Niechęć jako forma uznania. Espanyol - FC Barcelona 21:00

Karol Chowański 'Challenger'

4 stycznia 2020, 11:30

16 komentarzy

Podczas ubiegłego sezonu Espanyol był tłem dla Messiego i Barcelony, która wygrała 4:0 na wyjeździe i 2:0 u siebie. Fot. Getty Images

RCD Espanyol

ESP

Herb RCD Espanyol

2:2

Herb RCD Espanyol

FC Barcelona

FCB

  • David Lopez 23'
  • Wu Lei 88'
  • 50' Luis Suárez 
  • 59' Arturo Vidal 

Podstawę relacji między wszystkimi ludźmi stanowią emocje. Póki odczuwamy je wobec kogoś, znaczy, że się dla nas liczy. Niechęć też jest emocją. Szpile wbijane Espanyolowi przez Piqué, wrogość wielu culés stanowią dowód zainteresowania i uznania dla klubu, który mistrzostwo Hiszpanii zdobył dokładnie zero razy. Osoby bez znaczenia darzymy przecież milczeniem.

Ekipa grająca na Estadi Cornellà-El Prat sympatyzuje z madryckim rządem, od 1912 roku nosi przydomek Real („królewski”) i zdobywa trofea raz na 30 lat. W cieniu wielkiego sąsiada od ponad stu lat istnieje klub będący dokładnym zaprzeczeniem wszystkiego, czym jest Barca. Zawsze uważałem to za imponujące. W dumnej ze swych różnic, podzielonej regionalnymi antagonizmami Hiszpanii obecność Espanyolu w sercu Katalonii stanowi wyczyn. Jest pierwszym klubem piłkarskim w kraju założonym przez samych Hiszpanów. Część kibiców Papużek uznaje to za istotny element tożsamości zespołu.

Mizerna frekwencja (poniżej 50% pojemności stadionu w sezonie 2018/19) i symboliczna wyprowadzka na przedmieścia nie zmieniają faktu, że 80 lat swej historii biało-niebiescy spędzili w I lidze. Obecnie grozi im pierwszy spadek do Segunda División od 1993 roku. Będąc o jeden mecz od półmetku sezonu, Espanyol zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Do „bezpiecznej” Mallorki traci 5 punktów. To połowa dorobku drużyny Abelardo, który jest jej szóstym trenerem od 2018 roku.

Każdy ma swoje problemy

Ekipie prowadzonej przez Ernesto Valverde póki co nie grozi spadek. Liderzy ligi cierpią na inne problemy. Trener dawno zagubił płynność gry, środek pola przez większość meczu jest siedliskiem chaosu, który wypełza z gry pomocników jak orkowie z Isengardu, a wyniki drużyny zależą wyłącznie od indywidualnego błysku Messiego i rzadziej – Suáreza.

Pozycja Barçy w tabeli ligowej i grupie F cieszy tylko tych, którzy nie oglądają jej meczów. Dziewięć klubów z drugich i trzecich miejsc tej edycji Ligi Mistrzów zdobyło więcej bramek od Katalończyków. Część kibiców woli szybkie odpadnięcie w fazie pucharowej po w miarę zaciętych meczach, aby tylko uniknąć powtórki z blamażów w Rzymie i Liverpoolu. Moim zdaniem prezydent Bartomeu powinien na koniec rundy grupowej wysłać dziękczynne listy Realowi i Atlético za zajęcie drugich miejsc w swoich grupach. W innym razie wylosowanie rywala na poziomie Napoli byłoby znacznie trudniejsze.

Po trzy punkty i spokój na Superpuchar

Za zeszły rok wystawiam Barcelonie ocenę „2” w sześciostopniowej skali. Rozumiem jednak powody, dla których ktoś wycenia postawę zespołu o połowę niżej.

Swój względny – „dwa na sześć” to wciąż dosyć mało – optymizm mimo ewidentnego zjazdu Barçy w stylu i poziomie gry w porównaniu do ubiegłych lat opieram na trzech rzeczach. Frenkie de Jong ma umiejętności maskujące największe pomyłki kolegów, niezależnie od tego, kogo ma obok siebie w pomocy. Po drugie, pod koniec roku gra obrony wyraźnie podniosła poziom. Ostatnie występy rokują, że nie musi to przypominać migawek z Flipa i Flapa resztę sezonu, acz póki co są to dla mnie rokowania nader ostrożne. Wreszcie, choć efekty gry Antoine’a Griezmanna postępują w tempie wędrującego lodowca, to w ostatnich meczach Francuz regularniej trafia do siatki (3 gole w pięciu występach). Jego gra wzajemna z Messim i Suárezem w grudniu wyglądała najlepiej, odkąd trafił on do Barcelony.

Dzisiejszy mecz będzie stanowić istotny test, jak Barça w obecnej formie radzi sobie z presją i przeciwnikiem prezentującym fizyczny futbol. Oba czynniki z pewnością odegrają ważną rolę w nadchodzących spotkaniach Superpucharu z Atlético i, potencjalnie, Realem Madryt. Podopieczni Valverde będą musieli zaprezentować w nich wyższą formę niż w obu niedawnych starciach ligowych z tymi rywalami, jeśli myślą o zdobyciu trofeum.

