Juan Miranda: W Barcelonie odkrywa się, czym jest presja

Dariusz Maruszczak

11 października 2019, 15:30

Mundo Deportivo

7 komentarzy

Fot. Getty Images

Juan Miranda udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo, w którym opowiedział o początku swojej przygody w Schalke i ostatnim sezonie w Barcelonie.

Mundo Deportivo: Jesteś teraz w reprezentacji do lat 21 i w Schalke. Wszystko się ustabilizowało po burzliwym lecie.

Juan Miranda: W Schalke zostałem bardzo dobrze przyjęty. Zarówno sztab szkoleniowy, jak i sam trener opowiadali mi same wspaniałe rzeczy. Jestem bardzo zadowolony. Dostałem szansę w reprezentacji U-21 i mam nadzieję, że będzie ich więcej.

Jak przeżywałeś końcówkę lata?

Byłem bardzo spokojny. Zdecydowałem się na odejście, aby móc dalej się rozwijać, szukając najlepszego rozwiązania zarówno dla mnie, jak i dla Barcelony. Uważam, że podjęliśmy dobrą decyzję.

Nikt w klubie nie próbował przekonać cię do pozostania?

Rozmawiałem z Garcíą Pimientą i powiedział mi, że chciałby, abym został, ale zdaje sobie sprawę, że powinienem wciąż się rozwijać. Więc ostatecznie była to nasza wspólna decyzja. Życzyłem mu dużo szczęścia i mam nadzieję, że Barça B awansuje w tym sezonie.

Czy był taki moment, gdy zastanawiałeś się, czy otrzymasz szansę w pierwszym zespole?

Wraz z przybyciem Juniora Firpo dostrzegłem, że najlepiej będzie, jeśli odejdę, i tak zrobiłem.

Miałeś wiele ofert. Dlaczego Schalke?

Bardzo dobrze mówiło się o tym klubie. Wielu hiszpańskich piłkarzy tam grało i dobrze im szło. Rozmawiałem z różnymi ludźmi, którzy byli w Schalke, i opowiadali mi oni same wspaniałe rzeczy. Zgadzali się również, że Schalke to świetne miejsce do rozwoju dla młodego zawodnika.

Myślisz, że ze swoim stylem gry możesz zaadaptować się w Bundeslidze?

Myślę, że liga niemiecka jest dla mnie bardzo dobra. Jestem piłkarzem, który lubi dużo biegać, i nie mogę się doczekać debiutu w Bundeslidze.

Co było najtrudniejsze podczas pierwszych tygodni?

Język niemiecki jest najtrudniejszy, chociaż podpieram się angielskim, którym często się posługuję. Rozmawiałem z Mascarellem [wychowanek Realu Madryt – przyp. red.] i też mówił mi, że jest bardzo trudny. On jest tam od czterech lat i wciąż ma z nim trudności. Postaram się go szybko nauczyć, zacząłem już uczęszczać na lekcje. Będę też musiał dostosować się do niemieckiego futbolu, który jest nieco inny, ale to pomoże mi się rozwinąć.

Zostałeś wypożyczony na dwa lata. Daje ci to spokój?

Pierwszy rok ma mi posłużyć do przyzwyczajenia się i adaptacji. W drugim, znając mniej więcej wszystko, mam nadzieję, że będzie lepiej i będę mógł grać częściej.

Myślisz o powrocie do Barcelony?

Tak, oczywiście. Jeśli Barcelona będzie mnie chciała, powrót będzie najlepszą decyzją. Barça to najlepszy klub na świecie i taki jest nasz plan.

W poprzednim sezonie byłeś w trzech drużynach. Można było dostać zawrotów głowy?

Było ciężko, ale dziękuję Barcelonie za szansę debiutu w Lidze Mistrzów i Pucharze Króla. Jestem bardzo wdzięczny również Valverde.

Jak czułeś się na boisku?

Granie z wielkimi piłkarzami u boku było łatwiejsze. Mówili mi, żebym był spokojny i grał tak, jak potrafię.

Trudne chwile przeżyłeś w meczu z Levante w Pucharze Króla, kiedy zostałeś zmieniony w przerwie. Jak to przetrawiłeś?

Nie było łatwo. Młodym zawodnikom przydarzają się takie rzeczy. Wiedziałem jednak, że w karierze piłkarskiej nie zawsze jest świetnie. Przydarzy mi się to jeszcze więcej razy i będę miał inne złe momenty. Trzeba wyciągać z nich wnioski.

Najtrudniejsze przyszło następnego dnia, gdy zniknąłeś z pierwszego zespołu?

Nie rozumiałem tego, ale to jest Barcelona. Musi mieć najlepszych i traci się na znaczeniu.

Valverde wyjaśnił ci to?

Rozmawiał ze mną i Chumim. To była krótka rozmowa, ponieważ to był trudny mecz. Analizowaliśmy błędy, żeby w następnych spotkaniach móc zagrać lepiej, ale nic więcej.

Potem grałeś w rezerwach i udanie zakończyłeś sezon.

Mamy specjalną relację z Garcíą Pimientą, który obdarza mnie sporym zaufaniem. Miałem bardzo dobre relacje z nim i jego sztabem, pomogli mi odzyskać moją najlepszą wersję.

Czego nauczyłeś się w poprzednim sezonie, co może ci pomóc w Niemczech?

W Barcelonie odkrywa się, czym jest presja, i teraz jestem już bardziej dojrzałym piłkarzem. Nauczyłem się też, że w drużynie Primera División, o takich wymaganiach i będąc tak młodym, nie wszystkie mecze mogą mi pójść dobrze. W takich momentach trzeba potrafić pracować jeszcze więcej następnego dnia i to właśnie zamierzam robić w Schalke.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

O kant dupy takie wypożyczenie, kiedy dotąd nie zagrał tam nawet minuty.

Kolejny fajny wywiad z wychowankiem (po Perezie). Widać że naprawdę mamy chłopaków o dużej jakości piłkarskiej i z poukładaną głową. Dużo szczęścia życzę, dobrej formy przez dwa lata i powrotu do Barcy! Jordi będzie miał wtedy 32 na karku i będzie już raczej powoli na wylocie, więc szanse na zajęcie jego miejsca są naprawdę spore.