Carles Aleñá: Zaskoczyło mnie to, że Ernesto Valverde odsunął mnie od gry po pierwszym meczu sezonu

Ela Rudnicka

9 stycznia 2020, 11:10

Mundo Deportivo

23 komentarze

Fot. Getty Images

Carles Aleñá był wczoraj wieczorem gościem w programie "El Larguero" na antenie Cadena Ser. Pomocnik podał więcej szczegółów na temat swojego odejścia z klubu, powitania w Sewilli i planów na przyszłość.

Wypożyczenie do Betisu: Odejście nigdy nie jest proste, zwłaszcza dla piłkarzy, którzy z klubem związani są całe życie. Jeśli nie ma jednak możliwości rozwoju, trzeba wykazać się odwagą i wykonać taki krok.

Czy zdecydowałby się w przyszłości na grę w Realu Madryt?: W piłce nożnej może wydarzyć się wszystko, to oczywiste, że to największy rywal Barcelony. Przez całe życie jestem związany z tym klubem, na pewno wiele by mnie kosztowała taka zmiana, ale z drugiej strony nauczono mnie, żeby nigdy nie mówić "nigdy".

Ernesto Valverde: Zaskoczyło mnie to, że odsunął mnie od gry. Jeśli zaczynasz sezon w pierwszym składzie i po złej pierwszej połowie całego zespołu tracisz szanse na grę na długi czas… To były dla mnie ciężkie miesiące. Nie pojawił się żaden konflikt z trenerem, on po prostu podjął taką decyzję, ma do tego prawo. Starałem się ciężko pracować, tak żeby móc jak najszybciej wrócić na boisko. Zajęło mi to dużo czasu, ale tak postanowił Valverde. To było dla mnie zaskakujące i trochę irytujące.

- Nigdy nie powiedział mi nic na temat przyczyn mojego braku gry. W zasadzie nie musi mi się tłumaczyć z takich decyzji. Kiedy grałem, również nie wyjaśniał mi, dlaczego to robię. Mieliśmy dobre relacje, cieszę się z powodu wszystkiego, co dla mnie zrobił.

- Zadzwoniłem do niego, żeby się pożegnać, wiedział, że chciałem odejść. Na początku grudnia było to dla niego jasne, wiedział, że praktycznie podjąłem już decyzję, pozwolił mi na wybór, tak jak zostało to zapisane w mojej klauzuli. Ja wyraziłem nadzieję, że spotkamy się ponownie w przyszłości.

- Valverde to również szkoleniowiec, który dał mi miejsce w pierwszej drużynie, a w minionym sezonie zagrałem w niej 24 mecze.

Awans z Barcelony B do pierwszego zespołu: Niektórzy oczekują, że piłkarze szybko przechodzić będą do pierwszej drużyny. To wielki krok, trzeba być na niego przygotowanym, wymagania są tam bardzo wysokie, grają tam przecież najlepsi zawodnicy na świecie. W drugiej linii Barcelony o miejsce walczy się z Arturo Vidalem, De Jongiem, Rakiticiem... Poza tym trzeba dawać szansę młodym, m.in. Ansu czy Carlesowi Pérezowi, którzy są już gotowi. Trzeba pozwalać im na grę, ale wykazywać się przy tym cierpliwością i wiedzą, że w pierwszym zespole potrzebny jest odpowiedni poziom.

Za czym będzie tęsknił po odejściu z Barcelony: Najbardziej brakować będzie mi kolegów. Sergiego Roberto, Piqué, Jordiego Alby... To z nimi spędzałem najwięcej czasu. Taki jednak jest futbol. Oczywiście będę tęsknił również za Messim, komu by go nie brakowało. Chciałbym życzyć Barcelonie dużo szczęścia w tym sezonie. Zaznaczyłem sobie w kalendarzu datę meczu Betisu z Barceloną. Nie myślałem, co zrobię, jeśli uda mi się zdobyć bramkę, ale oczywistym jest, że jeśli tak się stanie, nie będę świętował.

Przyszłość: Gra w Barcelonie jest marzeniem wielu, w tym moim, ale teraz skupiam się na Betisie, nie chcę myśleć o przyszłości. Dobrze się tutaj czuję, chcę dobrze wykorzystać te sześć miesięcy, myślę o tym, żeby pomóc Betisowi zakwalifikować się do europejskich pucharów, a później zobaczymy.

Pierwsze wrażenia w nowym klubie: Bardzo się cieszę, chociaż to trochę dziwne uczucie po tylu latach w tej samej koszulce. Pierwsze dni są jednak wspaniałe, podoba mi się wszystko, koledzy, miasto… Poznałem grupę świetnych osób, które bardzo dobrze przyjęły mnie tutaj od pierwszego dnia. Kibice przeżywają wszystko bardzo emocjonalnie przez 24 godziny, to widać. Wszystko jest niesamowite.

