Okiem Chowańskiego. Barçę Valverde zapamiętam z tytułów straconych na życzenie

Karol Chowański

16 stycznia 2020, 14:24

87 komentarzy

Fot. Getty Images

Później mówiono, że człowiek ten odszedł w połowie sezonu; tylnymi drzwiami.

Premiery "Wiedźmina" wypatrywało się bardziej niż Bożego Narodzenia. Dla kontrastu na Superpuchar Hiszpanii czekałem z masą sympatyków Barçy jak na karę. Skrajna niemoc Katalończyków w niedawnym Klasyku rodziła obawy, że przyjdzie Real i nas zje. Drużyna znalazła sposób uniknięcia okazji na porażkę z Królewskimi i odpadła już w półfinale. Moim największym zarzutem do trenera Ernesto Valverde pozostanie, że stale zawodził w dawaniu Barcelonie czegoś ekstra. Jedyną taką rzeczą w grze Barçy przeciw Atlético był ekstraklasowy poziom jej obrony.

Podobnie jak potrzeba akceptacji grupy, w ludzkiej naturze leży bagatelizowanie zdarzeń. Kibic powinien być na to odporny. Od startu sezonu cierpliwie szukałem czynników zapowiadających wyciągnięcie wniosków przez sztab trenerski z dwóch ośmieszających każdy klub tego formatu porażek z Romą i Liverpoolem. Nic z tego. Po oddanym bez walki Valencii Pucharze Króla kolejne tygodnie bieżącej kampanii potęgowały moje wrażenie, że z grą Barçy jest źle, a będzie gorzej.

Mecz można wygrać, przegrać i zremisować. W systematyczności niespotykanej na tym poziomie od madryckiej "klątwy 1/8 finału" forsowała Barça Valverde opcję czwartą: przegranej na życzenie. Stojący przy linii trener obserwujący slapstickową postawę podopiecznych nie dawał podstaw przekonaniu, że ma gotowe, skuteczne patenty. Zamiast tego nosił od miesięcy tę samą smutną minę grzybiarza, który znów przyniósł z lasu pusty koszyk. Końcowe dziesięć minut starcia z Atlético wyglądało identycznie jak najgorsze chwile tej kadencji: pożegnania z Europą i finał z Valencią. Półtora roku po Rzymie, wątpliwy postęp.

Główny cel katalońskiego klubu kolejny rok jest ten sam: sukces w Lidze Mistrzów. Tymczasem po słabym w wykonaniu Barcelony ligowym starciu z Realem Madryt, przyszło jeszcze słabsze z Atlético. To kolejne po przegranym finale Pucharu Króla z Valencią oraz ligowych punktach pogubionych jesienią, gdzie się da - przykłady gnijącej formy Barçy. Skoro przeżywający swe własne problemy rywale krajowi stanowią dla Blaugrany coraz poważniejsze zagrożenie, to czym Katalończycy spod batuty Valverde mogli zaimponować na kontynencie?

Taktykę "podajmy do Messiego" zna cała Europa. Skoro potrafią ją rozmontować Roma, Valencia, Granada i Levante, to wypadałoby robić w tygodniach wieńczących zeszły rok wszystko (w tym, co podkreślę: mylić się), aby wypracowywać nowe koncepcje gry; mogące zaskoczyć czymś rywali w bezpośredniej walce o trofea. W obecnym obrazie gry FC Barcelony nie widzę wzmożonej mobilizacji wynikającej choćby z chęci odegrania się na całym świecie. Za blamaże z Romą, Liverpoolem, za przegrany na własne życzenie finał z Valencią.

Widziałem raczej marazm, jak woda w odkorkowanym zlewie spływający w znanym z góry kierunku: pożegnania z Ernesto Valverde na koniec sezonu. Piłkarze grali, jakby dawno się z tym pogodzili, więc nie wkładali w grę nadmiernego wysiłku. Trener też wyglądał na pogodzonego z odejściem. Dawno porzucił testowanie nowych koncepcji taktycznych, brnął w zaparte stawianiem od pierwszej minuty na opatrzone nazwiska, a największe innowacje ostatnich tygodni (jak wystawianie Rakiticia w pierwszym składzie) były w gruncie rzeczy przewidywalnymi powrotami do tej samej rzeki. Valverde przestał się nawet wysilać w obronie swych wyborów na konferencjach prasowych.

Jedynym, któremu taka gra drużyny, jak oglądana od miesięcy, przestała odpowiadać - zdawał się kibic FC Barcelony, psioczący gdzie się dało na trenera, część piłkarzy i legitymizujący to mierne, niedające się oglądać status quo zarząd. Kibic miał rację.

