Lendoiro: Nie podobał mi się sposób, w jaki Rivaldo przeszedł z Deportivo do Barcelony

Łukasz Lewtak

18 czerwca 2021, 15:00

Mundo Deportivo

5 komentarzy

Fot. Getty Images

Augusto César Lendoiro, twórca wielkiego Deportivo La Coruña sprzed niemal trzech dekad, udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo, w którym opowiedział o kulisach tego, jak sprowadził Rivaldo z Palmeiras w 1996 roku, a sezon później Barcelona opłaciła klauzulę brazylijskiego napastnika w ostatnim dniu okienka transferowego, nie dając Depor ani chwili na reakcję.

Jakie są twoje wspomnienia związane z Rivaldo?

Był niezwykłym graczem w brazylijskiej piłce, zwłaszcza w Palmeiras, skąd pochodzili Djalminha, Flavio, Luisao... Mieliśmy magiczną drużynę Palmeiras. Dla mnie, jako miłośnika brazylijskiego futbolu, piłka nożna jest pisana przez wielkie B, pierwszą literę Brazylii, ponieważ Brazylijczycy postrzegają ten sport jako widowisko. Kiedy my podpisaliśmy kontrakt z Rivaldo, Barça zakontraktowała Giovanniego i powiedziała mi, że ściągnęła najlepszego Brazylijczyka, a ja jej odpowiedziałem, że to my go mamy. Potem Barcelona sprowadziła Rivaldo do siebie. Rivaldo był nadzwyczajny, nie tylko dlatego, że strzelał gole, ale także dlatego, że bronił i był bardzo dobrym profesjonalistą. Szczerze mówiąc, nie wytrzymał u nas zbyt długo.

Jak przeżyłeś jego odejście do Barçy w ostatnim dniu okienka transferowego?

Pamiętam, że to był finał turnieju Teresy Herrery przeciwko PSV, zadzwonili do mnie z SER i powiedzieli: "czy wiesz, że Barça zamierza podpisać kontrakt z Rivaldo?", a ja nie miałem o tym pojęcia. Barcelona chciała zakontraktować McManamana, ale to nie wypaliło, a potem mój przyjaciel Alberto Toldra, przyjaciel Rivaldo, zażądał od nas bardzo wysokiej pensji. Niczego się nie mogliśmy dowiedzieć. To było niespodziewane.

Jak się z tym czułeś?

Bardzo źle, taka jest prawda. Rivaldo strzelił ostatniego karnego w turnieju Teresy Herrery. To była drużyna stworzona do bycia mistrzami, a kiedy zabrano nam Rivaldo, do ponad połowy sezonu byliśmy w tarapatach i obawialiśmy się, że możemy spaść z ligi. To nas całkowicie zdezorganizowało. Barça zapłaciła tyle ile za Ronaldo, czyli 4,1 mld peset. Potem to samo było z Figo, ale dla nas ten cios był bardzo silny, zajęło nam wiele czasu, aby się po tym pozbierać, nie tylko w tamtym roku, ale także w kolejnych latach. Pieniądze prawie nigdy nie rozwiązują problemów, co pokazał późniejszy przypadek Figo.

A jak zakończyły się twoje relacje z Barçą?

To nie był czas na uściski z Barçą po tym, co się wydarzyło. Nie podobał mi się sposób, w jaki to się stało, byliśmy poza grą i nie mieliśmy czasu na odbudowę zespołu. Mieliśmy pieniądze, ale nie mieliśmy czasu.

A czy rozmawiałeś o tym ponownie z Rivaldo?

Rozmawialiśmy jeszcze tego samego dnia, mówił mi o astronomicznych sumach, jakie oferowała mu Barça, a my nie mogliśmy nawet marzyć o tym, żeby osiągnąć taki poziom. Dodatkowo narzuciliśmy sobie limit, że nie zapłacimy więcej niż 1,2 mld netto za żadnego zawodnika, nawet jeśli był bardzo dobry. Nie było więc innego wyjścia, musiał odejść. Rivaldo odchodził z jednej strony z żalem, myślę, że czuł się trochę zawstydzony, że odszedł w taki sposób, choć z drugiej strony był zadowolony, bo przechodził do wielkiego klubu. Jako ambasador LaLigi pojechałem do Brazylii i powiedzieli mi, że był trochę zakłopotany rozmową ze mną, ale ja dobrze przyjmuję porażki. W głębi duszy zawsze czuł ten wstyd, choć miał do tego pełne prawo. Zraniło mnie to z powodu bliskości, która nas łączyła.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dzięki Rivaldo zacząłem oglądać mecze Barcy i zostałem jej kibicem :)

Fakt jest taki, że mieli super scouting w Brazylii. Na początku tak 90tych ściągneli Bebeto, Flavio Concencao, Donato, potem w połowie lat 90tych Rivaldo, Mauro Silvę, potem jeszcze było kilku niezłych grajków z Brazylii.

W latach swojej świetności byl genialny.
Moja pierwsza koszulka pilkarska byla z Rivaldo na plecach

Czekamy na wywiad z Rivaldo.