W barcelońskich okoliczno-ściah: Ryba psuje się od głowy

Marcin Poreda

16 listopada 2019, 09:17

138 komentarzy

Fot. GettyImages

Pisanie o Bartomeu i Valverde powoli przestaje mieć sens. Większość culés nie ma już problemu z dostrzeżeniem jakości ich pracy i wpływu na to, czym Barcelona jest obecnie. Nieprzemyślane transfery, kiepski styl i kompromitujące mecze w równym stopniu obciążają decydentów. Poza pojedynczymi oseskami bez krzty sensownych argumentów próżno szukać obrońców obecnej władzy i myśli szkoleniowej. Ostatnimi jednak czasy zacząłem dostrzegać, że środek ciężkości krytyki jest zbytnio przeniesiony na trenera i prezydenta. Nie oznacza to oczywiście, że są oni krytykowani za dużo. To piłkarze – wykonawcy zamierzeń osób zarządzających znajdują się pod swoistym kloszem. I nijak nie mają ochoty spod tego klosza wyściubić choćby nosa.

Brudne okno

Dojście do wniosków zawartych w tym artykule nie było takie proste. Bynajmniej nie ze względu na problematykę zagadnienia, lecz podświadome odsuwanie problemu. Coś w stylu obserwacji świata przez coraz to brudniejsze okno. Do mieszkania dociera mniej światła, obraz powoli zaczyna nabierać szarości, ale człowiek wciąż nie dopuszcza do siebie myśli, że powinien wstać i to okno umyć. Kiedy jednak na szybę nasra ptak, obsika ją kot, pies i wydra, a finalnie opluje ją pijany menel o 3 nad ranem, gospodarzowi kończy się cierpliwość. Wstaje wtedy, dostrzega problem i bierze się za mycie. Tym gospodarzem jestem ja. Przez ostatnie sezony widziałem złe zmiany, ale wszystko składałem na karb „księgowego” zarządu i wybieranych przez nich trenerów oraz piłkarskich następców. Kiedy długo byłem raczony transferami w stylu Gomesa, Denisa czy Boatenga, dostrzeżenie spadku jakości gry legend okazało się zadaniem bardzo trudnym. W ostatnich kilkunastu dniach w klubie dało się wychwycić kilka wypowiedzi liderów, które w zestawieniu z ich postawą jeżą włos na głowie. Zatem po kolei.

Mecz był wyrównany, takie jest moje zdanie. Wynik jest za wysoki.

To Sergio Busquets po meczu z Levante, w którym piętnasta drużyna z zeszłego sezonu sprawiła Barcelonie prawdziwe lanie, wykorzystując zachowawczość, brak waleczności, ambicji i zaangażowania.

W drugiej połowie mieliśmy kontrolę nad meczem, ale piłka nie chciała „wejść”. Mam pozytywne odczucia.

To z kolei złotousty Gerard Piqué po meczu ze Slavią, w którym to rywal z Czech wyglądał lepiej od gospodarza. Zwłaszcza w kwestii stylu gry i konstruowania akcji.

To wypowiedzi liderów szatni. Piłkarzy mających największy wpływ na to, co dzieje się w klubie. Jeśli liderzy po takich meczach są zupełnie oderwani od rzeczywistości, jednocześnie grając kiepsko, to trudno mieć pozytywne odczucia.

Rola szatni

W topowych klubach piłkarskich rządzą piłkarze. Myśleniem życzeniowym jest twierdzenie, że dobry manager jest w stanie przejąć w pełni stery w klubie i ustawić podopiecznych po swojemu. Jego główną rolą jest dotarcie do liderów, zmotywowanie do najwyższego poziomu i umiejętne zarządzenie ich charakterami. Ostatnio mówił nawet o tym Víctor Valdés, który o wielkich zespołach może napisać książkę.

W szatni pierwszego zespołu władzę mają piłkarze.

Jest tak w Madrycie, Barcelonie, Monachium i w każdym innym klubie, w którym na boisku rządzą znacznie lepsi piłkarze niż Coutinho. Jedynym wyjątkiem w tej materii był Manchester Sir Alexa Fergusona, ale to nie może dziwić. Kiedy więc szatni coś się nie podoba, to działa w mniej lub bardziej profesjonalny sposób. Dobrym dowodem na to jest poniższy cytat z Piqué.

Co zrobiliśmy, aby Neymar mógł trafić do Barcelony zeszłego lata? W pewnym momencie zaproponowaliśmy prezydentowi Bartomeu pewien układ. Wiedzieliśmy, że chodzi o kwestie finansowego fair play. Nasze relacje z Bartomeu zawsze były bardzo dobre. Powiedzieliśmy, że możemy zmienić warunki kontraktu.

Co jednak, jeśli liderzy nie tyle mają obiekcje odnośnie taktyki, składu i gry, a brakuje im po prostu motywacji do uprawiania zawodu piłkarza na tak wysokim poziomie? Wtedy mamy obecną Barcelonę.

Naczelny błazen

Sztandarowym przykładem jest Gerard Piqué. Człowiek z rodziny milionerów, który wybrał zawód robiący z człowieka milionera, a na koniec związał się z milionerką. Wielokrotnie wspominał, że piłka nożna to jego hobby, i nikt nie miał do niego o to pretensji. Ostatnio jednak coś mu się poprzestawiało w łepetynie i w krótkim odstępie czasu uraczył kibiców poniższymi mądrościami. Zwięźle wytłumaczę sens wypowiedzi.

W Barcelonie rozumieją, że zajmuję się też innymi rzeczami. Nie ma problemu. Wykorzystuję mój czas wolny do zajmowania się tym, co lubię. Śpię po 4-5 godzin dziennie. Brakuje mi czasu na wszystko.

„Robię na co mam ochotę, gram, kiedy chcę, i wszyscy mogą mi skoczyć.”

Ja bawię się dobrze, muszę cały czas szukać bodźców. Czasami szukam motywacji i po zwycięstwie na stadionie rywala gwizdy są jeszcze silniejsze. Wiem, kiedy zrobić szum. Robię to, ponieważ mam na to ochotę. Uważam, że to część widowiska. Szczególnie kiedy, jak się wydaje, prawie wszystko jest kłamstwem. W końcu po dwóch dniach nikt już nie pamięta tego, co powiedziałeś. Wychodzisz i możesz nawet nakłamać, bo to nie ma znaczenia.

„Nie chce mi się już za bardzo grać. Sram pieniędzmi i średnio chce mi się biegać z jakimś Levante albo Slavią. Jak znajdę motywację, to czasami ruszę tyłek.”

Zawsze chcemy wygrywać i dawać z siebie wszystko. Czasami nie idzie nam dobrze. Rozmawialiśmy o tym dużo w szatni. To nie pierwszy raz w ciągu ostatnich lat, kiedy nie gramy dobrze. Trzeba zachować spokój.

„Powoli, nie zmieniajmy niczego. Jest fajnie. Nie muszę się starać, wysilać, a i tak mam pierwszy skład i mogę sobie uprawiać prowizorkę na murawie w ramach mojego hobby.”