Bartomeu zaskoczył mnie stanowczą decyzją w połowie rozgrywek, za co trzeba go pochwalić. Czy jedyną słuszną? Trudno stwierdzić tak na świeżo. Mam natomiast pewność, że jeśli mowa o wymianie trenera, to nastąpiła ona we właściwym do tego momencie - ani pochopnie, ani za późno na dywidendy. Grudniowe pojedynki z Atléti i Realem oraz powtórny bój z oddziałami Simeone w Dżuddzie dostarczyły wystarczająco materiału dowodzącego, że postępy zespołu w obszarach problematycznych przed rokiem pozostają żadne (mimo wydania setki milionów euro na kolejny "galaktyczny" transfer). Jednocześnie decyzja o zastąpieniu Valverde przyszła w momencie, gdy zespół wciąż ma czas, aby zmienić dynamikę obecnego sezonu; ma czas, aby przyswoić pomysły nowego trenera przed decydującym etapem rozgrywek.

Czy trzeba przejmować się formą rozstania? To Barça i Hiszpania - źle, gdy Valverde tkwił na stanowisku; "źle", gdy go zwolniono. Problem jest znacznie poważniejszy niż uroczo pompatyczna pseudokrytyka zarządu i Bartomeu za podjęcie należącej do nich, tak oczywistej dla wielu obserwatorów, decyzji. To problem grubszy niż jeden sezon, jeden trener, jedno transferowo zmarnowane lato czy jedno trofeum. Grubszym problemem od wszystkich tych rzeczy jest jak najlepsze dla katalońskiego klubu zagospodarowanie ostatnich lat optimum kariery Lionela Messiego.

Ładnie ogląda się zdobywane seriami mistrzostwa Hiszpanii - tym bardziej, że w 120-letnich dziejach Barçy obrona tego tytułu udawała się ekstremalnie rzadko - jednak każdy fan futbolu musi mieć świadomość, że ekipę z Messim, Suárezem, Albą, Ter Stegenem, Piqué, Busim, Griezmannem i De Jongiem stać na więcej niż puchary krajowe, w dodatku po pożałowania godnych występach z Valencią i Atléti coraz bardziej (!) zdekompletowane.

Suma czynników sukcesu we współczesnym sporcie, zwłaszcza w przeładowanej meczami piłce nożnej, jest bardzo szeroka. Stąd zaznaczenie, że w moich oczach sukcesem Blaugrany w Europie jest udział w finale, a w mniejszym stopniu - również faza półfinałowa. Barça z taką kadra, takimi wydatkami transferowymi i takim Messim mogłaby grać w półfinałach co roku. Osiągnięcie tego etapu LM w 2019 udało się pierwszy raz po czterech latach.

Rozmija się z obecnymi priorytetami zespołu, że pożegnanie z Valverde było mało eleganckie. Ilu z was zostało zwolnionych w elegancki sposób? Forma jest bez znaczenia, gdy nie ma czasu do stracenia.

Superpuchar był czwartym trofeum, po obu ostatnich edycjach Ligi Mistrzów i porażce z Valencią w finale Pucharu Króla 2019, jakie Barça Valverde przegrała na własne życzenie. Czwartym i ostatnim. Każdy kolejny miesiąc z nierokującym drużynie żadnego postępu trenerem byłby stratą czasu i potencjału zespołu. Marnowaniem kolejny sezon talentu Messiego, marnowaniem karier innych absolwentow La Masii wciąż obecnych w zespole i marnowaniem ogromnych kwot, jakie zarząd klubu wydaje co roku w pogoni za przywróceniem Barcelonie konkurencyjności, w pogoni za trofeami.

Wszyscy w czołówce wydają dziś krocie. Gwiazda, crack na boisku to za mało. Trzeba też mieć cracka na trenerskiej lawce. Który w garniturze zza linii będzie umiał poprowadzić i optymalnie wykorzystać potencjał podopiecznych na boisku z koszulkami "6", "7" i "11". Który będzie umiał odwrócić losy przegrywanego meczu o tytuł lub dobić gniecionego kolejnymi natarciami Blaugrany przeciwnika. Mieliśmy wystarczająco wiele okazji przekonać się, że Valverde nie jest tego typu fachowcem na poziomie wymaganym na Camp Nou.

