Pedri: Staram się myśleć szybciej niż przeciwnik

Mateusz Doniec

18 czerwca 2021, 18:15

La Vanguardia

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Debiutujący na mistrzostwach Europy Pedri udzielił wywiadu hiszpańskiej La Vanguardii przed niedzielnym meczem z reprezentacją Polski. Pomocnik FC Barcelony podzielił się między innymi swoimi odczuciami o początkach w kadrze Hiszpanii i skomentował swój rozwój w ostatnim sezonie.

Na boisku porusza się naturalnie i bardzo dojrzale. Jest najmłodszym zawodnikiem powołanym przez Luisa Enrique na EURO 2020. Jest nieśmiały, lecz przy bliższym kontakcie otwiera się. Pedro González López nie ukrywa, że żyje jak we śnie. W wieku 18 lat był niekwestionowanym członkiem pierwszej jedenastki FC Barcelony już w swoim pierwszym sezonie, a ponadto stał się najmłodszym reprezentantem Hiszpanii w historii występów na mistrzostwach Europy. Jak sam mówi, wszystko dzieje się bardzo szybko.

To twoje pierwsze mistrzostwa w karierze. Tak to sobie wyobrażałeś?

Mniej więcej tak. Chciałem spędzać sporo czasu z moimi kolegami i spokojnie przygotowywać się do turnieju. Co prawda, trochę się denerwuję, bo na EURO nie gra się codziennie, ale jestem naprawdę bardzo szczęśliwy.

Na tydzień przed pierwszym meczem Hiszpanii było sporo zamieszania. Najpierw pozytywny wynik testu Busquetsa, później polemika co do szczepienia. Jak przeżyłeś te dni?

To wszystko było trochę dziwne. Po kilku dniach wspólnego przebywania, okazało się, że Busquets ma koronawirusa. Bardzo się z nim przyjaźnię. Nie wiedzieliśmy, kto jeszcze jest zarażony, a kto nie. Ponadto zaczęliśmy trenować w dwójkach. Nie podobało mi się to. Wolę trenować w grupie. Trzeba było jednak przetrwać i wykorzystać ten czas najlepiej jak się da.

Miałeś dużo wolnego czasu.

Tak… Długo siedziałem w pokoju, nawiązywałem wideorozmowy z kolegami i graliśmy na PlayStation. Obejrzałem też jakiś serial na Netfliksie. Starałem się robić coś, co rozproszy moje myśli.

Z zewnątrz wydaje się, że atmosfera w drużynie jest dobra.

Jest lepiej, niż się wydaje. Zawsze ze sobą żartujemy, cały czas się śmiejemy. Atmosfera jest świetna.

Masz dobre relacje z Luisem Enrique?

Od pierwszego dnia dogadywaliśmy się dobrze. Jestem mu bardzo wdzięczny za zaufanie, jakim mnie obdarzył przy pierwszym powołaniu i teraz, wystawiając mnie w wyjściowym składzie na EURO. Mam nadzieję, że tak będzie dalej i że nasza relacja będzie coraz lepsza.

Jak opisałbyś Luisa Enrique jako trenera?

Jest trenerem, który z tobą pożartuje, gdy można pożartować i który jest poważny, gdy sytuacja tego wymaga. Zawsze szuka sposobów, żeby efekt był zadowalający. Bardzo go lubię jako trenera.

Co sądzisz o debacie wokół nieskuteczności pod bramką przeciwnika, która wybuchła po bezbramkowym remisie ze Szwecją?

Przede wszystkim jesteśmy bardzo spokojni. Mamy duże zaufanie do naszych napastników, tak samo jak oni mają do nas. Lecz to nie jest tylko kłopot napastników. Wszyscy musimy im pomagać, aby strzelali gole, tak jak oni pomagają nam w defensywie. To najważniejsza rzecz w naszej grze.

Byłeś zaskoczony, kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz w wyjściowym składzie?

Gdy zostałem powołany, nie wiedziałem, jaką rolę będę odgrywał. Nie spodziewałem się, że zagram od pierwszej minuty. Byłem podekscytowany. Nie dość, że byłem w pierwszej jedenastce, to stałem się też najmłodszym zawodnikiem reprezentacji Hiszpanii w historii mistrzostw Europy. Rozpiera mnie duma.