Piqué jest symbolem obecnej Barcelony i zmian, które muszą być w niej przeprowadzone. Nie chcę stygmatyzować innych, ale w klubie wyraźnie można odczuć podział na „kumpli” i resztę. Dopóki kumple mieli głód zwycięstw, wykazywali się profesjonalizmem i zaangażowaniem, klub był wzorem. Teraz normalne wypowiedzi należą do rzadkości i słychać je tylko z ust zawodników, którzy są zależni od liderów. De Jong i Ter Stegen będący uosobieniem profesjonalizmu są głównymi reprezentantami tej pozytywnej ekipy. Niestety na tak niewielkiej grupie trudno oprzeć grę w dyscyplinie zespołowej. Kiedy koledzy patrzą na liderów i widzą bumelanctwo, grę za zasługi, bez względu na dyspozycję, nie ma szans że będą w stanie przebić się ze swoim głosem przez ten marazm.

Rewolucja rozwiązaniem

Trudno spodziewać się, że syte lwy nagle znajdą ambicję i motywację do lepszej gry, biegania. Po prostu nierobienia sobie żartów z kibiców, dzięki którym żyją jak pączki w maśle. Im szybciej klub zrozumie, że rola Piqué, Busquetsa, Suáreza, Alby, a nawet Messiego zostanie ograniczona i sprowadzona do roli pomocników, tym szybciej na Camp Nou wróci piękny styl, zaangażowanie i walka od pierwszej do ostatniej minuty. Obawiam się jednak, że stara gwardia nie będzie chciała oddać pola i jednym rozwiązaniem mogą okazać się te drastyczne. Czy ktoś jednak ma wystarczająco duże cojones, żeby użyć takich środków? Obecni decydenci na pewno nie. Trzeba więc czekać na nowy zarząd i trzymać kciuki, że Barcelona wróci na kurs obrany za kadencji Laporty.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

średnio mi sie podoba ten artykuł niby mocno punktuje postawe wielu zawodnikówz czym sie zgadzam ale pisane jakimś takim hejterskim językiem , ja wiem że nie można sie gryść w język w takich sytuacjach , również nieszczędze cierpkich słów pod adresem naszych zawodników , trenera , prezesa.... ale to powinno byc troche inaczej napisane moim zdaniem czy rewolucja jest potrzebna? wydaje sie że tak , choć z drugiej strony uważam że kadre naprawdę mamy bardzo mocną dużo szerszą niż w latach gdy święciliśmy triumfy w LM i nie tylko a jednak i tak najbardziej fundamentalną rzeczą jest poprostu gra w piłke mówi sie że nie mamy stylu... obecna barcelona przypomina brazylie Dungi , który dążył do ultra defensywy zmieniał i psuł zawodników i ich naturalne najmocniejsze strony... tak samo jest u nas z valverde taka analogia mi przychodzi do głowy gdy myśle o tym że przychodzą do nas zawodnicy o których wiele klubów by marzyło ( dembele , griezman coutinho ) i zapominają kim byli do tej pory....

Wyjątkowo słaby artykuł.

Coz, najpierw nalezy poczekac na zmiane dyrektora, bo Bartek nic nie zmieni. Nalezy trzymac kciuki ze nowy Dyr zatrudni trenera ktory pozmienia wiele, ale nie nalezy liczyc ze wszystko. Ciezko jest zmienic wszystko. Czas jest najlepszym lekarstwem. Pique i Busi beda mieli po 33 lata i beda na powolnym wylocie, wiec bedzie latwiej niz teraz. Messiego nie da sie chyba ruszyc, chyba ze ma sie autorytet od wejscia. Jak p.Koeman.

"Naczelny błazen" - huhuhu, mocny nagłówek akapitu. Ja kiedyś za nazwanie Pique "pajacem" dostałem tutaj bana...

A sam tekst jałowy i nic odkrywczego z niego nie wynika.

Choć może faktycznie do tych opornych w końcu trafi, że mizerna gra to nie wina Valverde czy Bartmoeu (a przynajmniej w mniejszym stopniu), tylko gwiazdeczek - bo koniec końców to zawodnicy się ośmieszali na murawie w rewanżu z Liverpoolem.
Nikt mi nie wmówi, że Valverde kazał im zostawić mózgi w szatni. A motywacja i ambicja? To też wina trenera? Mam rozumieć, że profesjonalny piłkarz, grający na światowym poziomie za grube miliony nie potrafi sam się zmotywować, wykazać krzty ambicji?

Ale tak to bywa, na takich stronach stężenie fanbojów jest wysokie, a takim ciężko przyjąć do wiadomości, że to ich idole dają się dosłownie grzmocić w czoko i udają że nic się nie stało. ;)

Niby racja ale napisanie że Messi powinien być pomocnikiem to rozumiem że chodzi o pozycje na boisku tak? ;)
Bo mimo, że mnie tez czesto irytuje jak wydaje mi sie ze wystarczy zrobić dwa kroki do przeciwnika zeby zablokowac mozliwosc podania a ten stoi i potem cały zespół musi lecieć do obrony. To jednak nie jego wina ze reszta jest tak cienka i nierówna. Kto ma grać za niego? Jeśli tylko on strzela i asystuje a reszta sie przygląda to bez niego szybko spadniemy w środek tabeli.

Z całym szacunkiem, chyba nigdy nie przekonam się do tekstów tego autora.
Co prawda zgadzam się z treścią tego artykułu, ale wszystko to już gdzieś czytałem. 2 lata temu uznałbym to za rewelację, teraz to raczej zbiór złotych myśli fanów FCB (kolejny raz w moim odczuciu)

Panie Marcinie! Jak Ty Mnie teraz zaimponowałeś :)

A co do artykułu to warto do Naszych gwiazdeczek porównać CR7, co wyprawial przez ostatnie lata w RM.
Miał zapał i chęci. I przez to RM zdobył 3 LM. Bo Ronaldo nakrecal cały zespół.

"Kiedy jednak na szybę nasra ptak, obsika ją kot, pies i wydra, a finalnie opluje ją pijany menel" niewazne jak bardzo zgadzalbym sie lub nie z trescia artykulu, nie zaakceptuje takiego sposobu komunikacji z czytelnikiem. Rzecz jasna sam czesto uzywam o wiele bardziej wulgarnych slow, ale na pewno nie podczas rozmowy z klientem. Panie dziennikarzu, szanuj Pan swoj zawod!

Artykuł mocno napisany, ale się z nim zgadzam.
Nic mnie tak nie wnerwia jak brak motywacji u naszych świętych krów.
To jabłko gnije od środka, widać to od dawna.