Rubi: Znałem go już wcześniej, mierzyłem się z prowadzonymi przez niego drużynami. Rozmawiałem z nim, pokazał mi, jak pracuje, bardzo się cieszę na naszą współpracę. To trener, który lubi grę na jeden kontakt, czyli coś, co dobrze mi idzie, dlatego też ten czynnik miał wpływ na moją decyzję.

Getafe: Rozmawiałem z Cucurellą, kiedy dowiedziałem się o zainteresowaniu klubu. Byłem bardzo wdzięczny, ale Betis bardziej odpowiada mojej charakterystyce gry. Oczywiście nie powiem nic złego na temat gry Getafe, to niesamowite, co robią.

Numer na koszulce: Kiedy przeszedłem do klubu, odszedł Kaptoum, który występował z "21" na plecach, zaoferowali mi więc jego numer. Dzieliłem z nim jednak szatnię przez trzy lata, nie czułbym się dobrze. Z dumą będę więc grał z "24" po Rubénie Castro.

Rywalizacja Betisu z Sevillą: Kiedy dołączasz do Betisu, widzisz, jaka rywalizacja panuje między tymi klubami. Teraz oczywiście jestem po stronie Betisu.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie chciał konfliktu w szatni, widac że jak coś mu nie leży to albo wali prosto z mostu albo milczy, wolał milczeniem rozwiązać sprawę niż powiedzieć "wiesz jesteś cienki jak barszcz ze starych buraków, już nawet mierny rakitic lepiej gra od Ciebie mimo przerwy, znajdź sobie klub, naucz się grać i wróć to może coś z tego będzie"

To się nazywa marnowanie talentu, zamiast od razu powiedzieć '' słuchaj, będziesz miał małe szanse na grę'' to siedział prawie pół roku na trybunach....

" Nigdy nie powiedział mi nic na temat przyczyn mojego braku gry. Kiedy grałem, również nie wyjaśniał mi, dlaczego to robię."
Czytam takie wypowiedzi od dłuższego czasu i zaczynam się zastanawiać czy którykolwiek trener Barcelony prowadził kiedykolwiek jakieś rozmowy indywidualne z piłkarzami?

Widać jak Ernesto buduje atmosferę w szatni. On jest tam tymczasowy i działa w taki sposób jakby o tym wiedział. Nie planuje niczego na przyszłość. Oby po tym sezonie zrezygnował. Powinien zrobić to już po zakończeniu sezonu poprzedniego. To nie jest trener odpowiedni dla Barcelony.

Nas zaskoczyło to, że jeszcze jest trenerem Barcy.

Niech ktoś tego gargamela zabierze z ławki trenerskiej. Ten człowiek to jakieś nieporozumienie. Wystawia Alenie w pierwszym składzie i po porażce później nawet do kadry nie powołuje. Co to za człowiek?

Już bym wolał, żeby został i dostawał szansę kosztem Rakitica, który i tak pewnie odejdzie po sezonie, a grać wcale gorzej by nie grał.

Jak dla mnie Alenia byłby teraz niezbędny za Rakitica i obawiam się ze Valverde upieprzy tak samo Puiga.Tu Aleni bym bym bronił po pierwszym meczu na początku sezonu może być gorszy mecz cała Barca była pod formą.Puig notował w zeszłym sezonie dobrą grę w pierwszym sezonie i powinie w sytuacji braku Arthura i Aleni dostać szanse z mocnym przeciwnikiem.Po godz można wprowadzić Vidala jakby było coś nie tak.Trzymanie się balansu dzisiaj nie wygra się meczu to jest 1 mecz.Trzeba dziś kreatywności.Co do przejścia do Realu odczytuję jako złość na Valverde.Upieprzyłeś mnie to odejdę.Trochę dziecinne ale ludzkie.Valverde powinien lekcje z tego wyciągnąć.Jeśli zrobi ten sam błąd z Puigiem....

Szanuję wypowiedź o przejściu do Realu. Powiedział szczerze jak jest - dużo bardziej wolę takie podejście, niż puste teksty w stylu "nigdy w życiu" i transfer 4 lata później.

Nie podobają mi się jego wypowiedzi, ta o opcji Real i ogólnie jakieś takie odpychające

No to za rok Alena do Realu :)
konto usunięte

Carles Aleñá bo Valverde chce sie zapisach w Histori jako najgorszy trener Barcelony :)

Nawiązując do tytułu artykułu:
Mam podobnie.

"Nigdy nie powiedział mi nic na temat przyczyn mojego braku gry. W zasadzie nie musi mi się tłumaczyć z takich decyzji. Kiedy grałem, również nie wyjaśniał mi, dlaczego to robię. Mieliśmy dobre relacje, cieszę się z powodu wszystkiego, co dla mnie zrobił."

No wg. mnie to trochę idiotyczne, że nie mówi o takich rzeczach. Jasne, nie ma takiego obowiązku... ale poprzez relacje z zawodnikami wytwarza się chemia w drużynie, tworzą się relacje, które potem pozytywnie mogą oddziaływać na grę. A takie coś wytwarza się poprzez rozmowę z zawodnikami... cóż, Valverde widać, ma inne podejście... jak dla mnie to duży błąd.