Noelia Romero: Jasne jest, że przy Barcagate doszło do korupcji

Julia Cicha

28 maja 2021, 18:30

La Vanguardia

4 komentarze

Fot. Getty Images

Była compliance officer FC Barcelony Natalia Romero zajmująca się propagowaniem etycznych zachowań w organizacjach udzieliła pierwszego dłuższego wywiadu od momentu zwolnienia z klubu. W czasie pracy na Camp Nou musiała zmierzyć się ze skandalem Barcagate, a teraz opowiada o szczegółach.

Barcelona mierzy się z pozwem o złe zarządzanie i korupcję. Josep Maria Bartomeu, Jaume Masferrer, Oscar Grau i Roman Gómez Ponti mają zeznawać jako oskarżeni. Spodziewałaś się, że Barcagate osiągnie takie rozmiary?

Rozpoczęłam dochodzenie tego samego dnia, którego Cadena SER ujawniła te informacje. Zwróciłam uwagę, że żadna z firm nie brzmiała mi znajomo, a przecież ja powinnam przeglądać zatwierdzanie nowych dostawców. Sposób zatwierdzania operacji był dziwny. Tak to przedstawiłam na pierwszych spotkaniach.

Był na nich obecny Bartomeu lub któraś z wymienionych wyżej osób?

Na pierwszych spotkaniach nie, byli tam członkowie komitetu compliance, którzy kilka tygodni później odeszli. Na początku nie angażowaliśmy w to osób, które teraz są oskarżone. Po pierwsze, żeby nie manipulowali dowodami, a po drugie, ponieważ jeśli chcieliśmy coś postanowić i wydać opinię na temat Bartomeu, on nie mógł być tam obecny. Tę sprawę powinien jednak rozwiązać zarząd. Nie zapominajmy, że to organ niezależny. Bardzo utrudniono mi zadanie…

Co zaobserwowałaś w swoim dochodzeniu?

Raporty Mossos wyraźnie opisują schemat Barcagate wpisujący się w mechanizmy korupcyjne, niezależnie od tego, co postanowi potem sąd. Unikano kontroli, dzielono płatności, firmy miały niewielką lub zerową reputację, a ich siedzibą była przyczepa… Do tego pojawia się 10 tysięcy przejrzanych maili, a ja spotkałam się z większością pracowników, którzy później zostali wezwani, by zeznawać.

Dlaczego klub zlecił audyt firmie PwC?

Wielu członków poprzedniego zarządu domagało się audytu. Problem jest jednak taki, że zlecili go i zarządzali nim bezpośrednio oskarżeni. Ja przekazałam mój raport, ale mam wątpliwości, czy moje obserwacje przełożyły się na ich wnioski.

9 kwietnia sześciu członków zarządu podało się do dymisji. Czułaś się sama?

Byli bardzo zjednoczeni i pokazali to, odchodząc. Pamiętam zdanie: „osierociliśmy cię”. I naprawdę tak było. Mocno mnie wspierali, ale wiedziałam, że ta walka była z góry przegrana.

Dlaczego zdecydowałaś się zostać?

Było to moim obowiązkiem. Musiałam przekazać zarządowi wyniki mojego dochodzenia. Do tego musiałam zeznawać jako świadek wszystko, co wiedziałam o sprawie. Dymisja postawiłaby mnie w bardzo dziwnej sytuacji.

2 czerwca bez zgody Bartomeu wręczyłaś swój raport zarządowi…

To był mój obowiązek, przesłałam go całemu zarządowi, ale nie otrzymałam ani jednej odpowiedzi. Trzy dni później zawieszono mnie oraz moją pensję. Zobaczyłam, że już planowano zwolnienie mnie. Bartomeu zarządził też obszerny audyt w moim dziale, gdy ja byłam zawieszona. To dziwne, bo skoro nie mogłam być tam obecna, jak mieli sprawdzić mój dział? Ten raport razem z tym sporządzonym przez PwC został określony przez Mossos jako próba odwrócenia uwagi socios.

Na konferencji prasowej, na której zaprezentowano wyniki raportu PwC, Gómez Ponti powiedział: „Noelia romero kłamie. Ona nie miała dostępu nawet do 5% informacji”.