Niedawno pisałem o „starej gwardii”. Kto został? Messi, Suarez, Busquets, Pique i Alba. Pierwszy długo kontuzjowany, ale jak wrócił to znowu sam wygrywa mecze i już dogonił czołówkę ligi w liczbach. Drugi też z problemami zdrowotnymi i kompletnie bez formy, ale zawsze walczy. Dla mnie Suarez to fenomen, bo nie wiem jak piłkarz tak fatalny technicznie mógł być jeszcze niedawno najlepszym napastnikiem świata. Na 1 zagranie cudowne mamy 10 rodem z B klasy. Fenomen.
Busquets... słaby, ale jak trochę posiedział na ławce to ostatni mecz zagrał dobrze. Alba też kontuzja.
I na końcu Pique. Przyznam że byłem zszokowany jego wypowiedzią , bo takiego debilizmu bardziej spodziewałbym się z ust Ramosa a nie Pique. Tyle że w jego, jak i innych ze „starej gwardii” przypadku jest świetne i proste rozwiązanie: ławka. Chociaż akurat w przypadku Pique mam wrażenie że jemu jako jedynemu na boisku zależy na wyniku. I tu dochodzimy do trenera. Jeżeli ma zawodników którzy grają źle to niech ich po prostu nie wystawia! Tadam!! Oto ja, skromny kibic znalazłem rozwiązanie problemów wielkiej Barcelony. Badum tssss.
Tylko że to nie takie proste. Naprawdę wiele mankamentów przesuwa winę w kierunku Valverde. Ale o tym nie będę tu pisać bo robiłem to już wielokrotnie. Drużyna od meczu w Liverpoolu nie istnieje. I to jest wina trenera.

Mam wrażenie, że wiele osób kompletnie nie zrozumiało tego artykułu.
Ja się akurat tutaj w zupełności zgadzam.
Weźmy pod małą lupę obecnie dwie najbardziej intensywnie i dobrze grające zespoły czyli Liverpool i Manchester City. Spójrzmy kto tam tą grę nakręca.
Alexander Arnold. Milner. Fabinho. Mane. Andrew Robertson. Van Dijk. Matip. / Silva. Sterling. Zinczenko.Sane

To nie sa generalnie wielkie nazwiska. To są po prostu dobrzy piłkarze którzy mają od cholery motywacji.
Sorry ale multimilioner Pique czy kolejna panienka Busquets czy nawet taki Suarez nigdy nie będą tak tyrać na boisku jak taki Milner. Pique też nigdy nie będzie Van Dijkiem albo nawet Puyolem bo to latynoski bananowy chłopak. Guardiola czy Klopp specjalnie odstawiają wielkie nazwiska w swoich zespołach kosztem młodych anonimowych chłopaków którym się po prostu chce i w ten sposób właśnie spod ich skrzydeł wychodzi tyłu świetnych piłkarzy.

A u nas ? U nas nie można przesunąć De Jonga na piwota i dać takiemu Puigowi szansy bo musi grać Busquets. Wcześniej musiał grać Rakitic. Nie można było dać szansy dobrze rokujacemu Malcomowi bo grał Coutinho cały sezon pomimo braku formy.

W klubie są różne układy i układziki o których nie mamy pojęcia i nikt z nas tak naprawdę nie wie co i jak.

Pique chwile przed zrobieniem tej fotografii wital się z Loewem. #potwierdzoneinfo

Kurde niby to strona od kibicowania swojej ulubionej drużynie i ja rozumiem wszystkie wątpliwości związane z obecną formą drużyny, tak czy siak wolałbym czytać mniej malkontenckie teksty. To też jeden z piękniejszych elementów futbolu, że etapy dominacji rożnych lig i zespołów przemijają na poczet innych z rożnych powodów. U naszych rywali też nie jest idealnie^^ Koń jaki jest każdy widzi a realne gruntowne zmiany są możliwe po zakończeniu sezonu =:)

Wulgaryzmy użyte w tekście sprawiają, że ten staje się wieśniacki i jego
merytoryczność, czy użyte argumenty schodzą na dalszy plan. Aż dziwne, że ktoś to przepuścił.

Bagatela myślę, że nie samo podejście zawodników znacząco obniżyło poziom ówczesnej Barcelony, ba! Mamy najlepszą kadrę od lat.. Wpływ na wyniki, kolejny paradoks które bądź co bądź dają nadal większe (więcej, mniej) mniejsze tytuły ma wiele czynników. Moim zdaniem w głównej mierze struktura niezmienności stylu, to w pewnym sensie skomplikowany proces, gdyż wyznajemy posiadanie piłki, grę z pierwszej piłki czy ofensywny styl gry (4-3-3, 3-4-3) jako fundament. Patrząc z perspektywy czasu styl 4-4-2 miał pozytywny wpływ na jakość gry, wyważenie między atakiem i obroną. Nie wiem czy też zauważcie fakt, że teraz w czasie rozgrywania spotkań mamy 5 zawodników w jednej linii ataku czekając na prostopadłe podanie, a 2-3 od rozgrywania, ponadto pressing jest mało dynamiczny, kolejny fakt to dublowanie pozycji zawodników. Największym plusem całej struktury zmian jest umiarkowany czas gry młodych zawodników (Fati, Perez, De Jong)

Piłka nożna zmieniła się w ostatnich latach bardzo i trudno grac pieknie i odnosić sukcesy. Hiszpania i Barcelona to ostatnie ekipy o których można to powiedzieć. Pisanie że odejście starej gwardii i wprowadzenie nowych młodych piłkarzy spowoduje piękną z sukcesami grę jest moim zdaniem nadużyciem. Przykład reprezentacji Hiszpanii pokazuje że pomimo odmłodzenia składu nie ma ani wielkich sukcesów ani pięknej widowiskowej gry. Nie mogę zrozumieć jak redaktor tej strony może pisac o Pique że jest błaznem srającym pieniędzmi? Na zachodzie jest jedna zasada, nikogo nie interesuje co robisz w życiu prywatnym pod warunkiem że forma na boisku jest wysoka. Moim zdaniem Pique jest cały czas zdecydowanie najlepszym środkowym obrońcą w Barcelonie a i na świecie jest może kilku lepszych stoperów. To dzięki Pique tak wspaniale weszli do zespołu Umtiti i Lenglet. Pique być może gra trochę słabiej ale kto nie gra obecnie? Jest mega inteligentnym człowiekiem ale i piłkarzem na boisku. Facet ma klasę i gra z głową czego nie da się tak łatwo nauczyć. Pewne cechy wychodzą z własnej osobowości i to widać w grze u Pique. Moim zdaniem Barcelonie będzie z obecnej grupy piłkarzy nie licząc Messiego najbardziej brakować w przyszłości własnie Pique i Suareza piłkarzy znakomitych których nie da się zastąpić, przynajmniej ja nie widzę piłkarzy młodych na rynku z taką klasą i osobowością piłkarską która rozróżnia wielkich zawodników od dobrych. To co przekazują zawodnicy do mediów to jest zwykły bełkot i na to nie ma co zwracać uwagi. W szatni jest całkiem inny przekaz, czasami jest tam ogień i nie ma cackania się. To piłkarze z wielkim ego którzy nienawidzą przegrywać więc wyobrażam sobie jakie tam ch...e latają po szatni po słabej grze. Zawsze tutaj piszę że piłkarze są najważniejszymi członkami drużyny a trener jest tylko dodatkiem i nie jest prawdą że tylko w wielkich klubach to piłkarze rządzą. Piłkarze rządzą w każdym klubie bez względu na poziom rozgrywkowy oczywiście nie wliczam w to drużyn juniorskich. Tak po prostu jest i tak zawsze będzie zwłaszcza w sytuacji gdy piłkarze zarabiają więcej od swojego szefa. Co do zarzutow do Prezydenta uważam że wiele transferów wyglądało i wygląda znakomicie. Już kolega @constantine16 poniżej wymienił nazwiska więc nie będę ich powtarzał. Proces zmian jest nieubłagany, jak tak jestem w szoku że Barcelona po odejściu Xaviego, Iniesty, Neymara jest cały czas na topie światowym i o tym warto pamiętać bo lepiej nie będzie. Jeżeli tutaj jest taki atak na drużynę Barcelony która cały czas jest świetną drużyną to co będzie gdy oprócz słabszej gry zaczniemy przegrywać tytuły? A to się zdarzy szybciej niż myślimy. Ja daje Barcelonie jeszcze góra 2 sezony sukcesów a potem zacznie się zjazd bo ci piłkarze których tak krytykujemy nie znajdą odpowiednich zastępców. Nadzieja jest tylko taka że i rywale będą mieli z tym problem.

