Barcelona może mieć niższy limit płacowy od Realu Madryt i Atlético w sezonie 2021/22

Łukasz Lewtak

18 czerwca 2021, 13:00

2Playbook, AS, Marca

25 komentarzy

Fot. Getty Images

Nowy zarząd Barcelony stara się przetrwać trudną sytuację finansową, jaką zastał po przybyciu do klubu. I wcale nie jest to łatwe. Według portalu 2Playbook ludzie Laporty rozważają oczyszczenie i uporządkowanie wszystkich takich spraw za jednym zamachem w sezonie 2021/22, który w związku z tym będzie bardziej skomplikowany. Takie rozwiązanie pozwoliłoby jednak na rozpoczęcie kampanii 2022/23 w zdecydowaniej lepszej sytuacji ekonomicznej.

- Ten manewr będzie jednak ograniczony obecnymi zasadami kontroli finansowej ze strony LaLigi - wyjaśnia Marc Menchen, założyciel 2Playbook. Barcelona, podobnie jak 90% klubów LaLigi, musi skokowo wychodzić z kryzysu. Prawie wszystkie zespoły przekroczyły swoje możliwości, jeśli chodzi o pensje w sezonie 2020/21. Mogą je jeszcze przekroczyć w kampanii 2021/22, jednak niewiele więcej. Kluby muszą zbilansować te wydatki, ponieważ w przeciwnym razie grożą im sankcje (ekonomiczne, niemożność podpisania umowy, niemożność rejestracji, a nawet, w skrajnych przypadkach, bardzo mało prawdopodobnych dla jakiegokolwiek klubu w tej chwili, administracyjny spadek z ligi).

Niższy limit płacowy Barçy

Najszybszym, najczystszym i najmądrzejszym sposobem, z finansowego punktu widzenia, na pozbycie się tych problemów jest tzw. szybka, ale ciężka droga. To znaczy, że straty na kontach Barçy mają bezpośredni wpływ na limity dotyczące kadry na przyszły sezon. - Kontrola finansowa LaLigi określa to, że jeśli zamykasz sezon z np. 300 milionami straty, to odejmujesz je w limicie wynagrodzeń w następnym. Limit wynagrodzenia wynika z dochodu, jaki będziesz miał, pomniejszonego o twoje zobowiązania dłużne. W ten sposób przydziela się limity płacowe, które można wykorzystać. Jeśli w poprzednim sezonie straciłeś 300 milionów, to ja odejmuję te straty od limitu, który ci przysługuje, abyś mógł je natychmiast uporządkować - wyjaśnia Menchén.

Kluby nie mają zbyt wielu innych opcji. Można wrócić do naruszenia przepisów, LaLiga przewiduje margines sześciu miesięcy na sezon 2022/23, ale to jest jedynie wydłużanie problemu, który i tak trzeba rozwiązać. - W tegorocznym limicie płacowym Real Madryt miał już około 100 milionów więcej niż Barcelona, a wcześniej te sumy były zazwyczaj bardzo zbliżone. Jednak Los Blancos zamknęli sezon 2019/20 z niewielkim zyskiem w wysokości 300 tysięcy euro, podczas gdy Barcelona straciła 97 milionów. Dlatego powstała taka ogromna różnica. Jeśli teraz będą jeszcze większe straty, czego obawia się zarząd Laporty, to wrażenie jest takie, że znów będą problemy ze zbilansowaniem limitu płacowego zgodnie z wymaganiami LaLigi - podkreśla Menchén.

Lepsze perspektywy w Atlético

Z kolei w biurach na Wanda Metropolitano panuje zupełnie inna atmosfera. Po raz pierwszy Rojiblancos mogą wspiąć się na drugie miejsce pod względem wysokości limitu płac, ponieważ rozpoczęli proces podwyższania kapitału, dzięki któremu mają nadzieję otrząsnąć się ze strat z tego sezonu. - Ogłosili podwyższenie kapitału o 181 milionów, co jest operacją przynoszącą podwójne korzyści: większy limit płacowy i mniej ograniczeń ze strony LaLigi w zakresie konfiguracji składu. Pozbywają się wszystkich strat związanych z COVID-19 i mają większą swobodę działań - mówi Menchén.

