Bojan Krkic: Wielu zapłaciłoby, aby mieć taką karierę jak moja

Radek Koc

29 września 2019, 13:45

Sport

28 komentarzy

Fot. Getty Images

Były zawodnik FC Barcelony Bojan Krkić udzielił wywiadu dziennikowi Sport i ocenił przebieg swojej kariery. Wychowanek katalońskiego klubu dał również kilka rad Ansu Fatiemu.

Czy Kanada jest twoim przedostatnim przystankiem w karierze?

W Montrealu czuję się bardzo dobrze. Nie znałem tego miasta. Atmosferą bardziej przypomina jakieś europejskie miasto niż amerykańskie. Futbol przeżywa się w bardziej spokojny sposób. Tutaj to nie jest najważniejszy sport i to widać. Na stadion przychodzi 15-20 tysięcy kibiców.

Grając u siebie, unikacie długich podróży.

Tak, podróże są dość długie. Na przykład podróż do Los Ángeles zajmuje sześć godzin samolotem. Do tego trzeba doliczyć trzy godziny różnicy czasowej.

W tej chwili grasz regularnie.

Tak. Wcześniej przez cztery miesiące byłem poza grą. Miałem jeszcze rok kontraktu w Stoke, ale nie chciałem tam zostać. Chciałem dobrze przygotować się fizycznie i być gotowym na nowe możliwości. To było długie lato.

Dlaczego wybrałeś MLS?

Ponieważ w ciągu ostatnich dwóch sezonów nie mogłem znaleźć dla siebie miejsca. Nie mogłem się rozwijać i poczuć się swobodnie. Miałem jakieś oferty z Europy, ale nie przekonały mnie one w pełni. Tutaj trafiam w młodym wieku, nie szukam piłkarskiej emerytury. Wyjechałem z Europy, aby znowu grać w piłkę i rywalizować. Montreal jest nowym, osobistym wyzwaniem. Muszę zmierzyć się z czymś niespodziewanym. Zostałem zmuszony do opuszczenia własnej strefy komfortu.

Znasz włoski, angielski, trochę holenderski i niemiecki… Teraz czas na naukę francuskiego.

To jeden z moich celów. Do tej pory nie miałem jeszcze czasu, żeby się za to zabrać.

Wyjazd z Europy jest dla ciebie krokiem do tyłu w karierze?

W tej chwili to wyzwanie jest bardziej osobiste, po tym jak nie mogłem znaleźć swojego miejsca przez ostatnie dwa czy trzy sezony.

Dlaczego tak się stało?

Niektóre rzeczy zależały ode mnie, niektóre od innych ludzi. Nie czułem się dobrze z zawodowego punktu widzenia. Wyzwanie polega teraz na udowodnieniu samemu sobie, że wciąż jestem żywy i czuję się dobrze. Chcę wiedzieć, że czerpię przyjemność z gry w piłkę i jestem w stanie nadal grać na wysokim poziomie.

Chcesz znowu strzelać gole.

Oczywiście to pomaga, szczególnie w moim przypadku. Zawsze miałem przyczepioną taką etykietkę. Ludzie posiłkowali się statystykami i utożsamiali mnie z golami. Trzeba umieć z tym żyć. To jednak nie jest wszystko. Ostatnie trzy lata były dla mnie ciężkie z piłkarskiego punktu widzenia i w tym sensie bardziej cenię fakt przybycia do Kanady. Doceniam możliwość gry na dobrym poziomie, czerpanie przyjemności z gry i poczucie bycia ważnym.

Do tej pory miałeś taką karierę, jakiej oczekiwałeś?

Ten temat zawsze mnie prześladuje i w końcu doszedłem do wniosku, że przyczepiono do mnie pewną łatkę. Ta łatka nie została spełniona w oczach tych, którzy mi ją przyczepili.

A co ty o tym myślisz?