W sporcie, w życiu, w pracy mało liczą się intencje. Bardziej liczą się rezultaty. Camp Nou jest miejscem, gdzie dodatkowo liczy się styl. Bilans ostatnich osiemnastu miesięcy pokazuje, że styl z tego stadionu wyparował, a wyniki są, jakie są. Valverde musiał odejść. Uważam, że lepiej szybciej niż później. Mam innych faworytów do objęcia stanowiska trenera tego klubu na dłużej i nie mam pojęcia, kim w perspektywie miesięcy pozostających do końca rozgrywek okaże się dla Barcelony Setien. Na ten moment wystarcza mi, że przy linii zobaczę kogoś innego niż Valverde. Na ocenę reszty przyjdzie jeszcze czas. Zweryfikują to wyniki.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Podzielam opinię piszącego.
Barcelona Valverde zwłaszcza w pierwszym sezonie jego pracy miała na tyle duży potencjał by wygrać Ligę Mistrzów, a tak "ukradł" nam ją Real Madryt. Dlaczego? A no dlatego , że nasz trener nie miał wyobraźni i po wygranym meczu u siebie z Romą 4;1 uznał, że również w Rzymie będzie miło i przyjemnie. Przecież to Roma musiała strzelić 3 gole , a nie Barca więc po co było ustawienie 4-3-3 jak można było zagrać 4-4-2 lub nawet 5-3-2 i zagrać na kontry. Ale jak życie pokazało trener nie potrafił przygotować zespół na mogące się pojawić problemy. Nie umiał również tego zrobić w szatni.
W minionym sezonie Barca również mogła się pokusić o sukces w LM gdyby Valverde,mądrzejszy niż Polak po szkodzie (doświadczeniu z Rzymu) w Liverpoolu ustawił autobus 1-5-3-2, no ale co on robi? Znowu ustawia drużynę w ustawieniu 1-4-3-3.
Myślę, że porażka w finale CdR w mniejszym stopniu obciąża Valverde,a bardziej piłkarzy z których wyszło powietrze.
Niemniej należy zwrócić uwagę, że Valverde nie umiał mobilizować piłkarzy . W sezonie 2017/18 była szansa na zakończenie sezonu bez porażki jednak w przedostatniej Barca przegrywa. Szkoda gdyż sezon bez poraszki to perełka na torcie

Można jedną i tą samą myśl napisać na 100 różnych sposobów, można tworzyć o niej felietony, pisać artykuły i prowadzić dyskusje. Gdy jednak coś zostało przemielone na każdy możliwy sposób, to bardzo trudno w sprawie tego czegoś powiedzieć coś nowego i twórczego - bo to wymagałoby jednego kroku więcej, którego niestety autor nie podjął. Oczywiście dobrze się to czyta, bo to jest bardzo ładnie i zgrabnie napisane, no i chyba każdy kibic Barcelony w większym lub mniejszym stopniu się z tym zgadza. No ale dla mnie jest to po prostu nudne i oczywiste, chociaż kto wie, może powinno się czytać rzeczy nudne i oczywiste.

Według mnie zatrudniono na stanowisko trenera faceta który nie będzie nikomu przeszkadzać,ani zawodnikom ani zarządowi który może go zwolnić po zakończeniu sezonu.Każdy chciał zwolnienia Valverde poza niektórymi naszymi gwiazdami które rządzą szatnią.Według mnie przed Barceloną będą lata chude ze względu na wymianę pokoleniową zawodników-Messi który jest fundamentem i architektem sukcesów,Pique,Sergio B.Rakitic,Suarez który najlepsze lata gry ma za sobą.Ta grupa gwiazd jest zapewne prywatnie przyjaciółmi.Dlaczego zarząd nie zwolnił Valverde po przegranym półfinale z Liverpoolem?Dlatego,że oni tego nie chcieli.Dlaczego piłkarze tak mało biegają w tym sezonie?Ano dlatego,że w okresie przygotowawczym zawodnicy ciężko nie pracowali.Real przed odejściem Ronaldo już zaczął ściągać wielkie talenty,obecnie mają wiele perspektywicznych talentów które już teraz grają na wysokim poziomie jak np.Valverde.Obecna drużyna jest do gruntownej przebudowy.Leo Messi ja mam z nim problem taki,czy on zgodziłby się biegać po 10 km,tyle ile wymaga się od każdego pomocnika na świecie.Wiadomo,że facet nie jest młodym zawodnikiem i ma wielkie umiejętności oraz ego.Według mnie Barca powinna zatrudnić trenera z twardą ręką jak Klopp czy Pochettino.Innej drogi na zdobycie ligi mistrzów nie ma.Zidane nie patyczkuje się z gwiazdami.Jak ktoś u niego nie zapieprza na treningach to nie gra.

Bardzo fajny i trafny artykuł! Konkretnie i w punkt. Zgadzam się z nim w 100%. Polecam lekturę i pozdrawiam!

