Marc Ciria: W skali od 1 do 10 dałbym Bartomeu zero [Wywiad]

Adrian Białkowski, Michał Gajdek

28 maja 2021, 16:47

43 komentarze

Fot. Getty Images

Adrian Białkowski i Michał Gajdek z 9CampNou przeprowadzili wywiad ze znanym ekonomistą specjalizującym się w temacie Barcelony Markiem Cirią. Zapraszamy do zapoznania się z rozmową przetłumaczoną przez naszych redaktorów Dariusza Maruszczaka i Julię Cichą.

Adrian: Tematem dzisiejszego wywiadu są pieniądze. Porozmawiamy o finansach Barcelony, problemach, jakie mamy po odejściu zarządu Bartomeu, i o tym, co powinien zrobić Laporta, żeby klub pozostał konkurencyjny, ale jednocześnie nie zbankrutował. Zacznijmy od pozornie łatwego pytania. Jak zła jest sytuacja finansowa Barcelony?

Marc Ciria: Barça ma ogólne zadłużenie na poziomie 1,2 miliarda euro, ale musimy zrozumieć, że problemem jest zadłużenie krótkoterminowe wynoszące mniej więcej 730 milionów, którego termin spłaty kończy się w czerwcu. Trzeba zająć się tematem dostawców, klubów, pensji zawodników, to 700 milionów. Barça nie wygeneruje i nie zarobi 730 milionów euro. Gdyby to była nasza firma, doszłoby do bankructwa, ponieważ nie bylibyśmy w stanie wygenerować przychodów, aby spłacić to zadłużenie. Nowy zarząd Barcelony musi je zrestrukturyzować, aby w czerwcu stało się długoterminowe i mogło zostać rozłożone na raty, żeby Barça mogła je spłacić. Znajdujemy się w najgroźniejszej sytuacji finansowej w historii klubu.

Adrian: Mierzymy się z bardzo trudną sytuacją, ponieważ mieliśmy nie tylko zarząd Bartomeu, ale również pandemię, coś, z czym nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. Myślę, że są dwie podstawowe koncepcje, jak przeżyć kryzys finansowy, który właśnie opisałeś. Pierwszy to sprzedać piłkarzy, ciąć wydatki i oszczędzać pieniądze tam, gdzie można, a druga to inwestować jeszcze więcej (ale lepiej) w klub, aby odnosił większe sukcesy i był rozpoznawalny jako globalna marka. Twoim zdaniem, która z tych dwóch opcji byłaby generalnie lepsza dla Barcelony?

Obecnie Barça musi w pierwszej kolejności redukować wydatki, to najważniejsze. Dlatego musi obniżyć wynagrodzenia, co może osiągnąć tylko na trzy sposoby. Pierwszy jest taki, żeby piłkarze nie zaakceptowali odroczenia takiej samej płatności, lecz zaakceptowali obniżenie pensji o 40% tego, co mają obecnie. Jeżeli tego nie zrobią, to w przypadku zawodników, którzy nie zaprezentowali spodziewanej wydajności, trzeba im zaoferować odejście za darmo. Barça nie ma nic z transferu, ale przestaje opłacać te wynagrodzenia. Trzecia droga jest najbardziej ryzykowna. Jeśli gracze nie będą chcieli dojść do porozumienia w sprawie obniżenia pensji lub odejścia za darmo, będziemy musieli ich zwolnić, aby zredukować budżet płacowy. To jest najpilniejsze. Jednak jak słusznie powiedziałeś, bardzo ważne jest też to, żeby marka Barcelony była punktem odniesienia. Barça musi mocno postawić na wzrost przychodów, kontynuować współpracę ze sponsorami czy nadal starać się uzyskiwać jak najwięcej z telewizji, ale trzeba też szukać nowych przychodów.

