Syn byłego wiceprezydenta FC Barcelony Enric Franquesa zawita na Camp Nou

Mateusz Doniec

25 września 2021, 20:45

Sport, Mundo Deportivo

1 komentarz

Fot. Getty Images

Syn byłego wiceprezydenta FC Barcelony Enric Franquesa najprawdopodobniej spełni jutro swoje marzenie o grze na Camp Nou. Zawodnik Levante szkolił się w La Masii, lecz w wieku 19 lat zdecydował się poprowadzić swoją karierę inną drogą.

Enric Franquesa zawita w najbliższą niedzielę na Camp Nou, które zna doskonale. 24-letni lewy obrońca szkolił się w La Masii i gdy tylko miał możliwość, udawał się na słynny stadion, aby obejrzeć mecz Barcelony. Franquesa pochodzi z „rodziny culés”. Jego ojciec Joan Franquesa był przez prawie rok jednym z dyrektorów w zarządzie Dumy Katalonii podczas poprzedniej kadencji Joana Laporty. W listopadzie 2009 roku podał się jednak do dymisji.

Enric Franquesa dorastał, opierając się na wartościach Barçy, lecz w wieku 19 lat zdecydował się opuścić stolicę Katalonii, ponieważ widział, że jego kariera mogła zahamować w Barcie B.

Franquesa przeszedł przez wszystkie kategorie wiekowe La Masii od benjamin B, grając jako skrzydłowy. W juvenilu A trafił na Gabriego, kluczowego dla swojej kariery trenera, który z powodu kontuzji Marca Cucurelii przesunął Enrica na pozycję lewego obrońcy. Takie ustawienie zadziałało. Franquesa prezentował się bardzo dobrze i awansował do Barçy B. Ówczesny trener zespołu rezerw Gerard López nie obdarzył jednak młodego zawodnika zaufaniem. Zmusiło to Enrica do podjęcia odważnej decyzji.

Po 11 latach w La Masii Franquesa mógł nadal czekać na swoją szansę w rezerwach, lecz podjął ryzyko. W wieku 19 lat zdecydował się odejść na wypożyczenie do Sabadell. Tam również nie grał zbyt wiele i już w połowie sezonu przeniósł się do Gavy, gdzie jego kariera nabrała rozpędu.

W rozgrywkach Segunda B nauczył się innego futbolu, będąc poza strefą komfortu, w jakiej znajdował się w Barcelonie. Stworzył siebie na nowo i rozwijał się niezwykle szybko. Wymagała tego pozycja lewego obrońcy, na której grał najczęściej. Z czasem zyskał przydomek „Bawół z Sant Cugat” przez swój styl gry.

Dobra gra „El Búfalo” zwróciła uwagę m.in. Villarrealu, który sprowadził go do zespołu rezerw. Franquesa spędził tam dwa lata, po czym przeszedł do Mirandés grającego wówczas w Segunda División A. Zespół prowadzony przez cenionego w Hiszpanii Andoniego Iraolę osiągnął historyczny sukces, awansując do półfinału rozgrywek Copa del Rey.

Enric cały czas piął się wyżej, przechodząc sezon później na wypożyczenie do Girony, z którą otarł się o awans, a tego lata spełnił w końcu swoje marzenie przechodząc do grającego w Primera División Levante. Klub z Walencji doszedł do porozumienia z Villarrealem w sprawie transferu 24-latka. Franquesa podpisał kontrakt z Los Granotes na 4 lata, lecz Żółta Łódź Podwodna może go odkupić w ciągu dwóch pierwszych lat umowy. Villarreal chce mieć lewego obrońcę na radarze.

Franquesa rywalizuje w drużynie Levante o pierwszy skład z Carlosem Clerkiem. W meczu przeciwko Celcie Vigo Enric wyszedł w pierwszym składzie. W niedzielę trener Levante Paco López może dać mu minuty w meczu przeciwko Barcelonie. Franquesa będzie miał możliwość  wizyty na Camp Nou, lecz tym razem już nie jako kibic, a rywal.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Kogo jakiś łeb obchodzi, sprzątaczka pewnie też jutro przyjdzie
« Powrót do wszystkich komentarzy