Myślę że warto pogodzić się z myślą, że Barca przeżywa trwający od paru lat kryzys. W obecnym świecie, paru drużyn ze ścisłego TOPu które totalnie zdominowały swoje ligii i rozgrywki europejskie, kryzys oznacza właśnie to. 1/4 LM oraz okazjonalne lub nie mistorzostwo kraju i puchar :). Nie piszmy proszę że poprzewracało się nam w dupach po Guardioli i że mamy się cieszyć. Ten świat piłkarski zmienił się już przez te 10 lat diametralnie. Wyznacznikiem obecnej formy jest wygranie LM, to jak papierek lakmusowy. Cenię Valverde za spokój i warsztat taktyczny. To po prostu nie jest i nigdy nie był trener skrojony dla Barcy. Całe szczęście że nie pojawił się Koemann bo w Jego przypadku pewnie mielibyśmy skłóconą szatnię. W tej chwili, czas na dalsze zmiany, pokoleniowe i kadrowe. Czy Setien będzie miał odwagę je zapoczątkować, nie wiem? Mam nadzieję, że przywróci przynajmniej mi przyjemność z oglądania ukochanej drużyny.

Prawda jest taka, że Barcelona Valverde miała twarz smutnego klauna, który tylko w krótkich, epizodycznych przypływach swojego geniuszu potrafił zachwycić i rozbawić publiczność. Warto podkreślić, że Barcelona Valverde przegrała mało spotkań, ale jak już przegrywała, to raczej spektakularnie i dramatycznie żenująco. Betis, Levante, Celta, Roma, Liverpool, Valencia i Atletico. Niby mało porażek (w sumie 16), a jak łatwo wiele z nich wbiło się w pamięć. Osobiście oglądając mecze Barcelony za czasów Valverde straciłem radość, pasję i dziecięce emocje z oglądania ulubionej drużyny. To była surowa piłkarska kara, krwawienie oczu i wściekłość pomieszana z bezradnością. Mam tylko jedno marzenie na ten sezon: niech Setien przywróci mi radość z oglądania ukochanej Barcelony, o więcej nie proszę.

Tyle czasu męczarni dla mych oczu i tylko szkoda tych lat (chyba jednych z ostatnich) Messiego, który męczył się ciągnąc ten wagonik.

Żeby ten typ miał chodź trochę honoru to sam by zrezygnował po wtopie z Liverpoolem.

Typa będę pamiętał tylko za jedno... stracone lata!

Istnieje prawdopodobieństwo że Valverde był człowiekiem bez honoru bo nie wierze że nie zdawał sobie sprawy że z każdym dniem coraz więcej kibiców go nieznosi i Barce przestają oglądać nawet jej najwierniejsi kibice o pięknej grze już nie wspomne ale mam na myśli to że nigdy ale przenigdy nic nie wspomniał o swoim odejściu tak jakby ta Barcelona grała tak jak tego oczekiwał i nic więcej nie byłby w stanie zrobić.

Kompromitacja z Romą i Liverpoolem, porażka z Valencią, zatracenie własnego stylu gry, ogromny spadek kondycji co przekładało się na grę i te chodzenie po boisku. Powinni byli grać ci co są w formie, ogólna apatia i nie wyciąganie wniosków. Jak dla mnie zdobyte tytuły w żaden sposób tego nie przykrywają. Co do zwolnienia jak to się mówi "Lepiej późno niż wcale" albo "Lepiej późno niż później" :)

Swietny artykul. Gratuluje. Zgadzam sie z wiekszoscia tresci, jednak sadze, ze czlowiek ten powinien zostac zwolniony po kompromitacji w Rzymie, a co najmniej poddany ostrej krytyce z faktycznym wyciagnieciem wnioskow. Co z tego wyszlo? Przekonalismy sie w kolejnym sezonie i pomimo mistrzostwa osiagnietego w przecietnym stylu oraz pomimo dlugiej serii wygranych... Zreszta po raz kolejny przerwanej w jakze marnym stylu, czego symbolem stal sie wlasnie Valverde. I ten cholerny Liverpool... Po decyzji o pozostawieniu tego pana po traumatycznym blamazu nie bylo zadnej refleksji, ale durny upor Bartomeu i jego poplecznikow ktorzy kolejny raz dali pokaz "profesjonalizmu i klasy" w ciagu ostatnich dni. Zrobil to wbrew wszelkiej logice, by pozwolic na strate polowy roku i na tkwienie w tym marazmie. Moim zdaniem wystawili sobie swiadectwo o sobie. Zyczylbym sobie, aby pana Bartomeu za rok rowniez nie bylo w moim ukochanym klubie. Ostatnia rzecz, o ktorej chcialbym wspomniec to szokujace poparcie "mysli i konsztu trenerskiego" Valverde przez znane osobistosci, trenerow jak i pilkarzy. Podczas, gdy 90% kibicow cierpialo ogladajac nijaka Barcelone oni go wychwalali. Mialem wrazenie, ze albo sa z nim spokrewnieni, albo sa oplacani... Wyjatkami byli m. in. Vulgar Bulgar i Rivaldo. Dorzucam do ogrodka jego mialkosc i bezbarwnosc, tendencyjnosc w wywiadach, w ktorych przed udzieleniem polowa cules znala sposob i tresc wypowiedzi... Tak jak i zreszta sklad i taktyke na kazdy kolejny mecz. Reasumujac ten moj monolog chce rowniez wyrazic radosc z faktu zmiany na lawce trenerskiej. Qique, licze na Ciebie! Pora na mlodziez!

