Éric Abidal: Czy to ostatni sezon Valverde w Barcelonie? On sam musi podjąć decyzję

Radek Koc

17 listopada 2019, 20:00

Sport, Mundo Deportivo

27 komentarzy

Fot. Getty Images

Obecny dyrektor sportowy FC Barcelony Éric Abidal udzielił obszernych wywiadów dla Mundo Deportivo i Sportu. Francuz opowiedział m.in. o kulisach swojej pracy w klubie, transferach, aktualnej dyspozycji zespołu czy przyszłości Ernesto Valverde.

Jak oceniasz te półtora roku pracy w Barcelonie? 

Przyszedłem do klubu z pewną wizją wykonywania pracy dyrektora sportowego, ale po krótkim czasie zdałem sobie sprawę, że to wyglądało zupełnie inaczej. W Barcelonie jest wiele osób zaangażowanych w tę pracę, wiele departamentów, duża komunikacja i wiele zebrań... Lubię to robić. Najważniejsze jest odpowiednie planowanie. Uważam, że wykonaliśmy dobrą pracę, sprowadziliśmy utalentowanych i młodych piłkarzy. Zawsze trzeba myśleć o teraźniejszości, ale również o przyszłości. Musimy starać się wyprzedzać innych, ponieważ ten rynek jest bardzo skomplikowany. W niedługim czasie młody zawodnik może stać się naprawdę dobry i być warty znacznie większe pieniądze. Tę samą pracę wykonujemy również wewnątrz klubu, w naszej akademii. Wprowadziliśmy do naszej pracy w skautingu pewną metodologię, ponieważ co roku dołączają do nas różni piłkarze, niezależnie od kategorii, i najważniejsze jest to, aby dobrze i szybko się u nas zaaklimatyzowali. 

Można dostrzec wyraźną zmianę w polityce transferowej Barcelony. Sposobem na rywalizację z "petrodolarami" jest kupowanie młodych zawodników? 

Jestem zwolennikiem odważnego podejmowania decyzji, kupowania najlepszych graczy i wyprzedzania innych na rynku transferowym. Ważne jest także posiadanie możliwie najlepszych informacji z każdego kraju. Obszar skautingu jest dla mnie najważniejszy w klubie. Potem czas weryfikuje wszystko, ale FC Barcelona ma wszystko, aby młodzi gracze dojrzeli i dobrze się zaaklimatyzowali. Dookoła siebie mają wiele dobrze doradzających osób, pomagających z językiem... Jeśli chodzi o aspekt sportowy, możemy podejmować decyzje. To jednak nie jest koniec pracy. Aby zdobywać trofea, trzeba zacząć od podstaw i sprawić, aby wszystkie elementy dopasowały się jak najszybciej. 

Jaki jest proces sprowadzenia nowego zawodnika od momentu zainteresowania się nim aż do podpisania kontraktu? 

Proces jest zawsze taki sam. Zdobycie informacji, zaplanowanie podróży członków obszaru skautingu. Oczywiście trzeba wyjść z założenia, że piłkarzy zdolnych do gry w Barcelonie nie ma zbyt wielu... Trzeba zwracać baczną uwagę na utalentowanych graczy, którzy z pewnością pozostają gdzieś tam w ukryciu i nie grają zbyt wiele. Różnicą w procesie jest odpowiedni "timing". Wcześniej zapewne zwlekano nieco dłużej z podjęciem decyzji. Oglądało się piłkarza w wielu meczach. Teraz zostało to skrócone z powodu inflacji na rynku. 

Ile osób pracuje z tobą? 

W mojej ekipie jest Ramon Planes, który pracuje ze mną codziennie i zajmuje się pierwszą drużyną Barçy. José Mari Bakero zajmuje się zarządzaniem drugą drużyną Barcelony. Mamy też ekipę skautingu, w której pracują ludzie wewnątrz i na zewnątrz. Każdy sporządza swoje raporty i umieszcza na specjalnej platformie. Jakiś czas temu powiedziałem jednak, że platforma służy do śledzenia postępów danego piłkarza, ale to codzienna komunikacja jest potrzebna, aby podejmować decyzje i wyprzedzać innych. 

