Leo Messi: Nie zamieniłbym niczego z tego, co mnie spotkało, na wygraną w mistrzostwach świata [cz. 2]

Ela Rudnicka

28 października 2019, 20:00

TyC Sports

7 komentarzy

Fot. Getty Images

Druga część wywiadu, którego Leo Messi udzielił TyC Sports. Podczas rozmowy Argentyńczykowi przypomniane zostały fragmenty wywiadu, którego udzielił w 2004 r. Tym razem piłkarz nawiązywał m.in. do relacji z Ronaldinho, Luisem Suárezem i kolegą z reprezentacji Kunem Agüero. Z pierwszą częścią wywiadu można zapoznać się tutaj.

Powiedziałeś, że kibice byli szczęśliwi, mimo że nie wygraliście, dając tym samym do zrozumienia, że droga, którą przechodzi drużyna w czasie turnieju, również jest ważna.

Owszem. Eliminacje do mundialu w 2014 r. rozpoczęliśmy tak sobie, z Alejandro (Sabella – przyp. red.), a później po meczu z Kolumbią wygranym 2:1, chociaż po pierwszej połowie przegrywaliśmy 0:1, nie przegraliśmy już żadnego spotkania eliminacyjnego. Następnie dotarliśmy do finału mundialu, wydaje mi się, że nie przegrywając po drodze żadnego spotkania. Zawsze mówiłem, że to był dla mnie jeden z najlepszych okresów w reprezentacji. Oczywiście kiedy wygrywasz, możesz bardziej cieszyć się grą. Wtedy stworzyła się wspaniała grupa, mieliśmy też Alejandro i świetny sztab szkoleniowy. To wszystko sprawiło, że sprawy potoczyły się w taki a nie inny sposób oraz że mogliśmy się cieszyć tym wszystkim.

Wydaje mi się, że twoim najlepszym kompanem na boisku był zawsze Luis Suárez. Ale na pewno dobrze współpracowało ci się również z Ronaldinho, prawda?

Tak, Ronaldinho bardzo mi pomógł. Dołączyłem do szatni Barcelony w wieku 16 czy 17 lat, niesamowicie było wtedy widzieć tych wszystkich wspaniałych piłkarzy. Zarówno on, jak i pozostali, ale przede wszystkim Ronaldinho zajął się mną jak ojciec, sprawił, że czułem się swobodnie w klubie. Zawsze kiedy wchodziłem na boisko, od razu go szukałem, ale nie graliśmy razem zbyt długo. Z Luisem gramy już razem od pięciu lat. Poza tym dawniej mecze odbywały się rzadziej, teraz gramy czasami co trzy dni, poznajemy się lepiej, momentami gramy z pamięci… Chciałbym móc grać dłużej z Ronaldinho.

Jakiś czas temu brazylijscy dziennikarze zapytali Ronaldinho i Ronaldo, który z nich lepiej odnajdował się na imprezach. Obaj zgodnie wskazali na Ronaldo. Ronaldinho też jest jednak dość rozrywkowy…

Tak, jest świetny w takich rzeczach, cieszy się życiem.

Z Ronaldo na pewno świetnie dogadywałbyś się na boisku… Widziałeś wiele meczów z jego udziałem?

Zawsze powtarzałem, że z napastników, których oglądałem, z pewnością był najlepszy, pod każdym aspektem. Jego gra robiła na mnie niesamowite wrażenie.

Kun to jeden z twoich najlepszych przyjaciół w świecie piłki?

Tak, znam go już, odkąd mieliśmy po ok. 17 lat, to bardzo dużo czasu, dlatego też łączą nas wspaniałe relacje. Nie spędzamy ze sobą jednak czasu na co dzień. Luisa znam krócej, ale spędzamy razem całe dnie, poza tym on ma dzieci w podobnym wieku, dzięki czemu nasze relacje są jeszcze mocniejsze. Z Kunem również dogadujemy się świetnie po tych wszystkich latach znajomości.

[W przypominanych Messiemu fragmentach wywiadu pojawiają się wzmianki o jego babci.]

Moja babcia praktycznie mieszkała w tamtym klubie, oprócz mnie grał tam jeszcze mój straszy brat i kuzyni, spędzaliśmy tam całe dnie, to były cudowne czasy.

Wspominasz to z radością?

Tak, to typowy klub z dzielnicy, do którego zawsze przychodzą te same osoby, mieliśmy tam dużą grupę przyjaciół.

Wiele bramek dedykujesz właśnie babci.

Tak, cieszyła się, kiedy mogła zabrać nas do klubu, spędzać z nami czas… Niestety nie doczekała czasów, kiedy zostałem profesjonalnym piłkarzem.

[W dawnym wywiadzie Messi mówi o tym, że nie może się doczekać gry w reprezentacji Argentyny.] W dniu, w którym zadebiutowałeś w reprezentacji, zostałeś wyrzucony z boiska...