Nie jestem entuzjastą stylu Chowańskiego, ale to kolejny, naprawdę świetny tekst. Nie mam wrażenia, że skupiam się jedynie na formie, wszelkiego rodzaju ozdobnikach literackich, jak bywało w wielu jego wcześniejszych tekstach. Cyt: "Największą wartością moich artykułów jest poziom dyskusji pod nimi." No, Panie Karolu, nieźle przycukrowałeś Czytelnikom, choć ja mam wrażenie, że to błyskotliwa ironia.
Chętnie przeczytałbym, co do powiedzenia mają Błażej Gwozdowski ( @blazeq ) i @pax których opinie sobie bardzo cenię.

Ten koles odebral mi przyjemjosc ogladania Barcy. Przestalem gonic ogladania meczy. I po dziwacznej decyzji Zarzadu po Liverpoolu postanowilem cieszyc sie z przegranych Barcy aby ten koles zostal jak najszybciej wyrzucony z druzyny. Mecze z Liverpoolem i ostatni z Realem, styl na CN, mnie do tego zmusily. Jestesmy Barca a nie AB czy innymi sredniakami... Wreszcie znowu zaczne cieszyc sie pilka;) pozyjemy zobaczymy.

Mi jest przykro jak potraktowali Valverde. Zapamiętam go przede wszystkim z tego, że w 2 lata zdobył 2 mistrzostwa, a w momencie zwolnienia Barca była na pozycji lidera w La Liga.

no i gitara fajny artykuł

Czekałem długo na Twoją wypowiedź Karolu, bardzo mnie ciekawiło Twoje zdanie i niestety tym razem poszedłeś z prądem wpisując się w tok myślenia, moim zdaniem bardzo powierzchownego.

Zacznę od tego, że cieszę się ze zmiany trenera. Barcelona grała w kratkę, wyniki miała w kratkę, dużo słabiej pewnie nie będzie nawet z w-f-istą na ławce, a z drugiej strony efekt nowej miotły może zadziałać, a trenera Setiena darzę sympatią oraz szacunkiem.

Wracając do trenera Valverde napiszę po raz setny to samo. Wszyscy na tej stronie po porażce z Romą obrażali trenera i krzyczeli, że nie powinien wychodzić ustawieniem broniącym wyniku, tylko grać swoje. Rozumiem.
Co robi pan Valverde w rewanżu z Liverpoolem? Wychodzi grać swoje. Efekt? Taki sam.

Jak tam wasze analizy? Zły trener!! Nie powiedział im przed meczem, że przy rzutach rożnych trzeba się bronić! Hm?

O pucharze króla nie będę wspominał, bo to jest śmieszne.... Nikomu się nie chciało grać, tak jak mi się nie chciało nawet tego oglądać., a drugiego takiego swojego zachowania w moim życiu nie pamiętam. Tak się czuli wszyscy po Liverpoolu, piłkarze pewnie jeszcze gorzej, dajmy spokój. Do wszystkich, którzy zaraz mi napiszą: to był puchar! to pieniądze! to szacunek do kibiców! Ok, przyjąłem. Darujcie sobie.

Jak już jesteśmy przy piłkarzach? To właśnie tego nie mogę przeżyć, że oni w tych wszystkich historiach są pomijani. Pisałem wielokrotnie -> nigdy w żadnym sporcie nie zdarzyła mi się taka porażka - na stojąco. Nie wyobrażam sobie tego, nie wyobrażam sobie jak można pozwolić przeciwnikowi na zrobienie z własnej dupy przecieru. Przed całym światem. Dwa lata z rzędu. Czy naprawdę ktoś musi stać z boku i im mówić, że tak nie można i nie wypada? Przecież to jest śmieszne. Żadna z tych dwóch porażek nie miała prawa się zdarzyć, choćby na ławce nie było trenera.