Wczoraj podawałem jednemu z dziennikarzy przykład. Wyobraź sobie, że Messi ma zagrać w El Clásico na Camp Nou. Wychodzi z domu z rodziną i jest kamera, za którą płacisz trzy euro, aby móc zobaczyć jego drogę z domu na stadion, gdzie dołącza do swoich kolegów na spotkaniu przy zebraniu zespołu. Jest wiele sposobów na zmonetyzowanie i uzyskanie nowych przychodów dla klubu. Mówimy, że Barcelona musi odzyskać około 400 milionów euro przychodów straconych z powodu pandemii, a do tego trzeba wykorzystać swój umysł, wyobraźnię i mieć utalentowanych ludzi.

Michał: Wspomniałeś również o transferach, cóż, w tym kontekście dość popularne stało się wyrażenie „amortyzacja”. W przypadku Pjanicia, który kosztował nas 60 milionów euro i podpisał kontrakt na cztery lata, oznacza to, że co roku amortyzujemy 15 milionów euro. Zostaje nam 45 milionów, aby go zamortyzować. Jakie jest rozwiązanie? Zaakceptować te straty i sprzedać go za mniejszą kwotę, aby móc oszczędzić na jego pensji w pozostałych trzech latach, spróbować go wypożyczyć, aby nadal podlegał amortyzacji, znów oszczędzając pensję czy też przeprowadzić wymianę i liczyć, że tym razem będziemy mieli kogoś, kto będzie spisywał się lepiej?

Kolejnej wymiany nie uda nam się wykonać, ponieważ Pjanić podpisał kontrakt, którego nikt nie przejmie, podobnie w przypadku wypożyczenia. Bądźmy realistami, piłkarska bańka została przebita, a przychody spadły i dlatego wydatki muszą być obniżone. Rozwiązaniem jest wzięcie worka o nazwie bilans i wrzucenie tam wszystkich śmieci, wszystkich strat, amortyzacji. To najlepszy moment, żeby włożyć do worka wszystko, co nie jest wartościowe. Jeśli są straty na poziomie 400 milionów, niech tak będzie, ponieważ prawo wprowadzone w związku z pandemią przede wszystkim pozwoli nam, aby skutki strat z tytułu koronawirusa nie wpływały na majątek członków zarządu, dlatego mogą oni umieścić tam wszystkie straty. Mamy jeden strzał, tylko jedną możliwość, żeby wszystkie te straty zawrzeć w tym budżecie. Dlatego moim zdaniem ważne jest, żeby dyrekcja sportowa była bardzo silna i wiedziała, na kogo liczy, a na kogo nie liczy. Jeśli na kogoś się nie liczy, a on nie zaakceptuje transferu czy odejścia za darmo, trzeba będzie zastosować inny środek związany ze zwolnieniem, aby nie mieć tych graczy, przy których budżet płacowy całkowicie wystrzelił.

Adrian: Mając to na uwadze, czy możliwe jest sprowadzenie Hålanda lub innej gwiazdy na światowym poziomie bez pożyczania pieniędzy? Rozumiemy, że jego transfer byłby zamortyzowany w ten sam sposób.

Staram się to uprościć pod względem finansowym - Barcelona jest warta cztery miliardy euro. Jeżeli teraz jest winna 1,2 mld, a za remont stadionu będzie winna kolejne 800-900 mln, to łącznie będzie winna około 2 mld. Jeśli wezmę zadłużenie krótkoterminowe wynoszące 700 milionów i rozłożę je na 10 lat, rozmawiając z wierzycielami, podniosą mi odsetki. Potrzebuję więc 900 milionów, a w 10-letnim planie rata wyniesie 100 milionów rocznie. Kiedy odzyskamy przychody, 100 milionów rocznie to nie będzie pieniądz dla Barcelony z jej budżetem zbliżonym do 800, 900 czy 1000 milionów. Ważne jest to, żeby zadłużenie stało się długoterminowe, a pensje aktywów, które nie są dla mnie przydatne, zostały zmniejszone. Jeśli budżet płacowy będzie bardzo niski, będzie można przeprowadzić jeden czy dwa transfery, jeśli nie w tym roku, to w następnym. Dlatego myślę, że kupno Hålanda, przy obniżonej klauzuli 75 milionów w czerwcu przyszłego roku może być wykonalne, jeśli dyrekcja sportowa uzna to za odpowiednie posunięcie. Zwłaszcza przy prowadzeniu bardzo dobrej polityki sportowej, w której przychodzą gracze za darmo z bardzo niskimi pensjami, jak Agüero. Czytałem dużą krytykę Agüero i nie jestem trenerem, ale między nim a Braithwaite’em wybieram tego pierwszego, który zarabia mniej i przybywa za darmo. Gdy patrzę na tegoroczny bilans, uważam, że mogą przyjść tylko gracze o charakterystyce Agüero: za darmo z niskimi pensjami. Trzeba posprzątać i w następny roku przy restrukturyzacji długu myślę, że można iść po Hålanda lub inny strategiczny transfer.