W dalszej perspektywie pojedynek ze zmotywowanym jak zawsze na Azulgranę Espanyolem stanowić będzie obok meczów z Valencią (25.01) i Betisem (09.02) zapowiedź, na co mogą liczyć culés w dalszej części sezonu. Trzy punkty wywiezione z Estadi Cornellà-El Prat pozwolą umocnić się na prowadzeniu w lidze i w dobrym nastroju udać się na Superpuchar.

Dodatkowo mogą „pomóc” wysadzić Espanyol za burtę LaLigi na koniec sezonu. Być może od Piqué i innych komentatorów doczekam się wtedy tego, na co lokalny rywal przez pryzmat słów jego piłkarzy, brutalnej gry i osiągnięć ostatnich lat zasługuje ze strony broniącej kolejny rok mistrzostwa FC Barcelony. Obojętności. Milczenia.

Ostatnie mecze:
30.03.2019 FC Barcelona-Espanyol 2:0 (LaLiga)
08.12.2018 Espanyol-FC Barcelona 0:4 (LaLiga)
04.02.2018 Espanyol-FC Barcelona 1:1 (LaLiga)
25.01.2018 FC Barcelona-Espanyol 2:0 (Puchar Króla)
17.01.2018 Espanyol-FC Barcelona 1:0 (Puchar Króla)
09.09.2017 FC Barcelona-Espanyol 5:0 (LaLiga)

Mecz Espanyol - Barcelona zobaczysz TUTAJ  na platoformie player+ na kanale Eleven Sports 1 z polskim komentarzem

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Do wszystkich gimb na tym portalu. Po co Valverde ma dzisiaj rotować składem, skoro mieliśmy przerwę świąteczną i wszyscy są gotowi do gry? Jak widać, dużo użytkowników ma przesyt fify20 i nie wie na czym polega prawdziwa piłka można ????

Ja mimo wszystko zgłodniałem od ostatniego meczu i z dużym apetytem odpalam dziś meczycho.

Podzielam zdanie dotyczące tej części artykułu, ze Barca zalicza zjazd stylu i formy pod wodza Valverde mimo, ze wyniki tego do końca nie pokazują. Tak myśle, ze częściowo tym było podyktowane wcześniejsze odejście Iniesty. I tak będzie do końca tego trenera. Niestety.

Fajny artykuł przed meczykiem

Władca Pierścieni Xd

Odnoszę wrażenie, że umartwianie się weszło w DNA polskich kibiców Barcelony. Oczywiscie, też oczekuję znacznie więcej, jednak jesień w futbolu traktuje jedynie jako środek do wypracowania dobrej pozycji startowej przed zmaganiami wiosennymi. A w naszym przypadku, naprawdę ta pozycja jest bardzo solidna.
Zwróćcie uwagę na Liverpool, uznawany przez mainstream za najlepszą obecnie drużynę na świecie. Przecież w ostatnich 10 meczach, niezły poziom zaprezentowali góra dwa razy. Ale tam nikt nie lamentuje. Tymczasem autor sugeruje nam, że ocena 1 za ostatni rok , w skali 1-6, mogłaby być odpowiednia w ocenie gry Barcelony. Też chciałbym aby Barca zachwycała w każdej kolejce, abyśmy mieli trenera, który wykorzysta w pełni potencjał ostatnich wielkich lat Messiego, ale spokojnie. Zdabedziemy w tym roku mistrzostwo. W LM nie ma drużyny, przed którą powinniśmy czuć szczególny respekt i przy dobrej dyspozycji Puchar Europy wróci na Camp Nou. A w przyszłym roku, z lepszym trenerem i przy rozsądniejszej polityce transferowe, dołożymy do tego również styl.

Będzie może mecz z Atletico w tv?

Odsyłam do artykułu z lipca ubiegłego roku. Dzisiejszy mecz jest jednym z 'pułapek' tego sezonu.

Owszem, autor artykułu nie mógł przewidzieć obecnej dyspozycji Espanyolu, ale derby to derby, i do tego mecz zaraz po świętach.
Zmiana trenera z reguły też ma pozytywny wpływ na zawodników.

https://www.fcbarca.com/90069-mundo-deportivo-piec-pulapek-jakie-kryje-za-soba-terminarz-barcelony.html

Myślę że forma zespołu będzie rosła.Obrona się poprawi choć nie odrazu z uwagi na kontuzje ter Stegena.Myślę że Rakitic będzie grał z czasem lepiej bo brakowało mu gry.Jednak powrót Arthura jest konieczny i kwestia jego formy będzie istotna.Zobaczymy w jakiej formie będzie Dembele dobrze że jest puchar bo razem z Pugiem będą się ogrywać.W końcowej fazie sezonu o ile kontuzji nie będzie forma Dembele może być decydująca.Liczę na postęp kazdego zawodnika zwłaszcza że jest puchar.

Ja mecze oglądam i pozycja Barcy w La Lidze i grupie F mnie cieszy.
Komentarz usunięty przez użytkownika
Komentarz usunięty przez użytkownika