Barcelona bez Messiego i Griezmanna traci niemal połowę goli z poprzedniego sezonu

Dariusz Maruszczak

4 września 2021, 18:30

28 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Odejście Leo Messiego i Antoine’a Griezmanna niewątpliwie stanowi problem dla siły ofensywnej Barcelony
  • Obaj ci piłkarze byli najlepszymi strzelcami drużyny w poprzednim sezonie i odpowiadali za niemal połowę zdobytych przez zespół bramek
  • Obecni napastnicy Blaugrany będą musieli zastąpić Argentyńczyka i Francuza pod względem dorobku strzeleckiego

Boleć może Barcelonę zwłaszcza brak Messiego, który był gwarantem 30-40 goli w całym sezonie. W poprzednim sezonie crack z Rosario zanotował 38 trafień we wszystkich rozgrywkach, a bramkarzy rywali pokonywał średnio co 110 minut. Piąty raz z rzędu sięgnął też po Trofeo Pichichi, a w walce o Złoty But wyprzedził go tylko Robert Lewandowski. Dorobek Griezmanna nie był tak okazały (20 bramek), ale to wystarczyło do miana drugiego najlepszego strzelca w zespole. Francuz trafiał też do siatki we wszystkich czterech rozgrywkach, jako jedyny gracz w drużynie. Pytanie, kto będzie w stanie zastąpić tych dwóch piłkarzy w dostarczeniu Barcelonie odpowiedniego dorobku bramkowego. Pewne jest, że ktoś przejmie nie tylko ich zadania strzeleckie, ale i minuty rozegrane przez tych zawodników. 

Nowy ulubieniec

Na nowego ulubieńca kibiców Blaugrany wyrasta Memphis Depay i wydaje się, że to on może przejąć największą odpowiedzialność za zdobywanie bramek, choć nie jest typowym łowcą goli. W swoim najlepszym sezonie 2014/2015, gdy był zawodnikiem PSV, trafił do siatki 28 razy. Później nie przekroczył już 22 bramek, choć należy podkreślić różne życiowe zakręty Holendra, problemy z kontuzjami, a także wszechstronność, która sprawia, że często podaje zamiast tylko wykańczać akcje. Ponadto Depay wkracza w najlepszy okres swojej kariery, a w obecnym sezonie ma już na koncie dwa ważne trafienia. Być może uda mu się więc zbliżyć do swojego najlepszego wyniku, zwłaszcza że druga linia Barcelony jest jednak silniejsza niż np. ta Olympique'u Lyon.

Rola uzupełnień

Na Depayu będzie spoczywał tym większy ciężar, że Ronald Koeman nie ma do dyspozycji wielu napastników. Nawet Martin Braithwaite miał ostatnio problemy z kolanem. Duńczyk również ma obecnie na koncie dwa trafienia, ale trudno spodziewać się po nim błyskotliwego dorobku na zakończenie sezonu. 30-latek nigdy nie był bowiem wybitnym goleadorem. W poprzednim sezonie zdobył siedem bramek, a najbardziej owocne były dla niego rozgrywki 2015/2016, gdy w barwach Toulouse strzelił 14 goli. Braithwaite ma swoje ograniczenia, których już nie wyeliminuje, choć większa liczba minut może mu pomóc w poprawie swoich osiągów. 

Ronald Koeman liczy, że kilka bramek dorzuci jego rodak Luuk de Jong. Trener Barcelony potrzebował klasycznej dziewiątki i dlatego 31-latek trafił na Camp Nou w końcówce letniego okienka transferowego. Dorobek De Jonga momentami bywał imponujący, ponieważ w trzech sezonach (2011/2012, 2015/2016 i 2018/2019) udawało mu się strzelić 32 gole. Warto jednak dodać, że robił to podczas gry w Holandii. W zagranicznych klubach nie był już tak skuteczny. W 140 spotkaniach zdobył zaledwie 27 bramek. Poprzednią kampanię w Sevilli zakończył 9 trafieniami w 48 występach. Barça musi jednak liczyć również na niego, ponieważ tylko on, Depay, Braithwaite i młody Yusuf Demir są obecnie zdrowi z grona napastników. Austriak w trakcie sezonu też może okazać się cennym nabytkiem, a jako piłkarz Rapidu Wiedeń strzelił nawet 9 goli w poprzednich rozgrywkach.

Wyczekiwanie na kontuzjowanych

Po wyleczeniu kontuzji także inni napastnicy mogą stanowić o sile ofensywnej zespołu. Kibice oczekują powrotu zwłaszcza nowej "10" - Ansu Fatiego, który rewelacyjnie zaczął poprzedni sezon, ponieważ po dziesięciu meczach miał na koncie pięć goli. Długa rehabilitacja sprawia jednak, że dla skrzydłowego najważniejsze w najbliższym czasie będzie ustabilizowanie stanu zdrowia, a dopiero potem będzie można myśleć o poprawianiu najlepszego wyniku w karierze (osiem trafień). Zdolności strzeleckie Fatiego mają być dla Barcelony niezwykle istotne nawet nie tyle w obecnym sezonie, co w następnych latach.

Kolejni napastnicy też stanowią niewiadomą w kontekście obecnych rozgrywek. Ousmane Dembélé może wrócić pod koniec października, a historia jego kontuzji wzbudza wątpliwości, czy będzie w stanie dogonić swój najlepszy wynik 14 goli z sezonu 2018/2019. Dla Francuza przejęcie większej roli w zespole będzie jednak bardzo ważne, ponieważ jego umowa dobiega końca w czerwcu przyszłego roku, więc gra o swoją przyszłość, zwłaszcza że już teraz wielu na Camp Nou straciło do niego cierpliwość. W poprzedniej kampanii Dembele zdobył 11 bramek. Z kolei Sergio Agüero może wrócić jeszcze później, w okolicach listopada. Argentyńczyk jest bez wątpienia najwybitniejszym strzelcem w drużynie Blaugrany i pięciokrotnie przekraczał on granicę 30 trafień w rozgrywkach. Najlepszy rezultat zanotował w kampanii 2016/2017, gdy zdobył 33 bramki. Nie wiadomo jednak, ile prochu mu jeszcze zostało w wieku 33 lat po kilku poważnych kontuzjach. Poprzedni sezon Aguero to zaledwie 6 goli w 20 występach.

Znaczenie drużyny

Koeman oczywiście oczekuje strzelania goli od całego zespołu, a zwłaszcza pomocników. W tym sezonie wyróżnia się w tym zakresie autor dwóch trafień Sergi Roberto, a w poprzednich rozgrywkach błyszczał Frenkie de Jong (7 bramek). Rezerwy tkwią w Pedrim, który mógłby poprawić skuteczność, a nie można też zapominać o obecności Philippe Coutinho. Brazylijczyk po wyleczeniu urazu może stanowić zagrożenie, zwłaszcza gdy będzie ustawiony blisko bramki rywala. W swoim najlepszym sezonie 2017/2018, spędzonym w Liverpoolu i Barcelonie, 29-latek strzelił aż 21 goli. Aby ograniczyć stratę Messiego i Griezmanna, napastnikom Blaugrany w zdobywaniu bramek będą musieli pomóc także piłkarze z innych pozycji. Wiele będzie zależało od tego, jak ekipa będzie funkcjonowała jako mechanizm, a w tym już głowa holenderskiego szkoleniowca.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

O Depaya jestem spokojny. Wielkie nadzieje pokładam w naszej nowej dziesiątce. Co do Martina to myślę że można na niego liczyć a co do De Jonga to jest to wielka niewiadoma.
« Powrót do wszystkich komentarzy