Arthur Jekyll i Arturo Hyde – dwie twarze linii pomocy Barcelony

Grzegorz Zioło

25 grudnia 2018, 18:35

La Vanguardia

16 komentarzy
  • La Vanguardia w interesujący sposób zestawiła ze sobą Arthura i Arturo Vidala: dwóch pomocników, którzy trafili do Barcelony w letnim okienku transferowym
  • Zdaniem hiszpańskiego dziennika Ernesto Valverde dobiera jednego z tych dwóch zawodników w zależności od tego, jakiego charakteru potrzebuje zespół w danym momencie
  • Brazylijczyk daje Blaugranie więcej możliwości w grze piłką, zaś Chilijczyk wnosi przede wszystkim zaangażowanie i walkę, a także jest skuteczniejszy pod bramką rywala

Futbol Arturo Vidala jest niemal tak agresywny jak wygląd samego zawodnika. Chilijczyk z ekstrawaganckim irokezem, długą brodą i ciałem pokrytym tatuażami biega po całym boisku, nęka rywali, odbiera im piłki, podchodzi pod pole karne i stara się nie wdawać w indywidualne pojedynki z futbolówką przy nodze. Jeden, maksymalnie dwa kontakty z piłką i po sprawie. Jego boiskowym przeciwieństwem jest Arthur Melo, zawodnik o skromniejszym wyglądzie i delikatnym obejściu z piłką. Posługuje się nią z finezją, stawia na utrzymywanie się w jej posiadaniu oraz płynność gry, ale nie wdaje się w bezpośrednią walkę w polach karnych. Może przypominać Xaviego. Arthur i Arturo Vidal, dwaj skrajnie różni piłkarze, są jak Dr Jekyll i Mr Hyde FC Barcelony. Bardzo rzadko występują razem w środku pola Blaugrany, jak gdyby Ernesto Valverde decydował się na jednego lub drugiego w zależności od tego, jaka osobowość jest w danej chwili potrzebna drużynie.

Na początku grudnia w meczu Barcelony z Villarrealem publiczność na Camp Nou wygwizdała trenera za zdjęcie z boiska Arturo Vidala i wprowadzenie Carlesa Aleñi. W ostatnią sobotę Chilijczyk otrzymał tradycyjne owacje w momencie zmiany. Może wydawać się zaskakujące, że kibicom Blaugrany, którzy często wolą oglądać efektowną grę swoich ulubieńców, nawet kosztem wyników, tak bardzo przypadł do gustu właśnie Vidal. Złość na Valverde przy zejściu z boiska chilijskiego weterana przesłoniła nawet radość z wprowadzenia wychowanka La Masii. Vidal działa jednak na emocje i wykonuje na boisku tytaniczną pracę. Poświęcenie zawsze znajduje uznanie w oczach fanów, nawet jeśli zawodnik nie wpisuje się perfekcyjnie w barceloński styl gry.

Ten styl znajduje uosobienie w Arthurze. Brazylijczykowi, podobnie jak Vidalowi, również nie przyszło łatwo wywalczenie sobie miejsca w wyjściowym składzie Barçy. Obaj po raz pierwszy pojawili się na boisku od początku w piątej kolejce w meczu z Gironą i obaj zostali zmienieni w drugiej połowie. Później znaleźli się razem w wyjściowej jedenastce już tylko w spotkaniu z Atlético Madryt na Wanda Metropolitano i ponownie obaj nie dotrwali do 90. minuty. Może się wydawać, że według Ernesto Valverde południowoamerykańscy pomocnicy są niekompatybilni. Arthur Jekyll reprezentuje talent Barçy w grze piłką, zaś Arturo Hyde jest symbolem Blaugrany, dla której celem nadrzędnym jest wynik. To rozróżnienie daje pole do dyskusji dziennikarzom, ale sądząc po reakcjach Camp Nou, raczej nie kibicom, którzy uwielbiają obu pomocników.

Brazylijczyk czekał na swój moment ze spokojem i dyskrecją, które utrzymuje również podczas spotkań z Neymarem i innymi przyjaciółmi. Vidal wyrażał natomiast niezadowolenie z braku gry za pomocą mediów społecznościowych, za co musiał później przepraszać. Chilijczyk dopiął jednak swego i w pięciu ostatnich kolejkach 2018 roku wychodził na boisko w pierwszym składzie jako podstawowy lewy pomocnik. W najważniejszych meczach z Realem Madryt czy Tottenhamem i Interem w Lidze Mistrzów Valverde stawiał jednak na Arthura. Po świetnym występie na Wembley Brazylijczyk wskoczył do pierwszego składu na kolejne osiem spotkań (sześć w lidze i dwa w Lidze Mistrzów) i dopiero kontuzja mięśni przywodzicieli przerwała tę serię. Z okazji skorzystał Vidal, który przejął miejsce w wyjściowej jedenastce na kolejne mecze.

