Trener Beijing Guo'an zdementował pogłoski o zainteresowaniu Ardą Turanem

Ola

29 grudnia 2016, 21:18

Mundo Deportivo

2 komentarze

Trener chińskiego Beijing Guo’an na antenie Cadena SER wypowiedział się na temat rzekomego zainteresowania jego klubu Ardą Turanem. Pochodzący z Kadyksu José González stwierdził, że władze pekińskiego zespołu nie szaleją na rynku transferowym.

– Zapomniałem już, o jakich kwotach jest mowa i czy jest zainteresowanie zawodnikiem, czy nie. My, trenerzy, wyrażamy swoje opinie, ale ostateczne słowo należy do władz klubu – powiedział González.

– Nie ulega jednak wątpliwości, że tutaj się nie szaleje. Jestem tu dwa lata i wszystko robione jest uważnie. Nie twierdzę, że innym brakuje rozwagi, ale w naszym przypadku zarządza się dość rozsądnie – dodał.

W każdym razie trener Beijing Guo’an pozytywnie wypowiedział się o Turku: – ten, kto go sprowadzi, dokona dobrego transferu, bo Arda pasowałby do każdego miejsca.

Na temat tego, jakich piłkarzy potrzebują chińskie zespoły, powiedział: – poszukuje się wszystkich zawodników z topu, napastników lub ofensywnych pomocników. Jest limit trzech obcokrajowców, a bramkarz koniecznie musi być Chińczykiem.

– W Chinach dokonuje się pokaźnych inwestycji, aby rodowici piłkarze się rozwijali, i powstała mocna reprezentacja. W Azji Chiny już rywalizują z Japończykami, Koreańczykami itd. Teraz trwają prace nad poprawą poziomu ligi, aby dodatkowo wzrósł poziom reprezentacji – wyjaśnił hiszpański trener.

Odnośnie wsparcia rządowego, powiedział: – oni chcą być siłą światową i pobudzają piłkę nożną od podstaw. Rząd, owszem, wspiera finansowo futbol szkolny, ale nie kluby. W szkołach średnich jest to obowiązkowy przedmiot.

Na koniec González przyznał, że właścicieli niezbyt interesuje to, czy ich kluby notują straty: – za każdym zespołem stoją spółki, które szukają promocji. Jeśli pojawiają się straty finansowe, to ich nie interesuje. Albo gdy jakiś zawodnik im się podoba, zapominają o budżecie.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Uch,całe szczęście :)

Chiny to mają kasiory na tych piłkarzy i ich pensje..