Javier Tebas: Neymar to jeden z trzech najlepszych piłkarzy na świecie, chciałbym, żeby wrócił do Hiszpanii

Ela Rudnicka

26 sierpnia 2019, 21:15

Marca

11 komentarzy

Jabier Tebas udzielił wywiadu hiszpańskiej Marce. Prezes LaLigi odniósł się m.in. do wyroku, który nie pozwala na rozgrywanie spotkań ligowych w poniedziałki, możliwości gry w USA i ewentualnego powrotu Neymara do Hiszpanii. 

Jak ważna jest możliwość rozgrywania meczów w poniedziałki?

Tutaj ważne jest przede wszystkim to, żeby spotkania nie nakładały się na siebie, to istotny czynnik, co potwierdzają dane dot. liczby widzów. Rozmawiałem ostatnio z jednym z chińskich operatorów, który skarżył się na utratę poniedziałkowych meczów. Tak jak już mówiłem, najważniejsze jest to, żeby mecze nie nakładały się na siebie, pracowaliśmy nad tym przez ostatnie lata, poza tym ligi innych krajów również inspirowały się nami w tej kwestii. Na przykład liga włoska też gra już w poniedziałki, Anglicy również wcześniej tak grali...

Jak wygląda sytuacja w związku z odwołaniem od tego wyroku?

Ciekawe jest to, że wznieśliśmy o zabezpieczenie pozwalające na grę w poniedziałki i piątki, a zgodę dostaliśmy tylko na piątki. Powinni dać nam wszystko albo nic... Złożyliśmy odwołanie i myślimy, że mamy rację, dlatego też zdecydowaliśmy się na taki krok. W Hiszpanii udało nam się spowodować, że więcej osób przychodzi na stadiony właśnie dzięki temu, że mecze rozgrywane były też w piątki i poniedziałki. Przez ostatnie pięć lat liczba kibiców przychodzących na stadiony wzrosła o 20%. Dlatego więc niektórzy się skarżą? W sądzie przedstawiliśmy badanie, które udowadnia, że w poniedziałki na meczach pojawia się zaledwie 3% kibiców mniej. Wtedy mogą grać tylko drużyny, które nie występują w europejskich pucharach, wiadomo więc, że są mniej popularne. Od dziewięciu lat dużo mówi się o tym, że w poniedziałki na stadiony przychodzi mniej osób. Tak naprawdę ta różnica to tylko 792 osoby.

Jakie będą następne kroki podjęte w tej sprawie?

Oprócz kroków, które już podjęliśmy, zostaje jeszcze Wyższa Rada ds. Sportu (CSD) i postępowanie sądowoadministracyjne. Nie zajmowaliśmy się jeszcze tym, rozpoczęliśmy tylko działania z CSD. Zrobimy to jednak – będziemy walczyć o swoje na obu ścieżkach.

Na ile oceniane są straty z powodu niemożliwości gry w poniedziałki?

Rozmawiamy o tym jeszcze z operatorami. Możliwość gry w piątki spowodowała, że straty nie są tak duże, jak mówiliśmy na początku. Ale pozostaje pytanie: czy futbol hiszpański byłby w stanie lepiej zoptymalizować sprzedaż praw telewizyjnych, gdyby mecze odbywały się również w poniedziałki? Z pewnością tak. Mamy nadzieję, że sądy przyznają nam rację. Ciężko zrozumieć aktualną sytuację, ponieważ gra w poniedziałki nie wyrządziłaby szkody Federacji. Poza tym mowa tylko o 3% kibiców, a nie o większej liczbie. Nie pozwala się klubom pracować nad optymalizacją zysków. Później chcemy mieć najlepszych piłkarzy, transfery, nowe stadiony... Żeby tak było, musimy zoptymalizować kontrakty.

Będziecie dalej walczyć o możliwość gry w Miami?