Teraz mam 29 lat i widzę, że przyczepiono łatkę 16-letniemu chłopakowi, który strzelał wiele goli w kategoriach młodzieżowych Barcelony, potem awansował do pierwszej drużyny i w swoim pierwszym sezonie strzelił 12 goli, w tym dziesięć w lidze. Przy takich oczekiwaniach jest oczywiste, że kariera powinna się cały czas piąć do góry. Wydaje się, że to ludzie decydują o twojej karierze, a nie ty sam. Patrząc wstecz, mogę powiedzieć, że w tak młodym wieku byłem przez cztery lata zawodnikiem Barcelony, strzelałem po 10 goli na sezon… Nie lubię przywoływać danych, ale grałem w Romie, Milanie, Ajaksie czy Stoke. Strzeliłem 14 czy 15 goli w Premier League, w Niemczech. Grałem w czterech najsilniejszych ligach w Europie. Zmierzyłem się z tymi wszystkimi zmianami sportowymi i osobistymi… Oczywiście, grając w Barcelonie, prawdopodobnie mogłem strzelić 80 goli przez te cztery sezony. To, że ich jednak nie strzeliłem, nie oznacza, że poniosłem porażkę. Powiedziałbym, że 99% czy nawet 100% ludzi twierdzących, że zawiodłem, zapłaciłoby, aby mieć taką karierę.

Brakuje ci niecały rok, aby skończyć 30 lat. Zaczynasz być już piłkarskim weteranem.

Z każdym upływającym rokiem jestem coraz bardziej dumny. Skończyłem 29 lat w sierpniu i jestem dumny z tego, że udało mi się zrealizować moje osobiste cele, które sobie wyznaczyłem. Jestem dumny z tego wszystkiego, co osiągnąłem i z czego mogłem czerpać radość. Cieszę się ze wszystkich decyzji, które podjąłem w przeszłości. Mam na myśli również te, które nie okazały się trafne. Jestem dumny z tego, że nie utknąłem w miejscu, tylko szukałem różnych możliwości i nie przestałem się rozwijać. Zawsze chciałem utrzymać radość z gry w piłkę. Urodziłem się z tym, Bóg obdarzył mnie takim przywilejem. Skończyłem 29 lat i mam wrażenie, że znajduję się w dobrym momencie. Nie myślę o przeszłości ani o przyszłości. Skupiam się na teraźniejszości. Koncentruję się na tym, co zależy tylko ode mnie. Chodzi o rozwój i wewnętrzne wzbogacanie samego siebie. Teraz czas to zrobić w Kanadzie.

Był taki moment, że przestałeś czerpać radość?

Tak, oczywiście. Szczególnie ostatnie trzy lata były pełne trudnych chwil. Uważasz, że podejmowane decyzje są najlepsze, a potem rzeczywistość jest zupełnie inna od tej oczekiwanej i wciąż musisz się określać na nowo. To nie było tak, że upadłem i musiałem się podnieść. Upadłem wiele razy i za każdym razem się podnosiłem. To wyczerpuje, ale fakt przejścia do MLS jest ważnym wyzwaniem, dzięki któremu będę mógł w dalszym ciągu wzrastać. Z pewnością wiele osób przestało we mnie wierzyć, ale się tym nie przejmowałem. Zaakceptowałem to, że czasami nie byłem w stanie sprostać zadaniu. Nigdy jednak nie zwątpiłem w to, co noszę w środku.

Gdzie najbardziej cieszyłeś się grą w piłkę?

W kategoriach młodzieżowych Barcelony. To logiczne. Wtedy nie rozmyślałem, byłem szczęśliwy, naprawdę cieszyłem się grą w piłkę. Potem zacząłem grać w pierwszej drużynie i nadal się cieszyłem z gry, ale już w inny sposób. Miałem wrażenie, jakby ludzie byli w posiadaniu pilota i sterowali mną. Na początku nie rozumiesz zbyt dobrze tej sytuacji, ale w końcu zaczynasz być świadomy i mówisz: „Daj mi tego pilota, ponieważ sam będę kontrolował swoje życie”.

No tak.

W Barcelonie spędziłem jednak bardzo dobre chwile. Kiedy strzeliłem swojego pierwszego gola na Camp Nou, poczułem coś takiego, co niewielu jest dane poczuć. To było nie do opisania. Gra na stadionie Olimpico w Rzymie, derby Mediolanu, gra w Ajaksie, w Premier League… Kiedy jesteś dzieckiem, marzysz o przeżyciu takich chwil.

Po sensacyjnym pojawieniu się Ansu Fatiego w pierwszej drużynie Barcelony niektórzy już proszą, aby nie stało się z nim to samo, co z tobą. Co o tym myślisz?

Chcę wierzyć, że ludzie mówiący takie rzeczy sami wiele przeżyli, byli zdolni do gry w Barcelonie przez wiele lat, strzelali wiele goli i grali w wielkich ligach. Musieli być zdolni do robienia wielkich rzeczy, skoro teraz pozwalają sobie na takie słowa. Każdy może powiedzieć, co tylko mu się podoba. Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jaką miałem karierę i co musiałem przeżyć. Ansu Fati przechodzi przez fantastyczny okres. Piłkarze świetnie się o nim wyrażają i ja życzę mu wszystkiego najlepszego. Problem nie dotyczy samego Ansu, ale jest związany z tymi wszystkimi ludźmi, którzy się wypowiadają na jego temat. Kiedy coś zacznie iść źle, będą pierwszymi, którzy go spiszą na straty.