Klub marnuje ostatnie lata kariery Messiego? A może to Messi marnuje setki milionów euro klubu? Bezdyskusyjnie najlepszy piłkarz w historii świata do dzisiaj nie dostrzegł tego, jak bardzo polaryzuje swoją postawą na cały zespół. Kiedy on biega i walczy na boisku - Barca nigdy nie przegrała. Kiedy spaceruje, drużyna też spaceruje. Nasz kapitan chodził ze spuszczoną głową do momentu strzelenia bramki przez Manolasa. Potem w 5 minut zrobili więcej niż przez cały mecz. Niewyobrażalne.

Dlatego największe pretensje, a w sumie bardziej żal mam do piłkarzy. Na ich życzenie te mecze zostały przegrane. Nawet w najlepszym meczu za kadencji Valverde, przegranym półfinale superpucharu z Atletico, zawalili temat na własne życzenie. A nie, zapomniałem. Pewnie trener nie powiedział Pique, że nie wolno przegrywać przebitek na połowie boiska.

Powtórzę jeszcze raz - cieszę się ze zmiany, może dynamika się zmieni, ale nigdy nie zgodzę się z tak płytkimi ocenami i krytyką po całości trenera. To nie jest takie czarno białe.

Zmiana ustawienia po utracie Neymara. 2 na 2 mistrzostwa. Poza wakacjami 2017 żadnego przegranego el classico. Kombinował z wieloma ustawieniami, wieloma piłkarzami na różnych pozycjach, miał bardzo duży procent odwracanych meczów w drugich połowach. Sugerowanie, że chłop po prostu był i stał sobie przez 2 lata jest niesprawiedliwe. Nie pamiętam, kto wcześniej próbował tak wiele różnych ustawień.

Oby Setien sprawił, że będę żałował, że nie zamienili się miejscami już w wakacje. Oby znalazł receptę na choroby trawiące ten zespół, których nie sposób zliczyć na palcach jednej ręki.

Trzymam kciuki za obu.

A teraz możecie zacząć hejtować.

Ja od kilku dni czuję ogromną ulgę, dosłownie złapałem pełen luz. Wierzę w tą drużynę i wiem że Valverde ostatnimi czasy nie wykorzystywał nawet 50% jej możliwości. Czy Setien wykorzysta w 100%? Nie wiem, ale jak pisałem jestem spokojny. Przynajmniej mogę czekać na mecz z ekscytacją jak kiedyś a nie oglądać go za karę.

Niech on ustawi Messiego na 10ce. Grizz na prawej , Demebele na lewej i SUarez przed nim. Za Messim 2 gosci od ogarniania defensywy z De Jongiem na czele ktory moglby sie dynamiczne podlaczyc do ataku. Jak wszyscy beda zdrowi :)

Brakuje przecinka po "jak woda w odkorkowanym zlewie".

Niestety, ja do końca życia chyba zapamiętam to uczucie niedowierzania i bezsilności , kiedy traciliśmy w Romą i Liverpoolem kolejne bramki, przegrywając wygrane dwumecze. To zawsze będzie miało decydujący wpływ na ocenę dorobku Valverde, pomimo innych trofeów zdobytych w jego kadencji.

Dalej nie rozumiem ludzi którzy go bronią. Gość dostał drugą szansę po niesamowicie spartolonym meczu z 2 klasy gorsza Roma, później dostał trzecia szansę po meczu z Liverpoolem, później dostał czwarta szansę po Valencii. Na szczęście po Atletico się skończyło. Według mnie on powinien wylecieć najpóźniej po Liverpoolu, w najgorszym wypadku po Valencii. Nie rozumiem na co oni liczyli w tym sezonie, że nagle Valverde zacznie ładnie grać.

Pełna zgoda, styl zwolnienia oczywiście kiepski ale po obecnym zarządzeń trudno oczekiwać czegoś innego, ale ważne ze Valverde nie jest już trenerem,


gwoli sprawiedliwości dodać jednak trzeba, że zauważalny postęp w prowadzeniu drużyny przez EV, był....
przecież w meczu z Romą pierwszej zmiany trener dokonał w 85-ej minucie, a w meczu z Atletico o Super Puchar już w 84-ej!

Nie jest normalne że minęło dobre pół roku a ja nadal wspominam i nie mogę zrozumieć jak to się stało że przegraliśmy dwumecz z Liverpoolem. Szkoda że po Valenci nie nastąpiło zwolnienie.