Adrian: Zobaczymy tego lata więcej wymian?

To będzie rok wymian. Zobaczycie wymiany trenerów, piłkarzy, a przede wszystkim wymiany w celu oczyszczenia budżetów. Kiedy mi mówią, że Barça ma ten problem z powodu pandemii, zawsze odpowiadam, że to nieprawda. Barcelona ponosiłaby straty przez dwa lata, gdyby nie wymiana graczy. Kupuję Pjanicia i amortyzuję go na cztery lata, ale sprzedaję Arthura i dziś zarabiam 60 milionów. To sztuczka, legalna sztuczka, ale wciąż sztuczka księgowa. Tego lata z pewnością zobaczymy wymiany.

Michał: Jaka powinna być przyszłość Leo Messiego? Razem z Ivanem Cabezą i Josepem Fabrą przygotowaliście obliczenia, zgodnie z którymi Messi wnosi do klubu dużo więcej niż pobiera. Ostatnio przygotowaliście plan przedłużenia z nim kontraktu. Możesz nam powiedzieć, co w nim jest? Co może mu zaoferować Laporta, mając na uwadze, że cięcie pensji wydaje się nieuniknione?

Messi to unikalna historia miłosna w świecie sportu, dotycząca zawodnika będącego przez całą karierę w jednej drużynie, a ponadto będącego najlepszym piłkarzem w tym sporcie. To wyjątkowa historia, w której mamy do czynienia z emocjami, rozgrywkami, karierą sportową i pozasportową. Jeśli będzie można stworzyć propozycję konkurencyjnego zespołu, musisz złożyć mu ofertę, zgodnie z którą zaakceptowałby obniżkę pensji o 50%, i nakreślić projekt na okres, kiedy skończy grać w piłkę, ponieważ ma 34 lata, nie będzie grał wiecznie. Co będzie robił po zakończeniu kariery? Będzie ambasadorem City? Jaki to ma sens dla Messiego, który w Barcelonie spędził cała karierę. Albo ambasadorem reprezentacji Argentyny? To nie ma żadnego sensu. Messi to Barça, a Barça to Messi. Jeśli Fundacja Messiego i Fundacja Barcelony osiągną strategiczne porozumienie na kolejne lata, a Messi będzie ambasadorem, to przy sponsoringu na najwyższym poziomie obie marki będą mogły się rozwijać. Dla Barcelony może to być bardzo tanie, ponieważ nie chodzi o płacenie pensji ot tak, tylko płacenie wynagrodzenia w zmiennych. Dla przykładu, jesteś handlowcem w mojej firmie i im więcej ołówków sprzedasz, tym więcej zarobisz. Mówimy Messiemu, że im więcej sponsorów wspólnie zdobędziemy, tym większą pensję możesz zyskać. Jeśli nie będzie nowych sponsorów, pozostanie ci wyłącznie funkcja ambasadora Barcelony, ale ona daje ci takie perspektywy jako marka, że pozwoli ci to rozwijać twoje własne projekty na czele z fundacją. Zrób to tutaj, w Barcelonie.

