Czy Leo Messi naprawdę aż tak bardzo zdeklasował Roberta Lewandowskiego?

Rafał Kowalczyk

6 grudnia 2019, 11:56

61 komentarzy

Fot. Getty Images

Piłkarski Olimp to miejsce, gdzie niezwykle trudno się wdrapać, ale bardzo łatwo z niego spaść. Przewijało się przez niego wielu zawodników, ale tylko garstka potrafiła zagościć na dłużej. Wśród stałych bywalców futbolowego szczytu od ponad dekady wymienia się Lionela Messiego. W poniedziałek, szósty raz w karierze, został on uznany najlepszym piłkarzem roku. Odebrał Złotą Piłkę na gali w Paryżu, tym samym potwierdzając doniesienia mediów, że to właśnie jemu zostanie przyznana nagroda.

Ogłoszenie wyników znacznie ostudziło entuzjazm fanów talentu Roberta Lewandowskiego. W ostatnich tygodniach pojawiały się liczne głosy, że piłkarz Bayernu Monachium prezentuje tak wysoką formę, że podium powinien mieć zagwarantowane. Nie brakowało również opinii, że na przestrzeni całego roku był absolutnie najlepszy i to jemu Luka Modrić powinien wręczyć nagrodę. Internet zalała fala porównań do Messiego, a fani zawodników przekrzykiwali się mniej lub bardziej trafnymi argumentami. Pompowany balonik pękł z donośnym hukiem, kiedy okazało się, że Polak zajął dopiero ósme miejsce.

Niejasne kryteria wyboru

Przed przystąpieniem do analiz i zagłębiania się w liczby, procenty i wykresy, warto przypomnieć zasady wyboru najlepszego zawodnika według magazynu France Football. Do głosowania przystępuje stu osiemdziesięciu dziennikarzy, po jednym z danego kraju. Każdy z nich pięciu zawodnikom z trzydziestoosobowej listy wybranej przez francuski magazyn przyznaje określoną liczbę punktów. Gracz z pierwszego miejsca otrzymuje ich sześć, natomiast kolejne miejsca są punktowane od czterech do jednego. Ze zwycięstwa może się cieszyć zawodnik, przy którego nazwisku widnieje największa suma punktów.

O ile sam proces głosowania jest prostszy niż reguły gry w pasjansa, o tyle kryteria, jakimi należy się kierować, są kontrowersyjne. Regulamin France Football przewiduje, że dziennikarze powinni brać pod uwagę formę indywidualną, zdobyte trofea drużynowe, postawę fair play, ale też talent zawodnika i dotychczasową karierę. Pierwsze trzy pozycje nie wzbudzają wątpliwości, ale w jaki sposób przy rocznej częstotliwości przyznawania nagrody można oceniać całokształt dotychczasowej kariery? I co oznacza tajemniczo brzmiący „talent”? Już na etapie procedury głosowania pojawiają się trudne do rozwiania wątpliwości wpływające na spadek obiektywizmu wyboru zwycięzcy.

Szczególnie trzeba zwrócić uwagę na fakt, że głosowanie skończyło się ósmego listopada. Wszystko, co wydarzyło później, nie wpłynęło na końcowy rezultat. Czy wynika z tego zatem, że piłkarz roku 2019 oceniany jest za jedynie dziesięć miesięcy gry? Ja preferuję podejście, że rok oznacza okres od zakończenia poprzedniego głosowania, czyli od listopada do listopada. Oczywiście jest to formalność w niewielkim stopniu wpływająca na wynik końcowy, ale warto mieć to na uwadze.

Porównanie statystyk indywidualnych

Najważniejszą informacją przy porównywaniu zawodników ofensywnych są oczywiście bramki i asysty. Zamieszczony wykres prezentuje obie zmienne we wspomnianym okresie z uwzględnieniem wyłącznie oficjalnych spotkań. Mecze towarzyskie nie znalazły się w zestawieniu.

Źródło: opracowanie własne na podstawie sofascore.com

Lewandowski zdobył w sumie pięćdziesiąt pięć bramek w rozegranych pięćdziesięciu ośmiu meczach, co oznacza średnio 0,95 gola na spotkanie. Messi zdobywając czterdzieści sześć bramek przy czterech meczach mniej zanotował skuteczność na poziomie 0,85 gola na mecz. Na wykresie wyraźnie zaznacza się, że Polak doskonale wykorzystał okres problemów zdrowotnych gracza Barçy na początku obecnego sezonu. Jego festiwal strzelecki z ostatnich miesięcy pozwolił na wyprzedzenie go w klasyfikacji strzelców.