Tak. Złożyliśmy pozew i wnieśliśmy o zabezpieczenie, które umożliwi rozegranie meczu Girony z Barceloną za granicą. Barcelona trzy dni wcześniej zdecydowała, że nie będzie brać w tym udziału, ale my walczymy dalej, ponieważ naszym celem jest rozegranie meczu w Miami albo w innym miejscu, tak jak robią to inne wspaniałe ligi, np. NBA i NFL.

Superpuchar Hiszpanii zostanie rozegrany za granicą…

Oczywiście. Tutaj chodzi o kwestię purytanizmu sportowego i rozgrywanie spotkań u siebie i na wyjeździe. Gdybyśmy tak do tego podchodzili, wszystkie drużyny musiałyby grać o tej samej godzinie, w tym samym dniu, przy takiej samej temperaturze… To już zdecydowana przesada.

Co można powiedzieć kibicom, którzy nie mieliby wtedy szans na zobaczenie spotkania?

Była mowa o zrekompensowaniu im tego. Mamy patrymonialny koncept kibiców. Jestem kibicem Hueski. Czy kibice klubu z całego świata nie mają prawa zobaczyć ich meczu na żywo u siebie? Czy liga hiszpańska jest tylko dla tych, którzy przychodzą na stadiony w Hiszpanii? Jeśli chcemy mieć najlepszą ligę na świecie, musimy otworzyć oczy i pozbyć się tego konceptu “prowincjonalizmu sportowego”, bo inaczej zostaniemy najlepszą ligą, ale tylko w Hiszpanii. Nie będzie Messiego, Griezmanna, Neymara... Mamy cały czas myśleć o trzech tysiącach, które się skarżą, zamiast o 70 tysiącach, które zapełniłyby stadion za granicą? W LaLidze rozgrywanych jest 380 meczów, mówimy tylko o jednym z nich, a kibicom zostałoby to zrekompensowane.

Chciałbyś, żeby Neymar wrócił do Hiszpanii?

Oczywiście. Jest jednym z trzech najlepszych piłkarzy na świecie. Jego powrót byłby bardzo ważny dla LaLigi, ale nie byłby determinujący. Najważniejsze jest to, że gramy przez 10 miesięcy, że mamy 20 drużyn, każdy mierzy się z każdym i co tydzień sprawiamy, że kibice, z Hiszpanii i z innych krajów, cieszą się piłką. Piłkarz taki jak Neymar sprawia, że ligę ogląda więcej osób zainteresowanych jego osobą. Nie jest jednak elementem koniecznym, tak samo jak Cristiano Ronaldo. Messi już nim jest, jest dziedzictwem LaLigi.

Czy drużyny, które o niego walczą, mogą sobie na to pozwolić?

Jeśli wykazują takie zainteresowanie, to znaczy, że mogą to zrobić. Ciężko jest mi się wypowiedzieć na ten temat, tutaj istotnych jest kilka czynników, o których nie wiemy.

Kluby włoskie mają w tej kwestii przewagę nad hiszpańskimi?

Nie tylko kluby włoskie, inne kluby europejskie również. Trzy kluby mogą sprowadzić Neymara: Real Madryt, Barcelona i Juventus, ten ostatni z powodów podatkowych. Jeśli Neymar chce zarabiać 35 milionów netto, Juventus wydałby na niego 50 milionów, a Real i Barcelona – 75. 

Czy kluby oskarżone o doping finansowy stwarzają problem dla klubów hiszpańskich?

PSG czy Manchester City stanowią duży problem dla futbolu europejskiego. Stoją za nimi firmy, które są gotowe stracić dużo pieniędzy. Inne kluby, takie jak Barcelona, Real Madryt czy Bayern Monachium starają się z nimi rywalizować, tak żeby nie odchodzili ich najlepsi zawodnicy. Dlatego też pojawiają się pomysły takie jak chociażby europejska Superliga lub inne, które zaszkodziłyby piłce. Dlatego też kluby, za którymi stoją multimilionerzy, są największym niebezpieczeństwem dla europejskiego futbolu.