Miałem wtedy osiemnaście lat, przez głowę przeszło mi wiele myśli. To był straszny dzień. Oczywiście nie byłem wtedy kimś, kto dużo się denerwował, obrażał, skarżył, ale nie wydaje mi się, że zasłużyłem na to, żeby zostać wyrzuconym z boiska, zwłaszcza w pierwszym meczu reprezentacyjnym.

W materiale, który właśnie obejrzeliśmy, widać, jak pewna kobieta prosi cię, żebyś przez chwilę pograł w piłkę z jej synem. To nie był dla ciebie problem.

Tak, zawsze lubiłem dzieci, a teraz, kiedy mam już swoje, jeszcze bardziej rozumiem to, że uwielbiają piłkę i wszystko to, co się z nią wiąże – piłkarzy, kluby…

Co powiesz na temat VARu? Podoba ci się decyzja o wprowadzeniu go?

Tak, jeśli używa się go właściwy sposób. Nie podoba mi się jednak to, że wprowadzono go głównie po to, żeby pomagał rozwiewać wątpliwości, a jak na razie nie zawsze to robi. 

Jest coś, co oddałbyś za to, żeby móc w przeszłości zdobyć mistrzostwo świata? 

To ciężkie pytanie. Chciałbym zostać mistrzem świata, to jedno z moich największych marzeń, ale nie zmieniłbym niczego z tego, co mnie spotkało, co dostałem. Mam tyle, ile mam, nie mogę się skarżyć na to, co udało mi się przeżyć z piłkarskiego punktu widzenia, w życiu osobistym, z moją rodziną, dziećmi, przyjaciółmi... Nie mogę prosić o nic więcej ani niczego zmieniać. Tak było, ponieważ chciał tego Bóg.

Mówiłeś mi wcześniej, że nie lubisz na siebie patrzeć. To był twój pierwszy wywiad i patrzyłeś na niego z pewną nieśmiałością. Jak się czułeś, oglądając go? 

Wiele wspomnień z tamtego dnia, zdałem sobie sprawę, jak szybko minął ten czas. Przeżyłem bardzo wiele rzeczy, może nie doceniałem niektórych z nich, nie cieszyłem się nimi tak, jak powinienem. Gramy mecze co trzy dni, więc tak naprawdę nie zostaje nam dużo czasu, żeby to robić. 

Jak wygląda kwestia twojej kontuzji?

Rozpocząłem sezon bardzo mocnym treningiem, czego nie powinienem był robić, nie zdarzało mi się to w poprzednich latach. Miałem przerwę, przyszedłem na trening i odbyłem go normalnie, jak gdybym był już od pewnego czasu w odpowiednim rytmie treningowym. Później kontuzja się odnowiła, ale teraz już dochodzę do siebie, czuję się lepiej i odzyskuję rytm, bardzo tego potrzebowałem.

Zakończysz karierę w Barcelonie?

Zawsze mówię, że tak będzie, nie chcę odchodzić z klubu. Oczywiście chciałbym pewnego dnia zagrać w Newell's, ale nie wiem jeszcze, czy do tego dojdzie ze względu na moją rodzinę, która jest dla mnie obecnie najważniejsza. Marzyłem o tym od dziecka, ale mam rodzinę, trójkę dzieci, mieszkam w miejscu, które dało mi wszystko, dzięki Bogu jestem tutaj spokojny i mogę dać wspaniałą przyszłość moim dzieciom. Skupiam się raczej na tym, a nie na moich marzeniach o grze w lidze argentyńskiej. Mimo wszystko to zawsze będzie w mojej głowie, postaram się przekonać moją rodzinę, zwłaszcza dzieci, Thiago jest już duży, ma tutaj swoich przyjaciół, kiedy mówię mu w żartach, że musimy gdzieś wyjechać, nie podoba mu się ten pomysł. Kiedy spędzamy miesiąc w Argentynie, bardzo chce już wrócić do swoich kolegów, to robi się coraz trudniejsze. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Widać że Messiemu brakuje magików. Miał ich w brud. Teraz ze świecą takich u nas szukac

Też uważam że Ronaldo Luis Nazario de Lima był najlepszym napastnikiem jakiego oglądałem.

Nie rozumiem tego głupiego gadania, że byłby najlepszy na świecie jakby wygrał MŚ. Ci którzy tak mówią i tak by znajdowali kolejne wymówki, że nie jest najlepszy nawet jakby wygrał Mistrzostwa Świata. Z Barceloną wygrał wszystko, a to co dał Argentynie też jest nie do przecenienia biorąc pod uwagę jak słaba była wtedy ta kadra.

A kto by zamienił, lol? MŚ wygrali nawet przeciętni piłkarze, a taka kariera indywidualna i drużynowa to jedna z najpiękniejszych rzeczy w historii tego sportu, koniec końców raczej nie można było od Leo wymagać by samemu wszystko wygrywał, i tak sporo dał swojej Reprezentacji i kto wie, może i do niego się w końcu los uśmiechnie