Luis Suárez: W Barcelonie toczy się odrębna wojna, która szkodzi piłkarzom

Łukasz Lewtak

1 października 2021, 11:50

Sport

20 komentarzy

Fot. Getty Images

Luis Suárez udzielił obszernego wywiadu dla Sportu przed sobotnim meczem Atlético z Barçą. Urugwajczyk mówił m.in. o odejściu Leo Messiego do PSG oraz o tym, czy będzie celebrował ewentualną bramkę strzeloną Barcelonie.

Sport: Rozgrywasz drugi sezon w Atlético i wyglądasz na szczęśliwego, czy wszystko znów wygląda dobrze?

Luis Suárez: Cieszę się chwilą, w której znajduje się drużyna, mimo że porażka z Alavés nas zabolała. Odwrócenie wyniku w meczu z Milanem na San Siro dało nam komfort. To był ważny pojedynek w Lidze Mistrzów, który daje nam więcej pewności siebie na resztę sezonu.

Czy ważne było dla ciebie to, aby ponownie strzelić gola na wyjeździe w Lidze Mistrzów?

To jest tylko anegdota, statystyka, ale też nie jestem głuchy i słyszałem, co się mówiło przez długi czas; to mogło mi zaszkodzić, niepokoić mnie. Strzelenie gola sprawia, że napastnik może być spokojniejszy. Nie będzie już więcej analizowania tego, że nie strzelam goli na wyjeździe. To oczyszcza głowę i przynosi ulgę.

W sobotę gracie z Barçą, wyobrażam sobie, że będzie to dla ciebie wyjątkowy mecz.

Barça to klub, który dał mi wszystko, i to zawsze jest wyjątkowe. Sprowadziła mnie w trudnym momencie w 2014 roku i zawsze będę jej za to wdzięczny. To klub, którego stajesz się fanem, i cierpisz, gdy idzie mu źle. Teraz wiele zawdzięczam Atlético Madryt, gdzie czuję się kochany, jestem profesjonalistą i chcę, by było tu jak najlepiej. Barça znajduje się w skomplikowanym momencie, choć nie wolno nam dać się ponieść atmosferze. Każdy zawodnik ma w sobie dużo dumy i w trudnych sytuacjach ujawnia swój charakter.

Czy uważasz, że jest to idealna okazja do napsucia krwi Barcelonie, która jest tak poraniona?

Mówi się, że na pochyłe drzewo każda koza skacze, ale uważam, że nie należy tak robić. Jednak sytuacja jest skomplikowana. Jeśli da się oddech drużynie z zawodnikami o takiej jakości, talencie i doświadczeniu, jakich ma Barça, oni mogą to wykorzystać. Mają obowiązek odnoszenia zwycięstw we wszystkch rozgrywkach i nie możemy pozwolić im się rozpędzić, bo trudno byłoby ich zatrzymać. Wyobraźmy sobie ich zwycięstwo na Wanda przeciwko Atlético, byliby w gazie. Musimy wykorzystać ich braki i słabości, ale też uważać na ich niepokorność i dumę, które pokażą.

Czy Barça jest lepsza lub może być lepsza niż to, co teraz widzimy?

Może być lepsza. Można wydobyć więcej z tych zawodników. Barcelona ma mieszankę takich piłkarzy jak Ter Stegen, Sergi Roberto Busquets, Lenglet, Piqué, Araujo, który umocnił swoją pozycję, Mingueza, Alba, który wraca po kontuzji, Pedri, Depay, De Jong... Są gracze, którzy muszą nabrać pewności siebie, aby ruszyć do przodu. Są też młodzi piłkarze jak Gavi, Demir, Ansu, czy też Coutinho, którzy dopiero co wrócili do gry. Barcelona ma kadrę i musi tylko uwierzyć w siebie i iść naprzód. W Barcelonie zawsze trzeba wszystko wygrywać. Przynajmniej tego wymagano w latach, kiedy byłem zawodnikiem tego klubu.

Wskazałeś na kilku bardzo dobrych zawodników, ale Barcelona stopniowo traci wielkich graczy, takich jak ty, Leo Messi...