Barcelona starała się sprowadzić Carlesa Puyola na stanowisko dyrektora sportowego. Jak odebrałeś te ruchy ze strony włodarzy klubu? Brakuje ci Pepa Segury? 

Na wstępie chcę powiedzieć, że byłem bardzo zadowolony ze współpracy z Pepem Segurą. Był jedną z tych osób, które razem z Oscarem Grau przyjechały oglądać mnie w akcji, zanim podpisałem kontrakt z Barceloną. Wiele się od niego nauczyłem. Zachowuję w pamięci wiele jego zdań, które teraz sam wykorzystuję, ponieważ są niezbędne w momencie prowadzenia negocjacji z agentami piłkarskimi. Segura miał jasną wizję i kryterium dotyczące profilu piłkarzy, których potrzebowaliśmy w Barcelonie, oraz metodologii pracy wewnątrz struktur klubowych. Wiele się nauczyłem. 

Nie przeszkadzało mi, że klub rozmawiał z Puyolem czy z innymi osobami. Nie powiedziałbym, że to brak szacunku wobec mojej osoby. Najważniejsze w tym wszystkim nie jest ściąganie kolejnych osób czy tworzenie stanowisk. Najważniejsza jest rola każdego człowieka wewnątrz tego systemu. 

Brakuje ci jednak tej roli dyrektora sportowego czy uważasz, że nie jest potrzebna dzięki pracy, jaką wykonujesz w tej chwili? 

Dzieliliśmy się pracą z Pepem Segurą. Nie wiem, czy dyrektor sportowy jest potrzebny, czy nie. O tym musi zdecydować klub. Zawsze powtarzam prezydentowi, dyrektorowi generalnemu i wszystkim, którzy pracują ze mną, że ja chcę pomagać. Mówię głośno o rzeczach, które mi się nie podobają, i pomagam innym w ich rozwoju. Nie mam zbyt wiele doświadczenia, ale grałem w piłkę i wiem, na czym to wszystko polega. 

Do tej pory, kiedy coś nie szło w Barcelonie, pracy nie tracił trener, ale właśnie dyrektor sportowy... Myślisz, że dotrwasz na stanowisku do końca kadencji? 

Jedyną pewną rzeczą jest to, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby nadal realizować możliwie najlepszą pracę na rzecz klubu. Będę wspierać trenera, przekazywać mu potrzebne zaufanie. Będę wspierać piłkarzy i rozmawiać z nimi. Muszę poniekąd wcielać się w rolę psychologa, ponieważ jak już mówiłem wcześniej - wiem, o co w tym chodzi, i zdaję sobie sprawę ze znaczenia, jakie mogę mieć dla nich. Wiem także, jakich piłkarzy potrzebuje Barca. Futbol jest jednak taki, jaki jest. Dzisiaj jestem tutaj, a jutro nie wiadomo. Najważniejsza jest dla mnie praca. Czy dysponujesz dobrym kryterium, czy nie. Czy jesteś profesjonalistą, czy nie. Jeśli to jest Barcelona, tym lepiej. Jeśli nie, trzeba o tym porozmawiać i iść naprzód. Uwielbiam tę pracę i chcę ją nadal wykonywać. Uczyłem się, żeby móc ją wykonywać. 

Mówisz, że jedną z twoich funkcji jest bycie psychologiem. Barça doznała dwóch dotkliwych porażek w Rzymie i Liverpoolu. Uważasz, że to był problem mentalny? 

Może chodzić o kwestię mentalną, piłkarze zawsze są przygotowani na rywalizację. Mówimy o porażce z Liverpoolem, ale moim zdaniem najważniejsze było to, że zabrakło nam strzelenia goli. W świecie sportu siła mentalna to 50-60% zwycięstwa bądź dodatkowa siła potrzebna do rywalizacji. Najlepiej mogą to jednak wyjaśnić sami piłkarze. 

Czy myślisz, że zespół wyciągnął wnioski z tej porażki? Jeśli powtórzą się okoliczności takiego dwumeczu, nie dojdzie do takiej samej sytuacji? Czy nowi zawodnicy mogą pomóc we wzmocnieniu tej mentalności? 

