Porażka Barcelony na inaugurację sezonu LaLigi

Ściah

16 sierpnia 2019, 19:52

877 komentarzy

Athletic Club

ATH

Herb Athletic Club

1:0

Herb Athletic Club

FC Barcelona

FCB

  • Aritz Aduriz 89'

FC Barcelona przegrała z Athletikiem na inaugurację LaLigi 2019/20. Pomimo kilku dobrych okazji do strzelenia gola, przez niemal 89 minut żadnej drużynie nie udało się tego osiągnąć. Dopiero fenomenalne uderzenie przewrotką Aduriza znalazło drogę do siatki.

Ernesto Valverde zaskoczył niemal wszystkich, desygnując do gry w linii pomocy de Jonga, Sergiego Roberto i Aleñę, a pozostawiając na ławce Busquetsa z Rakiticiem. Tuż przed spotkaniem mogliśmy zobaczyć popis umuzykalnionych baskijskich „pałeczkarzy”(?), a także wspomnienie jednej z legend Athleticu – Koldo Aguirre. Atmosfera tego inaugurującego sezon spotkania była dość podniosła, czego dowodem był pięknie odśpiewany przez kibiców na stadionie hymn. Ci przed telewizorami zapięli pasy.

Po kilku minutach standardowych powitań, zdjęć i losowań Carlos Del Cerro Grande gwizdnął w tym spotkaniu po raz pierwszy. Już od pierwszej minuty można było zauważyć, że gospodarze zamierzają grać ostrym pressingiem i dużo biegać. Athletic próbował od pierwszych minut atakować prawą stroną, jednak zagrożenie przyszło już w 7. minucie z drugiej strony, kiedy po fatalnej stracie Dembélé na strzał z dystansu zdecydował się Iñaki Williams, zaś ter Stegen popisał się świetną paradą. Kolejne minuty to zwiększone posiadanie piłki gości, jednak w 15. minucie to ponownie Athletic wyprowadził cios, kiedy do sytuacji sam na sam doszedł znów Williams. Jego strzał obronił jednak z wyczuciem ponownie ter Stegen. Następny kwadrans naznaczony był przez walkę w środku pola – każda drużyna starała się zdominować rywala. Dopiero w 31. minucie prosty strzał z dystansu oddał Unai López – niemiecki bramkarz z łatwością go chwycił. Pierwszy raz pod bramką Athleticu zagotowało się już minutę potem, i to od razu porządnie, kiedy po koszmarnym błędzie wspomnianego już Unaia w słupek uderzył Suárez. Kolejne minuty to ponownie walka w środku pola, którą przedzieliła jedynie akcja Athleticu w 36. minucie i strzał Raúla Garcíi po błędzie Alby. Kontuzji doznał również Luis Suárez, który został zmieniony przez Rafinhę. Pierwszą połówkę zakończył bardzo ładny strzał wprowadzonego Brazylijczyka w 44. minucie, który z ogromnym wysiłkiem sparował na poprzeczkę Unai. Do przerwy na tablicy widniało więc 0:0.

W przerwie wprowadzony za Aleñę został Rakitić, który zajął na boisku miejsce Sergiego Roberto. Katalończyk zaś przesunął się bliżej lewej flanki. Baskowie nie stosowali już tak agresywnego pressingu. W 52. dobrą akcję przeprowadził Rafinha, który otrzymał podanie od Dembélé –  pierwsze udane zagranie w meczu Francuza. Gospodarze odgryźli się okazją Iñakiego w 56., którego strzał zatrzymał się na bocznej siatce. Ewidentnie można było zauważyć, jak wiele sił kosztowała Athletic pierwsza połowa. W 60. minucie Rafinha uderzył z woleja niecelnie, choć jego próba była odważna i potrzebna. Chwilę później żółtą kartkę za atak łokciem przy walce w powietrzu otrzymał Gerard Piqué. Następnych kilkanaście minut to, poza akcją Roberto w 70. minucie i strzałem Ivana, nic ciekawego. W 76. minucie Ernesto Valverde zdecydował się wykorzystać ostatnią zmianę i wprowadzić na murawę Péreza w miejsce dość bezproduktywnego w tym meczu Sergiego. Końcowe dziesięć minut meczu upłynęło pod znakiem ataków gości. Najpierw Rafinha w 80. minucie znakomicie przedryblował rywali, ale jego strzał został zablokowany. Potem Griezmann w 84. minucie niecelnie uderzył głową. Kiedy wydawało się, że w tym meczu nie zobaczymy już goli, a drużyny podzielą się punktami, na murawę wszedł legendarny już Aritz Aduriz i w fenomenalny sposób wykończył dośrodkowanie Capy. Bramka „stadiony świata”, która jest godną reklamą ligi hiszpańskiej. Ostatnie sekundy to rozpaczliwe próby wyrównania wyniku w wykonaniu gości, które nie skończyły się powodzeniem. Trzy punkty pozostają więc w Bilbao.

