział Szwed, który ostatecznie zezwolił na negocjacje, ale pod warunkiem trzymania się na uboczu. Nie chciał, by cokolwiek rozkojarzyło go podczas gry w europejskich pucharach. Mimo strzelenia trzech goli w czterech meczach Larsson odpadł jednak w ćwierćfinale w rzutach karnych. – Nie byłem zbyt zadowolony – wspomina.

Wszystko działo się szybko i już dwa dni później Larsson przechodził badania medyczne w Barcelonie. Były zawodnik wyznał, że nie bał się nowych kolegów, choć wiedział, że wystawią go na próbę ze względu na hierarchię w drużynie: - od razu zobaczyli, że mogłem grać  i że mogli na tym skorzystać. Ważne jest, by wiedzieć, że jest się dobrym i dlaczego jest się dobrym, a potem dalej to robić. Widziałem wielu dobrych graczy, którzy później przestali robić to, w czym byli najmocniejsi, i potem grali już coraz gorzej.

Larsson spędził w Barcelonie dwa dobre sezony. Strzelił 19 goli w 59 meczach i pełnił ważną rolę w zdobyciu Ligi Mistrzów w 2006 roku. Napastnik wszedł na boisko na pół godziny przed końcem meczu finałowego, przy niekorzystnym wyniku. Jego dwie asysty pozwoliły jednak Barcelonie odnieść zwycięstwo i podnieść drugi puchar w historii klubu.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Do końca świata będzie się określać zadaniowego napastnika u nas jako "Larsson"
To sobie wywalczył, miejsce w pamięci Cules!

Ale się dziadzio z niego zrobił :-)

Aż mi się przypomniała jego bramka z reprezentacji w2004 co strzelił ze szczupaka xd

Dla mnie bohaterem meczu był VALDES . Pamiętacie co wyciągał za piłki w tym meczu . .... A druga sprawa że bramka dla Arsenalu padła po wolnym który tak naprawdę powinien się zakończyć żółtą kartką dla Arsenalu< w konsekwencji czerwoną > i wolnym dla Barcy .

Henk to był gość.. oby ten nowy Duńczyk pełnił podobną rolę

i ten brak strachu to była cecha która pozwoliła mu grać na przyzwoitym poziomie w ostatnich latach przychodzi wielu dobrych zawodników z papierami żeby u nas grać i nagle coś sie zacina... nie wiem czy sie zgodzicie

do dzis dobrze pamiętam finał w LM z arsenalem w 2006 roku jak Larsson nam wygrał ten puchar .... to było jego wejście smoka

Henka wiecznie na propsie. Świetny grajek.

Moim zdaniem Ibra to pajac w porównaniu do Henki.

Prawdziwe ucieleśnienie asa w rękawie, uwielbiam gościa.

Jak słyszę Larsson to mam przed oczami dwa momenty z jego kariery, fatalna kontuzja w barwach Celticu i magiczne dotknięcia w finale LM.

oj tak, 17 maja 2006 zawsze zostanie w mojej pamięci, moja pierwsza liga mistrzów z Barceloną, tzn. pierwsza kiedy jej kibicowałem na 100%
mimo środy piwkowałem do późna, wyprawa na stację po zaopatrzenie :) ale studenckie czasy, to do życia jakoś inaczej się podchodziło

Z rok dłużej mógł u nas grać, puścił go zarząd...

Szanowałem go i w ogóle za gole dla Celticu, dla kadry... ale jakoś mam ogromny sentyment do niego po tym jak do nas dołączył ????

2 magiczne dotknięcia piłki, cóż to były za niesamowite emocje, nigdy tego nie zapomnę.

Ważną rolę? To on odmienił wtedy tę Barcę i dzięki niemu wygraliśmy.
Największy bohater tego meczu!

Henrik Larsson to byl gosc. Chwala mu za final w 2006