Myślę, że tak. Każdy piłkarz ma swój własny sposób rozumienia rzeczy i każdego gracza wkurza przegrywanie tak ważnych pojedynków. Myślę, że wykonaliśmy dobrą pracę, jeśli chodzi o ściągnięcie do klubu nowych zawodników. Drużyna jest teraz silniejsza. Mamy piłkarzy, którzy wyróżniają się dobrą mentalnością wewnątrz szatni. Pokazują swój wielki talent na boisku i mają ten sam cel - wygrywanie trofeów. Te wszystkie elementy muszą jednak zostać odpowiednio dopasowane, ponieważ Barça ma odmienną filozofię. 

Jak oceniasz postawę drużyny w bieżącym sezonie? 

Jeśli chodzi o wyniki i zaprezentowany styl gry, nie jesteśmy zadowoleni. Jesteśmy Barceloną, więc trzeba wygrywać i grać w ładnym stylu. Nie zawsze jest to łatwe, ponieważ nowi piłkarze muszą się dopasować do naszej filozofii. Wydaje się, że utalentowany zawodnik zawsze się szybko dopasuje. A to tak nie działa. Wchodzi się w bardziej skomplikowaną metodologię treningów i to sprawia problemy. W zeszłym sezonie powiedziano, że to wszystko zakończyło się fiaskiem. Patrząc na wyniki, można jednak zauważyć, że to jedynie wina pojedynczych porażek. Cała praca, jaką wykonujemy, ma na celu stworzenie warunków do dobrej aklimatyzacji. Gra ma być coraz lepsza, a młodzi piłkarze mają uczyć się nowych wartości. 

W środowisku panuje większa nerwowość spowodowana grą Barçy? 

Kibice są zdenerwowani, ponieważ wciąż pamiętają niedawną przeszłość, kiedy wygrywało się bardzo dużo i styl gry był ładny. Po raz kolejny wracam do aspektu aklimatyzacji. Można sprowadzić wielkich piłkarzy, wielkie gwiazdy, a i tak muszą one zrozumieć, w jaki sposób gra się w Barcelonie. To gra pozycyjna i trzeba być dobrze ustawionym na boisku. To właśnie nad tym bardzo mocno pracuje się w Barcelonie. Adaptacja jest kluczowa. Nie tylko w przypadku świeżo sprowadzonych zawodników, ale również w przypadku tych, którzy grają mniej. Trener wystawił w Bilbao rzadziej używanych piłkarzy i Barcelona doznała porażki. Trzeba mieć to wszystko na uwadze. 

Wydaje się, że zespół dokonuje samoregulacji i dozuje swoje siły. 

Kiedy ja grałem, było tak samo. Jedyną rzeczą, która ulega zmianie, jest wynik. Jeśli dozujesz swoje siły i dalej wygrywasz, wszystko jest w porządku. Problem zaczyna się wtedy, kiedy nie udaje ci się tego osiągnąć. Piłkarze wiedzą, że zawsze muszą być dobrze nastawieni do meczu. 

Jakie są cele na ten sezon? 

Te, co zawsze. Jesteśmy Barceloną i trzeba wygrać wszystko. Zawsze tak było. Nie jesteśmy klubem, który ukrywa się za celami. Trzeba rywalizować, aby wygrać wszystko. 

Zbudowaliście kadrę, która jest w stanie sięgnąć po wszystkie tytuły? 

Nie mówię o kadrze, a jedynie o mentalności. W sporcie to właśnie mentalność robi różnicę. Możesz mierzyć się ze słabszymi ekipami i zostaniesz pokonany. Jeśli drużyna ma odpowiednią mentalność, aby osiągnąć ten cel, w końcu go osiągnie. Ja uważam, że kadra Barcelona to ma. Na 200%. 

Zbliża się kluczowy miesiąc z meczem z Borussią oraz El Clásico. 

Drużyna jest gotowa. W zeszłym sezonie również miała trudny miesiąc i wyszła z tego sprawdzianu zwycięsko. W kalendarzu zawsze są trudniejsze momenty. Kluczem jest nastawienie się tylko na najbliższy mecz i dobra rywalizacja. Możemy mieć trudny miesiąc, ale nasi rywale wiedzą, że nie będą mieli z nami łatwo. Filozofia naszej gry jest ważna, ale równie ważne jest odkrycie sposobu na zrobienie krzywdy rywalowi. 