W statystyki bramkowe można wejść głębiej. Lewandowski był znacznie skuteczniejszy w fazach grupowych Ligi Mistrzów – sześć goli w końcówce poprzedniego roku oraz sześć do momentu zakończenia głosowania w tym sezonie. W tym samym czasie Messi zdobył tylko dwa gole. Przewaga Argentyńczyka ujawnia się w fazie pucharowej. Bayern zakończył przygodę z rozgrywkami europejskimi po porażce w 1/8 finału z Liverpoolem. Ten sam rywal wyeliminował Barcelonę, ale dopiero w półfinale. Do tego dwumeczu Messi zdobywał po dwie bramki w każdej fazie – przeciwko Olympique'owi Lyon, Manchesterowi United i Liverpoolowi. Stanowi to niejako potwierdzenie często powtarzanego argumentu, że Polak na wiosnę notuje słabsze występy i nie jest w stanie pomóc klubowi w drodze do finału LM. Kontrastową formę zaprezentował Argentyńczyk. Dwojąc się i trojąc, niósł na swoich barkach drużynę w drodze po szósty puchar europejskich rozgrywek. Notował perfekcyjne występy mające niebagatelny wpływ na późniejsze głosowanie.

Messi, poza powiększaniem dorobku strzeleckiego, odpowiedzialny jest również za kreowanie gry. Charakterystykę roli zawodników przedstawia zamieszczona tabela. Dane zostały zaprezentowane w przeliczeniu na dziewięćdziesiąt minut gry, za wyjątkiem dwóch ostatnich wierszy.

 

Lionel Messi

Robert Lewandowski

Strzelone gole

1,2

0,7

Asysty

0,4

0,2

Strzały na 90 minut

5,6

4,4

Kluczowe podania ogółem/długie/krótkie

3,1/0,3/2,8

1,4/0,1/1,4

Dryblingi ogółem/udane

7,4/4,5 (60,81%)

2,3/1,6 (69,56%)

Straty piłki

4,7

4,4

Podania długie ogółem/udane/nieudane

5,1/3,8/1,3

0,7/0,6/0,1

Podania krótkie ogółem/udane/nieudane

55,7/45,6/10,1

21,5/16,6/4,9

Stworzone okazje łącznie

58

33

Podania w trzeciej tercji łącznie

46

16

Źródło: opracowanie własne na podstawie whoscored.com i one-versus-one.com

Informacje odnoszą się do rozgrywek ligowych 2018/19, nie pokrywają się zatem stuprocentowo z okresem głosowania. Niemniej, obejmują jego znaczną część, a przede wszystkim stanowią dowód tego, co widoczne gołym okiem. Messi i Lewandowski są niezwykle bramkostrzelni, ale zadania Polaka na tym się kończą. Zakres obowiązków Argentyńczyka jest znacznie szerszy, a on wywiązuje się z nich perfekcyjnie. Wzrok przyciąga liczba kluczowych podań i tworzonych okazji, a także fakt, że częściej podejmuje się rozgrywania krótkimi podaniami. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na obszar bliski polu karnemu rywala, gdzie Messi niemalże trzykrotnie częściej oddaje piłkę do partnerów.

Do dumnie brzmiących tytułów indywidualnych na koniec poprzedniego sezonu, Leo może dopisać tytuł króla strzelców ligi (34) i Ligi Mistrzów (12), najwięcej asyst w lidze (13), otrzymanie Złotego Buta i najwięcej strzelonych goli z rzutów wolnych w Europie. Został uznany najlepszym piłkarzem ligi hiszpańskiej, napastnikiem Ligi Mistrzów oraz rozgrywającym według IFFHS. Znalazł się w drużynie roku FIFA, FIFPro i IFFHS oraz rozgrywek LM. W tym samym czasie Lewandowski został królem strzelców niemieckiej ekstraklasy (22) i Pucharu Niemiec (7). Wybrano go również do jedenastki sezonu Bundesligi.

Na koniec o postawie fair play. Zawodnicy z pewnością należą w tym obszarze do światowej czołówki. Messi tylko dwukrotnie był karany żółtą kartką i jeden raz czerwoną. Lewandowski zobaczył żółty kartonik sześć razy. W odniesieniu do dziewięćdziesięciu minut gry faulują kolejno 0,8 i 0,7 razy. Trudno również o dostrzeżenie w ich postawie szczególnej agresji czy boiskowego chamstwa.

Porównanie sukcesów drużynowych

Lewandowski i Messi fenomenalną grą pomogli swoim drużynom w wygraniu mistrzostw kraju. Dodatkowo, Bayern triumfował w krajowym pucharze po wygranej 3:0 z RB Lipsk, ale nie zdobył Superpucharu Niemiec po porażce 0:2 z Borussią Dortmund. Barcelona natomiast w finale Copa del Rey uległa Valencii 1:2, a Superpuchar Hiszpanii zostanie rozegrany dopiero w 2020 roku.