Nie byłoby więc zaskoczeniem, gdyby Atlético rozpoczęło rozgrywki 2021/22 z większym limitem płac niż FC Barcelona, choć przed nami całe okienko transferowe, które może odwrócić tę sytuację, jeśli Barça sprzeda większą liczbę piłkarzy. Atlético może mieć limit płacowy w wysokości 217 mln, a w przypadku Blaugrany, jeżeli zdecyduje się ona zamknąć rok obrachunkowy 2020/21 ze stratami w wysokości 300 mln, o jakich mówiło się w ostatnich tygodniach w mediach, limit ten może spaść poniżej 100 milionów. Warto zaznaczyć, że w przypadku, gdy z klubu odejdzie Leo Messi, problemy finansowe Barcelony znikną, choć zapewne pojawią się nowe - na murawie i na trybunach.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Generalnie to żyliśmy ponad stan, pandemia tylko to obnażyła. Warto przeboleć sezon lub dwa i naprawić finanse kosztem nawet mocnego zaciągania pasa.

Tutaj oczywiście chodzi o limity i ten artykuł też trochę mąci obraz sytuacji, a to jest naprawdę o wiele prostsze : Real miał większe zyski, bo jednak przez lata była tam prowadzona mądrzejsza polityka płacowa - Perez miał i ma określoną drabinkę płac, której nie zmienia dla nikogo, a tym bardziej w kryzysie - patrz to, co się stało właśnie z Ramosem. Nawet dla takiej legendy białych jak Ramos, Perez nie zrobił wyjątku, tam faktycznie nikt nie jest większy niż klub (szkoda że Barcelona nie bierze z tego przykładu, tylko daje pogrywać ze sobą niektórym gwiazdeczkom). A podczas kryzysu oczywiście wszyscy tracą, nawet dobrze zarządzani, więc oczywiście, że Real też ma kłopoty, ale jednak mniejsze niż Barca.

Bo w Barcy to jest patologia od lat z tymi pensjami i nie, nie zaczęła się ona od zarządu Barto, ale jeszcze wcześniej. Ciągłe podwyżki i brak takiego limitu jak w Realu sprawiły, że Barcelona przeznaczała, do tej pory, ponad 70% całego budżetu na zarobki dla piłkarzy, a Guillem Balague jeszcze w swoich analizach zwracał ostatnio uwagę na to, co powiedział na konferencji sam Laporta - że aż 110% profitu klubu idzie na pensje. To są słowa samego Laporty. To jest totalny absurd, tak niebotyczne pensje. To się musi zmienić. Kto jest tych analiz ciekawy bardziej, niech sprawdzi kanał Balague na youtubie - to jest wideo zatytułowane : ''Will KOEMAN, MESSI stay at BARCELONA? | Laporta Presser Reaction'', wszystko jest tam szczegółowo wyjaśnione.

Jakimś cudem sprzedać Pjanica, za darmo nawet wypuścić Umtitiego. Dembele, który ciągle był połamany robi problemy z przedłużeniem, to tak samo sprzedać. Oddać Coutinho nawet za 30 mln, żeby nie płacić the reds kolejnych 20 mln. Firpo sprzedać u nas rezerwowy zarabia tyle co podstawowi zawodnicy z top drużyn. Neto sprzedać wiedział, że nie ma szans z Ter Stegenem, a teraz jest niezadowolony. Roberto obniża pensje albo odchodzi. Busi człowiek sztanga musi iść śladami Pique. Pjanic 16 mln Umtiti Dembele Coutinho ponad 10 mln. Trincao 8 mln, Firpo 6 XD to ile zarabiają u nas piłkarze nic nie wnoszący do zespołu jest chore.

Neto, Umtiti, Firpo, Roberto, Matheus, Pjanić, Coutinho, Dembele, Trincao, Griezmann, Braithwaite OUT i po problemie

Jak Messi zostanie to Griezmann musi odejść, nie stać nas na dwóch zawodników z takimi pensjami.