Czy obecna kadra jest lepsza od tej z zeszłego sezonu? 

Tak. Kiedy przychodzą nowi piłkarze, nie tylko wnoszą swój talent, ale również osobowość. To ludzie wnoszą bardzo wiele do szatni. Jeśli szatnia jest zjednoczona, to już mamy wielki sukces. Wszyscy kupieni piłkarze oraz chłopcy, którzy awansowali do pierwszego zespołu z niższych kategorii, mają osobowość i pomogą nam zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. 

Pod koniec zeszłego sezonu dużo dyskutowano na temat przyszłości Valverde. Jak to przeżyłeś? 

Debata zawsze istnieje. Są kluby, które zmieniają swoich trenerów przy złych wynikach. Trzeba jednak patrzeć szerzej. Jeśli trener uważa, że zespół może grać lepiej, trzeba zaufać. 

Co się stało w Liverpoolu? 

Najpierw nawiążę do pierwszego meczu. Wszyscy kibice z pewnością lepiej pamiętają wynik niż sam przebieg meczu. To był bardzo trudny pojedynek i wynik nie oddaje rzeczywistości. To było jasne ostrzeżenie przed tym, co mogło się stać w rewanżu. Chodziło o postawę drużyny i brak goli. Gdybyśmy strzelili bramkę, nikt by nie pamiętał o Liverpoolu. Miałem takie wrażenie, kiedy siedziałem na trybunie. To był jednak inny wypadek od tego, który przydarzył się w Rzymie. To nie są dwaj równorzędni rywale i to nie były dwa takie same mecze. 

Kto zawinił najbardziej? 

To wspólna wina piłkarzy i trenera. To był wypadek przy pracy. W futbolu nie wszystko da się wytłumaczyć. 

W tym sezonie zarządzanie kadrą przez trenera jest inne? Podejmuje więcej ryzykownych decyzji? 

Im więcej czasu upływa, tym więcej decyzji trzeba podejmować. Mamy utalentowanych piłkarzy, innych dopiero co sprowadzonych, są także "produkty" La Masii i trzeba im wszystkim dać minuty gry. Dla trenera może to stanowić ryzyko, ale to część procesu i zarządzania szatnią. Niektórzy piłkarze mogą narzekać, ale trzeba podejmować decyzje. 

To ostatni sezon Ernesto Valverde w Barcelonie? 

Nie wiem tego, ponieważ to on musi podjąć decyzję. Ostatnio rozmawialiśmy twarzą w twarz o całej sytuacji. Valverde wie, co się dzieje każdego dnia. Kontynuuje swoją pracę i dzielimy się informacjami. Podejmie decyzję w odpowiednim momencie. On to ogłosi i nikt więcej. 

Zaczęliście już rozglądać się po rynku trenerskim? 

Mogę mówić w imieniu całego klubu. A jako klub zawsze trzeba być przygotowanym. Listy trenerów mogą być przygotowane, ale mogę zapewnić, że nie rozmawiano z nikim. Potem się zobaczy. 

Chciałbyś, aby Valverde pozostał na stanowisku? 

Wszystko zależy od wyników. Widać, że Valverde lubi trenować. Ostatecznie to on zdecyduje i będzie to zależeć od tego, jak się będzie czuł. 

Dembélé miał wyraźne problemy, jeśli chodzi o zaadaptowanie się do zespołu. Jak go oceniasz w tej chwili? 

Znacznie lepiej. Zawsze chodzi o pewien proces. Dembélé ma ogromny talent. W pierwszym sezonie nie zaadaptował się dobrze, w drugim prześladowały go kontuzje. W trzecim sezonie zaczyna wszystko rozumieć. Zawsze mam dla niego jakieś rady, ponieważ wiem, że na tym poziomie szczegóły są istotne. Dobre odżywianie się, ból spowodowany jakimś urazem. Staram się wnieść coś od siebie do pracy, jaką wykonuje się z Ousmane'em. Zawsze mu powtarzam, że jestem tutaj po to, aby mu pomóc. Realizuje się z nim pracę indywidualną, ponieważ Dembélé jest atletą. Biega dobrze sprintem i z tego powodu trzeba wykonać oddzielną pracę. Z całą pewnością będzie się adaptował coraz lepiej i rozwinie się w Barcelonie. 