Podsumowując, nie pozwólmy, żeby stało się to samo, co z innymi wartościami, które są dziedzictwem Barcelony, jak Pep Guardiola, Carles Puyol, Andrés Iniesta, którzy byli w klubie. Jeśli chce wyjechać grać do Stanów Zjednoczonych, niech to zrobi, ale będąc ambasadorem Barcelony, a potem niech to dziedzictwo wróci. Nie możemy pozwolić, żeby nam uciekło.

Adrian: Jak na przykład teraz Pau Gasol.

Na przykład. Potrzebujemy tego, żeby tam, gdzie będą grać, byli kojarzeni z klubem. Możemy być najważniejszym klubem w historii i z tego powodu być więcej niż klubem, ponieważ co oznacza to hasło? Nie jest tak bez powodu, tylko dlatego, że jesteśmy w stanie poprawiać otaczający nas świat, a Barça i Messi mogą to osiągnąć. A to zapewni przychody, ponieważ reklamodawcy i marki nie chcą już gościa w slipach, robiącego reklamę, jak z Cristiano, to się nie sprzedaje. Chcą historii chłopca, który przybył w wieku 12 lat z problemami ze wzrostem, któremu pomogliśmy, żeby 20 lat później stał się najlepszym piłkarzem w historii futbolu. Jest z nami, żeby czynić ten klub większym. Uważam, że ta historia jest niepowtarzalna, więc pozwolenie Messiemu na odejście byłoby błędem dla obu stron.

Adrian: Mówiąc o Messim, możesz go sobie wyobrazić jako nowego Michaela Jordana? Jako globalną markę, ale też globalną firmę?

Messi to instytucja i wybaczcie, ale przez te wszystkie lata od 2016 roku jako klub przedzieramy się przez pustynię w Europie. Kto utrzymywał klub w Europie i na świecie? Messi. Człowiek-instytucja zdolny do wszystkiego, żeby rozegrać cudowny mecz i rozstrzygnąć wszystko. Messi i Barça są moim zdaniem bardziej podobni do związku Jordana nie z Chicago, ale z Nike. Messi i Barça przy całym temacie fundacji, pomocy dzieciom, są nie do powstrzymania, są biznesem, który przynosi zyski otoczeniu. Dlatego marka Messi to firma, która generuje 350 milionów rocznie. Ma więcej obserwujących na Instagramie niż sama Barcelona. Jak możemy chcieć jej odejścia. Musimy iść razem przez całą drogę, niezależnie od tego, co będzie chciał zrobić, szkolić zawodników, prowadzić szkółkę czy być ambasadorem.

Adrian: Laportę i jego ekipę czekają również inne bardzo ważne decyzje, nie tylko dotyczące zawodników. Kolejny poważny problem dotyczy infrastruktury. Projekt Bartomeu jest wciąż żywy, ale będzie droższy niż ogłaszano w zeszłym roku. Jaka jest twoja opinia, Barça powinna kontynuować ten projekt i finansowanie z Goldman Sachs czy powinna z niego zrezygnować i poczekać na lepszy moment w przyszłości?

Jako socio i finansista boję się, że Barça wchodzi teraz w Espai Barca. Najpierw powinna zrestrukturyzować zadłużenie, by wróciły przychody, także te z boiska, i poczekać rok. Za 12 miesięcy może zacząć myśleć o Espai Barca, które jest konieczne. Nie wiem, ile razy prosiliśmy już Euroligę o przymknięcie oka w kwestii Palau Blaugrana. W 2017 roku miało zostać zainaugurowane Camp Nou, a w 2019 zdaniem Bartomeu Palau. Tymczasem nie mamy nawet pozwolenia ratusza. Musimy wykupić kawałek terenu, ponieważ nie mamy możliwości budowy hali na 15 tysięcy widzów. Zarządzanie poprzedniego zarządu było fatalne, jedno z najgorszych, do jakiego może dojść w jakiejkolwiek firmie. To wielki pech, że zarząd kierował się przyjaźniami, faworyzował ludzi, przeprowadzał transfery na kredyt, przez co bilans finansowy jest niekorzystny i trzeba zaczynać od zera. Kto daje nam przychody? Obecnie jest to praktycznie pierwszy zespół piłki nożnej. Posiadanie Messiego, pozyskanie Agüero lub kogoś więcej może sprawić, że znowu zajdziemy daleko w Europie. Nie mówię o wygranej, możemy wystąpić w kilku półfinałach, byle nie zrobić z siebie pośmiewiska i nie stracić 8, 6 czy 5 goli. Próba dotarcia do finału oznacza restrukturyzację całej kadry, posiadanie silnej struktury sportowej podejmującej niepopularne decyzje. Niektórzy piłkarze muszą odejść za wszelką cenę. Potem porozmawiamy o Espai Barca, dajmy sobie rok, skoro czekamy już tak długo.

