Wychowanek Barçy, który odszedł z klubu w 2016 roku, staje się gwiazdą w Holandii

Łukasz Lewtak

26 grudnia 2019, 18:30

Sport

3 komentarze

Fot. Getty Images

Kataloński Sport przybliża dziś historię Aitora Cantalapiedry, który jest wychowankiem Barçy, grał w Barcelonie B w sezonie 2015/2016, następnie odszedł z klubu, a teraz staje się wielką gwiazdą w Eredivisie.

Po odejściu z Barçy Cantalapiedra występował w Villarrealu B i Sevilli B, aż w końcu trafił do skromnego holenderskiego Twente, gdzie teraz gra wprost spektakularnie. Mimo że nie zajmuje miejsca na środku ataku, a na skrzydle, w 19 meczach tego sezonu 23-letni Katalończyk strzelił osiem goli i zaliczył sześć asyst. Drużyna z Enschede zajmuje obecnie 12. miejsce w tabeli i jest bliżej strefy spadkowej niż pozycji dających przepustkę do Europy, dlatego też jeszcze bardziej należy docenić wspaniałą postawę i znakomite statystyki Cantalapiedry.

23-latek już stał się celem większych europejskich klubów. Besiktas doskonale zdaje sobie sprawę, że umowa Katalończyka z Twente kończy się w 2020 roku. W styczniu turecki klub może zaoferować nawet małą sumę pieniędzy i niewykluczone, że Holendrzy się na nią zgodzą. W pierwszej części obecnego sezonu Besiktas był pogrążony w kryzysie instytucjonalnym i sportowym, ale po przyjściu nowego właściciela stanął na nogi i w tej chwili zajmuje piąte miejsce w ligowej tabeli.

Usługami Aitora Cantalapiedry zainteresowany jest również inny klub ze Stambułu, Basaksehir. Katalończyka obserwują także Parma i Brighton.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nic dodać nic ująć Barca umie za bezcen pozbywa się perełki z La Marii. Teraz niech oddadzą Lenie, potem Fatiego i Pereza, a Bartomeu będzie szczęśliwy zostawiając Barce w bagnie , z głową w nocniku
Czy tego zdrajcę nie można odwołać przed terminem

Dowód, że nasza szkółka nieźle szkoli zawodników. W La Liga też sporo jest naszych grajków po których widać szlify La Masia. Jak widzę ich w starciach z Barceloną to przeważnie są wyróżniającymi zawodnikami swoich aktualnych klubów. Wiadomo, że nie zawsze trafi nam się pokolenie Iniesty i Messiego ale widać, że szkolimy całkiem nieźle.

Nasi kochani redaktorzy nawet w święta nie śpią i takie perełki wynajda :) pozdrawiam