Z rozgrywek europejskich oba kluby wyeliminował późniejszy złoty medalista – Liverpool. Bayern odpadł już w 1/8 finału przegrywając w dwumeczu 1:3. Barcelona dotarła do półfinału, ale po remontadzie na Anfield musiała uznać wyższość angielskiego klubu.

Argentyna z Messim w składzie sięgnęła po trzecie miejsce na Copa América. Pomimo słabej gry w grupie, zameldowała się w półfinale dzięki wygranej w ćwierćfinale 2:0 z Wenezuelą. Tam jednak lepsza okazała się Brazylia. W meczu o trzecie miejsce Messi rozegrał tylko trzydzieści siedem minut, bo po starciu z Garym Medelem otrzymał czerwoną kartkę. Zakończył turniej z jednym golem na koncie.

Sukcesem Roberta Lewandowskiego z reprezentacją należy nazwać dobre występy w fazie eliminacji do Mistrzostw Europy 2020. Polska awansowała z pierwszego miejsca, a czołowy napastnik zdobył sześć goli w dziesięciu spotkaniach.

Statystyki sobie a marketing sobie

Gdyby każdy z głosujących dziennikarzy przeprowadził skrupulatną analizę statystyk nominowanych piłkarzy i wzbogacił je o własne przemyślenia na podstawie regularnych obserwacji, to końcowy ranking być może wyglądałby inaczej. Jednak Złota Piłka France Football to w dużej mierze konkurs popularności oparty o przewagę marketingową.

Bundesliga prestiżem nie dorównuje LaLidze – oglądalność na niższym poziomie, słabsza renoma marek klubowych, ale też nie tak spektakularne nazwiska jak w lidze hiszpańskiej czy angielskiej. Patrzenie na dokonania Lewandowskiego przez pryzmat opinii o klasie rozgrywkowej z pewnością nie wpływa korzystnie na późniejsze głosowanie.

Do tego dochodzi efekt pochodzenia (ang. liability of origin). Według nauk o teorii strategii jest to odgórne nadawanie wyższej jakości produktu ze względu na miejsce wytworzenia. Przykładowo, korzystniej będzie postrzegany zegarek wytworzony w Szwajcarii niż w Chorwacji, a dobre wino kojarzy się z Francją, a nie z Islandią. Moim zdaniem, Lewandowski marketingowo traci wiele ze względu na polską narodowość. Nasz kraj nie kojarzy się z piłkarskimi legendami tak jak kraje Ameryki Południowej, Portugalia, Hiszpania czy Holandia. Można się zastanawiać, czy Polak, prezentując dokładnie taką samą formę, nie byłby oceniany wyżej, gdyby nazywał się Roberto Lewandowskinho, a Internet obiegłaby historia, że mając szesnaście lat sprzątał brazylijskie slumsy. Najlepszym przykładem siły marketingu jest trzecie miejsce Cristiano Ronaldo.

Z drugiej strony nie można zapominać o dokonaniach innych zawodników. Piłkarze Liverpoolu zanotowali wybitny sezon w lidze angielskiej i zdobyli Ligę Mistrzów. Kryterium sukcesów drużynowych też jest brane pod uwagę, co poniekąd może wyjaśniać kolejność w rankingu. Do tego dochodzi wspomniany marketing i nagłośnienie sukcesów.

Tak, Messi zdeklasował Lewandowskiego

Zdeklasował wszystkich. Na poziomie indywidualnym był niedościgniony dla reszty stawki. Wyjątek stanowi liczba strzelonych goli, ale we wszystkich innych aspektach gry Argentyńczyk był po prostu najlepszy. Przyznana mu Złota Piłka jest stuprocentowo zasłużona, bo uważam, że przy nagrodzie indywidualnej to właśnie statystyki odnoszące się do gry pojedynczego zawodnika powinny stanowić najważniejsze kryterium. Tym samym, sądzę, że Lewandowski powinien znaleźć się w rankingu nieco wyżej, bo Polak prezentował się świetnie. Natomiast suma uwarunkowań indywidualnych, drużynowych i siła przebicia marketingowego w pełni tłumaczą ósme miejsce. Nie można jednak zapominać, że tego typu nagrody to zawsze wybór subiektywny i nie należy nadawać im tak istotnego znaczenia, jak ma to miejsce w ostatnich dniach.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Tylko te porównania są trochę bez sensu Lewy to inna pozycja,inny zakres obowiązków trzeba by porównać tutaj lewego np. z Suarezem, Benzemą.Messi w akcji ma szanse dłużej posiadać piłkę wymieniać podania itp.Im wyżej tym trudniej dostarczyć piłkę.Jak dla mnie to formuła powinna być taka.Wpierw powinna być nagroda dla najlepszego zawodnika na danej pozycji.Z tych zawodników wyłaniać najlepszego z graczy.Bo tak to trochę bez sensu.
« Powrót do wszystkich komentarzy