To ironia losu, ale to Luis Suárez był tym, który był utrapieniem w szatni... Potrzebni są niepokorni piłkarze z charakterem. Jesteśmy kolegami z drużyny, przyjaciółmi w szatni, ale potrzeba zawodnika, który będzie działał innym na nerwy, który biega i biega i zaraża tym innych. Obraz niektórych graczy w tych aspektach jest taki, że nie mają pewności siebie. Nie ma nikogo, kto chciałby zarażać tym innych. Łatwo jest klaskać i mówić "dawaj", ale trzeba to odzwierciedlać na boisku swoimi działaniami, a nie tylko klaskaniem czy mówieniem.

Twój dorobek w FC Barcelonie jest historyczny. Zdobyłeś 198 goli, jesteś trzecim najlepszym strzelcem w historii klubu. Zostawiłeś w Barcelonie niezatarty ślad.

Łatwo jest wejść do Barcelony, trudno jest tam zostać i być na poziomie tego klubu. Muszę być z tego dumny. Zdobyłem Złoty But w erze Cristiano i Leo, którzy wygrali wszystko. Czy można odczuwać większą dumę? Dałem z siebie maksimum, zawsze łatwo przekraczałem średnią 20 bramek. Nie jest łatwo utrzymać regularność na poziomie, jakiego wymaga się w FC Barcelonie.

Czy nie uważasz, że to dziwne, że Barça zaczyna sezon z trenerem, którego prezydent nie chce, ale zatrzymuje go, bo nie może znaleźć innego?

Jest to zaskakujące, ponieważ wszyscy powinni podążać w tym samym kierunku. Toczy się odrębna wojna, która szkodzi graczom. Piłkarze nie są obojętni na wszystko, co mówi się w prasie, na to, co mówi trener czy prezydent. Oni wszystko czują i cierpią. To jest zaraźliwe. Piłkarz zastanawia się, czy może trenerowi zostały tylko dwa dni, czy prezes go nie chce... Wszystko ma swoje skutki. Jest to wojna, która ma wpływ na postawę piłkarzy.

Gdy tylko Koeman wszedł do szatni, jedną z pierwszych decyzji, jakie podjął, było przekazanie ci, że na ciebie nie liczy. Jutro możesz strzelić gola Barcelonie Koemana na Wanda Metropolitano. Myślałeś o tym?

To przeznaczenie... Przeznaczenie jest wyznaczane przez różne okoliczności. Ja przeszedłem do Atlético i zdobyłem mistrzostwo. To było przeznaczenie. Podjąłem wspaniałą decyzję, choć wielu twierdziło, że nie sprostam temu wyzwaniu, że nie potrafię walczyć o ważne rzeczy, a ja to osiągnąłem. To, co może wydarzyć się w sobotę, zależy od mojej drużyny. Jeśli zdobędę bramkę, to dobrze dla Atlético, ja po prostu nadal będę pokazywał, że wciąż jestem przydatny. W takim meczu wielcy zawodnicy muszą pokazać, po co tam są.

Będziesz świętował gola strzelonego Barcelonie?

Nie, nie... Mam dużo szacunku i sympatii do Barcelony, ale jakaś reakcja się pojawi.

Z perspektywy czasu, kto twoim zdaniem był odpowiedzialny za twoje burzliwe odejście z FC Barcelony, Koeman czy Bartomeu, który, jak się wydawało, miał coś przeciwko tobie od dłuższego czasu?

To połączenie różnych rzeczy. Powiedziałem to w zeszłym sezonie. Co do trenera, to może ma dużo osobowości, dużo autorytetu, jednak mi pokazał coś innego. Jeśli pewnego dnia pojawiam się, a on mi mówi, że na mnie nie liczy i że muszę odejść z takich i takich powodów, w porządku... Ale niech nie mówi mi, że nie ma mnie w jego planach, a kiedy domykam umowę z Atlético, sprawa jest już przesądzona, mówi mi, że jeśli nie dojdzie do pełnego porozumienia jutro, to w niedzielę będzie brał mnie pod uwagę na mecz z Villarrealem... Co? Jeśli nie ma mnie w twoich planach, to będziesz rozważał mój udział w meczu? Wysłał mnie na trening na trzecie czy czwarte boisko, jakbym miał 15 lat. To mnie bolało, przeszkadzało mi, wracałam do domu z płaczem z powodu braku szacunku. Nie zlekceważyłem go w żadnym momencie, trenowałem, mimo wszystko nie robiłem złej miny, bo jestem profesjonalistą. Szukałem najlepszego rozwiązania. Mówię, że to była mieszanka wielu rzeczy, bo prezydent Bartomeu ciągle podawał informacje i przecieki, że Suárez jest zły dla szatni, że to, że tamto.... Widziałem to wszystko w tygodniu przed powrotem do treningów i wtedy zadzwonił do mnie Koeman. To mnie zabolało.