Uuuuuu..., Redaktor Szanowny ponownie stara się być obrazoburczy w swych teoriach. Ponownie też, z nie najlepszym efektem.
Jeżeli wygumkować z tekstu infantylność wniosków, to niewiele w nim pozostaje.

Sorry, ale nie.
A szerzej?
Pewnie że we wszystkich stwierdzeniach, jest kropla diagnozy, ale wnioski to czcza manipulacja. To ZAWSZE od trenera i zarządu, który udziela mu lub nie, wsparcia, zależy jak gra zespół. Choćby poprzez fakt, że wystarczy posadzić na ławę tych "pączków".
Wystarczy odważnie postawić na młodych. Że jeśli i tak załapaliśmy serię kilku porażek, można je było popełnić zgrywając skład z głównie nowymi/wychowankami, by pokazać zarządowi co jest problemem. Zwłaszcza mając wsparcie, pozwalające zostać na stanowisku po Liverpoolu.
Mam też wrażenie, ze kadra tego sezonu, jest przygotowana najlepiej od lat pod względem głębi i ilości opcji. Jest też w reszcie w Barcy B wielu solidnych graczy, gotowych by wybór pogłębić.
Oczywiście, że Lwy są syte, ale wierzysz, że Messiego, realnie mającego szanse na LM, której brak go uwiera, trzeba motywować? A to o przegrane takich meczów jest awantura na koniec sezonu. To "realnie" to praca trenera.
Powiem więcej. Te "bulwersujące" wypowiedzi, niczym nie różnią się od "przeciwnik nie chciał grać w piłkę", "trawa była zła".... rzecz tylko taka, że wtedy ładnie graliśmy, a porażki były faktycznie przypadkami.
W footbalu jednak, nie ma "ładnie usprawiedliwionych" porażek.
Wszyscy gadają takie pierdoły i z tej narracji wyłamują się czymś ciekawym, nieliczni - choćby właśnie tak jechany przez Ciebie Pique. Fakt, ze akurat w temacie porażek, czy słabej gry, nie wymyślił nic odkrywczego, to jednak jego pozycja w piłce, inteligencja, przekorność, pozwalają mu czasem powiedzieć mu coś ciekawego na wielu innych polach i wydaje się, że równie mocno łyknąłeś haczyk jego żartów co wielu madridistas i teraz się szamoczesz, czego efektem jest powyższy tekst, trochę chyba powstały pod wpływem emocji.
Uderzające wydaje się też, że przywołałeś Valdesa i Laportę. Wydaje mi się, że na często trafnie zdiagnozowane choroby - często dość poważne, jak szalony chirurg, chcesz lecieć ze skalpelem i amputować wszystko, bo przywołane przykłady z takimi typami działań się kojarzą. Często głośne, może skuteczne, nigdy nie optymalne.

Ach, pozostaje mi jeszcze dodać - po "starej gwardii" często zespołom trochę zajmuje dojście do pięknej gry i interwencja chirurga ten czas raczej wydłuża. - Inter, Milan, MU,

Autor na Prezydenta , trenera z Toba kolego tryplety co rok do końca stulecia ... Jest jak jest , 3 sezony z rzędu wielki początek marny koniec , może teraz będzie odwrotnie . Wyjść z grupy LM a potem do wiosny to sytuacja może ulec zmianie o 180 stopni . A liga jak liga nikt nie uciekł i raczej nie ucieknie . Ile meczy z rzędu nie przegraliśmy z tym samym trenerem i z tym samym prezydentem . Trzeba było Neymarowi dać 10 baniek więcej i napisać 500 klauzule , ale to przeszłość .

W końcu artykuł mający choć trochę wspólnego z rzeczywistoscią.

Fakt, ryba psuje się od głowy ale tą głową nie jest Pique. Obrońca ma swoje za kołnierzem ale jest raczej objawą a nie samą chorobą.
A tak na marginesie - zarzut braku profesionaluzmu bo pochodzi się z zamożnej rodziny, ma się bogatą i (sic!) starszą partnerkę jest z "pewnością" argumentem.....profesionalnym.
Wracając do tematu, uważam że właściwą diagnozą problemu jest filozofia jaką blaugrana przyjęła jakiś czas temu.
- Gra wychowankami -
Trzeba uczciwie przyznać że ich nie ma,a już na PEWNO nie na tyle i z taką jakością by mogli pchać ten wózek. Nie prędko o ile w ogóle zdarzy się przypadek z kolejnymi zawodnikami pokroju Puyol,Xavi,Iniesta czy Messi i to w jedny czasie ( do Messiego jeszcze wrócę )
- Trener i styl gry -
Należy skończyć z wyborem - zgodnym z filozofią i dna Barcy - kolejnego Guardioli czy Cruyffa nie będzie. W tej chwili potrzeba kogoś z twardą ręką,kogoś kto nie ugnie się przed zarządem i kto postawi drużynę oraz jej zawodników do pionu i pokaże im miejsce w szergu a także zagoni ich do !!!ciężkiej pracy!!!.
To co prezentujemy na murawie przypomina mi dziecięcy bączek. Kręci się i to właściwie tyle.....
- Zewnętrzna polityka w klubie -
FC Barcelona to nie miejsce do uprawianie gierek politycznych.
- Zarząd klubu -
Brakuje zawodowców niemal na każdym szczeblu. Od przygotowania fizycznego a na prezesie kończąc.
- Drużyna -
Twierdzi się (a my kibice tego żądamy ) że mamy najlepszych piłkarzy na każdą pozycję ale zamiast możliwie nasilniejszej !!!!!DRUŻYNY!!!!!! jest zlepek numerów jeden. Bo żeby mogli błyszczeć inni potrzeba solidnych rzemieślników.
I na koniec najmniej przyjemne aspekty.
- Mes que un club -
Slogan katalońskiego klubu jest już TYLKO hasłem którym zasłania się przy podejmowanych wyborach,zwłaszcza tych nietrafionych. O ile motto jest solidnym fundamentem,definiującym klub o tyle nie może być jedynym wyznacznikiem,zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
-Szatnia -
W żadnym normalnie funkcjonującym przedsiębiorstwie (tak,tak tym jest dzisiejszy klub piłkarski) decydującego głosu nie mogą mieć pracownicy. Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść.
I nie ma nowych pucharów do klubowej gabloty.
- Nietykalności -
Messi,Pique czy Busquets. Nikt nie ma prawa odbierać im wkładu w sukcesy Barcy ale czas skończyć z zasadą "świętych krów". Nie ma nikogo ponad klub.
No i.....
- Messi -
Już od dawna krzyczę że blaugrana jest uzależniona od Argentynczyka ale dziś stwierdzam że także ubezwłasnowolniona. Choć nie zawsze z jego winy bo scedowano na Messiego niemal wszelką odpowiedzialność boiskową. Mam przekonanie, graniczące z pewnością że w wypadku zdjęcia z niego nadmiaru "obowiązków" znów odzyskamy (i on sam) radość z gry.

