Gerard Piqué: Cały czas muszę szukać bodźców, robię szum, bo mam na to ochotę

Łukasz Lewtak

9 listopada 2019, 18:20

El País, Mundo Deportivo, Sport

9 komentarzy

Fot. Getty Images

El País opublikował dziś reportaż, w którym Gerard Piqué wypowiada się na temat swojego zachowania, Mistrzostw Świata 2010 w RPA oraz swoich synów.

- Ja bawię się dobrze, muszę cały czas szukać bodźców. Czasami szukam motywacji i po zwycięstwie na stadionie rywala gwizdy są jeszcze silniejsze. Wiem, kiedy zrobić szum. Robię to, ponieważ mam na to ochotę. Uważam, że to część widowiska. Szczególnie kiedy, jak się wydaje, prawie wszystko jest kłamstwem. W końcu po dwóch dniach nikt już nie pamięta tego, co powiedziałeś. Wychodzisz i możesz nawet nakłamać, bo to nie ma znaczenia.

- Na mundialu w RPA wygraliśmy, ale też pamiętam, że godzinami patrzyłem w sufit. Nie było co robić. Nie można być przez miesiąc w jednym miejscu i tylko grać w piłkę. Dużo wygrywałem w karty, graliśmy we wszystko, co przyszło nam do głowy. Tak spędzaliśmy wiele nocy, do trzeciej nad ranem. Pepe Reina był naszym animatorem.

- Moi synowie, Milan i Sasza, mają się bardzo dobrze. Starszy jest bardziej piłkarzem, a młodszy - artystą. Milan jest pasjonatem, ma sześć lat, a wie o rzeczach, o których nie wiem nawet ja... Składy, drużyny... Trenował w zespole, który stworzyliśmy z synami Luisa Suáreza i Leo Messiego. Padł gol, a Milan powiedział: "tak Kroos strzelił bramkę ze Szwecją na mistrzostwach Europy!". Zaniemówiłem. "Co ty gadasz?!", powiedziałem. Potem patrzę na YouTube i rzeczywiście! Drugi jest bardziej fantazyjny, gra na perkusji, piłka idzie mu gorzej.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Niech on się weźmie do roboty albo da sobie spokój z piłką na poziomie Barcelony.

Ja tam lubię prawdziwych kozaków takich co nimi są nawet jak przegrywają, cwaniaków którzy wbijają szpileczki przy dobrej passie a chowają się do nory przy złej nie znoszę.

Najlepszym bodźcem dla niego byłoby odstawienie go na kilka meczów

Wydaje mi sie, ze pensja na poziomie pewnie 130-150 k ojro tygodniowo, noszenie koszulki klubu, ktory sie podobno kocha i doping kibicow, powinny byc wystarczajacymi bodzcami.

Może jak ktoś by Cię posadził to był by bodziec odpowiedni. Szkoda, że nie ma konkurencji dla niego.