Możesz dać jakąś radę?

W Barcelonie może liczyć na Víctora Valdésa, kolegów z Barcelony B i tych z pierwszej drużyny. Wszyscy dobrze wiedzą, jak trzeba go prowadzić. Świat futbolu wymaga jednak zawsze najwyższego poziomu. Trzeba cieszyć się chwilą i odizolować się od opinii publicznej. Trzeba to zrobić nawet wtedy, kiedy opinie są bardzo pozytywne. Potem mogą się zmienić bardzo szybko. Trzeba dużo pracować każdego dnia, aby cieszyć się długą i dobrą karierą. Trzeba mieć wielką ambicję i ochotę do gry na najwyższym poziomie. Ansu jest młody i spotkało go coś zupełnie nowego. Musi chcieć przeżywać to doświadczenie z ambicją i stawiać przed sobą kolejne wyzwania.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Szkoda że nie odpalił, pamiętam jak kiedyś w fifie miałem go, Messiego i kogoś jeszcze na ataku. Karali rywali srogo oooooooj srogo.

ja tam nigdy nie byłem fanem bojana , dla mnie to gość ze słabą psychiką który nie dzwignął ciężaru aczkolwiek z drugiej strony i tak był lepszy niż 90 % wychowanków którzy debiutowali po nim....

Jeśli chodzi o poziom sportowy to stopniowy zjzd w dół co nie zmienia faktu, że 99% piłkarzy na świecie chcialoby jego kariery.

Pep w niego inwestował na maxa, chciał z niego zrobić coś więcej, ale się nie udało. ....Pewnie wina Valverde

Zawsze bede pamietal jego gola z Villareal, kopnal pilke obok obroncy, obiegl go z drugiej strony i oddal strzal, ktory skonczyl sie golem :) https://youtu.be/uBOATA6Lh_E
Bardzo lubilem go ogladac w akcji, coz, szkoda ze tak to sie potoczylo

Oczywiście że ma rację, ale nie może negować tego że jego etap juniorski był imponujący, a wejście w dorosłą piłkę bardzo dobre, jeśli masz taki start w tak wspanialej drużynie, to oczywiste że ludzie wiele po nim oczekiwali.
Tak grał w wielu ligach ale czy te wszystkie kluby po cichu nie liczyły że u nich Bojan "odpali".

Jasne może prezentować taka optykę, że wielu chciałoby mieć jego karierę, nikt mu tego nie broni i trudno z tym polemizować. Niemniej obiektywnie patrząc po klubach to zalicza zjazd w dół. Gdzie Barcelona a gdzie MLS. I dotyczy to gościa w wieku praktycznie najlepszym dla piłkarza bo 29 latka. Przyjmując taki punkt widzenia to jednak kariera mogła potoczyć się lepiej.

Na kacu jak przeczytałem ten wywiad to myślałem że się rozpłacze. Bardzo się wzruszyłem wspominając Bojana w koszulce mojego ukochanego klubu :)

Chłop ma rację, wszyscy po nim cisną, że zmarnowany chłopak a ma karierę lepszą niż 3/4 zawodników. Wielu dałoby za kariere taką jak on ma w takim klubach jakich grał po Barcelonie. Chłopak się cieszy, że zarabia godne pieniądze i nie skończył 5 lidze chińskiej czy arabskiej i w 100 % go popieram.

Chlopak miał talent tylko glowa nie wytrzymała w Barcelonie

Bojan ma dużo racji. Jak zagrałeś na Camp Nou w koszulce Barcelony i jeszcze strzeliłeś gola to przeszedłeś do historii. Żaden wstyd że nie starczyło talentu żeby zostać tam na dłużej.

Dajcie mu czas, jeszcze odpali.

szkoda, ze nie poszedł w ślady kolegów bo teraz by miał jeszcze kilka dobrych lat gry a tak już go oceniają jako piłkarza emeryta

Czekaj, zaplaciloby by zarabiac takie pieniadze? Wchodze w to tylko musze kredyt wziac.

Bojan 29 lat, jak ten czas szybko minął.

Ehhh, gdyby nie tak psychika... Chyba najważniejsza rzecz będąc w blasku fleszy.