Quique Setien wystawiał Sergiego Roberto już na czterech różnych pozycjach

Julia Cicha

16 lutego 2020, 12:30

Mundo Deportivo

18 komentarzy

Fot. Getty Images

Sergi Roberto strzelił swoją pierwszą, i do wczoraj jedyną, ligową bramkę w barwach Barcelony przeciwko Betisowi Quique Setiena. Wczoraj zawodnik wpisał się na listę strzelców już pod wodzą tego trenera, w starciu z Getafe.

Debiutancka bramka obrońcy miała miejsce 20 sierpnia 2017 roku, a Barça wygrała wtedy z rywalem z Sewilli 2:0. Wszyscy kibice pamiętają zapewne trafienie Katalończyka podczas remontady z PSG, ale w LaLidze na kolejnego gola trzeba było poczekać aż do wczoraj. Kolejni trenerzy wciąż ufają piłkarzowi, który wyróżnia się przede wszystkim swoją wszechstronnością. Pokazuje to choćby fakt, że Quique Setien wystawiał go już w tym sezonie aż na czterech różnych pozycjach w zaledwie sześciu meczach.

Luis Enrique odkrył w Roberto prawego obrońcę po tym, jak kontuzji doznał Dani Alves w sierpniu 2015 roku. Później gracz na dobre umocnił się na tej pozycji, choć wciąż pojawiał się też w linii pomocy jako piwot, środkowy pomocnik lub fałszywy prawoskrzydłowy. To właśnie w pomocy zagrał m.in. w meczu z Realem wygranym przez Barcelonę 4:0 w 2015 roku. Pod wodzą Valverde także zdarzało mu się występować w środku pola, przed Nélsonem Semedo. Dodatkowo czasem pojawiał się nawet na lewej stronie defensywy pod nieobecność Jordiego Alby.

Wczoraj Roberto pojawił się na prawej obronie w klasycznym ustawieniu 4-3-3. Wcześniej grywał jednak jako prawy stoper przy 3-5-2 w meczach z Granadą, Ibizą i Valencią. W starciu z Levante wszedł z ławki rezerwowych na prawe skrzydło, gdzie wystąpił także na San Mamés. Z kolei w pojedynku z Betisem Sergi pełnił rolę środkowego pomocnika. Wszechstronność Katalończyka jest jego wielką zaletą, co sprawia, że przydaje się on w każdym wariancie taktycznym. Dodatkowo przeciwko Getafe pojawił się nawet na skrzydle i strzelił gola.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.
« Powrót do wszystkich komentarzy