Adrian: To właśnie powiedziałeś Michałowi przed naszym wywiadem. Mamy ten stadion od ponad 60 lat i możemy jeszcze trochę poczekać.

Dokładnie, to najrozsądniejsze oraz najbardziej spójne.

Michał: My też uważamy, że przebudowa stadionu jest konieczna nie tylko pod względem konstrukcyjnym, ale też w dłuższej perspektywie pozwoliłoby to nam zwiększyć przychody. Chciałbym jednak zapytać o inne potencjalne źródło przychodów. Ten temat wstrzymano, ale wciąż istnieje pod wodzą Florentino Péreza. Mowa o Superlidze. Jaka jest twoja opinia na ten temat i czy ten projekt w zaprezentowanym formacie może być dla klubu korzystny?

Ja broniłem Superligi i byłem mocno krytykowany. Jedną sprawą jest pomysł, a drugą sposób, w jaki to ogłoszono, który był katastrofą marketingową. UEFA jest jednak pośrednikiem. Jeśli kupujesz iPhone’a za 125 dolarów, to Apple bierze 40% z tego, a kiedy sprzedajesz, bierze kolejne 40%. To kluby podejmują ryzyko – wysyłają piłkarzy na reprezentacje czy kupują ich za 150 milionów euro, co zagraża ich budżetowi. UEFA jest natomiast pośrednikiem organizującym rozgrywki. Najwyższy czas, by kluby chciały decydować o własnej przyszłości. Można zgadzać się z formatem rozgrywek lub nie, w tym nie jestem specjalistą, być może format powinien być bardziej otwarty z awansami i spadkami. Wiem natomiast, że biznes piłkarski musi rozwinąć się pod względem spektaklu i rozrywki. Pokolenie millenialsów nudzi się piłką i wolałoby ligę na najwyższym poziomie będącą wzorem na świecie, najważniejszą ligę w historii jakiegokolwiek sportu. I to kluby powinny nią zarządzać, a nie osoby trzecie, bo to oznacza wiele potencjalnej korupcji. Nie będę w to wchodził, ale widzimy np. mundial w Katarze. Wszyscy wiemy, jak działa UEFA. UEFA i FIFA zakazują nawet klubom niektórych sponsorów, bo sponsorują już oni UEFA. Ta organizacja osiągnęła już totalny monopol. Kluby muszą negocjować z UEFA i dojść do porozumienia, by kluby nie ponosiły całego ryzyka i by mogły zarządzać oraz decydować o przyszłości. Pośrednicy nie są już potrzebni. Nie włączamy nawet telewizora, by obejrzeć wiadomości. Udajemy się bezpośrednio do dziennikarzy, na Twittera, kupujemy bezpośrednio to, czego chcemy. Kluby chcą o sobie decydować, reszta to demagogia. Nie chcą grać przeciwko Osasunie? Oczywiście, że nie. Chcą stabilny system, by mieć w nim wszystkie gwiazdy, utrzymać interes oraz, w przypadku Barçy, zachować obecny model własnościowy.

