Gabri: Bardzo cieszę się z tego, jak rozwijają się Riqui Puig i Carles Pérez

Ela Rudnicka

31 października 2019, 18:30

Mundo Deportivo

2 komentarze

Fot. Getty Images

Obecny szkoleniowiec Andorry Gabri García udzielił wywiadu MD, w którym opowiedział m.in. o współpracy z Gerardem Piqué i czekającym go w najbliższą niedzielę meczu z Barceloną B.

Rywala, z którym zmierzycie się w kolejnym meczu, znasz dość dobrze.

To pokolenie, które już wcześniej, na etapie szkoleniowym, świetnie się zapowiadało. Mówiłem, że pięciu lub sześciu ma szansę na grę w pierwszej drużynie. Z powodu prezentowanego przez nich stylu i cech. Wielu z nich jest już w dynamice pierwszego zespołu, co sprawiło, że bardzo się rozwinęli.

Cenisz ich wszystkich. Cieszysz się z powodu któregoś z nich szczególnie?

Z powodu Riquiego Puiga i Carlesa Péreza. Riqui przeszedł po dwóch latach w Juvenilu B i staraliśmy się, żeby zyskał dużo pewności siebie, co miało pomóc mu w rozwoju. Był bardzo utalentowany, ale pojawiały się wątpliwości dot. jego fizyczności. Zamiast na fałszywej dziewiątce, wystawialiśmy go jako środkowego pomocnika, gdzie lepiej się czuł. Jeśli chodzi o Carlesa, to po drugim sezonie w Juvenilu musiałem wybrać między nim i innym zawodnikiem, grającym na tej samej pozycji. To było trudne, ale postawiliśmy na Carlesa i wyszło nam to na dobre. Właśnie dlatego, że wierzyliśmy w nich, jak i w to, że mogą grać w pierwszej drużynie, to jest dla nas tak bardzo wyjątkowe.

Co myślisz o Barcelonie B jako o drużynie?

Dużo ich śledziliśmy, ponieważ bardzo nam się podoba ich gra, poza tym z reguły gramy z tą samą drużyną co oni tydzień po nich. Zaczęli dobrze na wyjazdach, ale cierpieli u siebie, a teraz grają tak, jak oczekiwaliśmy, czyli bardzo dobrze na ich nowym stadionie, rywalizują, rozwijają się i mają dużo wiary w siebie.

To będzie spotkanie między drużyną, która zdobyła najwięcej bramek z tą, która straciła ich najmniej. Na co się nastawiasz?

W przypadku Barçy to normalne, ale my bardzo się cieszymy. Chcemy mieć inicjatywę, ale poza tym tracimy mało goli, ponieważ dołączyło do nas kilku doświadczonych graczy.  Myślę, że zmierzymy się z Barçą grającą tak jak zwykle, ale my również nie zmienimy koncepcji gry, bo jak do tej pory dobrze się sprawdzała. Będziemy odważni, będziemy starali się zabierać im piłkę. To będzie ciekawe spotkanie, ponieważ oba zespoły mają podobne style, i każdy z nich da z siebie wszystko, żeby wygrać.

Jesteście na trzecim miejscu, czyli nawet wyżej niż Barça B. Oczekiwałeś tego?

To niesamowite. Po 11 kolejkach mamy 19 punktów. Naszym celem będzie zdobycie 45, a późnej zobaczymy. Na razie osiągaliśmy bardzo dobre wyniki, zwłaszcza że musieliśmy zmienić skład w ciągu trzech tygodni, poza tym jesteśmy nowi w Segunda B, nie mamy jeszcze doświadczenia.

Myślałeś o awansie do Segunda A?

Musimy być ostrożni i realistycznie na to patrzeć. To dwunastu nowych zawodników, którzy dołączyli trzy miesiące temu, i piłkarze, który grali wcześniej w lidze katalońskiej. Naszym celem jest pewna obecność w Segunda B, a później zobaczymy.

Czyli nie chcecie się spieszyć.

