Iniesta do Guardioli: Vamos de puta madre!

Redakcja

24 listopada 2016, 22:05

13 komentarzy

Przegrana z Numancią i remis z Racingiem. Nie tego spodziewali się fani FC Barcelony po nowym trenerze – Pepie Guardioli, który objął pierwszy zespół w 2008 roku. Dla kibiców, szkoleniowca i całej drużyny był to fatalny początek sezonu. Guardiola musiał mierzyć się z ogromną falą krytyki i presją, w której czuł się osamotniony. To właśnie w tym trudnym dla niego czasie do jego gabinetu zapukał Iniesta.

O kulisach tamtej sytuacji czytamy w autobiografii kapitana FC Barcelony „Artysta futbolu. Gra mojego życia”, która właśnie trafiła do księgarni w całej Polsce:

Guardiola łamał sobie głowę nad swymi decyzjami. Zaszywał się w gabinecie na Camp Nou w piwnicy, gdzie nie docierało światło słoneczne, i bez końca odtwarzał nagrania z meczów, raz jeszcze czytając notatki. Jednego był jednak pewien: należy się trzymać jego idei, idei Cruyffa. Wytrwa, jakkolwiek ciężko by nie było.

Wsparcie miało nadejść z niespodziewanej strony.

Nadal rozmyślał nad przebiegiem ostatnich spotkań swojego zespołu, kiedy usłyszał pukanie do drzwi.

Proszę.

Dzień dobry.

Niewielka postać wsunęła głowę przez drzwi i odezwała się spokojnym tonem:

Niech się pan nie martwi. Wygramy wszystko. Jest pan na dobrej drodze. Proszę tak trzymać. Gramy wspaniale, cieszymy się treningami. Proszę niczego nie zmieniać – powiedział Andrés Iniesta.

Guardiola był tak zaskoczony, że nie zdołał nic odpowiedzieć. Nie spodziewał się takiego wsparcia ze strony małomównego Iniesty.

Andrés zakończył słowami: – ¡Vamos de puta madre! De puta madre można przetłumaczyć jako „jesteśmy w zajebistej formie, gramy cholernie dobrze”. – W tym roku rozjedziemy ich jak walec – dorzucił na koniec Iniesta, a potem zamknął drzwi i zniknął.

Dla Guardioli ta wizyta znaczyła więcej niż ktokolwiek może sobie wyobrazić. – Ludzie sądzą, że to trener musi podnosić piłkarzy na duchu, że to on powinien budować w nich wiarę we własne umiejętności, że to menedżer przez cały czas ma ich prowadzić – mówi Guardiola w książce „Artysta futbolu”. – Ale nie zawsze tak jest. Nie było tak w moim przypadku na Camp Nou. (…) Kiedy Andrés odszedł, spytałem sam siebie: jak ludzie mogą wymagać, byśmy jako trenerzy podejmowali decyzje na chłodno, beznamiętnie? Przecież to absurd! 86 procent ludzi we mnie nie wierzyło [wedle internetowej sondy]. Wielu wolałoby na moim miejscu Mourinho. Jak niby mam zachować chłód? Nie mam wątpliwości: Andrés zawsze będzie u mnie grał. Bo jest najlepszy. I dlatego, że takich rzeczy się nie zapomina. Dlaczego przyszedł do mojego gabinetu? Nie wiem.

Guardiola, utwierdzony w swoich przekonaniach przez Iniestę, podtrzymał obraną filozofię prowadzenia zespołu. Już w trzeciej kolejce przyniosła ona efekty, ponieważ Barcelona pokonała 6:0 Sporting Gijon. W dalszej części rozgrywek było już tylko lepiej. Barça faktycznie stała się „walcem”, który wygrywał wszystko. Na koniec sezonu wywalczyła sześć trofeów – wszystkie, które były wtedy do zdobycia. Tamten zespół stał się fenomenem na światową skalę. A swój dodatkowy, pozaboiskowy wkład miał w tym wszystkim on – Andrés Iniesta, o czym jednak dowiadujemy się dopiero po latach.

Książka „Andrés Iniesta. Artysta futbolu” dostępna w wyjątkowych pakietach na www.labotiga.pl/154-andres-iniesta, a także na Empik.com oraz w salonach Empik w całej Polsce.

Wejdź na www.artystafutbolu.pl, zaproś z nami Iniestę do Polski i wygraj wyjazd do Barcelony!

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zamówione :)) Będzie co czytać :))

Proponuje wszystkim Cules umilić sobie wieczór i przypomnieć te naprawde zajebiste chwile !!!! Miłego oglądania, aż łza w oku się kręci ;)


https://www.youtube.com/watch?v=pk1DQBruwnQ

Widać że Andreas pod względem charakterologicznym nadaje sie na kapitana, pokazał nawet takim drobnym gestem 8lat temu przychodząc do Pepa że dba o dobro Klubu podnosząc morale własnego trenera ! Widać że jest wrażliwy i wyważony -możliwe że to go cechuje i tłumaczy jego wirtuozerię na boisku. Tego nam właśnie potrzeba równowagi i wyważenia na środku boiska.

Co tu dużo gadać po prostu Don Andres :)

"Przecież to absurd! 86 procent ludzi we mnie nie wierzyło [wedle internetowej sondy]. Wielu wolałoby na moim miejscu Mourinho." Znamienne słowa i cieszę się że byłem i jestem tym jednym z 14% którzy wierzyli w ten projekt. Jak to powiedział Max Kolonko o JOW-ach w Polsce " te 8% głosujących na nie to AWANGARDA Polski" tak ja cię ciesze że jestem AWANGARDĄ CULES BARCY dla których prawdziwa Barca to ta z czystymi koszulkami, silną La Masią, filozofią Cruyffa, mocną pozycją w Europie i hasłem MQUC ( teraz Barca to niestety jedynie jeden z wielu TYLKO KLUBÓW).
Barcelona VI 2008-VI 2011 to najlepsza drużyna w historii futbolu i osiągnęła to La Masią nie transferami a na de wszystko bez bezczeszczenia koszulki. Brawo Cruyff,Brawo Laporta,Brawo Pep,Brawo La Masia i z tego dumny byłem ja i na pewno założyciel Barcy WIELKI JOAN GAMPER

To jest dla mnie więcej niż piłkarz . Prawdziwa legenda , nie tylko Barcelony ale i całego futbolu . Jestem pewien że po zakończeniu kariery każdy będzie wiedział kim był Andres Iniesta ;)

Trzeba tego ziomeczka ściągnąć do Polski :) Żeby przynajmniej ten Kraków i Warszawę odwiedził )

Chyba najbardziej niedoceniony piłkarz świata. Gdyby nie Messi i Cristiano to z pewnością zdobyłby Złota Piłkę kilka razy! Podobnie zresztą jak Xavi

Takie coś to ja lubię :)
konto usunięte

Dla mnie Andres jest najlepszym piłkarzem na świecie, ale zbyt dużo opowiadania by było ;-)

Uwielbiam czytać takie historie. Jak tu nie kochać naszego Andrzeja :)