Reasumując, nasza drużyna dusi się we własnym sosie. Zmiany muszą być gruntowne i daleko idące. Od odebrania Messiemu opaski kapitana po modernizacje stlu na boisku.
"Jestem byłym piłkarzem, byłym trenerem,byłem menadżerem i byłem honorowym prezydentem. Niezła lista,która pokazuje,że wszystko kiedyś się kończy" - Johan Cruyff
Ten kto nie idzie do przodu ten się cofa......

"Naczelny błazen

Sztandarowym przykładem jest Gerard Piqué. Człowiek z rodziny milionerów, który wybrał zawód robiący z człowieka milionera, a na koniec związał się z milionerką. Wielokrotnie wspominał, że piłka nożna to jego hobby i nikt nie miał do niego o to pretensji. Ostatnio jednak coś mu się poprzestawiało w łepetynie i w krótkim odstępie czasu uraczył kibiców poniższymi mądrościami."
Za ten fragment redaktor powinien dostać rocznego bana na opamiętanie.
To jest ordynarny hejt!
Co na to szefowie redakcji?
Ps. - pan redaktor zazdrosny? - też trzeba było zacząć kopać balon jeżeli ten zawód łatwo i prosto robi z człowieka milionera.

Trener tu nic nie zmieni dopóki w szatni będą tacy zawodnicy jak Pique.
Pique to jest pierwsza osoba którą posadził bym na ławce. Nie żaden Busqets a właśnie filozof.

Przed tym sezonem byłem za tym aby opaskę kapitańską przejął właśnie Pique. Charyzma, wychowanek, Katalończyk, odpowiedni poziom sportowy i to, że chłop się nie patyczkuje jeśli chodzi o wypowiedzi. W tym sezonie cały ten obraz legł w gruzach. Niestety ale Pique dużo stracił w moich oczach przez te swoje interesy. Przykro mi z tego powodu, ale trzeba powiedzieć wprost , że Pique powinen być przede wszystkim sportowcem. Jeśli przez biznesy nie może zachowywać się profesjonalnie w swoim fachu, to powinien pomyśleć o zakończeniu kariery.

Moim zdaniem - nie ma mowy obecnie o jakiejkolwiek zmianie w Barcelonie, jeśli nie nastąpi kategoryczna zmiana pokoleniowa. Nie da się systematycznie zmieniać (wymieniać) zawodników na nowych w naszym klubie, gdyż mówimy tu wymianie całego pokolenia graczy, czyli Messi, Suarez, Pique, Busquets i Alba + Vidal i Rakitic. Trzeba być świadomym, że do tego dojdzie - im szybciej, tym lepiej.

My tak naprawdę, musimy praktycznie "na już" usunąć w cień (pisząc obrazowo) aż 7 zawodników ze starego podstawowego składu (wliczając zaawansowego wiekowo Vidala).

Nikt w zarządzie o tym nie mówi głośno (dla nich najważniejsza jest kwestia biznesowa i liczba 1 mld), trener też swoimi wywiadami tuszuje rzeczywistość, byleby przetrwać z tygodnia na tydzień.

Wydaje mi się, że trzeba postawić wreszcie na młodych zawodników i nie ma że boli, bo co z tego, że mamy 1 mld wpływów, skoro coraz częściej pojawia się określenie drużyny jako "nieboszczka". Czekam na zmiany, zmiany, zmiany...

Od bohatera do zera, bo powiedział kilka szczerych słów. W zeszłym sezonie Pique rozgrywał jeden z życiowych sezonów, a już wtedy miał takie podejście jak teraz i zajmował się innymi sprawami. Parę wywiadów dalej i okazuje się, że narracja kibiców zmienia się z przyszłego prezydenta klubu i topowego obrońcy w Europie na naczelnego błazna.

Bardzo dobry tekst, ale widać po reakcji zakochanych użytkowników, że jeszcze za wcześnie na te opinie. Brawo za odwagę.

Smutne, ale prawdziwe i trafne.

Syte rozleniwione koty są u nas, to jasne. Trzeba do tego stada dołączyć głodne koty a te utuczone poddać treningowi. Tylko do tego trzeba dobrego tresera a nie miłośnika kotów kanapowych o flegmatycznym usposobieniu.

Po ostatnim zdaniu widzę, że nie jest to obiektywna opinia.

Kolejny raz szukanie kozła ofiarnego wśrod osób najbardziej obrażanych na Rambli. Jakie to łatwe, a jakie przyjemne. Narzekamy na styl, bo wyniki mimo, że nie są zadowalające (bo wcześniejsza epoka nas rozpieściła) to pierwsze miejsce w lidze i w grupie LM jest chyba do przyjęcia. Winny w postaci Pique? Oceniam często spotkania i akurat jemu nie można odebrać walki czy zaangażowania, jasne - popełnia błędy, ale nie on odpowiada za styl, a błędy sa często wynikiem przesunięć w obronie i asekuracji kilku pozycji.

Busi drugi winny - kto następny w kolejce najbardziej hejtowanych na rambli - Ivan? Aby łatwo byłoby iść z prądem. Tu nie ma kontrowersji w tym felietonie, to raczej zgodnie z życzeniem mas wskazanie i skazanie winnych, którzy niekoniecznie są winni, ale masy domagają się ofiar. Styl gry wyznacza głównie pomoc i to nie Busi, bo on nie zmienił stylu ale de Jong i Arthur, jednak to dwójka najbardziej obecnie uwielbiana przez ramblę na stronie zawodników, więc nie można podążać wbrew prądowi - krytyka wobec Arthura czy de Jonga? (pierwszy wiele razy przechodzi obok spotkań vide Slavia, drugiemu w drugich połowach brakuje jakości i kondycji). To by bylo forumowe samobójstwo. Barcelona nie kreuje sytuacji, nie strzela bramek ale winni Pique i Busquets (notabene ostatni strzelec Barcelony i to z gry). Styl nie przekonuje, piłka wolno krąży po obwodzie, nie ma pomysłu, nie ma ruchu skrzydeł, nie ma przełamania schematu, przeciwnicy zamykają się na własnych połowach ale winni Pique i Busquets.

„Robię na co mam ochotę, gram kiedy chcę i wszyscy mogą mi skoczyć.”„Nie chce mi się już za bardzo grać. Sram pieniędzmi i średnio chce mi się biegać z jakimś Levante albo Slavią. Jak znajdę motywację, to czasami ruszę tyłek.” To tak pozbawiona szacunku do zawodnika interpretacja okraszona wyzwiskiem błazen i poprzestawianiem w łepetynie (Pique) że nadawałoby się na bana za złamanie regulaminu 9.3.2.