Przyjemnie się czytało i zgadzam się w stu procentach z Panem Chowańskim.
To co mnie irytowało w ostatnich dnia to narzekania na sposób w jaki pożegnano Valverde, tak jak napisał autor nie było czasu na zastanowienie i szybka reakcja na wydarzenia była po prostu konieczna. Każdy chciał zwolnienia Valverde a jak do tego doszło to nagle wszyscy którzy mieli z tym jakiś związek (zarząd) są bardzo "BEEE". Valverde przegrywał wszystkie najważniejsze mecze zaczynając od meczu z Realem w SP i kończąc na Atletico również w tych samych rozgrywkach więc nie daje wiary w to, iż nie czuł, że jego pozycja w klubie jest coraz słabsza a co za tym idzie mógł się spodziewać swojego zwolnienia tak jak kibice Barcy. Podsumowując ciesze się, że mamy nowego trenera i jestem zadowolony z działań zarządu w tym zakresie, mam nadzieję, że Setien przywróci radość oglądania Barcy i wywalczy na koniec sezonu tytuły.
Visca el Barca!!!

No właśnie, co jest ważniejsze: dobro klubu czy dobre samopoczucie trenera?

Bardzo trafne spostrzeżenia. Nie może być tak, że taki klub jak Barcelona na własne życzenie robi z siebie pośmiewisko w kolejnych najważniejszych spotkaniach. Wielu pisze, że z Atletico zagraliśmy najlepsze kilkadziesiąt minut w sezonie. Ja napiszę, że po bramce dla Atletico wiedziałem, że finał jest już poza zasięgiem. Bo, gdy nie idzie to na ławce mieliśmy statystę, który nawet słowa zachęty do podniesienia się z kolan nie wypowie.

Zgodzę się również z tym, że zwolnienie Valverde już teraz to ostatni dzwonek na uratowanie sezonu. Przecież to zakrawa na kpinę, że tak kadrowo mocno Barcelona nawet w lidze już nie dzieli i rządzi, a w meczach wyjazdowych zapomina jak należy grać. I tu wielka szansa dla nowego trenera, który może natchnąć zawodników nową energią i zmusić ich do ciężkiej pracy na treningach.

Smutne, ale niestety prawdziwe. Zgadzam się w 100%.

'Premiery "Wiedźmina" wypatrywało się bardziej niż Bożego Narodzenia'
Zdanie, po którym zrobiło mi się naprawdę smutno i przykro.

'Dla kontrastu na Superpuchar Hiszpanii czekałem wraz z masą sympatyków Barçy jak na karę'
Zdanie, które wzbudza u mnie zdumienie jak można w taki sposób kibicować swojemu klubowi.

'Tymczasem po słabym w wykonaniu Barcelony ligowym starciu z Realem Madryt, przyszło jeszcze słabsze z Atlético'.
Zdanie, po którym przestałem czytać.

Z szacunku dla Redaktora za trud włożony w pracę przy tekście doczytam artykuł wieczorem.

Dla mnie pytaniem zasadniczym jest czy piłkarze są wstanie w tym składzie osobowym wygrywać ale też grać pięknie. Co by nie mówić Valverde miał bardzo dobre statystyki zarówno w lidze ale też przede wszystkim w LM. Oczywiście że te porażki ciążą na całej jego pracy ale dwa mecze nigdy nie mogą być wykładnią pracy trenera. Warto pamietać że my w lidze przez dwa i pół roku nie przegraliśmy meczu z żadnym zespołem z absolutnego topu. To jest też historia która będzie trudna do pobicia. Prze dwa i pół roku zespół przegrał tylko jeden mecz na własnym boisku i to też jest wielka sprawa. My kibice mamy naprawdę krótką pamięć a warto jednak pamiętać że Valverde był pierwszym trenerem od czasów wielkich sukcesów Barcelony gdy nie miał w składzie Xaviego, Iniesty (sezon), Alvesa a także nie miał Neymara, którego moim zdaniem odejście bardzo wszystko utrudniło. Klub musiał PR zareagować i zaczął bez zastanowienia się kupować Dembele i Coutinho wydając olbrzymie pieniądze a śmiem twierdzić że bez tych zawodników zespół i tak by wygrał to co wygrał z Valverde. Często patrzymy na nazwiska zapominając o wieku danych piłkarzy czy też ich przebiegowi w wielkiej piłce. Tez zespół ma obecnie 7 zawodników powyżej 30 roku życia i to są raczej wiodący piłkarze a nie zapchajdziury. Dlatego uważam że nie są wstanie grac na dużej intensywności co tydzien nie mówiąc już o co trzecim dniu. W związku z czym nasza gra wyglądała trochę topornie zwłaszcza na wyjazdach gdzie przeiwnik gra wysokim pressingiem a my nie jesteśmy wstanie z niego wyjść. Dlaczego? Bo nie mamy dynamiki i szybkości w rozegraniu piłki bo profil zawodników jest inny niż powinien być. My mamy bardziej w zespole zawodników statycznych świetnie wyszkolonych technicznie niż piłkarzy bardzo dynamicznych będących non stop w ruchu. Zobaczymy jak to będzie wyglądało z Setienem, paradoksalnie po stracie Suarez może być zmiana w grze jeżeli wrócimy do gry na 4 pomocników. Będziemy mieli wtedy częściej piłkę a to pozwoli na kontrolowanie gry.