Michał: Wspomniałeś o nowych sposobach monetyzacji oraz o zainteresowaniu młodszego pokolenia, np. poprzez pokazanie podróży Messiego na stadion. Widzisz także możliwość zarabiania na innych rzeczach około piłkarskich, np. na esporcie? Albo może inne sekcje zaczną generować przychody? Może można wykorzystać jakoś fakt, że właśnie zostaliśmy jedynym klubem, który wygrał Ligę Mistrzów w zespole kobiet i mężczyzn?

Zatrudniono 2-3 członków zarządu, którzy są specjalistami w generowaniu przychodów. Marka Barçy jest najważniejsza w świecie sportu – jak to spieniężyć? Tak jak mówiłem albo tworząc zespół esportowy z własnym budżetem, który będzie mógł rywalizować i zarabiać. Próbowano robić coś z Rakutenem, można spróbować bardziej „na poważnie” i na większą skalę. Nie zapominajmy też o dziewczynach oraz o sporcie kobiecym. On będzie rozwijał się dużo bardziej niż męski. Zawsze mówię o porównaniu tenisa męskiego i kobiecego. Tenis kobiecy też nie był zbyt ważny, ale nagle zyskał na znaczeniu i teraz czasem lepiej się bawisz, oglądając tenisistki. Barça na pewno zwiększy budżet drużyny kobiecej, będzie chciała być w tym obecna, przez co pojawi się wiele pobocznych przychodów. Na razie piłka kobieca nie utrzymuje się sama, ale dokładamy tylko milion euro, a koszykówka przynosi straty rzędu 30 mln euro. Kobiecy futbol będzie się rozwijał także na innych, niekoniecznie europejskich rynkach, np. w Azji, Ameryce Południowej i w USA. To rynki strategiczne dla nowego zarządu.

Michał: Jednym z pomysłów poprzedniego zarządu było sprzedanie części aktywów pod nazwą Barça Corporate. Mówiłeś o rozpoczęciu „prawdziwej” współpracy z Rakutenem, wiem, o czy mówisz, bo obecnie ludzie kojarzą tę firmę tylko z dokumentem Matchday. Uważasz, że pozyskanie inwestora, który pomoże w rozwoju, jest konieczne? A może nie powinno się tego robić teraz, kiedy konieczne jest uzyskanie pieniędzy, bo nie uzyska się odpowiedniej sumy?

Trafiłeś w sedno. Jeśli chcesz partnera strategicznego, który pomoże ci w rozwoju, to proszę bardzo. Ale wtedy ty ustalasz kryteria, zarządzasz i podajesz cenę. Kiedy sprzedajesz z konieczności, np. zamiast obniżania zarobków lub zmiany modelu klubu, wybierasz łatwe rozwiązanie, a to właśnie Barça Corporate może mocno zwiększyć swoją wartość w przyszłości. Laporta powiedział już, że Barça Corporate jest strategicznym punktem dla klubu. Uważam więc, że prędzej wyciągną pieniądze spod ziemi, by zrestrukturyzować zadłużenie. Część Barça Corporate zostanie sprzedana jedynie, jeśli znajdzie się partner, który sprawi, że klub zarobi więcej. W przeciwnym razie źle sprzeda się coś, co jest przyszłością Barcelony. Barça Corporate jest rzecznikiem klubu na świecie.

Adrian: W skali 1-10 jak finansowo oceniasz kadencję Bartomeu? Jaką część winy można przypisać pandemii? W jakim stanie nowy zarząd przejąłby klub, gdyby nie koronawirus?