Zaskakuje cię sytuacja Rakiticia? 

Trener zakomunikował mu na początku sezonu, że ten będzie inny od pozostałych i będzie grać mniej. Rozmawiałem z Ivanem i powiedziałem mu, że rozumiem sytuację. Jest skomplikowana, ponieważ wcześniej grał prawie wszystko, a teraz gra znacznie mniej. Zawsze będę chętny, aby mu pomóc. On natomiast musi zrozumieć, że to sportowa decyzja. Jeśli klub chce sprzedać zawodnika, to wystawia się go do gry. Zobaczymy, czy to się uda rozwiązać. 

Aleñá odejdzie w zimowym oknie transferowym?

Odezwał się do nas zeszłego lata, aby porozmawiać. Chciał grać, my natomiast wyjaśniliśmy, że trener w niego wierzy. Ostatecznie pozostał. Valverde miał swój plan, ale ten bardzo często ulega zmianie w zależności od wyników i dyspozycji piłkarza. Carles i jego otoczenie wiedzą, że chcemy mu pomóc. Nie gra zbyt dużo i wspólnie musimy o tym porozmawiać. Może odejść lub nie, w zależności od tego, jak będzie wyglądała nasza linia pomocy. 

Riqui Puig? 

Klub mocno stawia na Riquiego i ludzie z jego otoczenia o tym wiedzą. W futbolu zawsze istnieje pewien proces. To utalentowany piłkarz, ale musi zrozumieć pełną sytuację. Aleñá zajmuje praktycznie tę samą pozycję i nie gra. Musimy być przejrzyści. Jesteśmy z niego zadowoleni i rozumiemy, że mecze rozgrywane w drużynie rezerwowej są ciężkie. Tutaj jednak może grać w oparciu o filozofię Barçy i to jest dla nas korzystne. Nasz plan wobec niego jest jasny i w tym wieku nie powinien się spieszyć. Szybciej, nie oznacza, że dojdziesz tam, gdzie chcesz. Awans do pierwszej drużyny i zajęcie miejsca na ławce nie jest najlepszym wyjściem. To dotyczy nie tylko Riquiego, ale też innych graczy Barcelony B. Ansu jest z ekipy juvenilu i przyszedł kiedyś na trening pierwszej drużyny, ponieważ Valverde chciał go zobaczyć z bliska. Został na stałe. Musimy jednak szanować proces. Chłopcy muszą grać i wszystko musi być dobrze zaplanowane. 

Barça zapewni sobie dłuższy pobyt Ansu w klubie? 

Jesteśmy w trakcie rozmów dotyczących jego kontraktu. To młody gracz i musimy go chronić. Musimy porozmawiać z jego rodziną i agentem. Ansu musi się natomiast skupić na trenowaniu, pracy i zbieraniu minut gry. 

Messi zostanie w Barcelonie na dłużej? 

Miejmy nadzieję, że zostanie tutaj przez wiele lat. Ja myślę, że właśnie tak się stanie. Decyzja będzie należeć do Leo. On sam zawsze mówi, że Barça jest ponad wszystkim. To kluczowy zawodnik dla nas. Wiem, że prezydent Bartomeu już rozmawia z jego reprezentantami, aby zamknąć tę sprawę raz na zawsze. 

Opowiedz nam o tym, co sądzisz na temat De Jonga. 

Filozofia gry Ajaksu przypomina tę Barcelony. To pomaga. Frenkie wnosi bardzo dużo do naszej linii pomocy, może występować na wielu pozycjach, rozumie bardzo dobrze grę. Bardzo dobrze podaje piłkę horyzontalnie i wertykalnie, to bardzo pomaga trenerowi. Co najważniejsze, Frenkie jest bardzo ambitny. Przyszedł do nas, ponieważ chce wygrać coś ważnego. Frenkie to przykład piłkarza, jakiego powinna poszukiwać Barcelona. Przeniósł się do obcego kraju i jest głodny sukcesu. 

Jego transfer był skomplikowany.

Doszło do niezłej "wojny" między klubami, ponieważ chodzi o topowego piłkarza. Nie było łatwo, ale dokonaliśmy tego. Pojechaliśmy do Holandii i wytłumaczyliśmy mu dobrze ten projekt. Chcieliśmy, aby zrozumiał, czym jest Barca. Frenkie świetnie to zrozumiał. 