Jednak rozumiem, że to taka artystyczna wizja, aby podkreślić, wydźwięk stygmatyzacji Pique jaki sam autor wobec tego zawodnika wysunął. Griezman źle aklimatyzuje sie w Barcelonie wina Pique? Dembele i Ansu zatracili skuteczność wina Pique, brak prawego obrońcy na poziomie wina Pique, brak kreatywnej pomocy - wina Pique. Suarez nie potrafi piłki przyjąc - wina Pique.

Autorowi zapewne nie chodziło jedynie o przełożenie piłkarskie, bo o tak spłycenie tematu nie podejrzewam, ale krytyke pewnej mentalności. Jednak w mojej ocenie zbyt daleko się posunał (chętnie zobaczę chociażby liczbę przebiegniętych kilometrów Pique i Lenglet dla porównania). Nie jestem tu po to, aby bronić Pique, ale dostrzegam to co kiedyś spotykało na tej stronie Alvesa - zbyt łatwe ustawienie pod murem i wycelowanie luf forumowej gawiedzi. NIe chodzi o to, aby nie krytykować, bo zawsze jestem za merytoryczna krytyka, ale tu nie dostrzegam argumentów a jedynie ukierunkowanie hejtu na zawodnika zgodnie z wola ludu, w mysl piosenki "burn burn mothe... burn".

"To Sergio Busquets po meczu z Levante, w którym piętnasta drużyna z zeszłego sezonu sprawiła Barcelonie prawdziwe lanie, wykorzystując zachowawczość, brak waleczności, ambicji i zaangażowania. [...] To z kolei złotousty Gerard Piqué po meczu ze Slavią, w którym to rywal z Czech wyglądał lepiej od gospodarza. Zwłaszcza w kwestii stylu gry i konstruowania akcji".

Piękne podsumowania tylko czy zachowawczość, styl gry, konstruowanie akcji to wina tej dwójki bohaterów? Oskarżmy ich o brak hat-tricków w każdym spotkaniu i zle ustawienie bramkarza przy rzutach wolnych :)

Nie spodziewajmy sie, że ktoś z zawodników przed kamerami powie, że Dembele spieprzył wszystko co dostał, Suarez kopał sie po czole, Messi człapał, Arthur grał tylko do tyłu, Semedo nie chiało sie wracać, Alba był bezproduktywny, a valverde fatalnie ustawił i zmotywował zespół - to nie tak działa. Co zawodnicy mowią w szatni do siebie a co oficjalnie przed kamerami to dwie różne sprawy.

"To z kolei złotousty Gerard Piqué po meczu ze Slavią, w którym to rywal z Czech wyglądał lepiej od gospodarza." Mówa o tej Slavii, która przez cały mecz oddała 1 czy 2 celne strzały na bramkę? Nie róbmy jaj. Fajnie sobie coś tam rozgrywali chłopaki z Czech, a także doceniam ich zaangażowanie, ale nie upiększajmy ich gry ze względu na sympatie. Jeśli brać pod uwagę sytuacje podbramkowe (czyli to co powinno z rozgrywania wynikać przy 0:0) to w tym meczu powinni dostać 2-3:0 po tyłku i tu Geri miał racje. Nasi mieli z 3-4 setki i te zwyczajnie nie chciały wpaść do siatki. Nie to, że go usprawiedliwiam, bo ostatnio ogromnie stracił w moich oczach swoimi wypowiedziami, ale w wypadku tej wypowiedzi muszę stanąć w jego obronie. Nie chwalmy Slavii za ten mecz, bo w ich wypadku ta "ładna gra" to była sztuka dla sztuki, z której niewiele wynikało.

Oj, chlusnął wylew frustratu prosto z śliwowicy gardła. Chlust ewidentnie niekontrolowany, obryzgujący wszystko wokół równomiernie według zasad ślepej sprawiedliwości rzeczy bezrozumnych. A ja to na przykład sobie siedzę, czekam i zawijam w sreberka co niektóre wernyhorne tu pomsty do nieba na świętą pamiątkę.. Taki ze mnie ten, osesek...

Ciekaw jestem,czy jest w tym choć ziarno prawdy?
https://www.besoccer.com/new/de-ligt-never-signed-because-of-pique-718156

Moje okno było obsrane po meczu w Liverpoolu. Ale co tam, wina tylko trenera...

Dalej nie potrafię zrozumieć, że dla autora wszystko jest takie czarno białe, 0 albo 1. Nic po środku. Co wy chcecie od Bartomeu? Lenglet, Arthur, Vidal, Junior Firpo, de Jong -> to są złe transfery tak? Dembele w dwóch różnych ligach w dwóch różnych klubach znakomite sezony, obie nogi grają, kto mógł przewidzieć aż tyle kontuzji lub aż takie problemy wychowawcze? Coutinho? Tutaj ewidentnie nie dał rady, widzieli w nim nowego Iniestę, a on nawet nie jest jedną nogą Iniesty, a wszyscy plujący na Valverde niech sobie popatrzą na Bayern, gdzie Brazylijczyk grał na waszej "przeznaczonej dla niego" pozycji nr 10. Nie mówcie proszę o Copa latem, bo oglądałem te mecze i chłop w środku pola był tak daremny, że grał tylko za nazwisko, ale podejrzewam, że to był ostatni jego turniej w pierwszym składzie, jeśli się nie obudzi.

Griezmann? Jeden z najlepszych ofensywnych zawodników na świecie za 120 mln euro w czasach, gdzie za gówniarza de Ligta, który zawala bramkę za bramką trzeba było dać stówę? Co tu jest nie tak? Suarez 33, Messi 32 i masz gościa, który może grać na tych obu pozycjach. Czy nikt nie pamięta, jak sam rozstrzelał Levante grając tak jak lubi, kiedy dwóch wyżej wymienionych Panów nie było na boisku?

Valverde? Po ostatnich jego wypowiedziach po Slavii i kimś tam jeszcze wysiadłem, ale jako, że zależy mi na dobrych wynikach klubu, to modlę się, że to była tylko poprawność polityczna, a w szatni było inaczej. Nadzieja umiera ostatnia. Tak czy inaczej robienie z niego nieudacznika jest nie na miejscu. 2 mistrzostwa, Realem wytarł podłogę, odnalazł inne ustawienie po niespodziewanej utracie Neymara i wygrał ligę z jedną porażką. Porażki z Romą i Liverpoolem? Pisałem wiele razy, że gdzie w tym wszystkim są piłkarze, którzy przestali te mecze? Z Romą bronił wyniku to krzyczeliście, że powinien grać swoje. Z Liverpoolem wyszedł tak samo jak w pierwszym meczu, to wtedy krzyczeliście, że powinien się bronić. To jak w końcu? Jego wina, że Katalończycy dawali sobie strzelać bramki jak na podwórku?

Nie jest święty, nie jest idealny, ale myślę, że ma tak dużo problemów przed sobą, że sam nie wie, od czego zacząć i jak to posprzątać.

Ściach, czy to nie Ty narzekałeś całe wakacje na okres przygotowawczy? Widziałeś i pisałeś o tym, że nie mają prawa się przygotować dobrze do sezonu, to dlaczego teraz jesteś zaskoczony tym, że słabo grają?

Duży plus za zaznaczenie tematu, że najlepszy piłkarz w historii może powoli stawać się utrapieniem. Już w tej chwili przez jego brak zaangażowania w obronie drużyna jest absurdalnie niestabilna. 4-4-2 zdawało się rozwiązaniem, ale oczywiście w imię Bóg wie jakiej wyższej religii trzeba uparcie trzymać się 4-3-3, bo jak kibice zobaczą na boisku coś innego, to jest płacz na pół miasta.

