Eduard Romeu: Przez najbliższe dwa lata nie będziemy mogli kupować najlepszych piłkarzy na świecie

Dariusz Maruszczak, Maciej Łoś

14 października 2021, 11:44

Mundo Deportivo, Sport

25 komentarzy

Fot. Getty Images

Wiceprezydent ds. finansowych FC Barcelony Eduard Romeu udzielił wywiadów dziennikom Mundo Deportivo i Sport, w których ocenił obecną sytuację budżetową Blaugrany. Stwierdził on między innymi, że w najbliższym czasie Barça nie będzie mogła sobie pozwolić na gigantyczne transfery, wzywa do ponownego postawienia na La Masię i opowiada o porozumieniu z CVC, także w kontekście odejścia Leo Messiego.

Mundo Deportivo

O jaką stawkę będzie walczyła Barcelona podczas najbliższego zgromadzenia?

To jest ważne zgromadzenie, ale nasz zarząd pracuje przejrzyście, spotykamy się razem z naszymi socios, którym też zależy na dobru klubu. Płyniemy w jednym kierunki.

Czy Barcelona naprawdę jest w tak złej sytuacji finansowej? Ostatnie sprawozdanie miało charakter katastroficzny.

Rzeczywiście, kwestia tych 451 milionów euro jest bardzo problematyczna. Oprócz tego mieliśmy też duże kłopoty na samym początku naszej pracy ze względu na krótkoterminowe długi, które trzeba było spłacić do 31 maja. To był zbieg różnych niefortunnych okoliczności. Trzeba było zacząć od samego początku, przemyśleć wszystko na spokojnie i bez paniki, a następnie znaleźć rozwiązania problemów. Na poziomie strukturalnym znacznie się poprawiliśmy, byliśmy w stanie spłacić te krótkoterminowe zobowiązania dzięki kredytom, które zostały zatwierdzone przez socios. Sytuacja była bardzo zła, a klub znalazł się na krawędzi bankructwa.

Jakie podjęliście kroki?

W tamtym momencie nasz zespół był zdolny do otrzymania pozytywnej noty inwestycyjnej od amerykańskiej firmy Fitch, a obecnie współpracujemy z Goldman Sachs w poszukiwaniu inwestorów, którzy dodaliby nam pewności siebie. Dostaliśmy 900 milionów euro, ale zdajemy sobie sprawę, że będziemy musieli je zwrócić w przyszłości, nawet mimo mniejszych odsetek niż zakładano wcześniej. Musieliśmy też zwracać uwagę na przepisy finansowego fair play LaLigi, ponieważ nawet mając pieniądze w budżecie trzeba wiedzieć, czy można je wydawać.

Co według ciebie jest najbardziej niebezpiecznym problemem?

Najgorszy jest fakt, że doprowadzono klub do takiej sytuacji. W 2013 roku ustanowiono mechanizmy kontroli, które mi się podobały, ponieważ ograniczały działania ówczesnego zarządu. W 2016 roku obliczono dług zgodnie z kryteriami LaLigi, ale komisja uważa, że doszło tam do oszustwa, ponieważ nie uwzględniono tam wszystkiego. Ale najgorsze jest to, że w dwa i pół roku dług wzrósł do pół miliarda euro. Dlaczego nie poinformowano o tym na zgromadzeniu socios? Zarząd powinien informować o wykonywanych przez siebie operacjach. Wyzwaniem na przyszłość jest nie tylko odwrócenie tej sytuacji. Zamierzamy chronić klub, żeby coś takiego nie powtórzyło się niezależnie od tego, kto stoi na jego czele. Nie możemy ryzykować swojego prestiżu i dziedzictwa.

A co z Javierem Tebasem?

Nie mam problemu z tym, że finanse klubu są sprawdzane, ale nie rozumiem, czemu nie robiono tego wcześniej i doprowadzono do tak dużego pogorszenia sytuacji.

Tebas stwierdził, że Barça spełniła kryteria finansowe. Nie pokrywa się to z waszymi ustaleniami?

Nie, nie pokrywa się.

Dlatego, że widzicie nieprawidłowości w operacjach takich jak wymiana Cillessena na Neto?

