Barcelona ma poważne problemy z dobrą grą i zwyciężaniem w meczach wyjazdowych

Dariusz Maruszczak

18 września 2019, 20:30

AS, Sport

26 komentarzy
  • Barcelona nie potrafi ostatnio wygrywać w meczach wyjazdowych
  • Istnieje spora różnica między występami Blaugrany na Camp Nou i poza tym obiektem
  • Katalończycy bez dobrej gry na obcych stadionach będą mieli problem z wywalczeniem sukcesu w Lidze Mistrzów

Barcelona bez wątpienia nie imponuje grą na wyjazdach w tym sezonie, co pokazały remisy z Osasuną i Borussią oraz porażka z Athletikiem. Słabe występy na obcych stadionach ciągną się od poprzedniego sezonu, a Barça nie wygrała w roli gościa w ostatnich sześciu spotkaniach. Jak podaje dziennik AS, Barcelona od osiemnastu lat nie miała tak złej serii. Zaczęło się od porażki w LaLidze z Celtą na Balaídos (0:2), gdy losy mistrzowskiego tytułu były już rozstrzygnięte. Katalończycy oszczędzali wówczas siły na pojedynek z Liverpoolem na Anfield, który jednak sromotnie przegrali 0:4. Sezon ligowy Barça zakończyła remisem 2:2 z Eibarem na Ipurua. Do tego można dorzucić porażkę z Valencią poza Camp Nou, choć ta konfrontacja odbywała się na terenie neutralnym dla obu zespołów.

W tym sezonie wcale nie nastąpiła poprawa. W dwóch meczach Barcelona nie zdobyła nawet gola, a z Borussią mogłaby przegrać, gdyby nie Marc-André ter Stegen. Katalończycy nie potrafili sobie stworzyć zbyt wielu dogodnych okazji. Barça na Signal Iduna Park siedem razy uderzała na bramkę (z czego tylko raz celnie), przy trzynastu strzałach Borussii (czterech celnych). Podobnie było w spotkaniu z Athletikiem, choć wtedy dopiero w końcówce losy rywalizacji rozstrzygnął Aritz Aduriz. W strzałach było 11:15 na korzyść Los Leónes, a w uderzeniach celnych 2:6. W Pampelunie również szło podopiecznym Ernesto Valverde jak po grudzie, ale rezerwowi Ansu Fati i Arthur zdołali najpierw wyrównać, a potem wyprowadzić Blaugranę na prowadzenie, choć ostatecznie skończyło się na remisie 2:2. Osasuna jednak piętnaście razy uderzała na bramkę, zmuszając ter Stegena do pięciu interwencji, a drużyna Valverde oddała zaledwie osiem strzałów, czterokrotnie trafiając w bramkę. Różnica w porównaniu do efektownych zwycięstw z Valencią i Betisem (po 5:2) jest bardzo duża.

Największy niepokój kibiców Barcelony może wzbudzać w ostatnich latach przede wszystkim postawa zespołu w meczach wyjazdowych Ligi Mistrzów. Porażki z Atlético, PSG, Juventusem, Romą i Liverpoolem wywoływały prawdziwy wstrząs w klubie. Pod wodzą Ernesto Valverde drużyna potrafiła ostatnio wygrać na stadionach Tottenhamu i Manchesteru United, ale jednak klęski z Romą i Liverpoolem (jedyne przegrane spotkania Barcelony za jego kadencji w Lidze Mistrzów) rzutowały na cały sezon.

Wśród piłkarzy największym problemem jest postawa Luisa Suáreza, który w ostatnich dwóch edycjach Champions League strzelił zaledwie dwa gole w dwudziestu starciach. W meczach wyjazdowych jest jeszcze gorzej, ponieważ Urugwajczyk ostatnim razem trafił do siatki na obcym stadionie 16 września 2015 roku w konfrontacji z Romą. Duma Katalonii musi zacząć grać lepiej poza Camp Nou, jeśli znów chce odnieść sukces w Lidze Mistrzów.

Fot. Castellon Confidencial / CC BY-NC 2.0

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Barca to ma problemy od dwoch lat z jaką kolwiek dobra gra

To aż nie jest normalne. Jak to możliwe,ze taka paka piłkarzy jest sparaliżowana na stadionie rywala ?

