Manuel Vidal de Cárcer - bramkarz Barcelony i człowiek orkiestra

Julia Cicha

12 października 2019, 17:30

Sport

Brak komentarzy

Dziennik Sport przybliża dziś sylwetkę ciekawego zawodnika, który bronił barw Barcelony w latach 1931-33. Manuel Vidal de Carcer, bo o nim mowa, był inteligentnym, wszechstronnym arystokratą o silnym charakterze. Piłkarz, łowca przygód, inżynier, pisarz, profesor, trener… Jedynie gdyby opublikować spisane przez niego wspomnienia, można by zrozumieć, jak wyjątkowym był człowiekiem i ile poświęcił, by osiągnąć stawiane sobie cele.

Urodził się w miejscowości Vilafranca del Penedes 24 sierpnia 1906 roku w szlacheckiej rodzinie. Był jedynym synem, miał jeszcze trzy siostry. Manuel wychował się jednak w Tarredze, gdzie jego wujek Enrique de Carcer posiadał znany do dziś budynek Palau dels marquesos de la Floresta. Choć w rodzinie nie było jak dotąd sportowców, Vidal de Carcer zainteresował się piłką nożną. Zaczął w lokalnym zespole, a pewnego dnia, gdy bramkarz drużyny zachorował, został zachęcony do zajęcia jego miejsca. – Nigdy tego nie robiłem, ale byliśmy kolegami i nie mogłem odmówić. Powiedzieli mi, że dobrze sobie poradziłem – powiedział Manuel w wywiadzie w 1932 roku. Zawodnik zmieniał później lokalne kluby, a podziwiał Ricardo Zamorę. Jednym z wykonywanych przez niego ćwiczeń było rzucanie piłeczkami tenisowymi o ścianę, by następnie je odbijać lub blokować.

W 1925 roku, w wieku 19 lat wyjechał na Kubę. Po pierwsze jego dotychczasowa szkoła wyższa w Katalonii została zamknięta z powodu deklaracji niektórych wykładowców, a po drugie jego wujek Eduardo González Feijóo, wówczas pułkownik wojskowy, chciał, by rozpoczął on karierę w wojsku. Manuel, chcąc studiować i oddalić się od wpływów rodziny, wyjechał z kraju. Wcześniej przegrał jednak w karty wszystko, co otrzymał od rodziców. Na Kubę podróżował w pierwszej klasie, jako arystokrata i biznesman. W portfelu miał jednak zaledwie 10 dolarów.

Na miejscu chłopak trafił do Triscornii, miejsca, gdzie trafiali wszyscy imigranci, których nie miał kto odebrać. Większość osób odbywała tam swoistą kwarantannę. Manuel odczekał nieco, a następnie zaproponował pomoc celnikom, którzy spieszyli się, by obsłużyć amerykański jacht, którzy właśnie przypłynął do portu. Jak okazało się później, ta pomoc pozwoliła celnikom zrobić wszystko na czas i otrzymać spory napiwek. Dzięki temu pozwolili oni Hiszpanowi wejść oficjalnie do La Habany.

Spacerując po wyspie, Vidal de Carcer usłyszał w przelocie zdanie: „Nie mamy bramkarza, co zrobimy?”. Bez wahania wkroczył do akcji, przedstawił się nieznajomym, a ci uwierzyli mu i znaleźli dla niego miejsce w hotelu. Dzień później zabrali go na testy i podpisali z nim umowę. Manuel rozpoczął grę w zespole Catalunya, którego zawodnicy ubierali się tak samo jak gracze Barcelony. Od 1927 roku grał również w Iberii. Jak później przyznał, były to najlepsze lata jego życia. Oprócz gry w piłkę prowadził również magazyn satyryczny, ukończył także dwa kierunki studiów: mineralogię oraz inżynierię rolniczą i cukrową. Na uniwersytecie załapał się również do drużyny wioślarskiej. Zarabiał 60 pesos miesięcznie, a do pracy jeździł taksówką.

We wrześniu 1929 roku Manuel wrócił do Barcelony. Zapisał się na uczelnię, a następnie spełnił swoje marzenie i podpisał umowę z FC Barceloną. Polecił go daleki kuzyn, który był w przeszłości członkiem zarządu Barçy. Vidal de Carcer przeszedł testy na boisku Les Corts i przekonał do siebie ówczesnego trenera Jacka Greenwella. Dołączył do drużyny krótko po pozyskaniu Brazylijczyków Juaguare’go (bramkarz) i Fausto dos Santosa (pomocnik). Wystawienie ich nie było jednak dozwolone przepisami, w związku z czym obecność Vidala była mile widziana.

Etap w Les Corts nie był jednak dla Manuela zbyt udany. W ciągu dwóch lat rozegrał tylko 16 meczów. Zespół wygrał 14 z nich, jeden zremisował i jeden przegrał. Bramkarz puścił 16 bramek, a jego ekipa została mistrzem Katalonii 1931/32. Warto dodać, że z 16 rozegranych pojedynków, tylko 13 rozpoczął w pierwszym składzie. Mimo to lokalna prasa chwaliła jego występy. Po starciu z Espanyolem w gazecie La Rambla przeczytać można było: „zagrał świetnie. Był zwinny, odważny, pewny, zdecydowany i wysłuchał wielkiej owacji w jego kierunku”.

Nieco później Vidal de Carcer zachorował na ciężkie zapalenie oskrzeli, przez co stracił wiele spotkań. Zarabiał 400 peset miesięcznie, co był premią za mistrzostwo Katalonii. Za zwycięstwo u siebie płacono 200 peset, a za remis na wyjeździe – 100. Pod koniec grudnia 1932 roku zarząd zwolnił go razem z Samitierem (z którym często dzielił pokój na wyjazdach) i Pierą za słabą postawę w przegranych spotkaniach. Do tego przyczynił się również fakt, że w kadrze było aż 39 graczy.

Manuel, w wieku 27 lat, postanowił zakończyć karierę. Zaoferował się Barcelonie jako trener młodzieżowych zespołów. Później poświęcił się rodzinie i pracy. Został dyrektorem Regionalnej Katalońskiej Szkoły Przygotowania Piłkarskiego, trenował też zespoły Junior i Tarrega. Oprócz tego pracował jako inspektor boisk i infrastruktury aż do końca lat 40. Pod przewodnictwem Kubali został wiceprezesem weteranów Barçy.

Vidal de Carcer skupił się na psychomotoryce i metodologii szkoleniowej, podkreślając zalety fizyczne piłkarzy, by połączyć je z ich postawą na boisku. Jego znajomość rolnictwa pomogła klubowi podczas plagi insektów, która dopadła murawę Les Corts. Postanowił podzielić boisko na części i wstrzykiwać w ziemię specjalną truciznę. Manuel był również pisarzem i tłumaczem. Zmarł 17 czerwca 1998 roku w wieku 91 lat.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Komentarz usunięty przez użytkownika