Kiedy zaczęliśmy swoje rządy, zaczęliśmy analizować to, co było robione wcześniej. Zyski Barçy były sztucznie generowane w oparciu o aktywa, które są wyceniane przez samą LaLigę w oparciu o różne kryteria. Dostrzegliśmy to ewidentne pogorszenie sytuacji na podstawie liczb, które nam podają, a które nie odpowiadają wartościom przedstawionym na sprawozdaniu. Uważam, że rozsądną rzeczą jest uporządkowanie sytuacji i wskazanie tego, co jest złe, a następnie rozpoczęcie od zera. Trzeba dokładnie wiedzieć gdzie jesteśmy, nie można przymykać oka na pewne sprawy, żeby sytuacja się nie powtórzyła, ponieważ czasem niektórych ludzi zawodzi pamięć.

Prezes LaLigi powiedział, że sytuacja Barçy nie może być tak zła, skoro otrzymała kredyt na 500 milionów euro, a teraz chce otrzymać kolejny w wysokości 1,5 miliarda na Espai Barca.

Gdyby nasz zespół prawników, który zdołał wynegocjować kredyt z oprocentowaniem w wysokości 2%, szedł ramię w ramię z LaLigą, wtedy piłka nożna w Hiszpanii miałaby zdecydowanie większe korzyści.

Dlaczego odrzuciliście porozumienie z CVC?

Ponieważ ten pakt był dla nas nie do przyjęcia. Jeśli udało nam się podpisać umowę kredytową z oprocentowaniem 2%, to czemu mamy zaakceptować kredyt z odsetkami wynoszącymi 13%? Do tego jest to zobowiązanie na 50 lat. Nie dostaliśmy wszystkich szczegółów, nie mogliśmy ocenić, czy nie zawiera ona jakichś punktów napisanych drobnym drukiem.

Reverter powiedział, że żadne drzwi nie zostały zamknięte. Co powinno zostać zmienione?

Po pierwsze, naszym obowiązkiem jest wysłuchanie wszystkich opcji. Nie mamy nic do LaLigi i CVC, które jest bardzo dobrym funduszem, ale pewne kwestie, takie jak długość umowy, powinny zostać zmienione. I czemu mamy zgadzać się na 13% odsetek, skoro sami mogliśmy wynegocjować 2%? Oprócz tego mogą być punkty napisane drobnym drukiem.

Tebas powiedział, że Laporta dał zgodę na operację podczas kolacji, a Barça została wciągnięta w grę Florentino Péreza. Co o tym sądzisz?

Gdy otrzymuje się wygodne rozwiązanie, żeby móc zatrzymać u siebie najlepszego piłkarza na świecie, to zgadzasz się od razu. Problem polegał na tym, że gdy poprosiliśmy o dokumenty na ten temat, zauważyliśmy, że jest w nich wiele wątpliwych punktów. To był powód odmowy. Jeśli chodzi o Real, to choć mamy dwa różne modele, to zdarzają się sytuację, w których powinniśmy się rozumieć i wspierać nawzajem.

Czy zostaną wprowadzone kolejne mechanizmy kontroli do statutu?

Mechanizmy istniały już wcześniej, ale nie zostały wykorzystane, ta kwestia zadłużenia nie została poruszona na zgromadzeniu. Prawdopodobnie była jakaś luka prawna, dzięki której ominięto te mechanizmy.

Aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości, poprosisz zgromadzenie o zawieszenie artykułu 67?

W artykule 67 nie uwzględnia się pandemii, która była sytuacją wyjątkową. Musimy osiągnąć zyski już w tym sezonie, ale żeby oddalić to widmo bankructwa, poprosiliśmy o więcej czasu, ponieważ w najbliższych pięciu latach może być niemożliwe osiągnięcie ostatecznego sukcesu.

Jeśli chodzi o rezerwy 90 milionów euro przeznaczone na sprawy sądowe, to według ciebie mogą one stanowić 20% możliwych strat. Czy to oznacza, że jeśli wszystkie sprawy zostaną przegrane, wtedy kwota ta może sięgnąć 450 milionów?

Nie podjęliśmy wszystkich spraw sądowych w klubie, zrobiliśmy to mając zielone światło od zespołu prawniczego. To on przygotował wyboru różnych spraw, a my przemyśleliśmy, które byśmy przegrali.

