Podsumowanie LaLigi: Osłabiona Barcelona powraca za sprawą Griezmanna

Błażej Gwozdowski

27 sierpnia 2019, 20:49

7 komentarzy

Dopiero druga kolejka LaLigi za nami, a już pozostały zaledwie dwie ekipy z kompletem punktów na koncie. W Andaluzji powody do radości ma jak na razie tylko Sevilla Julena Lopeteguiego, natomiast bardzo dobry start zanotowały ekipy z Kraju Basków. Pomimo zmian formacji swój styl zachowało Atlético Madryt, a Real i Barcelona tym razem zamieniły się rolami, co zaowocowało powiewem optymizmu w Katalonii.

W klubach pokroju Barcelony bardzo szybko kończy się cierpliwość kibiców, zaraz za nią - z niewielkim opóźnieniem - idą decyzje zarządu. Tezie tej co prawda zdają się przeczyć ostatnie miesiące i sytuacja Ernesto Valverde, jednak druga porażka z rzędu na samym początku rozgrywek mogłaby zburzyć panującą harmonię. W podobnym nastroju do drugiej serii spotkań podchodził zapewne Marcelino, którego Valencia zdała egzamin w końcówce minionego sezonu, by z kolei na początku kolejnego zaliczyć stratę punktów na Mestalla. Na przeciwnym biegunie byli Zinedine Zidane oraz Julen Lopetegui. Pierwszy z radością powitany ponownie w Madrycie dalej pracował na swoją legendę, a drugi bez żalu odprawiony ze stolicy Hiszpanii szybko zadomowił się w Sewilli. Ostatecznie tylko niewielu trenerów jest jednak lepiej widzianych niż ich ostatni mecz.

Sevilla nie zwalnia tempa, trudny początek Villarrealu

Drugim ze sprawdzianów dla odbudowywanej przez byłego selekcjonera Hiszpanii Sevilli był derbowy pojedynek z Granadą. Spotkanie rozpoczęło się bardzo pechowo dla jednego z bohaterów pierwszej kolejki ligowej, Reguilóna, który po zderzeniu głowami z Díazem musiał opuścić boisko na noszach. Na szczęście dla gości jedynym strzelcem bramki w tym wyrównanym meczu okazał się Joan Jordán, który po przerwie ustalił wynik spotkania na 1:0 i dał kolejne trzy punkty swojemu zespołowi.

Na zwycięstwo po stracie punktów z Granadą liczyli też kibice Villarrealu. Początek meczu z Levante był idealny - już w trzeciej minucie Gerard Moreno dał prowadzenie gościom i taki wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy. Wystarczyło jednak zaledwie pięć minut napędzanych niefrasobliwością nieszczęść we własnym polu karnym, by sędzia dwukrotnie wskazał na jedenasty metr, a wprowadzony po przerwie Roger Martí dał prowadzenie gospodarzom. Villarreal próbował, atakował, ale do remisu z pierwszej kolejki musiał dopisać porażkę.

Baskijskie derby na remis, Real traci pierwsze punkty

Sporo ładnych akcji zobaczyli kibice w Pampelunie, gdzie Osasuna mierzyła się z Eibarem. Oba zespoły próbowały zdobyć bramkę na wagę trzech oczek, oddając łącznie 18 strzałów na bramkę, jednak piłka do siatki nie wpadła ani razu. Tym samym Eibar zupełnie zasłużenie zdobył pierwszy punkt w sezonie. Tymczasem Osasuna po powrocie do LaLigi wciąż pozostawała niepokonana.

Celem Realu Madryt było z pewnością wywarcie presji na grających swoje mecze w niedzielę ekipach Barcelony i Atlético. Pojedynek z Realem Valladolid przebiegał zgodnie z oczekiwaniami, no może poza jednym detalem. Gospodarze wciąż czekający na debiut Edena Hazarda nie mieli problemów ze stwarzaniem sobie okazji bramkowych, ale już samo ulokowanie piłki w siatce wydawało się niewykonalne. Dopiero w 82. minucie Karim Benzema dał Realowi prowadzenie i kiedy wydawało się, że Królewscy będą mogli świętować drugie z rzędu zwycięstwo, Sergi Guardiola uciszył Santiago Bernabéu.

Valencia wciąż zawodzi, Athletic i Alavés wprost przeciwnie

Po porażce z Realem Celta Vigo chciała pokazać swoim kibicom dobry futbol i pokonać Valencię. Spotkanie rozpoczęło się dla gospodarzy znakomicie, bo już w 15. minucie Gabriel Fernández wykorzystał podanie wygnanego z Barcelony Denisa Suáreza. Goście starali się odpowiedzieć, ale w całym spotkaniu oddali tylko jeden celny strzał na bramkę. W końcówce doszło jeszcze do pojedynku byłych zawodników Blaugrany. Rozgrywający dobre spotkanie Suárez wykonywał jedenastkę, a między słupkami koncentrował się Jasper Cillessen. Zwycięzcą tym razem okazał się Holender, ale nie uratował swojego zespołu przed porażką.