Korzyść dla Ernesto Valverde

Przy założeniu, że gra Arthura i Arturo Vidala determinuje styl gry Barcelony, możemy mówić o dwóch twarzach zespołu. To pozytywna cecha, ponieważ ogranicza przewidywalność, która była problemem poprzednich trenerów. Arthur rozegrał 981 minut w 18 meczach, zaś Vidal – 843 minuty w 21 spotkaniach. Oprócz twardej gry i poświęcenia Chilijczyk wniósł do drużyny konkretne liczby: dwa gole i trzy asysty. Brazylijczyk może się natomiast pochwalić tylko jedną asystą, a Ernesto Valverde wymaga od niego mniejszej liczby podań wszerz boiska, bardziej radosnej gry w ofensywie oraz lepszych umiejętności w zakresie kreowania akcji, które stopniowo pozwalają zbliżać się do bramki przeciwnika z piłką.

Możliwość zmiany charakteru drużyny w zależności od wyboru jednego zawodnika to według La Vanguardii duża zaleta dla trenera Barçy. W dalszej części sezonu przekonamy się, czy Valverde postawi bardziej zdecydowanie na jednego z nich, czy dalej będzie starał się utrzymywać równowagę. Zdaniem samego szkoleniowca oba rozwiązania mają swoje wady i zalety. – Poświęcenie i wybieganie to jedne z cech Vidala. Czasem miałoby się ochotę go przytrzymać, kiedy podchodzi wysoko do pressingu. Wiem, że jesteśmy drużyną, której gra opiera się na posiadaniu piłki, ale mamy też zawodników takich jak Arturo. Piłka nożna to nie tylko gra na utrzymanie, chociaż taka gra pomaga – stwierdził kiedyś Valverde. – Arthur daje nam pewność przy podaniu, sprawia, że drużyna jest bardziej zwarta i spycha rywala na jego połowę. Musi poprawić się pod względem podań wertykalnych – powiedział z kolei trener Barçy na temat Brazyliczyka.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wszystkim, ktorzy czytali Sherlocka zycze wesolych swiat. Szczegolnie autorowi:P taki tekst w wigilie. Szanuje...

Póki co dla mnie to Vidal wygrywa rywalizację. Lubię po prostu piłkarzy, przy których widać że są pod gra, starają się w jedną i drugą stronę. U Arthura niestety mamy dużo podań, mało konkretów. Wszerz, do tyłu i tyle. Jednak chciałbym zobaczyć ich razem na boisku. Bardzo żałuję, że nasz trener nie próbuje ustawienia bez. Busquetsa i Rakiticia dopóki jeden z nich ma kontuzje albo w pucharach. Myślę, że zestawienie pomocy z jednym z nich mogłoby dać jeszcze więcej korzyści niż obecnie.

Bardzo ciekawy artykuł :D

Tęsknimy za Iniestą i Xavim za a ich prostopadłymi podaniami, umiejętnością utrzymania się przy piłce w bezpośrednim kontrakcje z przeciwnikiem, wspaniałym balansem ciała, który pozwalał mijać przeciwników jak tyczki za "baletem" na boisku Iniesty. Za tym za co pokochałem Barce. Arthur jest jak narazie słaba ich kopia, obu półśrodkiem i nigdy nie bedzie gral jak oryginal nie potrafi wykonac takich zagran i z taka jakościa na boisku jak wymieniona dwójka, w bezpośrednich kontaktach traci piłkę, czasem mam wrażenie ze ich unika, by nie tracić piłki (i nabijac sobie statystyki) i jak narazie to nie widziałem dobrego prostopadłego/wertykalnego podania Arthura, w gąszczu nóg przeciwnika do napastnika, po którym mógłby zapytać bramkarza w który róg bramki chce dostać piłkę a często widzę podania w szerz, owszem zdarzają się "koleczka" ala xavi ale ogolnie szału nie ma, takie koleczka to sam robie na podworku, nic specjalnego. Ogladajac filmiki z potencjalnych konkurentów w przyszłości w drużynie czyli Rabiota lub De Jonga mozna dostrzec u tych pilkarzy czysty talent podania wertykalne, balans ciała namiastke magi tego czego Barcy brakuje, oczywiscie pytanie czy potrafili by go pokazac w takim samym stopniu w barcie. Jak narazie Arthur ma jeszcze duze braki i nie wiadomo czy ma az taki duzy potencjal aby sie rozwinac, czas pokaze.

Szkoda ze obaj nie grają razem w linii z Sergio, tylko tym drugim zawsze jest Rakitic...
Komentarz usunięty przez użytkownika