Duże znaczenie ma dla ciebie sponsor na koszulkach. Kontrakt z Rakutenem może dobiec końca?

Negocjujemy z różnymi markami i Rakuten jest jedną z nich. Musimy być ambitni i znacząco poprawić kwotę. Musimy poszukać punktu odniesienia sprzed Covid i bronić marki Barcelony w rozmowach z inwestorami i na rynku. Kto chce błyszczeć jako sponsor, będzie musiał za to zapłacić.

Jednak bez Messiego, Suáreza i Griezmanna będzie dużo trudniej.

Jesteśmy Barceloną. Niestety nie ma już tych wielkich piłkarzy, ale mamy La Masię i canterę, które wciąż działają. Trzeba czekać, aż [młodzi] się ograją i wrócą kontuzjowani gracze. Prawdziwej Barcelony jeszcze nie widzieliśmy, wszyscy musimy mieć trochę cierpliwości.

Przychody z biletów i ze stadionu zaczynają wracać?

Zaczynają się ożywiać. To prawda, że w sprzedaży biletów, jak nam powiedziano, był duży udział obcokrajowców, a brak przyjezdnych był dla nas ciosem, więc wszystko przebiega wolniej. Dochodzi do wzrostu, ale nie ma to nic wspólnego z tym, co było wcześniej.

W kontekście zimowego okienka jesteś zwolennikiem ściągania wzmocnień czy podtrzymania zespołu przedłużeniem kontraktów?

Wśród naszych celów priorytetem jest obniżenie budżetu płacowego, główny wysiłek musi iść w tym kierunku. Nie mówię, że nie możemy uruchamiać się na rynku, jeśli to będzie konieczne, ale to nie jest priorytet. Priorytetem będzie dostosowanie się do redukcji płac, co musi nas doprowadzić do stabilności.

Aby wygenerować nadzieje, potrzebni są piłkarze. Håland na przyszły rok jest całkowicie wykluczony?

Prosimy o okres dwóch lat, aby móc być na tym konkurencyjnym rynku. Jeśli ktoś nas zna, zarówno dyrektora generalnego, jak i mnie, wie, że jesteśmy bardzo konserwatywni. Jeśli będziemy mogli to przyspieszyć, zrobimy to, ale musimy być świadomi rzeczywistości. Nie mówię nie, ale nie mogę zobowiązać się do udostępnienia klubowi tych pieniędzy.

Mbappe wydaje się zmierzać do innych miejsc, a Håland może mieć przystępną cenę następnego lata. Można mieć nadzieje na sprowadzenie Norwega?

Musimy wiązać nadzieję z canterą, La Masią, wzmocnieniami, które nadejdą w formie graczy, którzy wyleczą swoje kontuzje. Barça zawsze to robiła, podstawą powinna być La Masia, a potem szukanie gdzie indziej, ale trochę cierpliwości.

Czy jest pośpiech w sprawie prawa do nazwy stadionu?

Nie. Pracujemy i kontaktowano się z nami, ale nie ma pośpiechu.

W nowym Espai Barça jest rozważana taka opcja?

Jest taka możliwość, choć nie zawarliśmy tego w budżecie. Ten, kto pretenduje do nazwy stadionu, będzie musiał za to zapłacić.

Odważysz się poprosić Rouresa o gwarancje dla zarządu?

Oferta pana Rouresa byłaby bardzo mile widziana.

1,5 miliarda na Espai Barça to niewiele?

Mamy 85 tysięcy posiadaczy karnetów, a to oznacza, że pojemność, jaką trzeba zapewnić stadionowi, jest inna niż na pozostałych obiektach. Espai Barça nie oznacza jednak tylko stadionu. To praca klubu na następne 100 lat, trzeba to zrobić dobrze i dokładnie. Musimy mieć długoterminowego towarzysza podróży, który pozwoli nam na przeprowadzenie tej operacji w sposób komfortowy.

W tym tempie nie tyle, że Espai Barça przetrwa sto lat, co będzie spóźnione sto lat. Nie sądzisz?

Mamy 15 lat opóźnienia. Tak, jesteśmy spóźnieni.

Z takim źródłem przychodów Barcelona nie byłaby w takiej sytuacji jak obecnie, prawda?