Niespełna minuta wystarczyłaby, żeby zaprezentować ciekawe fragmenty z rywalizacji Getafe z Athletikiem. Mimo to padły dwie bramki - najpierw dośrodkowanie na gola zamienił Raúl García, a w odpowiedzi podobną okazję wykorzystał Jaime Mata. W Vitorii Espanyol starał się prowadzić grę przez pełne 90 minut, jednak efektem tej dominacji był zaledwie jeden celny strzał na bramkę. Deportivo Alavés zaprezentowało podobną skuteczność pod bramką przeciwnika i spotkanie zakończyło się sprawiedliwym i zarazem dość nudnym remisem.

Ødegaard trafia, Atlético gra swoje, Barcelona na piątkę

Będąca - przynajmniej na papierze - murowanym kandydatem do spadku Mallorca rozegrała w niedzielę niezłe spotkanie przeciwko Realowi Sociedad. Młody zespół Imanola Alguacila za sprawą powracającego do Hiszpanii Martína Ødegaarda zdobył w końcówce bramkę na wagę zwycięstwa i wywiózł komplet punktów z Balearów. Niespodzianki nie przyniósł także pojedynek Leganés z Atlético Madryt. Co prawda gospodarze postawili trudne warunki podopiecznym Simeone, jednak indywidualne umiejętności zawodników okazały się decydujące. W 71. minucie João Félix obsłużył podaniem w tempo Vitolo, a ten umieścił piłkę w siatce i mecz mógł w zasadzie się zakończyć.

Drugą kolejkę zamykał pojedynek Barcelony z Betisem. Na Camp Nou zmierzyły się dwie ekipy, które sezon dość nieoczekiwanie rozpoczęły od porażek. Gospodarze bez Messiego, Suáreza i Dembélé, a także z Rakiticiem na ławce rezerwowych wyraźnie zdominowali rywali, jednak to Fekir dał prowadzenie Betisowi. Na szczęście w Barcelonie na dobre zameldował się Griezmann, który zdobył dwie bramki. Mecz stał się bardziej otwarty, dzięki czemu w 77. minucie na tablicy wyników mieliśmy już 5:1 za sprawą Carlesa Péreza, Jordiego Alby i wprowadzonego po przerwie Arturo Vidala. Kiedy kibice na Camp Nou emocjonowali się debiutem Ansu Fatiego, wynik na 5:2 ustalił Loren Morón, co nie osłabiło jednak entuzjazmu kibiców. Wreszcie zobaczyli bowiem Barcelonę, którą zapamiętali sprzed lat.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Kurczę, dobrze że ciekawy, merytoryczny tekst ukazuje się jako podsumowanie kolejki. Na dodatek bardzo szybko, bo we wtorek. Mam jednak kłopot ze stylistyką tekstu -

"Wystarczyło jednak zaledwie pięć minut napędzanych niefrasobliwością nieszczęść"
Eee, znaczy nieszczęścia były niefrasobliwe? "Niefrasobliwy" to na moje cecha osobowa.

"Villarreal próbował, atakował, ale do remisu z pierwszej kolejki mógł dopisać tylko kolejną porażkę." Jeśli kolejną, to raczej remis. Jeśli porażkę, to nie kolejną.

A to tylko drugi akapit. Autorze - brawa za chęci, dzięki za pracę, ale jeśli mnie, człowieka z ograniczonym talentem do ortografii (eufemistycznie) i na pewno nie gramar-nazi, tak gęsto rażą te potknięcia, pewnie spore grono czytelników, w naszym języku wysmakowanych, będzie miało bardziej pod górę.
Prosiłbym o korektę niezależną, jeśli można i znajdzie się czas.

@AxelF Jak zawsze przyjmuję krytykę "na klatę". Oczywiście "kolejna" porażka została już zlikwidowana. Natomiast mimo wszystko pierwszego przywołanego zdania będę bronił jak niepodległości, ponieważ to nie nieszczęścia były niefrasobliwe, ale były ową niefrasobliwością (w domyśle - zawodników) napędzane. Analogicznie możemy swoim zachowaniem sprzyjać szczęściu lub prosić się o nieszczęście. Zachowując się niefrasobliwie, prosimy się o nieszczęście.

Tekst przeszedł korektę, zresztą sam o nią poprosiłem i mimo to wkradł się ten jeden błąd. Pewnie przed korektą było ich sporo więcej. Biję się w pierś i postaram się więcej takich potknięć nie zaliczać.

@blazeq Dzięki za wyjaśnienie. Jak wspomniałem, obok językoznawcy nawet nie stałem, by wchłonąć jakieś fluidy :), ale przy czytaniu tak coś zazgrzytało. Powtórne dzięki i gratulacje za tempo i treść publikacji.
Jak widać korekta czasem coś też przepuści. Pozdrawiam i miłego dnia.
« Powrót do wszystkich komentarzy