Byłeś u boku Leo Messiego w dniu, w którym musiał pożegnać się z Barçą. Czy jako jego przyjaciel czułeś, że musisz coś zrobić?

Jako przyjaciel musiałem działać, wspierać go, pilnować, żeby nie był załamany i zdołowany. Byłem bardzo zaskoczony, bo wszystko było poukładane. Leo był szczęśliwy, jeździliśmy razem na wakacje, a on był zachwycony życiem. Powiedział mi: "zakończę karierę w Barcelonie, zawsze o tym marzyłem, klub dał mi wszystko, a dzieci są szczęśliwe". Z godziny na godzinę wszystko się zmieniało. Dla mnie był to bardzo ciężki cios ze względu na to, co to oznaczało dla Leo. W tym momencie mnie tam nie było i dołączyłem do niego, gdy zobaczyłem, jak cierpi. Leo kocha ten klub, wiele zawdzięcza Barcelonie. Pożegnał się jak dżentelmen, jak przystało na niego. Najlepszy zawodnik w historii klubu. Odszedł, nie będąc pewnym, co się stało, bo oczywiście przeszkadzał mu sposób, w jaki to się odbyło, że wszystko się zmieniało z godziny na godzinę.

Messi pożegnał się w elegancki sposób, pewnie musiał gryźć się w język, ale czy uważasz, że został oszukany przez Laportę?

Szczerze mówiąc, nie wiem... A jeśli wiem, to nie mogę powiedzieć... jako przyjaciel Leo (śmiech). Wiem, że pewne rzeczy mu przeszkadzały, i odszedł jako dżentelmen, jako ktoś wspaniały. Leo zawsze mówił jasno, że dał z siebie wszystko dla klubu, a klub dał z siebie wszystko dla niego.

Co czujesz, gdy widzisz zdjęcie PSG z tridente Messi-Neymar-Mbappé?

Szczęście, głównie z powodu tego, w jakiej formie widzę Leo, to przede wszystkim. Z Neyem również mam bardzo dobre relacje i cieszę się, że dobrze się bawi z Leo. Powiedział, że chce z nim grać, i udało mu się to zrobić. To przerażające grać przeciwko nim, ponieważ to trzej wspaniali zawodnicy i zobaczymy, kiedy będą tak zgrani jak nasza trójka. Tworzyliśmy najlepszy tercet ze względu na to, co osiągnęliśmy i co wygraliśmy. Była radość, było szczęście. To było widoczne, gdy zdobywaliśmy bramki, kiedy dzieliliśmy między siebie rzuty wolne, rzuty karne... Kibice lubią tego typu zawodników.

Czy byłeś zaskoczony, gdy Griezmann podpisał kontrakt z Atlético Madryt?

Nie byłem zaskoczony. Trzy lub cztery dni przed przejściem Griezmanna byłem z Rodrigo de Paulem i Ángelito Correą. Z intuicją właściwą dla napastnika powiedziałem im: "myślę, że Griezmann przychodzi, zapamiętajcie te słowa". Kiedy podpisano z nim umowę, Rodrigo prosto z Argentyny wypomniał mi, że coś wiedziałem, ale przysięgam na moje dzieci, że o niczym nie wiedziałem! To była tylko intuicja. Antoine jest zachwycony. Na początku miał wiele wzlotów i upadków, ale bramka przeciwko Milanowi uwolniła go. Jest bardzo lubianą osobą w szatni, a gdy tylko nabierze pewności siebie, nie zabraknie mu jakości.

Wcześniej powiedziałeś, że Barça może wydobyć więcej z tej drużyny. Czy uważasz, że Xavi Hernández byłby idealnym trenerem, aby tego dokonać?