Na pewno. Narzekam na to, co nie zostało zrobione dobrze, i także na to, co w ogóle nie zostało zrobione. Skoro w 2019 roku projekt przeszedł przez zgromadzenie socios compromisarios, wyobraź sobie, że mogłeś wykonać to działanie w kosztach Covid. Inni mieli szczęście, ale potrzebujesz też mądrych działań, żeby móc to tak zrobić.

Nie sądzisz, że wpływ na wstrzymanie tego wszystkiego ma również katalońska specyfika, grupy polityczne czy stowarzyszenia?

Z pewnością, ale wtedy musi pojawić się zdolność negocjacyjna. Czuję dumę, że prasa ma swoje zdanie, że może się różnić, że są grupy, które myślą inaczej i że szukamy punktów konsensusu.

Czy zawieszenie obowiązku nieprzekraczania statutowego wskaźnika w stosunku zadłużenia do EBITDA na cztery czy pięć lat to nie za wiele? Nie lepiej byłoby zobaczyć, jak sytuacja zmienia się rok po roku?

To bardzo mało. Mamy już zrobiona prognozę. Odwrócenie ujemnego kapitału własnego w wysokości 450 milionów to dużo pieniędzy. Mówimy o generowaniu zysków przekraczających 100 milionów euro rocznie, Barça nigdy tego nie osiągnęła.

Gdyby nadeszła oferta za Ansu Fatiego, która byłaby całkowicie korzystna, zaakceptowałbyś ją?

Po pierwsze, to nie zależałoby ode mnie, tylko od dyrekcji sportowej. Po drugie, nie ma tematu. To nasze dziedzictwo. Doceniam La Masię i jej nie sprzedam.

Audax chce mieć jakiś rodzaj udziału w Espai Barca?

Powiedziałem to już prezesowi José Eliasowi, że bardzo byśmy chcieli, ale nie możemy sobie na to pozwolić. Dla wyjaśnienia, Audax nie ma żadnych udziałów w klubie.

Dlaczego Messi odszedł?

Podjęliśmy wysiłek wykraczający znacznie poza strefę komfortu, ale czuliśmy też, że Leo jest dziedzictwem klubu i kimś, dla kogo musimy podjąć ten nadmierny wysiłek. Od tego momentu kluczowe było spełnienie wskaźników. Pojawiła się możliwość, która pozwoliłaby nam na zatrzymanie Messiego na określonych warunkach, ale w zamian za wyrażenie zgody na umowę, która nie była dla nas korzystna. Stając przed dylematem narażenia klubu na ryzyko, bardzo tego żałując, muszę poświęcić najlepszego piłkarza na świecie.

Dlaczego pozostajecie w Superlidze ramię w ramię z Realem?

Nie wiem, czy ramię w ramię. Twierdzimy, że musi to zostać ponownie przemyślane, to dobry projekt, ale nie zgadzamy się z tym, jak został wykonany. Prawdopodobnie jesteśmy większymi zwolennikami konsensusu, osiągnięcia wspólnych porozumień. Federacje i ligi muszą czuć się komfortowo, a kluby swobodnie. Na tej podstawie możemy zbudować coś, co prawdopodobnie będzie inne niż to, o czym myśleliśmy, ale w czym każdy będzie miał miejsce. Są podobieństwa, ale wiele różnic w postępowaniu, my wolimy działać po katalońsku i negocjować operacje. Ostatecznie potrwa to trochę dłużej, ale będzie bardziej spójne.

Nie uważasz projektu za martwy.

Nie, ale musi zostać uratowany w inny sposób.

Czy to presja na UEFA, aby lepiej traktowała wielkie kluby?

W końcu musimy starać się o bardziej komfortową sytuację dla nas. To jednak sytuacja wspólna dla wszystkich klubów, nawet tych, które zrezygnowały raczej z powodu presji politycznej w swoich krajach. Jestem pewien, że UEFA zareaguje, a jeśli ostatecznie to posłuży nam na wypracowanie lepszej sytuacji, to dobrze. Moim obowiązkiem jest prowadzenie negocjacji na poziomie korzystnym dla Barcelony.

Sport

Ze wszystkich liczb przedstawionych przez Ferrana Revertera, jakie niepokoją cię najbardziej?