Junior Firpo? 

Nie wiem, czy rozpoczął źle. Jeśli mówimy o poziomie gry, Barça nie jest Betisem. Barça to drużyna grająca pozycyjnie i Junior musi to zrozumieć, zaadaptować się. Musi umieć grać z piłką i bez niej. To piłkarz z wielką przyszłością i ma potencjał, aby stać się jednym z najlepszych lewych obrońców na świecie. Zawsze mu powtarzam, że musi pracować i być świadomy gry. Z pewnością będzie lepiej. Początki zawsze są trudne w takim klubie jak Barca. 

Neto w bramce. 

Barcelona potrzebuje topowych bramkarzy i nie ma pierwszego czy drugiego golkipera. Obaj bramkarze z naszej kadry muszą być pierwszymi i muszą być gotowi do gry. Było trochę wątpliwości odnośnie do tego transferu, w mediach dużo się mówiło na ten temat. Neto pokazał, do czego jest zdolny, w trakcie sezonu przygotowawczego. Mamy rywalizację na pozycji bramkarza i to pomaga obu golkiperom. Cillessen chciał grać i powiedział nam o tym. Był zadowolony z pobytu w klubie, ale chciał odejść, aby grać więcej. Zrozumieliśmy to. Porozmawialiśmy, pomogliśmy mu odejść i jednocześnie sprowadziliśmy Neto. Mamy topowego bramkarza. 

Griezmann przyznał, że aklimatyzacja kosztuje go trochę wysiłku. 

Dużo z nim rozmawiam. Gra na odmiennej pozycji. Wie dobrze, że zaadaptowanie się do gry Barcelony jest trudne. Tutaj musi się poruszać inaczej. Może nam jednak dać bardzo wiele i trener o tym dobrze wie. Bardzo nam pomaga w defensywie i może grać na wielu różnych pozycjach. Przybył tutaj, ponieważ chce wygrać Ligę Mistrzów. Griezmann wie, że nie gra na swoim normalnym poziomie. To można naprawić tylko pracą. Jest inteligentny i ważne jest, aby wiedzieć, na jakiej pozycji się gra i co można dać drużynie. Piłkarz grający na skrzydle w Barcelony wie, co musi robić. 

Czy jego sprowadzenie jest zbyt dużą inwestycją? 

To będzie zależeć od jego boiskowej postawy. Jeśli chce się znaleźć na rynku piłkarza grającego na takim poziomie, jest praktycznie niemożliwe, aby dostać kogoś takiego za taką cenę. W takim wypadku inwestycja nie wydaje się duża. Przyjście do Barcelony nie jest opcją, ale życzeniem. Jeśli jakiś piłkarz myśli o Barcelonie i jeszcze jakiejś innej ekipie, nie jest dla nas przydatny. Są tacy gracze, którzy odmawiają przyjścia. Kiedy Griezmann zdecydował się na pozostanie w Atlético, dysponował ważnymi argumentami. Finał Ligi Mistrzów był rozgrywany na stadionie Wanda Metropolitano, jego były trener wywierał na nim presję. Griezmann podjął decyzję. Oceniamy piłkarza i jego ochotę na transfer. W końcu go sprowadziliśmy. 

Jakie jest rozwiązanie, aby Griezmann dostosował się do stylu gry Barcelony? 

To ciężka sprawa. Odpowiedzią jest praca. Czas pokaże. Do tego klubu trafiali już topowi piłkarze, którzy nie potrafili się przystosować w pierwszym sezonie. Trzeba mieć cierpliwość. Filozofia Barcelony nie jest taka łatwa do opanowania. 

Co się stało z Neymarem? Barcelona zrobiła wszystko, aby go ściągnąć z powrotem? 

Jeśli chodzi o aspekt sportowy, nie ma żadnych wątpliwości. To piłkarz, którego trzeba sprowadzić, ponieważ nie ma takich na rynku. Życzeniem Neymara był powrót do Barcelony, ale dochodzą jeszcze kwestie ekonomiczne i możliwości klubu. Rozpoczęliśmy negocjacje, ale od samego początku widzieliśmy, że cena, jaką żądano za Neymara, nie była jego realną wartością. Nie byliśmy w stanie zapłacić każdej ceny. 

