Podsumowanie LaLigi: 21. kolejka

Dariusz Maruszczak

29 stycznia 2019, 19:45

Twitter

1 komentarz

W 21. kolejce LaLigi Barcelona pokonała Gironę 2:0 i nie pozwoliła skrócić do siebie dystansu ścigającym ją rywalom, którzy również wygrali swoje mecze. Ostatnia seria gier pokazała między innymi, ile znaczy posiadanie w kadrze skutecznego napastnika oraz jak trzeba cenić obecnego szkoleniowca, bo nie wiadomo, czy następca nie okaże się jeszcze gorszy. Zapraszamy na przegląd ciekawostek z 21. kolejki Primera División.

21. kolejka w pigułce

1. Wygrana z Barceloną 2:0 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Króla dobrze podziałała na Sevillę. Andaluzyjczycy pokonali bowiem później Levante w LaLidze, co było pierwszym zwycięstwem ligowym tego zespołu od 16 grudnia. W doskonałej formie jest Wissam Ben Yedder, który w ostatnich jedenastu spotkaniach miał udział przy dziewięciu golach Sevilli (siedem bramek i dwie asysty). W jutrzejszym meczu rewanżowym w Copa del Rey Barça będzie musiała uważać również na Pablo Sarabię i André Silvę. Do tego rozkręca się Quincy Promes, autor gola i asysty w spotkaniu z Levante. To starcie udowodniło też dysproporcję w formie Sevilli na Sánchez Pizjuán i poza tym stadionem, co może stanowić pewną nadzieję dla Barcelony. Podopieczni Pablo Machína od siedmiu spotkań nie potrafią zwyciężyć na wyjeździe w LaLidze, a u siebie wygrali siedem z ostatnich ośmiu meczów.

2. W starciu tytanów defensywy Atlético pokonało Getafe 2:0. Antoine Griezmann udowodnił, jak ważnym jest piłkarzem dla Rojiblancos, otwierając wynik meczu. Francuz jest jedynym obok Leo Messiego zawodnikiem w LaLidze, który zdobył przynajmniej dziesięć goli w każdym z ostatnich siedmiu sezonów. Getafe nie strzeliło bramki Atlético już od trzynastu spotkań, co jest rekordem rozgrywek. Tak to jest, gdy niezły zespół specjalizujący się głównie w defensywie mierzy się z jeszcze lepszą drużyną specjalizującą się w defensywie. Na dowód siły Atlético w grze obronnej można przytoczyć kolejną statystykę: podopieczni Diego Simeone nie stracili żadnego gola w 20 z 29 spotkań rozegranych na Wanda Metropolitano! Ponadto Atlético w konfrontacji z Getafe wyrównało klubowy rekord w liczbie meczów z rzędu bez porażki w jednym sezonie (18).

3. Villarreal po przegranym spotkaniu z Valencią (0:3) zwolnił trenera Luisa Garcíę Plazę. Co ciekawe w jego miejsce zatrudniono… Javiera Calleję, zdymisjonowanego raptem pięćdziesiąt dni temu. Żółta Łódź Podwodna utknęła w strefie spadkowej, a Los Che odnieśli najwyższe zwycięstwo w tym sezonie i stopniowo przesuwają się w górę tabeli. Villarrealowi nie idzie na boisku, ale także przy transferach. Drugiego gola w sobotnim meczu strzelił bowiem Denis Czeryszew, którego Żółta Łódź Podwodna wypożyczyła latem do zespołu z Walencji.

4. Negatywną niespodzianką tego sezonu jest obok Villarrealu Celta Vigo. Klub z Galicji przegrał z Realem Valladolid 1:2 i była to czwarta porażka tego zespołu pod nieobecność Iago Aspasa. Bez tego napastnika Celta ostatnio zdołała wygrać w lidze 16 kwietnia 2017 roku. Miguel Cardoso zgromadził tylko siedem punktów w dziewięciu meczach i jest pod tym względem najgorszym szkoleniowcem drużyny z Vigo w XXI wieku. Jeśli Celta pójdzie śladem Monaco i Villarrealu, Portugalczyk powinien zostać wkrótce zastąpiony przez poprzedniego trenera Antonio Mohameda. Celta nie zdołała zachować czystego konta w spotkaniu wyjazdowym od 14 stycznia 2018 roku.