Brak równowagi majątkowej klubu. W zwykłej spółce oznaczałoby to bankructwo i stanowiłoby przyczynę upadłości. Na szczęście nasze położenie jest inne i mamy pewność, że odwrócimy tę sytuację dzięki planowi zatwierdzonemu przez audytora.

Uwzględniliście zmniejszenie wartości rynkowej niektórych graczy w stratach budżetu 2020/2021, aby nie przypisywać sobie strat na poziomie księgowym w wysokości 141 milionów. Kto weźmie odpowiedzialność za tę kwotę?

LaLiga pozwoliła nam podzielić budżet 2020/2021 na dwie części, aby przypisać naszemu zarządowi straty, do jakich doszło od wyborów. Poprosiliśmy o wycenę, żeby LaLiga zaktualizowała wartość rynkową niektórych zawodników, którzy w przeszłości generowali zyski, ale teraz tego nie robią. Mówimy o piłkarzach, na których nie liczy struktura techniczna. W przypadku pogorszenia wartości, trzeba uznać stratę. I to zrobiliśmy. Z naszego punktu widzenia podlegają one pod zarządzanie poprzedniego zarządu i nie musimy za nie ręczyć. Już wystarczająco nas ranią kontrakty, które nam zostawili.

Dlaczego budżet na Espai Barça zwiększył się o 250% w ciągu siedmiu lat? Wanda i nowe Bernabéu kosztowały mniej…

To bardzo odmienne modele. Żaden z nowych stadionów nie spadł poniżej miliarda. 600 milionów to nieaktualna kwota. Ponadto mówimy o całej przestrzeni: Palau, lodowisko, eksploatacja terenu… Jestem bardzo spokojny przed zgromadzeniem. Wszyscy socios mają ten sam cel: Espai Barça to ambitny projekt, którym będziemy się cieszyć przez następne sto lat. Sposób finansowania nie będzie zadłużał klubu. Jeśli sprawy nie potoczą się dobrze, klub nie będzie odpowiedzialny za nic. Oprócz tego, że nie straci pieniędzy, będzie generować dodatkowy dochód.

Jak długo trzeba będzie czekać, żeby Barça mogła podjąć się kupna piłkarzy o takim profilu jak Mbappe czy Håland?

Bardzo ważne, żeby Barça odzyskała model, którego nigdy nie powinna była porzucać, z La Masią jako kręgosłupem drużyny i gwiazdami jako uzupełnieniem. Muszę zachować ostrożność: przez dwa lata nie będziemy mogli kupować najlepszych piłkarzy na świecie. Teraz mamy inne priorytety: obniżanie pensji i umieszczanie ich w cenach rynkowych. To nasza przeszkoda w porównaniu do innych klubów.

Czy bez Messiego dział biznesowy wykorzysta postać Fatiego podczas negocjacji ze sponsorami?

Tak, chociaż nie chcę skupiać się tylko na Fatim. Mamy wspaniałą grupę młodych zawodników z DNA i stylem Barcelony. Trzeba być cierpliwym wobec nich wszystkich. Ponadto byłoby zdrowsze, gdyby był szerszy zakres i nie wszystko skupiało się na jednym piłkarzu, tak jak to miało miejsce w przypadku Leo Messiego. Mamy dużo atrakcyjnych aktywów i nie możemy skupiać się na jednym.

Czy Barcelona popełniła błąd, przywiązując się tak bardzo do Messiego na poziomie biznesowym?

To było bardzo uzasadnione, ale nie możemy zapominać, że marka Barcelony jest najwyżej wycenianą na świecie w obszarze sportowym. I to mówi magazyn Forbes, a nie ja. Bardzo chciałbym mieć Leo, ale muszę docenić markę klubu. Przychodzili tu najlepsi zawodnicy na świecie. Ponadto „Messidependencia” finansowa prędzej czy później by się skończyła, ponieważ w pewnym momencie przeszedłby na emeryturę.

Odnotowaliście już na poziomie finansowym odejście Leo?

Wiemy o tym, co zaoszczędzamy. Dowiedzenie się, jakie przychody straciliśmy, jest bardziej skomplikowane. Obecnie nie odnotowaliśmy konsekwencji podczas negocjacji kontraktowych ze sponsorami.