Ernesto Valverde zaskoczył składem, ale boisko nie pozostawiło złudzeń. Gra drużyny nie różni się od tej z poprzedniego sezonu. Nadal na pierwszym miejscu jest defensywa, pragmatyzm i liczenie na wykorzystanie jednej z dwóch lub trzech stworzonych sytuacji. Tym razem się nie udało. Zobaczymy więc, co przyniesie przyszłość.

Athletic Club: Simón, Capa, Yeray, Núñez, Yuri, Unai López, Dani García, De Marcos, Raúl García, Munian, Williams.

FC Barcelona: Ter Stegen, Semedo, Piqué, Lenglet, Jordi Alba, Aleñá, Sergi Roberto, de Jong, Suárez, Dembélé, Griezmann.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Tak na chłodno bez emocji naszło mnie na kilka przemyśleń.
Może zacznę od tyłu-bramka bez zastrzeżeń-Marc Andre pokazuje jak co mecz że jest jednym z dwóch cracków bramkarskich w La Liga i to się raczej długo nie zmieni.
Obrona-no cóż-boki obrony mega przeciętne-myślę jakbyśmy Albę(który mocno spuścił z tonu i ostatnio jest tylko mocny w gębie podczas udzielania wywiadów) i Semedo umieścili w jakimś RSSS i od nich wzięli dwóch bocznych obrońców różnicy żadnej by nie było.
Pomoc.Tutaj najwydatniej widać że S Roberto to nie jest piłkarz na rządzenie środkiem pola w takiej ekipie jak Barcelona.Typowy wyrobnik,zapchaj dziura wchodząca z ławki a to na pozycję ŚP a to na ŚPD a to ma PO.Alenia również nie ten poziom-na Puchar Króla może zaczynać na pierwszym placu-w lidze wprowadza przeciętność.
Dla Busiego i Rakitica czas płynie nie ubłagalnie i będzie tylko coraz gorzej z ich przydatnością do zespołu.
De Jong samotnie sobie na środku nie poradzi choćby nie wiem jakby się starał.
No i ofensywa.Jeszcze tydzień temu wszyscy piali tu że niepotrzebny Neymar,gdzie 6 piłkarzy na 3 pozycje.Że niby taki Dembele z Griezmannem sobie nie pogra.
Wystarczy 1 kolejka -dwie kontuzje w ofensywie,Coutinho na wylocie i okazuje się że nawet niejaki Perez sobie pogra.A co będzie za 3-4 tygodnie?Zagramy 16-latkami?
Kolejna sprawa to jest taka jak poważna jest kontuzja Suareza i przez jaki czas będzie pauzował.I czy przypadkiem nie trzeba już teraz sprowadzać topowego napastnika bo sezon długi i nie wiadomo ile jeszcze urazów drobnych i bardziej poważnych czeka Urugwajczyka.
Bo Griezmann grając na 9 kompletnie nic nie wnosi do zespołu,do złudzenia jego gra na tej pozycji mi przypomina Paco Alcacera a kosztował klub majątek.
Lepiej było by chyba zostawić Hiszpana w drużynie -pogrywał by sobie jedynie z jakimiś drugoligowcami w Pucharze Króla a ponad 120 baniek było by w klubie.
Lewoskrzydłowy też z niego żaden,prawoskrzydłowy również a na fałszywą 9 raczej nie gramy.

@cordoba wszystko się zgadza. Poza jednym - Griezmann był nieprzydatny bo nasza pomoc nie potrafiła wczoraj podac piłki do przodu na więcej niż 3m. Jak podejmowali taką probę to albo przechwyt albo strata piłki kopniętej do nikogo. Griezmann nie będzie Messim i sam nie weźmie piłki na środku, minie 3-4 i zapakuje do siatki. Wymaganie tego od kogokolwiek poza Messim w tej drużynie to wchodzenie w strefe Sci-fi. Cała drużyna poza Ter Stegenem zagrała jakby jeszcze na wakacjach byli, a 3pkt należały się za samo wyjście na boisko.
« Powrót do wszystkich komentarzy