Kadencji Bartomeu daję 0. Gdyby nie różne wymiany, ten sezon byłby trzecim z rzędu zakończonym stratą. W 2016 roku postanowiono, że nie będzie sekretariatu technicznego, a Bartomeu przejął rolę wiceprezydenta ds. sportowych, niemal dyrektora sportowego. Po odejściu Neymara stracono głowę, kupowano piłkarzy dużo powyżej ich wartości, przedłużano umowy z zawodnikami, którzy powinni odejść. Kiedy jakiś gracz nie daje już klubowi tyle ile wcześniej, ty dajesz mu najlepszy i najdłuższy kontakt w jego karierze. Gdyby nie pandemia, Barça miałaby 800 mln euro zadłużenia, ale jej przychody wyniosłyby miliard lub 1,1 miliarda. 800 mln wydalibyśmy z miejsca, w potem doszłyby pensje i wydalibyśmy miliard. Tymczasem to pokolenie piłkarzy nie zasługuje już na takie zarobki, o 40% większe w porównaniu do Europy, i na kontrakty do 2024 czy 2025 roku. Niezależnie od pandemii sprawia to, że zarządzanie Bartomeu oceniam na zero. Zarząd nie zmierzył się z żadnym problemem od odejścia Neymara, przedłużano tylko umowy za wszelką cenę. Mówimy o Albie, Busquetsie, Piqué. Spójrzcie na ich pensje na Transfermarkt, np. w Liverpoolu piłkarze na podobnym poziomie zarabiają o 40% mniej. Co to za zarządzanie? Denerwuje mnie, że traktuje się pandemię jako wymówkę. Trzeba było zaoszczędzić 300 mln euro na Espai Barca, a „zaoszczędzono” długi. W zarządzaniu firmą można odizolować dany problem. Jeśli nie weźmiemy pod uwagę pandemii, to i tak zarząd działał fatalnie, ulegał wpływom osób, które nic nie wiedzą o piłce. Zostawił podstarzałą drużynę z ogromnymi zarobkami i to nie licząc pandemii. Gdybyśmy chociaż zdobyli cztery Ligi Mistrzów… A my się ośmieszyliśmy, ostatnie trzy lata w europejskich pucharach to największe pośmiewisko w historii klubu.

Michał: Wiem o tym aż za dobrze, byłem na Anfield… Na koniec – jakie mechanizmy należy twoim zdaniem wdrożyć, by taka sytuacja już nigdy się nie powtórzyła? Oprócz tego oczywiście mamy nadzieję na sprawiedliwe wyroki w rozprawach przeciwko byłym członkom zarządu. Jak można zmienić statut, żeby socios naprawdę odgrywali ważną rolę i mogli uniknąć takiego zarządzania?

Zgadzacie się ze mną, że wewnętrzne mechanizmy kontroli w klubie nie działają. Z zewnątrz łatwiej jest oceniać, ale np. Komisja Ekonomiczna nie może być miejscem, w którym umieszczasz kolegów, którzy nie zmieścili się w zarządzie, a oni potem mówią to, co chcesz, i przykrywają problemy. Potrzebne są niezależne komisje, być może wybierane przez socios i kontrolujące zarząd. Nie chodzi o lobby, tylko o kontrolę w celu uzyskania maksymalnych gwarancji i transparentności w zarządzaniu klubem. Musi się to stać niezależnie od tego, czy Laporta, Font lub ktoś inny będzie rządził przez najbliższe 30-40 lat. Jeśli tak się nie stanie, teraz obronimy piłkę meczową, ale za 3-4 lata może być tak samo. Potrzebujemy obiektywnych, niezależnych mechanizmów kontroli. Socios na to zasługują.

Michał: Mamy nadzieję, że tak będzie, zaczynając od najbliższego zgromadzenia socios compromisarios. Bardzo dziękujemy, Marc, to była przyjemność rozmawiać z tobą. Nie chcemy zabierać ci więcej czasu. Rozmawiał z nami Marc Ciria, ekspert finansowy i założyciel oraz dyrektor generalny Diagonal Inversiones i przede wszystkim wielki culé.

Uściski dla wszystkich subskrybentów, robicie tutaj świetną robotę.


 

Na polski przetłumaczyli Dariusz Maruszczak i Julia Cicha z FCBarca.com.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Barto zapisał się w historii jako największy szkodnik, sabotażysta. Słysząc jego nazwisko zrobi mi się niedobrze. Nie ukarzą go odpowiednio, żeby następni prezydenci Barcy zastanowili się trzy razy przed podjęciem jakichkolwiek kombinacji finansowych.