Jak układają się relacje między Barceloną i Nike?

Rozmawiamy. Jak w każdej relacji są momenty z większymi i mniejszymi trudnościami. Między ugodowymi ludźmi, którzy lubią negocjować, nie może być problemów.

Barcelona nie rozważa zmiany producenta?

Wszystko można rozważyć. Jesteśmy otwarci na maksymalizację przychodów niezależnie od tego, skąd pochodzą, ale oczywiście zawsze dajemy pierwszeństwo tym, którzy towarzyszyli nam do tej pory.

Co powiedziałbyś socios, którzy uważają, że zawieszenie stosowania artykułu 67 statutu bez alternatywnej propozycji kontroli stanowi wstęp do sportowej spółki akcyjnej?

Że szkoda została już wyrządzona, a ten mechanizm kontrolny nie pozwolił na uniknięcie takiego zarządzania, jak to poprzedniego zarządu. Ten artykuł nas ogranicza i uniemożliwia wyprostowanie sytuacji. Nie uwzględnia skutków pandemii, a to trzeba będzie wprowadzić w przyszłości. Statut musi uwzględniać każdą nadzwyczajną sytuację, jak ta obecna. Mamy plan na rozwiązanie problemów majątkowych, których nie możemy spełnić przed upływem pięciu lat bez przekształcenia się w sportową spółkę akcyjną. Prosimy o moratorium właśnie po to, żeby tego uniknąć.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

…Doceniam La Masię i jej nie sprzedam...
dwa pytania później
…bardzo tego żałując, muszę poświęcić najlepszego piłkarza na świecie.…

Ciekawe dlaczego Barca nie wyszkoliła jeszcze w La Masii prawdziwego, typowego goleadora. Wiem że taki gracz musi mieć odpowiednie warunki fizyczne, ale trochę "materiału" się przewinęło przez szkółkę na przestrzeni wielu lat...

Dobrze i rozważnie gada. Ledwo wyszliśmy ze skraju bankructwa. Nie czas na transfery. Przeboleję 2 sezony jak i inni prawdziwi kibice. Uregulować finanse wprowadzić systemowe zabezpieczenia przed powtórka takiego bagna.

Ciekawe czy przyjście jakiegoś funduszu o którym się pisało jest realne. Barcelona to ciągle wielka marka która nie powinna mieć problemu z przyciągnięciem inwestorów.
konto usunięte

Gość 10 razy lepiej mówi niż laporta. Polac mu wodki

Wkoncu dzieciaki przestaną się łudzić.A może nie.....

Przynajmniej nie dajcie sobie podkupić

Pozdrawiam wszystkich, którzy mają już zdjęcia Hohlanda w koszulce Barcy na tapecie.

Wystarczy ze Arab sypnie kasą…..

Spoko może w końcu wrócą do tworzenia najlepszych na świecie a nie kupowania

Ale zawsze mogą przyjść za darmo :D

no i w końcu Ci wszyscy śmieszni pismacy z Mundo i Sportu pięknie wyjaśnieni

I te wszystkie pokemony, które wierzyły w transfer Haalanda westchnęły teraz ze smutkiem.

Najlepsze jest to, że facet właśnie uciął wszelkie spekulacje na temat drogich transferów, a i tak dla większości użytkowników tego forum bardziej wiarygodnym źródłem będą wysrywy dziennikarzy na temat Halanda.

Myślicie że ochronimy się przed przemienieniem w spółkę?( może jeszcze nie teraz ale za 2-4 lata)?

Bardzo fajny rozsądny wywiad, wyjaśniający wątpliwości przed zgromadzeniem socios.

Oby jak najszybciej udało nam się odzyskać rentowność i projekt sportowy.


Ciekawostka, rentowność Realu w 2019 i 2020 pomimo spadku przychodów nie uległa zmianie, a to oznacza, że się da, tylko trzeba szybko działać.


Oj, taka deklaracja to cios dla „Mundo Deportivo”, „Sportu” czy innych parodystów pióra i klawiatury. Chociaż w sumie... za dwa dni o tym zapomną i zaleje nas nowa fala Hålandów „blisko Barçy”. ;)

Tak gdyby ktoś się zastanawiał i miał nadzieję jeszcze na Haalanda xd