Szatnia go chciała lub nawet prosiła o niego? 

Szatnia mogła o niego prosić, ponieważ już go znała. Piłkarze naszego klubu wiedzieli, że Neymar ma ogromny talent i dobrze się spisał, kiedy grał w Barcelonie. Neymar zna filozofię, zespół i nie musiałby się aklimatyzować na nowo. Piłkarze mogą też prosić o Frenkiego de Jonga, ponieważ jest topowym piłkarzem. Zawsze prosi się o sprowadzenie najlepszych. My nie rozmawiamy z zawodnikami i nie pytamy ich o piłkarzy, których chcieliby w zespole. Mamy natomiast w głowie profil gracza, który mógłby trafić do zespołu. Nie możemy się pomylić. W przypadku Neymara nie popełnilibyśmy błędu. Istniała realna możliwości podpisania z nim kontraktu. Pojechaliśmy do Francji, ponieważ operacja naprawdę mogła dojść do skutku. Ostatecznie wszystko rozeszło się o pieniądze, ponieważ PSG również musi dbać o klubowe finanse. Ja wyraziłem swoją opinię ze sportowego punktu widzenia. Reszta należała do Oscara Grau. Nie można było sfinalizować tego transferu. 

Rozmawiałeś z Neymarem? 

Rozmawiałem z jego ojcem, który jest jego agentem. Powiedział mi, że Neymar chciałby przyjść i powinniśmy spróbować. Ze sportowego punktu widzenia wszystko się zgadzało. Nie mam jednak wpływu na aspekt ekonomiczny. 

Barça może się jeszcze starać o ten transfer?

Zawsze przyglądamy się topowym piłkarzom. Badamy aktualną formę i to, jak się układa sezon. Każde okienko transferowe jest odmienne, ale nigdy nie wykluczyliśmy tego transferu. 

Co się stało z De Ligtem? 

Nie był pewny dołączenia do nas. Odnoszę wrażenie, że piłkarz zmienił swój sposób patrzenia na sytuację. De Ligt miał zamiar grać zawsze, a tutaj w Barcelonie nigdy nie dostajesz gwarancji gry. Możesz rozmawiać z trenerem, on ci obieca grę, a potem i tak nie zagrasz. Ernesto nigdy nie rozmawia z potencjalnymi wzmocnieniami Barcelony. To dobrze, ponieważ to my musimy wytłumaczyć projekt sportowy. Nie wiem, czy De Ligt marzył jedynie o przyjściu do Barcelony. Raczej nie, ponieważ poszedł do Juve. To topowy piłkarz, ale zdecydował się na transfer do Juventusu. Życzymy mu wszystkiego najlepszego. 

Sprowadzenie napastnika grającego na pozycji "9" jest teraz priorytetem?

Nie ma żadnych priorytetów. Mamy w kadrze goleadora, w którego wierzymy. Zawodnik obdarzony potencjałem z pewnością by się przydał, ale w osobie Luisa mamy kompletnego piłkarza. Inni zawodnicy również mogą występować na tej pozycji. Zobaczymy, co się stanie. Jeszcze dużo brakuje do lata. 

Jak oceniasz Coutinho na wypożyczeniu w Bayernie? 

Znajduje się teraz w klubie, który go chciał. Filozofia Bayernu różni się od klubów, w których występował wcześniej. Bayern potrzebował takiego piłkarza, ponieważ nie miał nikogo innego, kto miałby taki profil. Coutinho jest bardziej wyrafinowany. Sądzę, że pozostanie w Monachium. Aklimatyzacja nie jest łatwa, ale myślę, że będzie tylko lepiej i będzie się tam dobrze spisywał.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

To jest martwiace co oni mowia. Z takimi wymowali ponowny cwiercwinal, 2gie miejsce w LaLidze i trener zdecyduje o pozostaniu w Barcie.... wiec zostanie? Serio?
Do tego wymowa 'trener nie rozmawia z potencjalnymi pilkarzami. To dobrze poniewaz my musimy wytlumaczyc...' i potem wychodza Malcomy, Firpo czy inni zawodnicy z zakupow ktorzy nie byli wybierani przez trenara. Przychodza na pierwszy trening a po godzinie czasu Varvelde mowi 'Jaaku!'... i odsuwa ich na bok...
Seyjnie styl Brytyjski gdzie trener jest managerem jest dla mnie lepszy...