5. Prezes LaLigi Javier Tebas planował zorganizować spotkanie Girony z Barceloną w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie w Miami. Był nawet przekonany, że uda mu się to osiągnąć. Ostatecznie inicjatywa nie doszła do skutku, a mecz został rozegrany w Katalonii. Na Montilivi szyderstw jednak nie zabrakło:

Pierwszą bramkę dla Barcelony w starciu z Gironą nieoczekiwanie zdobył Nélson Semedo, dla którego było to pierwsze trafienie od 23 listopada 2016 roku. Barça wyrównała swoje najlepsze osiągnięcie pod względem liczby kolejnych meczów wyjazdowych ze strzelonym golem (32). Do ustanowienia nowego rekordu Primera División brakuje jej czterech spotkań. Do historii wpisał się Sergio Busquets, choć zapewne nie w taki sposób, w jaki by chciał. Defensywny pomocnik ma już bowiem w LaLidze najwięcej żółtych kartek ze wszystkich piłkarzy Barçy, którzy kiedykolwiek występowali w tych rozgrywkach. W spotkaniu z Gironą Busquets wyprzedził pod tym względem Pepa Guardiolę. Pozytywne osiągnięcia wciąż są udziałem Leo Messiego, który trafił do siatki w meczu z Gironą i może pochwalić się tym, że strzelał bramki już na 36 stadionach w Hiszpanii. Znów asystował mu Jordi Alba. Lewy obrońca jest obok Argentyńczyka jedynym piłkarzem z Primera División, który ma powyżej dziesięciu asyst we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie. Współpraca Alby i Messiego jest już tak dobrze znana, że automatyzm w poruszaniu się Hiszpana lewym skrzydłem, gdy piłkę ma Messi, staje się przedmiotem żartów internautów:

6. Od dna na dobre odbił się Athletic, który wygrał 1:0 z Betisem po golu Ikera Muniaina. Skuteczność skrzydłowego jest ważnym czynnikiem dobrej formy Los Leónes - na siedem celnych strzałów 26-latek zdobył sześć bramek, co jest najlepszym wskaźnikiem w całych rozgrywkach. Athletic wciąż jest niepokonany pod wodzą Gaizki Garitano, a o dobrej chemii w zespole świadczy reakcja trenera, Muniaina i Williamsa po końcowym gwizdku w meczu z Verdiblancos.

Betis przegrał, ale może pocieszać się tym, że w jego barwach zadebiutował od pierwszej minuty 18-letni Diego Lainez. Na podstawie poniższej akcji nietrudno zgadnąć, do kogo bywa porównywany młody Meksykanin.

7. Espanyol nie przeszkodził Realowi Madryt w kontynuowaniu zwycięskiej passy. Los Pericos są jak zwykle bezkonkurencyjni w tej dziedzinie. Żaden zespół w Primera División nie wygrywa bowiem z inną drużyną równie często jak Real z Espanyolem (102 zwycięstwa). Warto jednak podkreślić, że tylko Ernesto Valverde ma w tym sezonie lepszą średnią punktów w Primera División od Santiago Solariego. Problemem Los Blancos na pewno jest poziom defensywy w meczach wyjazdowych. Tylko Celta i Huesca straciły więcej bramek poza swoim stadionem.

8. W bardzo dobrej formie jest także Rayo Vallecano, które sięgnęło po trzynaście z ostatnich piętnastu możliwych do zdobycia punktów. Beniaminek w dużej mierze zawdzięcza to formie Raúla de Tomasa, który zdobył pięć bramek w ostatnich pięciu występach. 25-letni napastnik wypożyczony z Realu Madryt strzelił gola na wagę zwycięstwa w meczu z Alavés. Była to pierwsza porażka Basków na własnym stadionie w tym sezonie. De Tomas jest jedynym piłkarzem w LaLidze obok Iago Aspasa, który zdobywał bramki lewą nogą (4 gole), prawą nogą (4), głową (1) oraz z rzutu wolnego (1). Napastnik Celty jest jednak kontuzjowany, przez co to właśnie drużyna z Vigo spadła do strefy spadkowej, a Rayo się z niej wydostało.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Hehe ten Diego Lainez ta akcja nie dosyć, że podobna do akcji Messiego z 2015 to jeszcze przeciwko tej samej drużynie. :D