Zgadzam sie w 100% brawo

Odejście Valverde można było załatwić w całkiem inny sposób i nie zgadzam się, że to nie ma żadnego znaczenia. Co ma pośpiech do nieeleganckiego pożegnania? Zarząd z Bartomeu na czele kolejny raz zalicza ogromną wpadkę wizerunkową. Oczywiście Prezes podjął odważną decyzję, ale sposób w jaki to zrobił był skandaliczny i nie przystoi wielkim klubom, tym bardziej takim, które nawiązuje do jakiś zasad. Po tych wszystkich wydarzeniach Valverde musiał odejść i to jest do zaakceptowania, ale nie sposób w jakim to się odbyło i wspominało o tym kilka osób ze świata piłki.

Nawet ciekawy tekst. Fajnie się czytało. Nadmienię natomiast jedno.

" Taktykę "podajmy do Messiego" zna cała Europa. "

Fakt, to prawda lecz problemem tejże " taktyki " nie jest trener a sam Messi. Myślę iż każdy oglądający mecze Barcy uważnie, zauważył nie raz, nie dwa, nie dziesięć że Messi gdy nie dostanie podania od kolegi ( szczególnie niższego rocznika, nowego etc ) ma do niego pretensje. Zaczynają się spojrzenia, następnie mowa i gestykulacje. To wprowadza nerwowość przy następnej akcji u kogoś kto ją przeprowadza i myśli " aha nie podam do Leo i będzie zły ". Nawet w stosunku do Griezmana wiele razy Messi miał pretensje, często nieuzasadnione...

Leo po prostu chce brać udział w każdej akcji. To jego obsesja i ktoś powie że dobrze bo jest najlepszy i niby fakt. Jednocześnie to jest problem gdyż trener drużyny rywali i zawodnicy to wiedzą i Barca traci ten schemat zaskoczenia.

Messi jeśli nie zmieni swojego postępowania na boisku to " taktyka podajmy do Messiego " będzie nadal obowiązywać u obecnego szkoleniowca.

Bardzo trafne podsumowanie pobytu "Kucaka" w Barcelonie

Drogi Autorze,

wypadałoby napisać, że trzęsienie ziemi nastąpiło po meczu, w którym,
a) graliśmy absolutnie najlepsze pół godziny w tym sezonie
b) strzeliliśmy Atletico 4 bramki, z czego mniej lub bardziej niesłusznie dwóch
nam nieuznano .
c) w pierwszej połowie skręcono nas na "1,5" rzutu karnego.

Przegralismy 3-2, i postanowiłeś zapamiętać jedynie ostatnie 10 minut meczu. Tymczasem między 47 a 75 minutą , po strzeleniu bramki po bądźmy sprawiedliwi, glupiej stracie w środku pola, Atletico nawet nie pierdnęło.

Dlatego moment na zwolnienie Valverde został wybramy dość zagadkowo. Największym pytaniem jest - co i w kim pękło po czwartku 9 stycznia ? Czy to porażka ? a może jednak jak to bywa ostatnio w klubie- chodzi tylko o szmal i za klasyk w finale mieliśmy dostać jakąś górkę siana, która przeszła nam koło nosa ?

Nie bronie "arcymaga biedafutbolu kucanego" jak nazywałem Ernesto Valverde od jakiegoś czasu. Uważam jednak, że tak jak zagadką jest utrzymanie się na stanowisku po Romie i Liverpoolu, tak zagadkowe jest jego zwolnienie właśnie teraz.

życzę Valverde objęcia Putanyolu i spuszczenia ich " aa Segunda".

dodam, że tryb w jakim poszukiwano następcy Valverde dowodzi, że przed czwartkiem nie było planu " jesli przegramy to go zwalniamy", bo w takim razie ewentualny następca powinien byc gotowy, a nie być obiektem gorączkowych poszukiwań. Żeby nie powiedzieć- łapanki.

Celne spostrzeżenia.