Masz 18 lat i jesteś już zawodnikiem wyjściowego składu zarówno FC Barcelony, jak i reprezentacji Hiszpanii. Jak temu sprostałeś?

Prawdę mówiąc, to wszystko dzieje się bardzo szybko, ale nie mogę narzekać. Spełniam marzenie i mam zamiar robić to jeszcze przez długi czas.

O czym marzyłeś w dzieciństwie?

Tak jak każde dziecko, zawsze chciałem grać dla Barçy i reprezentacji. Gra w tak wielkiej drużynie i reprezentowanie swojego kraju to ogromna duma, którą chcę się nacieszyć.

Na jakim zawodniku się wzorujesz?

Zawsze wzorowałem się na Andrésie Inieście. Mam nadzieję, że kiedyś osiągnę tyle, co on.

Widzisz w swoim stylu gry odbicie Iniesty?

Zawsze oglądałem jego kompilacje, ale na placu gry staram się być sobą. Zazwyczaj improwizuję na boisku, bo wszystko dzieje się szybko i nie ma czasu do namysłu.

Gdybyś był swoim własnym trenerem, na jakiej pozycji byś się wystawił?

Zawsze najwygodniej grało mi się jako mediapunta, lecz mogę dostosować się do dowolnej pozycji. Zawsze daję z siebie wszystko. Wykonuję to, o co prosi mnie trener.

W środku pola zazwyczaj grają silniejsi zawodnicy. Trudno ci sobie z tym poradzić?

Zawsze staram się pracować nad tym, czego mi brakuje. Wiem, że muszę się poprawić w tym aspekcie.

Jak sobie radzisz z tą różnicą w fizyczności?

Na boisku próbuję myśleć szybciej niż mój przeciwnik. Staram się im wymykać, żeby nie wchodzić w kontakt „ciało w ciało”, bo inaczej jestem wyeliminowany.

Pracujesz nad tym wykorzystując nagrania?

Pokazują nam wideo, lecz ja nie lubię oglądać przeciwnika. Wolę skoncentrować się na tym, co mamy grać.

W jakim aspekcie uważasz, że masz najwięcej do poprawy?

Mogę się poprawić w każdej sferze, jednak aspekt fizyczny jest tym, do którego muszę się najbardziej przyłożyć.

Xavi w wywiadzie dla La Vanguardii bardzo cię komplementował, ale powiedział też, że widzi w tobie swoje własne odzwierciedlenie z początków jego gry, szczególnie jeśli chodzi o brak odwagi do wejścia w strefę ataku. Zauważyłeś to samo?

Rzeczywiście, gdy zaczynasz grać w nowym miejscu, brakuje ci trochę wiary w siebie. Nabierasz jej po trochu. Myślę, że to naturalne. Z biegiem lat jest coraz lepiej.

Ostatecznie Joan Laporta zdecydował się pozostawić na stanowisku Ronalda Koemana. Myślisz, że to dobra decyzja?

Tak. Jestem wdzięczny Koemanowi. Stawiał na mnie od samego początku i miał do mnie zaufanie. Naprawdę, jestem mu bardzo wdzięczny.

Byłeś zaskoczony, że trener od samego początku tak ci zaufał?

Tak, choć kiedyś sam mi to powiedział. Mówił, że będę miał minuty, bo potrafię grać na wielu pozycjach. Każdy jest zaskoczony, gdy ma się takie zaufanie w nowej drużynie. I to w wieku 18 lat. To wielka duma grać dla Barcelony.

Twoim kolegą jest Leo Messi!

To szaleństwo. Leo jest najlepszym zawodnikiem na świecie. To niesłychane, że mam możliwość dzielić z nim szatnię, podawać mu piłkę i otrzymywać podania od niego. On wszystko ułatwia.

Podpisze nowy kontrakt?

Mam nadzieję, że tak. Jeśli decyzja należałaby do mnie, oczywiście, że zostałby w klubie. Mam nadzieję, że dobrze przemyśli swoją decyzję i że będzie ona najlepsza.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

A nie lepiej być silniejszym i dalej myśleć szybciej? Jak dla mnie amatorskie myślenie - nie ma sportu w którym nadmiar siły nie byłby zaletą

@LyFT Szachy, hehe
« Powrót do wszystkich komentarzy