Myślę, że tak, choć jako fan piłki nożnej nie uważam, że dziś, jutro czy pojutrze jest odpowiedni moment na przejęcie drużyny. Xavi jest inteligentny, zna trudności klubu i musi czekać na odpowiedni moment. Ma w środku kolegów z drużyny, co do których musiałby podejmować decyzje, i byłoby to trudne. Wszystko zależy od tego, jak skończy się sezon, projekt i wszystko inne..... Tak, widzę go jako bardzo zdolnego trenera, ale musi poczekać, aż otrzyma szansę, aby być tak świetnym szkoleniowcem jak piłkarzem i zobaczyć, jakich graczy może sprowadzić, aby dobrze sobie poradzić.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

@TeDer Tyle że, to co Ty tu piszesz to nie jest prawda, tylko manipulacja. Suarez właśnie ostatnio, przy okazji tego poprzedniego, wielkiego wywiadu, powiedział, że to bardziej zarząd, nie Koeman. Z tego co pamiętam, powiedział właśnie coś takiego, że Koeman w ogóle nie miał prawa głosu przy władzy prezydenta i zarządu, że jego głos się nie liczył, a tutaj to powtórzył - że trener nie miał autorytetu, a to oznacza tyle, że zarząd nie liczy się z trenerem. Wyraźnie także wspomniał, że to była suma różnych czynników, wspomniał o roli Barto. Zatem nie manipuluj. Dla mnie, po tych wszystkich wywiadach, wychodzi na to, że to była decyzja wszystkich : zarząd już od początku zasugerował Koemanowi, że Luis jest niepotrzebny, a ten na to posłusznie przystał. Więc takie licytowanie się jest bez sensu, widać jasno, że Sureza chciał się pozbyć zarząd oraz trener, to chyba jest najbliższe prawdy.

Luisito szacuneczek dla Ciebie na zawsze!

Luis życzę korony strzelców w tym sezonie!

I pewnie obrońcy Kumana znowu będą mówić, że to nie była jego decyzja, kiedy Suarez już trzeci raz od roku opowiada, że to Kuman go wyrzucił. Zresztą już prawie tych obrońców nie ma, bo przejrzeli na oczy co się dzieje w klubie. Rozsądni ludzie wiedzieli już rok temu, że z tej mąki chleba nie będzie.

Przykre jest to, że tak źle zastąpiliśmy jego, Xaviego, Inieste, Alvesa czy Neymara cóż nie było ciastek to kupiliśmy drewno i zaprawę murarską.

Dogryzł Barcelonie

Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się ino Luuk XD

''Łatwo jest wejść do Barcelony, trudno jest tam zostać i być na poziomie tego klubu. Muszę być z tego dumny. Zdobyłem Złoty But w erze Cristiano i Leo, którzy wygrali wszystko. Czy można odczuwać większą dumę?'' - no, święte słowa. Luis to naprawdę super grajek, dał nam wiele. A potraktowano go bardzo brzydko. Nawet jeśli już miał coraz większe kłopoty ze zdrowiem, kiedy wracał, zawsze dawał z siebie wszystko i patrząc na to, co zrobił już dla Atletico, w tak krótkim czasie, tylko to potwierdza, a Barca zawaliła, że tak go oddała, lekką ręką. Teraz musieliśmy kupić Aguero, który nie jest ani zdrowszy, ani w lepszej formie, ani nie daje więcej niż Luis, jak na razie - wręcz przeciwnie. Po prostu to co się stało z Suarezem i zakup Aguero, to tylko kolejny jasny przykład frajerskiego zarządzania tym klubem.

Miałeś chamie złoty róg a dziś masz Luuka DeJonga.

Ugryzł trochę historii w Barcelonie :)

Haha no to faktycznie brzmi zabawnie, ja rozumiem że Koeman to też legenda Barcelony ale żeby przychodzić dopiero do klubu jako POTĘŻNY TRENER xD i wysyłać 3 najlepszego napastnika w historii Barcelony na trzecie boisko to jest jakiś chory przerost ego :p

Barcelona ostatnich lat to niestety jeden wielki przekręt. Te brudy jeszcze będą wychodzić .


Luis postać dwuwymiarowa. Napadzior TOP a z drugiej strony mocno momentami irytujący i spowalniający. Jedno jest pewnie - legendą Barcelony pozostanie.