Mam nadzieję, że Valverde wyjmie asa z rękawa na Granadę

Koniecznie musi się coś zmienić bo inaczej półfinal góra

Barcelona w trakcie okienka dokonała dwóch świetnych transferów. Przyszedł jeden z najlepszych pomocników na świecie, który idealnie pasuje do gry pozycyjnej i swoją finezją robi różnicę w środku pola, to na wskutek eksplozji formy Arthura na początku sezonu oznacza że trener planuje powrót do gry na posiadanie piłki. W zeszłym sezonie w środku grali typowi rzemieślnicy, przez co zespół trochę odszedł od swojej filozofii. Nie do końca była to wina Valverde, bo najzwyczajniej w świecie nie miał kim w tym środku grać. Grając bardziej fizycznie niż technicznie. Teraz wszystko się zmienia... Mamy świetnego rozgrywającego Frenkiego i Arthura, który stylem przypomina Xaviego i Verrattiego czyli specjalizuje się w regulowaniu tempa gry i konstruowaniu akcji. Mając taką pomoc jaką teraz mamy, nie da się nie zauważyć że trener ma pomysł na tę drużynę. Odstawił swojego ulubionego zawodnika, na rzecz budowania nowej Barcy, która ma odpowiednio funkcjonować na lata po Leo. Dlatego Ernesto kosztowało to wszystko trochę. Nie należy go winić że na początku sezonu źle gramy na wyjazdach, bo od sezonu 2016/17 zespół jest pod coraz to większa presją spowodowaną klęskami właśnie w tych meczach. Świeża krew w zespole się przyda, ale nadal mamy graczy, którzy mają w głowie te wszystkie fatalne rezultaty i w efekcie o działa tak że drużyna obawia się grać po swojemu, nawet jak tak chcą to coś ich blokuje. Problem leży w głowach zawodników i ciężko będzie sobie z nim poradzić. Przydała by się rozmowa motywacyjna z dobrym psychologiem, najlepiej całym zespołem. Wracając do naszego stylu to w tym sezonie jest on jasno sprecyzowany chcemy grać piłką i być wierni swojej filozofii. Ciągle ta gra wydaje się wolna i na stojąco okej, ale tu problemem jest niska intensywność gry naszego zespołu, to nie jest wina EV że ktoś mało biega jak np. Busquets, Messi albo w momencie rozegrania piłki skrzydłowy nie wychodzi na wolną pozycję. Jeśli chcemy grać w ten sposób to potrzeba czasu, na zgranie się zespołu i tutaj również niezbędne będzie wprowadzenie cięższych ćwiczeń na treningach w celu zwiększenia intensywności w naszej grze. Ernesto buduje nową Barcę, stawia na młodych z cantery, a gra będzie systematycznie się poprawiać. Przez cztery sezony Pepa, pojęcie Tiki-Taki znacznie się rozszerzyło. Kiedyś to był styl, charakteryzujący się grą krótkimi podaniami, wymieniając piłkę tworząc trójkąty i utrzymując się przy piłce. Gdy Pep objął Barcelone w 2008/09 do tego wszystkiego doszło także wychodzenie na pozycję, gra na jeden kontakt i szybkie wymieniane piłki na połowie rywala, angażowanie całego zespołu w akcje i wysoki pressing z zasadą trzech sekund. Dlatego teraz nam wszystkim kibicom nie podoba się gra Barcelony, bo Pep stworzył u nas najefektowniejszą do oglądania piłkę i każdy kto oglądał wtedy mecze bawił się wspaniale. Potem następcy Pepa, starali się coś zmieniać w grze zachowując styl Cruyffa. W Bayernie po odejściu Pepa, również gra znacznie się pogorszyła, niby grają ciągle to samo ale jakoś mniej efektownie. To samo co w naszym przypadku. Teraz z City będzie to samo, narazie grają kapitalnie, ale po odejściu Pepa gra się znacznie pogorszy. Ernesto robi wszystko co możliwe żeby gra wyglądała jak najlepiej, musimy mu dać czas, chociaż nie ma co oczekiwać że wrócimy do tego grania co za Pepa.
Może w przyszłości przed Xavim, nowy już zarząd zatrudni jakiegoś wizjonera z prawdziwego zdarzenia. Jeśli Cules chcieli by oglądać futbol totalny z Cryffistą z krwi i kości to polecił bym zatrudnienie Petera Bosza lub Quique Setiena.
Głowy do góry i pozdrawiam ;)

Trener słaby to i wyniki słabe amen

"Barca ma problem, Valverde jest slabym trenerem " tak by było lepiej

Ostatnie zdanie powinno brzmieć : Duma katalonii musi zmienić trenera jeśli znów chce odnieść sukces w LM

Wygrywanie meczów na Camp Nou może nie wystarczyć do zwycięstwa w lidze mistrzów... ;)

Hmmm... Przecież radektor Ściah stwierdził dzisiaj, że wczoraj z borussią zagraliśmy zjawiskowo!

Jeśli nadal będziemy grać po 90 minut Suarezem który w LM nic nam nie daje od 2 lat to nadal nic nie wygramy. Dobry trener widzi że jak zawodnik nie potrafi nawet dobrze przyjąć piłki to go ściąga a nie trzyma cały mecz na boisku !

Co oznacza, że problem nie jest z taktyką, a z psychiką.

ale w lidze też podobnie

No, żebyśmy się z Pampeluną męczyli to nie myślałem, że w tej dekadzie się zdarzy, kiedyś ich jechaliśmy po 6;0, a teraz za Valverde oddają więcej strzałów celnych od nas..

I co sezon to samo dobre nastawienie: " a może teraz nastąpi przełom.." No ja dalej będę czekał :/

Co roku ta sama gadka, że jesteśmy słabi na wyjazdach i co roku nic się nie zmienia :(