Laporta może nie jest cudotwórcą, ale jestem pewny że On i jego ekipa zrobi wszystko co można żeby poprawić sytuację klubu.
Za jakie grzechy ten Bartomeu się tu zjawił?

Obejrzałem i odsłuchałem cały wywiad na YT i powiem krótko: bardzo dobra robota Panowie! Zgadzam się zwłaszcza w kwestii sprzedaży praw do Barca Corporate, to nie jest dobry moment na sprzedaż. To Barcelona musi dyktować warunki i występować z pozycji siły, a obecnie jest od tego daleka. Trzeba znaleźć inne sposoby na uzdrowienie klubowych finansów niż sprzedaż praw do BC.

Nie zebym mial sympatie do Bartka(nie trawie) ale wy serio uwazacie ze tylko on za tym wszystlim stoi? Dlug na taka kwote sam nie wygenerowal. Uwazam, ze jego poprzednicy zadluzali klub, a on tylko kontynuowal ten stan. Nie zdziwie sie jak pod pretekstem sukcesow zaczelo sie od Lapporty a moze i wczesniej. To tylo oczywiscie moje zdanie

A ilu tu na stronie było obrońców Bartomeu. No to poczytajcie sobie i nauczcie czegoś na przyszłość.

Jest Pan zerem panie bartek

Bardzo dobry wywiad. Jedna i druga strona konkretna.

Też bym tak go ocenił

Świetny, konkretny wywiad, fajnie że Pan Ciria nie gryzł się za bardzo w język, dzięki temu wiemy że nie jesteśmy osamotnieni w opiniach o pewnych kwestiach.
Dobrze, że to nie jest puste gadanie, że coś trzeba zrobić, tylko są jakieś pomysły na dalszy ciąg.
Tak drastyczne obniżenie pensji będzie cholernie trudne do osiągniecia, bo wielu piłkarzy przyzwyczaiło się do wygody stworzonej przez Bartomeu. Miękkość Valverde też nie pomogła, no bo trochę szkoda tego Umtitiego no, czy tam Semedo - niech jeszcze zostaną, a nuż.
Smuci mnie ten przykład Pjanica, obyśmy chociaż teraz wymieniali się zawodnikami mądrzej.
Tak jak większość z nas przewidywała, po odejściu Neymara nie było żadnego projektu sportowego, tylko błądzenie po omacku i ocean niekompetencji.

Ja się dziwię, że Bartomeu nadal stąpa po tej planecie, przecież za taki syf to z Katalonii powinni go na widłach wynieść. Ładną tam obstawę musi mieć ;p

Świetnie się czytało ten wywiad. Lubię takie merytoryczne wypowiedzi.

A ja w skali od 1 do 10 dałbym mu 10.

10 lat ciężkich prac w kamieniołomie

Zastanawiam się co miał na myśli mówiąc o „zwolnieniu” piłkarza jeśli nie obniży pensji i nie będzie chciał odejść

Świetnie się to czyta. Dobra robota!

Artykuł jest od 3 godzin i ma 3 komentarze. Byle gówno z tt z plotką o Koemanie, Laporcie itp ma z miejsca kilkadziesiąt. To dobitnie pokazuje jak jest zdobywana wiedza przez tutejszą gawiedź.

Zgadzam się z oceną bartomeu

Świetnie w jednym rzędzie z Ziobro

Brawo, świetny artykuł, facet bardzo mądrze prawi. Oby jak najwięcej użytkowników tej strony go przeczytało i może skończyliby wypisywać brednie o zarabianiu przez klub ze sprzedaży zawodników. Piszę o tym o dawna - jak zawodnicy nie będą się godzić na obniżenie pensji to albo odchodzą za darmo albo dopłacamy by odeszli. Cieszę się że temat wymian zawodników został poruszony aby dzieciaki na forum nie pisały głupot że wymiana takich piłkarzy jak Pjanić czy Griezmann jest możliwa. Super by było jakby cyklicznie takie artykuły powstawały.

On by sie bardziej odnalazl w PL Sejmie