Cieszę się, że wreszcie ktoś spojrzał w stronę piłkarzy. Nie wiem, czemu zawsze winni mieliby być wszyscy dookoła?

Fajnie jest przeczytać opinię kogoś z redakcji, nawet jeżeli ta może budzić kontrowersje. Mam nadzieję, że "W barcelońskich okoliczno-ściah" będzie cały czas działać :)

Ja osobiście uważam, że dobrze będzie jeżeli stopniowo będziemy zastępować tych starszych zawodników jak Pique, Busquets czy Suarez, ale wydaje mi się, że powinno to następować stopniowo. Zwłaszcza, że polityka obecnego zarządu nie sprzyja przeprowadzeniu skutecznej rewolucji. W następnym sezonie na pewno nie powinno już z nami być Sergio a należy także znaleźć konkurenta dla Gerarda i Luisa którzy powoli się kończą jako zawodnicy klasy światowej. Nie zgadzam się natomiast z tymi którzy chcą sprzedać czy też powoli ograniczać rolę Messiego. Uważam, że prezentuje on taką jakość jakiej nie prezentuje nikt, nawet jeżeli nie porusza się zbyt dużo po boisku.

W sedno! Troszke inaczej rozumiem wypowiedzi Gerarda ale ogolnie sens jest podobny.
Kiedys Pique byl jednym z moich ulubionych graczy, teraz jest zaprzeczeniem wszystkiego co szanuje w sportowcach.

Pisales o "oseskach". Oseski zapewne sie ciesza kiedy w restauracji w ogole dostana danie. Nie musi byc cieple, dobre ani tanie... Wazne, ze w ogole moga cos wlozyc do jamy gebowej, pozbawionej kubkow smakowych.

Jestem facetem przed 40 stka, mam sporo zainteresowan oraz pochlaniajaca czas prace. Sporo poswiecilem by od kilkunastu lat opuscic zaledwie kilka meczow Barcy.
Nie w tym sezonie. Powiedzialem sobie "dosc". Nie bede rezygnowal z innych rzeczy, jesli wiekszosc naszych graczy sra na nas, nie tylko na boisku ale rowniez w wywiadach.
To tak jak z dziewczyna, ktora przestala Cie szanowac, stala sie leniwa, przybrala 30 kilo i przestala dbac o siebie a Ty dalej z nia jestes w tym bagnie, glownie z przyzwyczajenia, pomimo, ze nie macie wzgledem siebie wiekszych zobowiazan.

Alba powinien zostać bo nie gra na kluczowej pozycji. Jeśli środek pola będzie grał na poziomie to Alba nadal ma umiejętności żeby być w tej drużynie. Jeśli Pique ktoś doprowadzi do formy też powinien zostać. Gorzej to widzę u Suareza i Busquetsa nie wiem czy ktoś ich naprawi.

Pique w zeszłym sezonie też zaczoł słabo potem był najlepszy na obronie.Każdy piłkarz może mieć wachania formy nikt nie jest robotem.Gramy słabiej bo mamy sporo kontuzji.Ciężko jest wejść na najwyższy poziom.Cześć piłkarzy nie uczestniczyła w presezonie.Przygotowanie do sezonu trwa do dziś.Obecnie kontuzje ma Semedo i Alba cały czas ktoś.Klub jeździ po swiecie zamiast gdzieś bez zmian stref się przygotować. Się.Obecnie barca jest w fazie przejsćiowej nie standardowej.Buduje infrastrukturę i jest wymiana pokolenia.Zespół jest też produktem i musi na tą przyszłość zarabiać.Musi jeździć i zarabiać.A konkurencja finansowo jest mocna jak nigdy.To kosztuje to nie jest standarowy czas gdzie nie ma takich zmian w klubie Trzeba tu zrozumieć szefostwo.
.Nikt nie mówi ze poziom przeciwników od czasów Guardioli bardzo wzrósł wszystko jest szybsze trudniejsze.Bardzo wielu przeciwników atakuje Barce na jej połowie ,zespół rostawiiony jest na całym boisku i nie zawsze są wstanie się ułożyć na tyle aby poukładać blisko siebie formacje .To trzeba poprawić.Nie ma wtedy siatki połączeń (podaj wyjdź na pozycje)Także w dzisiejszych czasach chodzenie Messiego nie zdaje egzaminu, gdyż przeciwnik gra bardziej fizycznie i cały zespół musi bronić.Bez jego gry w defensywie nie ma presingu jest dziura.Nie sądze aby Busi nie był zmotywowany tylko jest to już starszy zawodnik.Suarez non stop ma kontuzje.Gra na tyle fizycznie ile może ale zdrowie nie te.Co do Alby jego gra z Messim została przeczytana.Zarówno boczni obrońcy jak i skrzydłowi nie są wstanie podać po ziemi do środkowych wszystko jest blokowane.Nie radzi sobie Fati, Alba, Semedo.Mam wrażenie że kiedyś z tym było łatwiej.Co do Pique stoper to nie pomocnik tyle nie będzie biegał.Slavia sporo biega ale mało strzelają też bramek nie wiem czy nie jest to kosztem właśnie biegania i koncentracji w momencie oddania strzału.Mówie tu o LM.Czy mają prawo być syci i tak i nie bo przykład Rakitica może pokazać jak szybko sytuacja może się zmienić.Barca chcę nowego zawodnika na jego miejsce a pewnie awansuje też Puig.Busi nie może czuć się aż tak pewnie zmiennik Suareza jest szukany od kilku sezonów.Do drzwi póka też młodzierz.Na koniec dodam że są nowi zawodnicy którzy muszą adoptować się do najtrudniejszym systemie gry na świecie co nie jest proste.Muszą swoje zagrać a pewnie ktoś z nich się nie przystosuje.Co do tego że chcieli Neymara gra pięknie i robi na boisku przewagę problem to kontuzje niechęć cześci kibiców.Mają z nim więź na boisku jak i poza.Sądze że tu chcieli pomóc.Bo gra wyglądała z nim lepiej a nowym trudno się na jego pozycji przystosować.Messiego za 3 lata raczej nie będzie czas leci.

Dorzućcie jeszcze wypowiedź: "poprzedni sezon, był jednym z najlepszych w mojej karierze"

Nie zgadzam się tutaj z kilkoma rzeczami. Dopisales kontekst który idzie wedle Twojego naratywu do wypowiedzi piłkarzy. To tak jakby czytać Biblię dosłownie i upierać się ze to książka która propaguje agresję. Teoretycznie racja lecz jednak nie do konca bo to nie jest zagadnienie dwujedynkowe. Zgadzam sie jedynie z tym że trzeba im więcej motywacji i samozaparcia. Nasi liderzy to piłkarze nasyceni. Ciężko jest się zmotywować każdego dnia gdy osiągnąłeś już wszystko. Trzeba szukać nowych sposobów na motywowanie się do gry na najwyższym poziomie. Choćby mogło Ci sie to wydawać niemożliwe to na te chwilę to właśnie Pique świeci przykładem bo szuka tych rozwiązań. Nie ważne czy poza piłka czy nie, ale szuka. Każdy kto doszedł na szczyt musi to robic. Czytałem ostatnio wypowiedź w której mówił o tym by być cierpliwym i że szukają rozwiązań jako grupa. Dlaczego nie przytoczyłes tej wypowiedzi? Naprawdę uważasz że Ci goście przychodzą tam codzienne rano tylko po to żeby później to olać bo przecież im płacą? Nie skreślajmy tych ludzi za wcześnie bo dali nam wiele radości i zapewne jeszcze nie raz dadzą.