To nie do końca tak. Mamy ambicje i awans do Segunda A byłby czymś niesamowitym, ale dużo nam jeszcze do tego brakuje. Nie wiem, czy z powodu tego wszystkiego, co działo się w lecie, mamy wystarczająco dobrą drużynę, żeby o tym myśleć. Z drugiej strony w naszej kategorii wszystko może się wydarzyć.

Jak twoje wrażenia po dziesięciu miesiącach w Andorze?

Adoptowaliśmy się, dużo uczyliśmy, poprawialiśmy wiele rzeczy z Jaume Noguésem (dyrektorem sportowym – przyp. red.). Czasami było ciężko, ale nauczyłem się wielu ważnych rzeczy. Poprawiliśmy wiele, aż osiągnęliśmy nasz aktualny poziom, a zawodnicy dobrze się czują w zespole. Cały czas bardzo się rozwijamy.

Odszedłeś z Barçy, żeby dalej się rozwijać jako szkoleniowiec. Pracowałeś również w pierwszej lidze w Szwajcarii. Co przekonało cię do tego, żeby przenieść się do pierwszej ligi katalońskiej?

Zostawiłem Barçę, ponieważ po dwóch latach widziałem, że nie mógłbym dalej się rozwijać, pracując z osobami, które tam wtedy były. Chciałem się uczyć, szukałem nowych doświadczeń. Robiłem to już jako zawodnik, nie zmieniłem się pod tym względem. Zgodziłem się podpisać umowę z Andorrą, dlatego że przekonała mnie rozmowa z Piqué i Noguésem. Postać Gerarda i jego ambicja były decydujące.

W jaki stopniu Piqué angażuje się w ten projekt?

Bardzo, on to lubi. Pozwala nam pracować, nie wtrąca się. Cały czas jest jednak na bieżąco i zawsze nam pomaga. On zna wielu zawodników, ludzi z branży, więc jeśli tylko uzna, że któryś z piłkarzy pasuje do drużyny, daje nam znać. Bardzo się angażuje, co pozwala nam wierzyć w to, że nie bez powodu wybraliśmy ten projekt.

Fakt, że wasz szef jest piłkarzem pomaga czy wręcz przeciwnie?

Myślę, że pomaga, zdecydowanie działa to na naszą korzyść. Poza tym Piqué jest bardzo inteligentny i wie, czego chce. To dla nas bardzo dobre. O futbolu zawsze o wiele łatwiej rozmawia się z piłkarzami.

Wiesz, czy Gerard pojawi się na niedzielnym meczu?

Myślę, że to zależy od jego kalendarza, ale byłoby świetnie, gdyby przyszedł.

Jakie są plany względem drużyny?

Musimy podchodzić do wszystkiego spokojnie, ponieważ mamy wiele do zrobienia, a profesjonalny futbol jest bardzo wymagający. Mamy jednak dużo chęci. Poza tym obecność w Segunda B to dla nas ogromny krok naprzód.

Nie brakuje wam jednak środków finansowych, co daje wam przewagę w waszej obecnej  kategorii.

Jeśli popatrzysz na to, jak działa klub, to jesteśmy skromni i normalni. Nasza siła będzie polegała na tym, żeby przeprowadzić możliwie najlepsze transfery. Oczywiście aspekt finansowy jest ważny, ale nie decydujący.

Piqué mówił o Lidze Mistrzów i nowym stadionie. To utopia?

Jeśli Gerard tak powiedział, ja nie mam chyba nic do dodania. Jeśli publicznie deklaruje takie rzeczy, to znaczy, że naprawdę w nie wierzy, ale droga, żeby to wszystko osiągnąć, może być ciężka.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Moim marzeniem jest,by w najbliższych 3,4 latach szkółkę opuściło 2 Alvesów,odpowiednio na prawą i lewą stronę.Ciekaw jestem kiedy i w ogóle ktoś przebije Daniego w najbliższej dekadzie.

Jestem bardzo ciekawy przyszłych transferów Andorry i tego jak w końcu by weszli do Premiera Division, jakby sobie poradzili. Ale na pewno ten klub ma bardzo ciekawy projekt, bo w końcu Pique jest właścicielem