Zawsze lubiłem Abidala jako piłkarza, ale to są takie brednie co wygaduje, że aż mnie zraził. Czyli mam rozumieć, że waldek może grać piach i przegrywać wszystko i mimo to on decyduje czy zostaje czy nie, no jakaś abstrakcja... Taki Bayern nawet się nie zastanawiał nad zwolnieniem Kovaca, mimo tego, że podobnie weszli w sezon jak Barca, a nie miał takiego "bagażu doświadczeń" jak waldek z Liverpoolem i Romą, nie wspominając o pucharze. Ręka rękę myje, same ziomki - coś mi to przypomina - PZPN? :>

A nie może podjąć za niego decyzji ktoś inny? Np. kibice?

Jak dostaniemy baty od Realu albo nie wyjdziemy z grupy LM to ciekawe co wtedy bedzie mówił

Dawno nie było tu tak długiego tekstu...

błagam nie zostawiajmy mu wyboru czy to jego ostatni sezon bo choćbyśmy przerżneli wszystkie mecze w sezonie i tak by powiedział że wszystko jest super

Wywiady sportowe z władzami klubu nie mają sensu. Piłkarz czasem powie coś nieprzemyślanego i dowiemy się ciekawych rzeczy, rozmowa z zarządem to czysta dyplomacja i taka osoba przecież nie może powiedzieć prawdy. Zawsze będzie że to "jego decyzja" albo "szanujemy wszystkich", nigdy nie powiedzą natomiast kto jest winny czemu.

Dwie kwestie poza oczywista inteligencja Erica. Swietny gosc i ma glowe na karku. Obawiam sie jednak, ze poplynie razem z Bartomeu. Primo: Liverpool nie byl wypadkiem przy pracy, ale tendencją. Secundo: Brak podstawowego poziomu kontaktu Valverde z potencjalnymi nabytkami i obecnymi pilkarzami calkowicie go dyskwalifikuje. Wielu pilkarzy podkreslalo, jak decydujaca role w ich decyzji mialy slowa trenera o wizji roli w klubie.... Oh, wait. Valverde nie ma zadnej wizji... Wrazliwy temat? Nie dzis. Jest chu.....o,ale stabilnie...

Weź mnie nie wkurzaj. To będzie dramat ku...

Odejdzie sam po sezonie. Chciałbym jednak się mylić. Ernesto powinien zostać na jeszcze kilka lat. Jest świetny dla Barcelony.

Ernesto musisz.

Miejmy nadzieje, ze Valdek zostanie naszym Sir Alexem Fergusonem! Trzymajmy kciuki!

rece opadaja i noz sie w kieszeni otwiera

To on zdecyduje kur.... To są jakieś kpiny w tym klubie

No to dawać Neymara na LS :)

Po mistrzostwach trenerem Barcy zostanie Koeman. To nie jest przypadek że ma wpisaną klauzule odejścia z reprezentacji do Barcy i tylko tam. Po sezonie jeszcze przed mistrzostwami będą mu kompletowac kadre. Juz od dawna pisalem ze on powinien zostać trenerem jeszcze przed EV.

Szkoda ze to ja nie mogę zdecydować kiedy Valdek ma odejść.

To jest po prostu niewiarygodne..

Strasznie się czyta takie wypowiedzi, zakute w kajdan dyplomatycznego przymusu. Sport bierze z polityki zbyt wiele.

Ernesto nigdy nie rozmawia z potencjalnymi wzmocnieniami Barcelony. To dobrze, ponieważ to my musimy wytłumaczyć projekt sportowy. " Ciekawe...

Odkąd skończyłem szkołę to tyle nie przeczytałem na raz co teraz xd

No to będą nas nadal oczy boleć. Gdzie mu będzie lepiej?

Że też komuś chciało się to tłumaczyć ... podziwiam.

No i dla mnie bomba ;)

Spokojnie- on tak musi powiedzieć do póki Valverde jest trenerem.

Oho zaraz tu szambo wybije :D