Na 2 tysiącach stron raportu Mossos pojawia się wiele odniesień do mojego dochodzenia. Żadne z nich nie jest negatywne, wręcz przeciwnie. To dużo bardziej bezstronny wniosek niż taki pochodzących od jednej z zaangażowanych stron. Prawda jest tylko jedna.

Czym była dla ciebie ta konferencja prasowa?

Nie chciałam zeznawać w sądzie, ale na tej konferencji całkowicie podważono moją pracę oraz mnie, a na to nie mogłam pozwolić. W obliczu rychłego zwolnienia oraz w celu uratowania informacji o sprawie oddałam się do dyspozycji Mossos. Dobrowolnie złożyłam zeznania. 1 marca, kiedy Mossos wkroczyli na Camp Nou, wezwano ponad 10 pracowników do złożenia zeznań.

Teraz jesteś w sądzie pracy w swojej własnej sprawie. Rozmawiałaś z Laportą?

Nie, ale prawnicy obu stron są w trakcie negocjacji. Uważam za sprawiedliwe przywrócenie mi mojej poprzedniej pozycji przez klub. Jedyną osobą zwolnioną, niesłusznie obwinianą i bez odszkodowania w sprawie Barcagate jestem ja.

Można było uniknąć zwolnienia cię?

Kodeks Karny w Hiszpani wymaga, by compliance officer miał niezależną władzę, inicjatywę i kontrolę. Oznacza to autonomię działań, środki oraz możliwość działania w celu identyfikacji ryzyka. Jak można być niezależnym, jeśli badasz sprawę przełożonego? Ile środków wtedy dostaniesz? Dobrym rozwiązaniem byłoby danie pewnego rodzaju immunitetu osobom odpowiedzialnym za compliance. Chcę wierzyć, że tak się stanie w najbliższej przyszłości. Wielu kolegów ma podobnie problemy, tylko że nie są one tak medialne.

Jak oceniłabyś działania poprzedniego zarządu w kwestii przebudowy Camp Nou?

Klub bardzo mocno stawia na Espai Barca, ale zrobiło się to bardzo skomplikowane. Potrzeba większej transparentności. Niektóre osoby można zastąpić, ale zaskakuje zwolnienie dyrektora projektu, kiedy jeszcze się on nie zakończył. Wejście Goldman Sachs pomoże w uzyskaniu transparentności.

Wiesz coś o podziale faktur przy Espai Barca?

Myślę, że Laporta dobrze zrobił, zlecając kolejny audyt. To rozsądne, bo jeśli przez trzy sezony można było unikać kontroli w związku z niektórymi usługami, to mogło się to dziać też w innych obszarach klubu.

Z jakimi wyzwaniami mierzy się Barça Laporty?

Obecny zarząd nie ma łatwych czasów. Przed nim wiele wyzwań: przebudowa stadionu, rewolucja cyfrowa, optymizacja fanów, nowe modele pozyskiwania przychodów, transparentność wobec socios, rola kobiety w sporcie i w klubie. Żadnego z tematów nie można traktować osobno i wszystkimi trzeba się zająć tak, jak na to zasługują.

Xavier Mas jest nowym compliance officerem Barcelony. Co mu radzisz?

Rygor i przekonanie. W naszym zawodzie tylko to mogę mu poradzić. Być może on nie strzela goli, ale na pewno wiele obroni. Ah! I niech wybiera spokojny sen. Ja tak postanowiłam i myślę, że jest jasne, kto wygrał bitwę.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Rosell swoje odsiedział teraz czas na Bartka.

Czekałem na jakiś materiał z tą Panią w roli głównej, w sumie nic nowego nie przeczytałem, ale miło że o niej się pamięta, bo postawiła swoje obowiązki wyżej niż obawy przed konsekwencjami, mam nadzieję że jej nazwisko będzie zapamiętane jako jeden z głównych powodów zatopienia łajby Bartomeu.

Bartuś zrobił sobie z Barcy pralnie pieniędzy...

Brak słów. Nie widzę zresztą powodu, żeby tej pani nie wierzyć.