Jakie są cele LaLigi?

Rozwój i dostosowanie się do wyzwań technologicznych. Wielkim wyzwaniem dla wszystkich lig jest kwestia telewizji OTT i to, co będzie ona oznaczać dla futbolu. Musimy być na to gotowi. Poza tym, widzimy, kto przychodzi nas oglądać na stadiony, ale nie widzimy, kto ogląda nas z domu i za to płaci. W Hiszpanii, Chinach, USA... Potrzebujemy więcej danych na ich temat.

Myślisz o poprawie relacji LaLigi z RFEF?

Myślę, że powinniśmy wrócić do tego, jak to powinno wyglądać.

Jak wygląda obecnie sytuacja zw. z twoim konfliktem z Luisem Rubialesem i skargą, którą złożyłeś?

Sprawa jest w toku. Nie mogę wycofać skargi po tym, co się stało, i widzieli moi koledzy. To za poważny temat.

Jaki jest cel programu GoalFuture?

To bardzo ważny projekt pod patronatem chińskiej Federacji. Jego celem jest sprawienie, że piłkarskie talenty z Chin będą mogły rywalizować w elicie. Dla nas również ważna jest ich obecność, poniewać Chińczycy, tak jak np. We Lei, pozytywnie wpływają na odbiór LaLigi na rynku azjatyckim. Faktem jest, że mecze Espanyolu są w Chinach o wiele chętniej oglądane niż mecze Realu Madryt czy Barcelony. To korzystnie wpływa na LaLigę, bo jeśli oglądają Espanyol, oglądają również inne drużyny, mamy nadzieję, że dzięki temu będą śledzić więcej spotkań.

Jak ważne okazało się rozgrywanie meczów w poniedziałki i piątki?

W 2012 roku nasze prawa miały wartość ok. 200 milionów euro. Teraz mowa o kwocie wyższej niż 900 milionów euro. Kluczowe dla tej zmiany były modyfikacje w grafiku meczów, mające na cele dostosowanie ich do rynku azjatyckiego. Wcześniej nie oglądano tam w ogóle meczów na żywo, wszystkie były retransmitowane. Teraz azjatyccy kibice mogą obejrzeć na żywo 5-10 spotkań.

Jak oceniasz VAR po pierwszym roku?

Mam nadzieję, że nie będzie żadnego problemu z nowym dostawcą VARu, chociaż z technologią nigdy nie wiadomo.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Kibic Hueski, ha ha ha!

No taa, to że dany klub jest z konkretnego miasta wydaje się już dla niego bez znaczenia. Powiedz wprost że ważne są pieniądze które wpadną do kieszeni, nie bredź coś tam o kibicach. Promocja piłki? To zagrajcie mecz w Nepalu albo Mozambiku a nie tam gdzie ktoś jest w stanie zapłacić tebasom petrodolary, euro czy inne srebrniki.
Jedyny plus to ten że sobie na zdjęciu trochę przysłonił mordę ręką. Może by go tak wypikselowywać? Chyba nie tylko ja mam odruch wymiotny jak widzę ten ryj.

Neymar to żywa reklama. Każdy klub i liga w której gra niesamowicie zyskuje marketingowo. Nie dziwi mnie więc, że prezes LL go chce w Hiszpanii $$$

Tebas coś ostatnio z jęzorem podejrzanie głęboko wchodzi... :-P

Ale dlaczego kłamie?
Messi jest lepszy
Salah jest lepszy
Ronaldo jest lepszy
Lewandowski jest lepszy
Sterling na dziś dzień również jest lepszy

Nienawidzę go. Denerwuje mnie jego ryj

"Neymar to jeden z trzech najlepszych piłkarzy na świecie, może chciałbym, żeby wrócił do Hiszpanii, ale zależy do którego zespołu."

Człowiek-chorągiewka

Czy mi się wydaje czy on niedawno mówił ze ma nadzieje ze nie wróci ? XD