"Naczelny błazen . . Gerard Piqué"
I oto jest winny całego Barcelońskiego zła.
Andriej Wyszynski mówił - "Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie".
Pan redaktor znalazł Piqué i przypiął mu dziesiątki paragrafów.
Panie redaktorze, między krytyką i hejtem jest cienka granica.
Odnoszę wrażenie ze nie po raz pierwszy ową granicę przekraczasz.

Widzę, że znowu sprzedajecie Leo
To powodzenia w ciągnięciu tego wózka przez kogokolwiek innego.

Najśmieszniejsze jest to, że taką sytuację trzeba będzie znosić do 2021 roku i wyboru nowego prezydenta. Bo w tej chwili woli poprawy i zmiany czegokolwiek nie ma w nikim od prezydenta przez trenera i na samych zawodnikach kończąc.

Po przeczytaniu tekstu widzę że autor tekstu czeka na Guardiolę-bis. Ja też!!!! Trzeba doceniać zawodników ale trzeba też na chłodno ocenić ich przydatność dla zespołu. Czy Ronald Koeman ma tak duże jaja żeby jednym ruchem ręki odsunąć niektórych od składu i wyznaczyć nowych liderów? Mam nadzieję bo już nie mogę patrzeć na obecną grę. Pan Valverde się poddał i gra tym co ma i byle do końca sezonu. To że nie ma pomysłu na przebudowę nie dziwi już chyba nikogo a jego decyzje kadrowe mówią same za siebie. Tym co chcą jeszcze bronić obecnej drużyny niech sobie puszczą jakikolwiek mecz z przed kilku lat i porówna grę naszych a obecnie....zjazd jakościowy przeplatany przebłyskami....trzeba to ratować!

Mała poprawka : „ryba psuje się od góry" Ryszsrd P. ;)

"To piłkarze – wykonawcy zamierzeń osób zarządzających znajdują się pod swoistym kloszem. I nijak nie mają ochoty spod tego klosza wyściubić choćby nosa."
To chyba o Rakiticiu...

Pique od lat jest dla mnie żałosny. Związał się ze starsza o wiele lat kobieta i chyba przez to jest mentalnym dzieciątkiem. To jest taka panienka, brakuje mu zaangażowania dlatego przez takie panienki przegrywamy z zespołami które gryzą murawę.

Oj to jest, aż nazbyt widoczne. Pique, Busquets, Alba, Suarez. No, ale są nasze promyki nadziei: De Jong, Ter Stegen, Artur, Lenglet

Czysty defetyzm, aż szkoda mi tego straconego czasu

Bogowie.. . Człowieku, interpretowane wypowiedzi może zostaw. Innym. Można wyciągać wnioski, ale trzeba je wyciągać na podstawie składnych analiz, takie coś jest zwykłym wróżeniem z fusów. W najlepszym wypadku. W najgorszym raczej wyrachowanym podciaganiem argumentów pod swoją, gotowa tezę. Abstrahując już od dyskusji o przyczynie problemów Barcelony.

Dopóki nie przyjdzie ktos nie wywali tak jak Guardiola Ronaldinho, Deco i reszty to nic się nie zmieni. Trzeba posadzić ekipse za cazsów Guardioli na ławce i stworzyć nowy projekt a nie grać ciągle na kręgosłupie z Pique, Messim i Busquetsem a nowych graczy przychodzących zamieniać na Neymarka na skrzydle bo się tęskni za MSN..

Najsmutniejsze jest to, że tacy zawodnicy z takimi umiejętnościami i potencjałem zaraz zakończą karierę i grę, a my kibice z bólem głowy i nie tylko, oglądamy i jesteśmy świadkami tej tragedii. Mam cichą nadzieję, że jeszcze pooglądam piękną i efektywną grę Barcelony i oby na nadziejach się nie skończyło.

Musi się stać coś takiego jak za czasów Guardioli kiedy to z klubem pożegnał się Deco i R10.

Zawsze jakiś okres się kończy, " Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym"
Suarez ostatnio fajnie powiedział, ze potrzeba mu konkurencji za to props, Busi niestety z rku na rok gorzej, Gerard powinien się zastanowić co jest ważniejsze, piłka czy jego projekty pozasportowe bo jak zawodnik profesjonalny możne sobie pozwalać na taką dawkę snu... Messi to Messi mamy go jeszcze na 3 lata i trzeba się tym cieszyć, problem jest wyżej, od sztabu treningowego(ile tych kontuzji jeszcze), trenera a kończąc na Bartku...

To już wiadomo od dłuższego czasu,ale dobrze,że ktoś podjął ten temat i napisał ,jak jest,a jest po prostu źle.Zawsze oczywiście znajdą się obrońcy z argumentem,że 2xLLiga,,że Anfield to przypadek itd,ale można zrozumieć,bo przecież nie wszyscy muszą myśleć podobnie.
Cóż,wypada się tylko dystansować do tego,co się dzieje,wszak nie samym kibicowaniem człowiek żyje.

Co do słów Pique z wywiadu to są one co najmniej zatrważające, natomiast nie przywiązywałbym wagi do wypowiedzi pomeczowych. W ostatnich latach panuje w tej sferze straszny pragmatyzm i można je wkładać jedynie pomiędzy szereg powielanych banałów. Sam artykuł bardzo ciekawy. Ech, gdyby każdy był takim profesjonalistom co MAtS

Kolejny z ważnych i fajnych tekstów o obecnej FC Barcelonie. Wniosek: żle się dzieje w "państwie duńskim" na wielu poziomach. Czas na nową ekipę rządzących. Całkowicie nową , a nie rządy tych samych tylko bez Prezia.

Tylko drastyczne cięcie skalpelem może tutaj pomóc. Trzeba jak najszybciej pozbyć się panów, Pique, Suareza, Alby, Busiego i ewentualnie Messiego, jeśli ten będzie stroił fochy. Nawet kosztem jednego czy dwóch "straconych" sezonów.

Oczywiście całą rewolucję trzeba zacząć od zatrudnienia architekta nowego projektu. Na 99% będzie to Koeman. Ale czy ten jest w stanie być budowniczym na miarę choćby w połowie swojego rodaka sprzed wielu lat?

"Im szybciej klub zrozumie, że rola Piqué, Busquetsa, Suáreza, Alby, a nawet Messiego zostanie ograniczona i sprowadzona do roli pomocników, tym szybciej na Camp Nou wróci piękny styl, zaangażowanie i walka od pierwszej do ostatniej minuty. Obawiam się jednak, że stara gwardia nie będzie chciała oddać pola i jednym rozwiązaniem mogą okazać się te drastyczne." - podpisuję się pod tym lewą i prawą ręką.